Tonąca kamienica w Poznaniu

07.08.06, 10:37
Jedna kamienica tonie, w kamienicy obok 2 meliny , inna jest demolowana a w
mojej po raz 6 zostały zdewastowane rynny (połamane do wysokości gdzie może
łysy kopnąć). Mam ubezpieczony dom - zgłaszać ?

miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3533010.html
Tonąca kamienica
Michał Danielewski
06-08-2006, ostatnia aktualizacja 06-08-2006 20:06
Od dwóch dni mieszkańcy kamienicy przy ul. Matejki 36 przeżywają dramat:
mieszkają pod gołym niebem, bo ekipa remontowa wynajęta przez właściciela
rozebrała w piątek dach ich domu i więcej się nie pojawiła.
Zobacz powiekszenie

Do środka leje się deszcz. - Nic nie możemy zrobić - rozkładają ręce
przedstawiciele władz. Mieszkańcy wzięli więc sprawy we własne ręce i sami
starają się załatać dach.

Jedną z lokatorek obudziły w sobotnią noc krople padającego na nią deszczu.
Zdziwiła się, ale nie podejrzewała jeszcze, że nadchodzące godziny będą
jednymi z najgorszych w jej życiu.

W sobotę i niedzielę w Poznaniu stale pada deszcz, a kamienica, w której
mieszka ok. 20 rodzin, nie ma dachu. Sytuacja jest dramatyczna - mieszkania są
doszczętnie zalane, a byłoby jeszcze gorzej, gdyby mieszkańcy nie wylewali
wciąż gromadzącej się wody. Ile jej było? - Już straciłam rachubę, ile wanien
wylałam - mówi jedna z mieszkanek kamienicy.

- Jestem cała roztrzęsiona, już zupełnie nie wiem, co mam robić - mówi
łamiącym się głosem inna mieszkanka. - Od dwóch dni wlewa nam się do mieszkań
deszcz, właściciel wyjechał za granicę, a miasto w ogóle nie chce nam pomóc.

Właścicielem budynku jest Tomasz Bekas. Wczoraj nie udało nam się z nim
skontaktować. Dodzwoniliśmy się za to do administratora budynku Roberta
Cieślaka. - Według moich informacji dach jest zabezpieczony i wcale nie
przecieka - próbował nas przekonać. Szkopuł w tym, że kiedy do niego
dzwoniłem, stałem prawie po kostki w wodzie w budynku przy Matejki 36, a na
głowę padał mi deszcz. Cieślak puścił te informacje mimo uszu: - Według mnie
wszystko jest w porządku, poza tym jestem poza Poznaniem, tracę zasięg. Zajmę
się tym, jak wrócę. Może we wtorek - powiedział i wyłączył telefon.

Może ludźmi, którzy właśnie tracą cały swój dobytek, zainteresuje się miasto?
Nic z tego. - Nic nie możemy zrobić, to własność prywatna - rozkłada ręce
Michał Piwowarczyk z Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu
Miasta Poznania. - Dzwoniliśmy do właściciela, który obiecał, że natychmiast
zajmie się sprawą.

"Gazeta": - Niestety, nie zajął się.

- Nic na to nie poradzę, zaproponowaliśmy mieszkańcom, by na dzisiejszą noc
przenieśli się do hotelu robotniczego. Odmówili. Nic więcej nie możemy zrobić
- mówi Piwowarczyk.

Mieszkańcy nie chcą się przenieść, ponieważ boją się o swój dobytek - jeśli
przeprowadziliby się do hotelu i nie wylewali wody z mieszkań, jutro zastaliby
wszystkie swoje rzeczy całkowicie zniszczone przez wodę. - Nikt nie chce nam
pomóc, wszyscy się tylko przyglądają - mówią jeden przez drugiego. - Przecież
miasto mogłoby przysłać ekipę, która raz dwa załatałaby dach, a rachunkiem
obciążyć właściciela.

Piwowarczyk: - Nie możemy tego zrobić.

Na miejscu spotykamy patrol straży miejskiej. Pytamy, co tu robią. -
Sprawdzamy, czy się to wszystko jeszcze nie zawaliło - odpowiadają
funkcjonariusze. - Dostaliśmy takie polecenie od kierownictwa.

Mieszkańcy słuchają tego i są coraz bardziej wściekli. Pozostawieni sami sobie
(choć do zadań straży miejskiej należy m.in. "pomoc w usuwaniu awarii
technicznych i skutków klęsk żywiołowych oraz innych miejscowych zagrożeń")
postanowili wziąć sprawę we własne ręce: przez znajomych zwołali ekipę ludzi i
sami zaczęli łatać dach. Wczoraj wieczorem prace wciąż trwały. Sytuacja była
dramatyczna - w kamienicy, która tonęła w wodzie, nie był wyłączony prąd. W
każdej chwili mogło dojść do tragedii. Ludzie, którzy remontowali dach, nie
mieli doświadczenia w tego typu pracy - w każdej chwili mogło im się coś stać.
W chwili zamykania tego numeru dach nadal był dziurawy.
    • clevland Re: Tonąca kamienica w Poznaniu 07.08.06, 16:41
      Ciekawe co się będzie dalej działo.
    • zalewajka Re: Tonąca kamienica w Poznaniu 08.08.06, 18:39
      ciąg dalszy
      ...Nie leje się już za to woda na głowy mieszkańców kamienicy przy ul. Matejki
      36, o których pisaliśmy we wczorajszej "Gazecie". Przypomnijmy, że część
      lokatorów przez dwa dni została dosłownie bez dachu nad głową - ekipa
      remontująca dach rozgrzebała robotę i nie pojawiła się przez cały weekend. W
      niedzielę mieszkańcy z pomocą znajomych prowizorycznie go załatali. Wyjaśnieniem
      tej sprawy zajął się wczoraj Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w
      Poznaniu. - Dziś już robotnicy są na miejscu i odpowiednio zabezpieczają dach, a
      my sprawdzamy, czy wcześniej nie doszło do naruszenia przepisów - mówi Grażyna
      Przybyła z PINB. - Wyniki naszych ustaleń będą znane najwcześniej za kilka dni -
      dodaje. Na miejscu wciąż nie pojawił się ani właściciel (mieszkańcy mówią, że ma
      wrócić z zagranicy 10 sierpnia), ani administrator budynku. Już wiadomo, że
      straty spowodowane zalaniem kamienicy są ogromne. Czy pokryje je właściciel, czy
      firma remontująca dach na razie nie wiadomo.
      ...
      • dolega5 Re: to nowe rozwiazanie bledow ustawowych 08.08.06, 20:17
        wyglada na to ze wlascicielowi ta kamienica wraz z lokatorami (pewnie
        nieplacacymi lokatorami) "wisi", Teoretycznie straty, mozliwe ze po dlugim
        postepowaniu sadowym, wlasciciel bedzie mogl pokryc dlugiem lokatorow....tak ze
        to byloby niewielkie zagrozenie.
        To sa tylko domysly, ciekawy jestem jak sie ta sprawa rozstrzygnie na dluzsza
        mete.
    • zalewajka Płonąca kamienica w Poznaniu 09.08.06, 14:18

      W artykule mowa, że właściciel musi zapewnić lokale zastępcze poszkodowanym
      lokatorom w razie np. pożaru. Czyli rozumiem, ze moi lokatorzy ponieważ mają
      zdemolowane mieszkanie, fetor z tego mieszkania czuć na korytarzu, niedługo nie
      będa mieli prądu i wody, nie mają ubezpieczonego mieszkania, więc opłaca im się
      zostawić na kuchence pyrki i wyjść z domu. Dostaną na pewno coś lepszego.
      Nie muszą płacić czynszu, za wodę, nie muszą ubezpieczać mieszkania bo na to
      wszystko pracuje właściciel-frajer!

      miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3537138.html
      Ogień strawił mieszkanie na poddaszu kamienicy przy ul. Kosińskiego na Wildzie.
      To samo, nad którym poprzedniej nocy z powodu ulewy zawalił się dach. Policja
      podejrzewa podpalenie. Z budynku ewakuowano 26 ludzi.

      Pożar wybuchł wczoraj po godz. 2 w nocy w mieszkaniu urządzonym na strychu. Było
      puste i zalane - poprzedniej nocy właśnie nad nim oberwał się dach z powodu
      ulewy. Lokatorzy z tego i sąsiedniego mieszkania znajdowali się w Ośrodku
      Interwencji Kryzysowej. - Tu dowiedzieliśmy się o kolejnej tragedii - opowiada
      pani Helena.

      Komu zależało na podpaleniu?

      Na szczęście nikt z pozostałych w kamienicy mieszkańców nie ucierpiał w pożarze.
      Wszystkich ewakuowano. Akcja gaszenia trwała do godz. 6. Spaliła się część dachu
      i strychowe mieszkanie, reszta kamienicy nie zajęła się ogniem, ale woda ze
      zniszczonych rur zalała stropy. 12 lokatorów przebywa w hotelu robotniczym przy
      ul. Łozowej, reszta - u rodziny i znajomych. Straty oszacowano wstępnie na ok.
      30 tys. zł, ale mieszkańcy uważają, że są wyższe.

      Jak to możliwe, że na kompletnie mokrym poddaszu wybuchł pożar? Wiadomo na
      pewno, że nie mogło dojść do zwarcia instalacji elektrycznej, bo po runięciu
      dachu i zalaniu wodą, prąd był odcięty. - Biegły wstępnie uznał, że mogło to być
      podpalenie - informuje Andrzej Borowiak, rzecznik poznańskiej policji. -
      Rozpoczęliśmy przesłuchania lokatorów, żeby ustalić, komu i dlaczego mogło
      zależeć na podpaleniu.

      Lokatorzy, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, podejrzewają właścicielkę kamienicy,
      bo - jak mówią - dotarły do nich informacje, poszukiwała kupca na tę
      nieruchomość i łatwiej byłoby jej sprzedać dom bez lokatorów. Natomiast
      właścicielka podejrzewa samych lokatorów, z których - jak mówi - połowa nie
      płaciła czynszu.

      Winna zaniedbaniu?

      Lokatorzy twierdzą, że budynek od dawna domagał się remontu. - Już w czerwcu
      dach przeciekał, naprawiono go tylko prowizorycznie - mówią. Przypominają, że
      inspekcja z nadzoru budowlanego poddała w wątpliwość zgodę na utworzenie na
      strychu mieszkań.

      - Niezależnie od sprawy podpalenia, czekamy na opinię ekspertów, czy zawalenie
      dachu podczas ulewy spowodowane było zaniedbaniami ze strony właścicielki
      kamienicy - zapewnia Borowiak. - Okazuje się, że inspektor nadzoru budowlanego
      wysyłał już kilkakrotnie ostrzeżenia do właścicielki. Jeśli potwierdzi się, że
      doszło do zaniedbania, zostanie wszczęte postępowanie w sprawie zagrożenia
      zdrowia i życia mieszkańców.

      Kiedy i czy w ogóle ludzie będą mogli wrócić do domów, na razie nie wiadomo.
      Wczoraj budynek oglądał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Jeśli nawet
      konstrukcja nie została zniszczona, to i tak prawdopodobnie przez okres nawet
      dwóch miesięcy kamienica będzie odcięta od prądu i gazu.

      Mieszkańcy obawiają się kradzieży dobytku z niezabezpieczonych mieszkań. - Od
      urodzenia mieszkam na Wildzie i wiem, że tu potrafią wynieść dobytek, jak tylko
      człowiek do sklepu pójdzie. A teraz? Tu nic nie zostanie. No i co będzie z nami?
      - pyta Piotr Rutkowski.

      Na razie Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie zaoferował każdemu lokatorowi - jak
      zwykle w takich sytuacjach - 300 zł oraz jeden ciepły posiłek dziennie, a także
      pomoc w zakupie leków i ubrań, gdyby były potrzebne.

      Wedle prawa tymczasowe mieszkania powinien poszkodowanym zagwarantować
      właściciel kamienicy. Miasto nie ma obowiązku partycypacji w kosztach, jednak -
      jak informuje dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Miasta
      Poznania Ryszard Urbański - to właśnie miasto podjęło decyzję o umieszczeniu
      mieszkańców w hotelu na Łozowej i pokryło koszty pierwszej doby pobytu. -
      Sfinansujemy także kolejną dobę, dając właścicielce czas na znalezienie środków
      na pokrycie kosztów noclegów. Wiadomo, że nie uchyla się ona od ich zapłacenia -
      mówi.
      • aniapol Re: Płonąca kamienica w Poznaniu 09.08.06, 15:15
        a jeśli właściciel odmówi zapłacenia za noclegi lokatorów i zapewnienia im
        lokali zastępczych, bo nie ma na to środków, to co? Gmina może nie mieć
        mieszkań socjalnych, a prywatny człowiek ma mieć? To jakiś obłęd jest! Tym
        bardziej, że lokatorzy kwaterunkowi byli umieszczani w kamienicach bez zgody
        właścicieli, na warunkach przez nich niezaakceptowanych. Oczekiwanie, że
        prywatna osoba (w dodatku przez całe dziesięciolecia pozbawiona możliwości
        zarabiania na kamienicy), w razie jakiegoś kataklizmu wyciągnie z rękawa
        kilkaset tysięcy złotych i zapewni lokatorom nowe mieszkania, jest całkowicie
        nierealistyczne, żeby nie powiedzieć surrealistyczne. To jakaś farsa..
        • clevland Re: Płonąca kamienica w Poznaniu 09.08.06, 16:58
          To już jest lekkie przegięcie. Lokatorzyna z przydziału płaci grosze i jeszcze
          jest tak "zabezpieczony" że formalnie nie można go z tego mieszkania wyprowadzić
          a jak dojdzie do tragedji to jeszcze trzeba mu dach nad głową zapewnić.
          To jest niewolnictwo!
          Jak się nie zapewni to co- resztę majątku właściciela zicytują i zabiorą
          odszkodowanie z polisy ubezpieczeniowej?
          Skandal.

          Ci którzy będą mieli pieniądze i problemy z lokatorami będą za pomocą ekipy
          "żuli" ściągać dachy...
          • dolega5 Re: Płonąca kamienica w Poznaniu - obled 09.08.06, 20:32
            to juz jest obled kompletny, by nieplacacemu lokatorowi placic za noclegownie
            (i moze jeszcze posilki ?)- konstytucyjny ciezar zapewnienia mieszkania ciazy
            zdaje sie na gminie o ile wiem,
            a co z "dzikim lokatorem" i tym ktory ma najem wymowiony ? Czy tez trzeba go
            utrzymywac ???

            Jesli tak jest to trzeba przejrzec polisy ubezpieczeniowe....

            (Jest to ciut podobne z obowiazkiem remontowania obiektu zabytkowego - przymus
            prawa ciazy na wlascicielu a pieniedzy nie ma skad wziasc.)

      • jml13060 Re: Płonąca kamienica w Poznaniu 09.08.06, 21:34
        Dziennikarz napisał :
        "Wedle prawa tymczasowe mieszkania powinien poszkodowanym zagwarantować
        właściciel kamienicy. Miasto nie ma obowiązku partycypacji w kosztach, jednak -
        jak informuje dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Miasta
        Poznania Ryszard Urbański - to właśnie miasto podjęło decyzję o umieszczeniu
        mieszkańców w hotelu na Łozowej i pokryło koszty pierwszej doby pobytu. -
        Sfinansujemy także kolejną dobę, dając właścicielce czas na znalezienie środków
        na pokrycie kosztów noclegów. Wiadomo, że nie uchyla się ona od ich zapłacenia -
        mówi. "

        Wedle prawa ...(!?)

        Jakiego prawa ????????? Kaduka ??????? Ktos cos wie ????????

        Niechże dziennikarz i dyrektor wydz. ... podadza namiary na odpowiednie
        przepisy. Ja wprawdzie nie jestem ekspertem, ale w k.c. i ustawie nie znajduje
        nic na taka okolicznosc.

        Ja to nawet bym chcial, coby moj dom poszedl z dymem (oczywiscie bez mojego
        udzialu i inspiracji - jestem porzadnym obywatelem). Dom jest ubezpieczony,
        grunt sie nie pali, dostalbym odszkodowanie, a lokatorow, procesy, komornikow
        mialbym "z czaszki". Same zyski ... jak w przemyslowym miescie Lodzi ... ale
        dawno, dawno temu ... przed wojna.
        • awm10 Re: Płonąca kamienica w Poznaniu 15.08.06, 14:27
          Dziennikarz napisał :
          "Wedle prawa tymczasowe mieszkania powinien poszkodowanym zagwarantować
          właściciel kamienicy. Miasto nie ma obowiązku partycypacji w kosztach."

          Kiedyś w specustawie coś takiego było, na czas remontu o ile dobrze pamiętam, właściciel miał zapewnić najemcy lokal zastępczy.
          Chodziło o to żeby właściciel pod pretekstem remontu nie mógł pozbyć się najemcy.
          Zapis był martwy od samego początku, bo żaden właściciel nie będzie remontował lokalu najemcy z którym są problemy.
          Prawdę mówiąc nawet nie zwróciłem uwagi że ten bzdet zniknął z ustawy, a nie chce mi się tego sprawdzać.
          A postawa dziennikarza jest charakterystyczna,właściciel gwarantuje, musi zapewnić, odpowiada, itd itd, najemca nic nie musi.
          Czy oni (dziennikarze) już nie potrafią myśleć, czy chociażby sprawdzić w internecie, co na ten temat stanowi prawo, nie mówiąc już o jakichś własnych wnioskach czy przemyśleniach.
          Czy tylko najemcy ponieśli szkody?
          A właściciel nie jest poszkodowany?
          A odpowiedzialność wykonawcy i administratora?
          Dla dziennikarza to wszystko pikuś, właściciel ma za wszystko płacić, ten zły paskudny kamienicznik.



    • zalewajka Kamienicznicy z Gniezna 10.08.06, 12:02
      Lokator przychodzi i płaci czynsz za miesiąc a ja mu wtedy podpisuje
      zgodę(umowę), że w takim razie może mieszkać przez miesiąc. Potem mija miesiąc
      lokator nie płaci. Ja czekam 2 tygodnie (upominam) i wzywam Policje. Policja
      przychodzi prosi o dokument, na podstawie którego lokator zajmuje MOJE
      mieszkanie. Data ważności dokumentu wygasła 2 tygodnie temu. Proszą by się
      lokator spakował i zabrał najbardziej potrzebne rzeczy i wyszedł. Właściciel
      odzyskuje klucze a lokator w ciągu 3 dni musi zgłosić sie po resztę rzeczy.
      Ale to było tylko marzenie.

      www.radiomerkury.pl/index.php?art=16461
      Kamienicznicy z Gniezna boją się tzw "gwarantowanych" lokatorów. Wolą aby ich
      mieszkania stały puste. Lokale dla wysiedlanych chce wynająć Urząd Miejski
      jednak na trzeci już przetarg nie zgłosił się żaden z prywatnych właścicieli.

      Urząd miejski ogłosił przetarg na wynajęcie 10 mieszkań dla ludzi, których
      trzeba wysiedlić z kamienic grożących zawaleniem.

      Gotowi byliśmy zapłacić w drodze przetargu wyznaczoną stawkę, zagwarantować, że
      lokal nie będzie niszczony. Miasto płaciłoby te opłaty, natomiast lokator
      płaciłby urzędową stawkę do miasta. W praktyce dopłacalibyśmy do tego z budżetu
      miasta, ale rada się na to zgodziła. Sugerowano, że całe mnóstwo lokali jest
      gotowych, że tylko władza nie chce się problemem zająć. W momencie kiedy
      zrobiliśmy dokładnie wszystko okazuje się, że kontrahent w ogóle się nie pojawia
      - powiedział Radiu Merkury zastępca prezydenta Gniezna Robert Andrzejewski.

      Jednak zdaniem kamieniczników, umowa nie zabezpiecza ich interesów, bo nie ma
      tam mowy o kaucji na wypadek dewastacji mieszkań. A taka naprawa może kosztować
      nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych - argumentują.
      • majkowa Re: Kamienicznicy z Gniezna 15.08.06, 12:04
        Skoro właściciel ma zapewnić lokale najemcom, to wzorem gminy niech wystosuje do
        lokatorów pismo informujące, że mieszkań aktualnie nie posiada, ale jeżeli
        będzie posiadał to ich o tym zawiadomi.

        Okres oczekiwania w gminie to 2-3 lata, więc osoba fizyczna mająca mniejsze
        możliwości może zaoferować lokal za 15-20 lat.
        • zalewajka Baraki w Poznaniu cd. 05.09.06, 08:43
          Ja wklejam jak zwykle link z Poznania. Do poczytania..

          miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3595194.html

          Mieszkańcom jednego z baraków na terenie Gospody Targowej grozi eksmisja
          Marta Tylenda
          2006-09-04, ostatnia aktualizacja 2006-09-04 18:39
          - Kluczy do mieszkania nie oddam! Bo nie mam gdzie pójść - zapowiada Dorota
          Rowińska, mieszkanka baraku przy ul. Sowińskiego. Władze miasta chcą barak
          opróżnić i rozebrać.
          Dwie rodziny, w sumie kilkanaście osób, które mieszkają w baraku nr 9 przy ul.
          Sowińskiego powinny się z niego wyprowadzić do połowy września. 18 sierpnia
          dostały z Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych nakaz wyprowadzki w ciągu 30
          dni. Barak, który powoli już się rozsypuje, ma zostać rozebrany.

          Lokatorzy od miasta żadnego lokalu nie dostaną, bo mieszkają nielegalnie. Do
          budynku włamali się 15 lat temu.

          - Sami tu wszystko wyremontowaliśmy, założyliśmy ogrzewanie. Przez wszystkie
          lata miasto nie dołożyło nam nawet złotówki. A teraz chcą nas wyrzucić na bruk -
          denerwuje się Renata Buchholz. - Ale my się sami nie wyprowadzimy. Miasto będzie
          musiało pozwać nas do sądu. Poczekamy, co na to sąd - zapowiada. - Może chociaż
          sędzia będzie sprawiedliwy. Inaczej przyjdzie nam chyba zorganizować głodówkę
          pod Urzędem Miasta - dorzuca Dorota Rowińska.

          Obie rodziny mieszkają w barakach od urodzenia. - Ja urodziłam się w
          "dwunastce", podobnie moje dzieci. Mój wnuk już w "dziewiątce". Jak nas stąd
          wyrzucą, nie będziemy mieli dokąd pójść, bo rodzina też mieszka w barakach -
          mówi Rowińska.

          Renata Buchholz urodziła się w "siódemce". Tam też jest zameldowana, dwa
          tygodnie temu odebrała dokumenty z takim adresem. To nic, że barak nr 7 od roku
          jest już rozebrany.

          "Dziewiątka" jako barak mieszkalny teoretycznie też nie istnieje, bo to był
          budynek użytkowy.

          Lokatorzy, jak twierdzą, od lat zabiegają w Urzędzie Miasta o przydział na
          zajmowane mieszkania. Bez skutku.

          - Tym rodzinom nie należy się mieszkanie od miasta. Nie przysługuje im prawo do
          zasiedzenia. Poza tym, mieszkając nielegalnie, nie zapłacili nawet złotówki
          odszkodowania - mówi Magdalena Gościńska z ZKZL. W sumie długi obydwu rodzin
          urosły do niemal 100 tys. zł.

          Do zasiedzenia zgodnie z przepisami zabrakło mieszkańcom "dziewiątki" niewiele,
          bo ponad miesiąc - obliczyli pracownicy ZKZL. - Jedyne, co ci lokatorzy mogą
          zrobić, to złożyć wniosek o wpisanie ich na listę osób oczekujących na
          mieszkanie od miasta. Tak jak każda inna rodzina - radzi Aleksandra Konieczna z
          Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.

          Sytuacją mieszkańców "dziewiątki" przejęła się radna Lidia Dudziak. - To co się
          stanie z tymi ludźmi? Pójdą do schroniska? Przez tyle lat tu mieszkali i ktoś im
          na to pozwalał, nawet czynsz naliczał. A teraz mówi, że to nielegalne? - dziwi
          się. - Postaram się zaangażować jeszcze radnego Tadeusza Jarmołowicza i
          spróbujemy znaleźć jakieś rozwiązanie - obiecuje.
Pełna wersja