Kłopoty z wynajmem lokalu socjalnego - znów Poznań

18.08.06, 22:13
miasta.gazeta.pl/poznan/1,36037,3535003.html
Kłopoty z wynajmem lokalu socjalnego
Marta Tylenda

Pani Danuta mieszka w Poznaniu, w bloku Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Jej
sąsiadom niemal trzy lata temu sąd zasądził eksmisję z prawem do lokalu
socjalnego. Sąsiedzi mieszkają jednak dalej, bo miasto nie dostarczyło im
mieszkania socjalnego - ma ich niewiele, a w kolejce czeka ponad tysiąc
rodzin, z czego ok. 800 ma zasądzoną eksmisję. Pani Danuta marzy jednak, żeby
dla jej sąsiadów znalazło się mieszkanie. - Zaczepiają mnie, są agresywni,
chciałabym, żeby się już wyprowadzili - mówi.

Dyrekcja WAM znalazła mieszkanie, które zgodziła się przeznaczyć na lokal
socjalny dla sąsiadów naszej Czytelniczki. Wystarczyło tylko, żeby miasto
zgodziło się to mieszkanie wynająć. - Wiedzieliśmy, że atmosfera między
sąsiadami jest napięta. Chcieliśmy pomóc im i przy okazji miastu - tłumaczy
Jacek Jędrzejczyk, wicedyrektor WAM. Jak dodaje, wojsko zaproponowało miastu
preferencyjny czynsz - 5,50 zł za m kw. (wynajmując mieszkania na wolnym rynku
miasto płaci średnio 15-17 zł za m kw.). Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych
propozycji jednak nie przyjął. Dlaczego? "Nie możemy działać poza
obowiązującymi przepisami prawa, które zakładają dostarczanie lokali
socjalnych według kolejności wpływu wniosków" - czytamy w piśmie z Wydziału
Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Urzędu Miasta, które dostała pani
Danuta. Jak tłumaczy Aleksandra Konieczna z WGKiM, chodzi o uchwałę Rady
Miasta dotyczącą zasad najmu. - Do porozumienia z wojskiem nie doszło także
dlatego, że oni chcieli, żeby to miasto regulowało takie opłaty, jak
ogrzewanie czy woda. A wiadomo, że jak rodzina nie płaci czynszu, to nie
reguluje też innych opłat. Miasto byłoby więc podwójnie poszkodowane - dodaje
Konieczna. Szkopuł w tym, że wojsko nie ma obowiązku dopłacać do lokatorów po
eksmisji. Taki obowiązek będzie miało natomiast miasto, jeżeli sąsiedzi pani
Danuty dostaną wreszcie od gminy lokal socjalny. Ale do tego czasu minie wiele
lat.

Na przeszkodzie zawarcia porozumienia z wojskiem stanęły nie tylko kolejka i
finanse, ale także prawo.

- Przepisy nie dopuszczają takiej możliwości, żeby eksmisja była do lokalu,
który nie należy do gminy - wyjaśnia Magdalena Gościńska, rzecznik ZKZL.

"Gazeta": Jakie przepisy?

- Ustawa o ochronie praw lokatorów.

"Gazeta": Ale przecież w innych wypadkach miasto wynajmuje mieszkania na
wolnym rynku i przeznacza je na lokale socjalne.

- Tak, ale w tym wypadku jest to niemożliwe. Taki lokal musiałby należeć do
miasta.

Czy tak faktycznie jest?

- Takie tłumaczenie to nonsens - ocenia dr Marcin Wojcieszak, adwokat. - Gmina
ma obowiązek zapewnić lokal socjalny, korzystając z tzw. zasobu mieszkaniowego
gminy. A ten zasób, zgodnie z Ustawą o ochronie praw lokatorów, tworzą lokale
stanowiące własność gminy lub przez nią wynajęte na czas oznaczony.

Teoretycznie wojsko mogłoby się domagać od miasta odszkodowania za
niedostarczenie lokalu socjalnego. Tak robią już spółdzielnie mieszkaniowe i
właściciele kamienic. Ale, jak przyznaje Jędrzejczyk, wojsko nie pójdzie do
sądu, bo utrudniają to przepisy Ustawy o zakwaterowaniu w służbach zbrojnych.

Urzędnicy obstają więc przy swoim. - Sąsiedzi pani Danuty muszą poczekać w
kolejce - zapowiada Konieczna.
    • awm10 Re: Kłopoty z wynajmem lokalu socjalnego - znów P 20.08.06, 09:18
      Jeśli coś jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem to po prostu nie działa.
      I tak jest z mieszkaniami socjalnymi.
      Tych mieszkań nie ma i nie będzie, bo gminom nie opłaca się ich budować.
      Gminy aby się wykazać od czasu do czasu coś zbudują (zwłaszcza przed wyborami), albo co jest częstsze przemianują lokal kwaterunkowy na socjalny.
      Taka gra pozorów,bez efektów, jak to dawniej mówiono "wicie - rozumicie".
      To typowa marchewka na sznurku dla najemców i alibi dla kretyńskiego prawa.
      Zakaz eksmisji + mityczne lokale socjalne pozwalają bezstresowo mieszkać latami i za darmo marginesowi społecznemu. Oczywiście na koszt wynajmującego, a potem gdy już dostaną ten socjał, na koszt nas wszystkich.
      Dotowanie ludzi którym się nie chce pracować, to zły pomysł.
      Kretynizm tego prawa i jego negatywne skutki są tak oczywiste, że trudno pojąć iż nasi parlamentarzyści tego nie widzą, a jeszcze bardziej dziwią wypociny dziennikarzy, którzy nie dostrzegają spraw oczywistych i podstawowych a opisują szczegóły które są zupełnie nieistotne.
      Weżmy ten artykuł - dziennikarza nie dziwi fakt, że wyrok sądowy od 3 lat nie jest wykonany, a prawdopodobnie nie będzie przez następne kilka lat.
      Nie dziwi go fakt że można latami mieszkać za darmo.
      Nie dziwi go fakt że niepłacącym, uciążliwym lokatorom miasto ma zafundować (za nasze podatki)lokal socjalny.
      Nie dziwi go kolejka do tych lokali - 1000 rodzin (ile będą kosztowały miasto te lokale i czy po ich wybudowaniu ta kolejka się zmniejszy).
      Nie dostrzega debilizmu prawa i jego skutków w szerszej skali.
      Widzi tylko złą interpretację prawa przez urzędnika, dotyczącą jednego lokalu dla jednej rodziny.
      • jml13060 Pytanie 20.08.06, 20:39
        Tak sie zastanawiam, czy nie byloby uzasadnionym w takich ewidentnych
        przypadkach opublikowanie w gazecie artykulu "sponsorowanego" zawierajacego
        opis problemu z pozycji wynajmujacego ? Ile moze kosztowac wykupienie kawalka
        np. 100cm^2 miejsca na 1-2 stronie GW ?

        Jestesmy z naszymi problemami skazani na laske/nielaske pismakow. A im przeciez
        nie zalezy na ukazaniu prawdy. To padlinozercy, ktorzy uwielbiaja wojny,
        zbrodnie, afery, magiel i brudy lustracji, komisje sledcze, zlodziei, pijakow,
        poslow i senatorow, .... Jakby bylo NORMALNIE to gazety nie mialyby co pisac.
Pełna wersja