lester112
29.09.06, 20:33
Witam.
Podczas "rutynowej" kontroli licznika gazowego kontrolujący zakwestionowali
plombę producenta, tzn. że była ingerencja i licznik był otwierany. Licznik
zdjęto oczywiście i zabrano do ekspertyzy. Ekspertyza wykazała, że nie było
śladów ingerecji i licznik można powiesić ponownie, ale przedtem musiałem
uiścić zapłatę na założenie nowej plomby - 322zł. Dodam tylko, że od czasu
montażu licznika jestem jego czwartym użytkownikiem - a była to pierwsza
kontrola. Boli mnie to:
- każdy z poprzednich trzech użytkowników mógł kombinować , a ukarany jest
ten na którego trafiła kontrola
- kupując mieszkanie (tak jak i teraz zresztą)nie wiedzialem jak
wygląda "wzorcowa" plomba - sprawdziłem tylko czy była i tyle
- zgodnie z zawartą umową "Sprzedawca" jest zobowiązany do "zamontowania u
Odbiorcy gazomierza o nominalnej przepustowości do 10m/h, posiadającego
aktualną cechę legalizacyjną i zabezpieczającą, zaplombowanego przez
Sprzedawcę i stanowiącego jego własność" a tak się nie stało bo w momencie
podpisywania umowy licznik był w dokładnie takim samym stanie jak teraz -
kobieta w gazowni twierdzi że sam powinienem sobie sprawdzić plomby przy
kupnie mieszkania - tylko skąd mam wiedzieć jak wyglądają plomby
oryginalne???
- dowiedziałem się że i tam mam dużo szczęścia że płacę wysokie rachunki za
gaz, bo w innym wypadku zapłaciłbym karę 9000zł
Uważacie że to normalne? Miał ktoś podobne problemy? Jak to ugryźć? Bo
teoretycznie to gazownicy mogą sobie co roku przychodzić, niepodobała im się
będzie plomba, szkiełko albo nakrętka i kara 9000 się należy.A co myślicie o
cenie 322zł za plombę, czyli 5g ołowiu? Przecież to chore jest jakieś...
Pozdrawiam.