dziwny wyrok TK

07.11.06, 20:48
z GP:
www.gazetaprawna.pl/wydarzenia/?news=eGP20061107150934723
5:05, 2006-11-07
TK o prawie do urządzeń energetycznych
Zobacz zdjęcia


Właściciel działki nie ma prawa do stojących na niej urządzeń energetycznych i nie może domagać się od zakładu energetycznego odszkodowania za korzystanie z tych urządzeń - wynika z wtorkowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

Za zgodne z konstytucją Trybunał uznał we wtorek przepisy kodeksu cywilnego, dotyczące prawa własności nieruchomości. Chodzi o przepisy mówiące, iż urządzenia do odprowadzania wody, gazu i prądu nie są częścią gruntu, jeśli wchodzą w skład przedsiębiorstwa.

Skargę do Trybunału złożyła w tej sprawie właścicielka działki, która domagała się od przedsiębiorstwa energetycznego odszkodowania za bezprawne - jej zdaniem - korzystanie ze stacji energetycznej postawionej na jej działce.

Kobieta odzyskała prawo własności gruntu w 1991 r. W latach 50. działka należąca do jej rodziny przeszła na własność Skarbu Państwa. W międzyczasie wybudowano na niej stację transformatorowo- rozdzielczą, wielkości ok. 30 m kw.

Kobieta wyczerpała już możliwość dochodzenia swoich praw przed sądem. Sądy wszystkich instancji orzekły, że stacja nie jest częścią gruntu, ale częścią przedsiębiorstwa energetycznego. Także Sąd Najwyższy oddalił wniesioną przez nią kasację. Zaskarżyła więc przepisy, na podstawie których orzekały sądy.

Zdaniem skarżącej, przepisy dotyczące własności nieruchomości ingerują w konstytucyjne prawo własności. Według niej, przepisy te są niezgodne z konstytucją również dlatego, że są niejasne.

Trybunał orzekł jednak, że właściciel gruntu nie może dysponować urządzeniami służącymi do przekazywania energii. Dotyczy to również urządzeń do przekazywania wody, pary i gazu. Urządzenia te stanowią własność zakładu energetycznego. Sędziowie uściślili, że termin "urządzenia" może obejmować także budynek stacji energetycznej.

Trybunał uznał też, że zaskarżone przepisy są zrozumiałe. Zaś ewentualne rozbieżności w ich interpretacji może usunąć orzecznictwo sądowe. Sędziowie zaznaczyli też, że rolą Trybunału nie jest ocena wyroku sądu.


Komentarze czytelników
znik:
2006-11-07 19:13
I bardzo dobrze się stało. TK popełnił błąd. Teraz ta kobieta może uzyskać znacznie więcej skarżąc państwo polskie w strasburgu. Usyska nie tylko zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych, ale także za straty moralne, czego w polskim prawie nie mogłaby wyegzekwować. życzę tej kobiecie wszystkiego najlepszego :) A co do przepisów i zakładów dostarczających media, jeśli dane urządzenie służy do rozdysponowania czegoś nie tylko dla właściciela tejże działki ale także do okolicznych posesji, to właściciel urządzenia powinien po prostu płacić opłatę za dzierżawę. Tak niestety nie ma. Przypomina mi to wcześniejszy monopol TPSA który był wspomagany przepisami prawa, i ten monopol utrzymuje się do teraz. Czemu zakład energetyczny jest świętą krową a obywatel jak zwykle dostaje karczycho?
tumcio:
2006-11-07 20:20
Stosujac logike a raczej jej brak TK kazdy pod nieobecnosc np sasiada moze sobie przez jego dzialke porowadzic rure z woda , gazem badz poprwadzic przewody energetyczne i stanowi to jego tylko jego wlasnosc . W zwiazku z czym sasiad -wlasiciel gruntu nie moze sobie rosci praw od dysponowanie ani praw do odszkodowanie -. Zaiste TO O JUZ MAMY PRAWO BUSZU ?????????
hmm..TA TEMIDA JEST NIE TYLKO SLEPA ALE I TOTALNIE GLUPIA:-)
Dodaj swój komentarz:
    • pan.zaskroniec Re: dziwny wyrok TK 08.11.06, 10:26
      ten wyrok nie jest dziwny tylko socjalistyczno-komunistyczny
      • jml13060 Re: dziwny wyrok TK 08.11.06, 12:49
        A co by sie stalo, gdyby ta pani (powodka) wybudowala swoja, prywatna stacje
        transformatorowa i przy okazji pare slupow pod linie przesylowa energii na
        terenie nalezacym do przedsiebiorstwa ? Jaki wtedy bylby wyrok TK ?
    • xstrzeciak Re: dziwny wyrok TK 08.11.06, 13:18
      wyrok jest w porządku,
      a inną kwestią jest wyngrodzenie za korzystanie z cudzego gruntu
      • jml13060 Re: dziwny wyrok TK 09.11.06, 18:06
        No nie ... nie zgadzam sie z teza, ze wyrok jest w porzadku.

        Jeszcze raz ......... a jaki bylby wyrok, gdyby powodka postawila swoja
        prywatna stacje transformatorowa (i 500 slupow pod linie przesylowa albo ferme
        kur, albo ......) na terenie nalezacym do elektrowni ? Elektrownia bylaby
        szczesliwa ?

        Wyrok TK ewidentnie wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniu "wladzy" i interesom
        ekonomicznym podmiotu mocniejszego ekonomicznie i politycznie. W prawdziwych
        demokracjach sady i trybunaly kieruja sie tylko nauka prawa. To daje szanse
        szeregowemu obywatelowi w starciu z gigantem.
        • clevland Re: dziwny wyrok TK 09.11.06, 20:52
          To znaczy że, jeżeli mam na podwórku zakopane rury centralnego ogrzewania (które
          i tak nie zaopatrują mojego budynku) to nie mogę dochodzić od firmy
          ciepłowniczej pieniędzy za "czynsz"...
          • dora5 Re: dziwny wyrok TK 10.11.06, 11:24
            PRAWO CYWILNE Sąd Najwyższy żąda więcej respektu dla prawa własności

            Czyje są rury i kable na prywatnym gruncie


            Do właściciela należy decyzja, czy poprowadzone na jego gruncie
            odcinki linii elektrycznych, gazociągów, wodociągów staną się
            własnością przedsiębiorstwa wodociągowego, elektrowni


            Taka jest podstawowa konsekwencja precedensowej uchwały z 8 marca 2006
            r. podjętej przez Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów. Odnosi się
            ona wprost do konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich, bo do
            nich należy prawo własności. Jest odpowiedzią na pytanie prawne
            rzecznika praw obywatelskich. Wynika z niej, że właściciel nie traci
            praw do urządzeń służących do doprowadzania i odprowadzania wody,
            pary, gazu, elektryczności znajdujących się na jego gruncie przez to,
            że zostały połączone z siecią przedsiębiorstwa.

            To właściciel musiał zabiegać
            Przez wiele lat, przy tych samych przepisach, dominował pogląd, że z
            momentem przyłączenia urządzeń do sieci przechodzą one automatycznie
            na własność przedsiębiorstwa. Nawet gdy wybudował je czy założył
            własnym sumptem właściciel gruntu lub inna osoba.

            Przedsiębiorstwo więc nie musiało zabiegać o przejęcie na własność czy
            uzyskanie trwałego uprawnienia do ich eksploatacji. To właściciel
            musiał potem np. zabiegać o zapłatę za urządzenia czy za korzystanie z
            jego gruntu.

            Role się zmieniły
            Uchwała SN zmieniła zasadniczo pozycję właściciela, zwłaszcza w
            rozliczeniach finansowych z przedsiębiorstwem, jeśli to on finansował
            budowę urządzeń.

            Dotychczas było powszechną praktyką, że przedsiębiorstwa energetyczne,
            wodociągowe itp. przejmowały bezpłatnie odcinki przewodów znajdujących
            się na cudzym gruncie, choć ich nie finansowały.

            Uchwała oznacza też, że jeśli taka firma nie uzyskała trwałego tytułu
            prawnego do urządzeń, właściciel gruntu może je po prostu ze swego
            gruntu usnąć albo renegocjować warunki korzystania z nich.

            Znamienna ewolucja poglądów
            Do tak zasadniczej ewolucji poglądów doszło, mimo że przepisy kodeksu
            cywilnego wchodzące tu w rachubę pozostają bez zmian od 1964 r. Nie
            sposób tu przecenić wpływu, jaki na ten proces miało wpisanie
            gwarancji prawa własności do Konstytucji RP. Na te gwarancje powoływał
            się rzecznik praw obywatelskich w uzasadnieniu pytania prawnego.

            Powodem wątpliwości był art. 49 k.c. Zapisano w nim, że urządzenia
            służące do doprowadzania i odprowadzania wody, pary, gazu prądu
            elektrycznego oraz inne urządzenia podobne nie należą do części
            składowych gruntu lub budynku, a więc nie są własnością właściciela
            tego gruntu czy budynku, "jeśli wchodzą w skład przedsiębiorstwa lub
            zakładu".

            Sąd Najwyższy zmienia zdanie
            Zasadnicze znaczenie dla sposobu wykładni art. 49 k.c. miała uchwała
            Trybunału Konstytucyjnego z 4 grudnia 1991 r. TK uznał w niej, że
            przepis ten wprowadza wyjątek od zasady przewidzianej w art. 47 § 2
            k.c. i oznacza, że wskazane nim urządzenia przesyłowe są częścią
            składową przedsiębiorstwa lub zakładu.

            Wedle zaś art. 47 § 2 k.c. częścią składową gruntu (rzeczy) jest
            wszystko, co nie może być odłączone od niego bez uszkodzenia lub
            istotnej zmiany całości albo bez uszkodzenia lub istotnej zmiany
            przedmiotu odłączonego.

            Z kolei SN, powołując się na uchwałę TK, stwierdził, że z chwilą
            podłączenia urządzeń przesyłowych do sieci wchodzą one w skład
            przedsiębiorstwa. Przestają być częścią składową nieruchomości i
            własnością jej właściciela. SN uznał przy tym, że połączenie jest
            kwestią faktu, a nie np. umowy z właścicielem gruntu.

            Wejście zatem w skład przedsiębiorstwa i utrata własności urządzeń
            przez właściciela gruntu następuje automatycznie. Tak tę kwestię
            rozumiał również NSA i Sąd Antymonopolowy.

            Z czasem przed SN zaczęły zapadać wyroki oparte na odmiennym
            założeniu. Uchwala z 8 marca 2006 r. tę ewolucję ostatecznie
            przypieczętowała. Trzeba zaznaczyć, że stanowisko w niej wyrażone w
            pełni odpowiada literze i intencjom ustawy z 2001 r. o zbiorowym
            zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, a także prawa
            energetycznego z 1997 r. Pozwala na bardziej elastyczne i
            odpowiadające zainteresowanym ukształtowanie relacji: właściciel
            gruntu - przedsiębiorstwo (sygn. III CZP 105/05).

            Izabela Lewandowska


            www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060324/prawo/prawo_a_11.html
    • dora5 Re: dziwny wyrok TK - podciągam do góry !.... 15.11.06, 20:17
      ... prosząc o coś więcej
    • dora5 Re: Prawo Byrcynów na Gubałówce 17.11.06, 13:41
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3740674.html
      Prawo Byrcynów na Gubałówce
      Bartłomiej Kuraś2006-11-16, ostatnia aktualizacja 2006-11-16 22:18
      Sezon narciarski za pasem, a w Zakopanem wciąż nie wiadomo, jak zakończy się
      spór o tereny na Gubałówce pomiędzy dyrekcją Polskich Kolei Linowych a rodziną
      Byrcynów. Prawnicy Sejmu stają po stronie Byrcynów.
      W połowie grudnia ubiegłego roku PKL wstrzymały kursowanie wagoników kolejki na
      Gubałówkę, twierdząc, że wynika to z braku zgody rodziny Byrcynów na
      narciarskie wykorzystanie ich terenów na stoku góry. Pół roku wcześniej firma
      przegrała z Byrcynami sądowy proces. Sąd stwierdził, że PKL bezprawnie korzysta
      z prywatnych działek, i nakazał demontaż urządzeń do sztucznego naśnieżania.
      Okazało się, że firma nie podpisała z Byrcynami żadnej umowy i bez wymaganej
      zgody zamontowała niedaleko ich domu armatki śnieżne. Od tego czasu PKL próbują
      przekonać Byrcynów do podpisania umowy, która umożliwiłaby ponowne otwarcie
      trasy narciarskiej na Gubałówce.

      - Polskie Koleje Linowe prowadzą rozmowy z właścicielami działek na Gubałówce,
      ale państwo Byrcynowie mimo zaproszenia nie uczestniczą w nich. Nie wiemy więc,
      czy uda się w tym roku otworzyć tę trasę narciarską - mówi Adrianna Kilińska,
      reprezentująca PKL.

      Firma proponuje właścicielom działek na Gubałówce wejście do spółki. Twierdzi,
      że prawie wszyscy - oprócz Byrcynów - popierają takie rozwiązanie.

      Byrcynowie są niechętni współpracy z PKL. - To nieprawda, że wszyscy oprócz nas
      chcą współpracować z PKL, takich jak my właścicieli gruntów na Gubałówce jest
      więcej - twierdzi Kacper Gąsienica-Byrcyn. - W ciągu najbliższych tygodni
      przedstawimy pewne propozycje w tej sprawie.

      Jakie? Tego rodzina Byrcynów na razie nie chce zdradzić, ale obiecuje, że
      decyzje podejmie jeszcze przed najbliższym sezonem narciarskim.

      Sprawą zajął się nawet Roman Giertych, który w Sejmie złożył projekt ustawy o
      udostępnieniu tras narciarskich. Projekt LPR zakłada, że jeśli ktoś prowadzi
      lub zamierza prowadzić wyciąg dla narciarzy, może żądać sądowego ustanowienia
      na cudzej, sąsiedniej działce tzw. służebności gruntowej. Chodzi m.in. o
      swobodę przejazdu na nartach czy instalowanie urządzeń do sztucznego
      naśnieżania na prywatnych gruntach. Sąd wyznaczałby wysokość wynagrodzenia
      właściciela działki i zasady korzystania z niej.

      Pomysł nie podoba się jednak wszystkim góralom. - Takowe pomyślunki to som
      rodem z cyrwonego peerela. Przecie to cyrwoni komuniści zabieroli góralom
      ziemie w górach bez ich zgody - uważa Maria Gruszkowa, prezes Stowarzyszenia
      Obrony Praw Obywateli Powiatu Tatrzańskiego. - LPR fce w ślebodnej Polsce być
      jako w PRL? No to wychodzi na to, co w LPR majom pomyślunki jako cyrwoni
      komuniści.

      Podobne wątpliwości wyrazili prawnicy Sejmu. "Nie można przecież przyjąć, że
      można ograniczyć uprawnienie właściciela nieruchomości zajmującej np. 3/4 stoku
      na rzecz właściciela nieruchomości zajmującej 1/4 stoku - napisała w swojej
      opinii do projektu LPR Zofia Monkiewicz, radca prawny. - Reasumując - koncepcja
      wymaga zasadniczego dopracowania".

      Sprawa czeka na ostateczne rozstrzygnięcie w Sejmie.


Pełna wersja