TRADOS czy Translatica?

02.02.05, 12:19
Witam wszystkich serdecznie. Noszę się z zamiarem kupna programu
wspomagającego pracę tłumacza. Czy ktoś z Was mógłby się wypowiedzieć na
temat TRADOS-a i Translatiki? Czy normalny człowiek samodzielnie może
opanować TRADOS-a? Dzięki za Wasze opinie
    • aspaa Re: TRADOS czy Translatica? 02.02.05, 13:05
      z tego co wiem,to TRADOS wspomaga prace biur tłumaczen, tworząc cos w rodzaju
      baz danych: tlumaczysz tekst, i jak cos jest nie tak(wg stworzonej bazy)to
      podkresla, koryguje,itp. nie wiem tylko czy oplaca ci sie go kupowac-jest ponoc
      baaardzo drogi, i dla potrzeb indywidualnych raczej sie nie nadajesad ale
      poszukaj tez w siecie. moj znajomy informatyk go znalazl,nagral na plyte...ale
      jeszcze nie bylo czasu na uruchomieniewinkjak rusze to dam znac czy wartosmile
    • elli_nika Re: TRADOS czy Translatica? 02.02.05, 14:27
      Trados jest drogi jak smok - 4000 zeta. Ja się wspomagam darmową wersją
      Wordfasta i ostatnio próbuje rozgryzać OmegęT. Porozglądaj sie po
      darmowych/tanich programach. Wydatek na Tradosa moze się nie zwrócić...
    • clarafosco Re: TRADOS czy Translatica? 02.02.05, 21:31
      Ależ jak najbardziej przydatne są wszelkie programy wspomagające tłumaczenie!

      Ja od paru lat tłumaczę z Tradosem i Déjá Vú i na prawdę już nie mogę sobie
      wyobrazić pracy bez narzędzi wspomagających. Najwazniejsze jest to, że raz
      przetłumaczony tzw. segmet przechowywany jest w TM (Translation Memory) i jeżeli
      w przyszłości pojawi się segment podobny (poziom podobieństwa konfiguruje się w
      ustawieniach programu)to nie musimy go już tłumaczyć, jest on odzyskiwany i
      automatycznie wprowadzany do tłumaczonego tekstu. To samo odnosi się do raz już
      przetłumaczonych terminów: po ich wprowadzeniu do bazy terminologicznej, są
      magazynowane i w momencie pojawienia się podobnego terminu w innym tłumaczeniu -
      odzyskiwane. Nie muszę tutaj wspominać o zagwarantowanej w ten sposób koherencji
      terminologicznej.
      Muszę przyznać, że praca z narzędziami CAT, umożliwiła mi na pozyskanie wielu
      klientów, mam na myśli firmy tłumaczniowe, które ostatnimi czasy współpracują
      jedynie z tłumaczami pracującymi z Tradosem. Ja osobiście nie lubię tego
      programu (znam go bardzo dobrze), uważam że ZAMIAST KUPOWAĆ TRADOSA LEPIEJ SOBIE
      ŚCIĄGNĄĆ DARMOWEGO WODRFASTA (www.champollion.net/)(BARDZO PODOBNY W
      DZIAŁANIU), A JAK JUŻ ZAINWESTOWAĆ W COŚ, TO W DÉJÁ VÚ (www.atril.com)!
      Program o wiele łatwiejszy w obsłudze, mniej się wiesza, gdyż w odróżnieniu od
      Tradosa, który współpracuje z innymi programami, jest programem "samodzielnym".
      Ponadto w pakiet Déjá Vú wchodzi program obsługujący tworzenie baz
      terminologicznych, leksykonów, itp. A-ha, utworzona w DV pamięć jest
      kompatybilna z Tradosem.
      UFF... gadam co najmniej jak jakiś przedstawiciel handlowy ... ale co zrobić,
      jestem po prostu zachwycona tym programem ... wink

      Pozdrawiam gorąco,

      clarafosco
      • ek1111 Re: TRADOS czy Translatica? 03.02.05, 12:24
        Wielkie dzięki za informację. mam jedno pytanie - czy segmenty są przekazywane
        do TM automatycznie podczas tłumaczenia, czy trzeba je wprowadzać osobno? i czy
        jeśli przetłumaczę jakąś frazę na początku dokumentu, to program sam będzie
        potem proponował jej użycie?
        • clarafosco Re: TRADOS czy Translatica? 04.02.05, 09:09
          Jeżeli chodzi o twoje pytanie co do wysyłania segmentów do pamięci, to
          rzeczywiście są one wysyłąne automatycznie.
          A wracając do tematu Tradosa i Wordfasta; twórcą tego ostatniego jest pan
          Champollion (niezły mózg, jakiś tem potomek słynnego profesora Champollion,
          który rozszyfrował staroegipskie pismo obrazkowe). Był on współtwórcą Tradosa,
          ale pokłócił się strasznie z kimś tam z ekipy i postanowił narobić Tradosowi
          koło nosa. Stworzył więc program wręcz identyczny i zaczął go dystrybuować za
          kompletną darmochę. Trados się nieźle wkurzył (nic dziwnego...) i zaczął
          postawiać nóżki Wordfastowi, ale jedyne co zdołali zrobić, to uniemożliwić
          współpracę między pamięciami oby dwóch programów, Tradosa i Wordfasta ... Teraz
          podobnież Wodrfast nie jest już tak darmowy jak kiedyś, ale w porównaniu do
          Tradosa, jego cena jest śmiesznie niska, podobnież wręcz symboliczna.

          ... jednakże, według mojej opinii, żaden z tych programów nie umywa się do Deja
          Vu, przede wszystkim jeżeli chodzi o funkcjonalność i łatwość obslugi. Jeszcze
          raz serdecznie polecam.

          ............................... .....................
          clarafosco
    • gingerr Re: TRADOS czy Translatica? 03.02.05, 17:33
      sama troche pracowalam na Wordfascie - podobalo mi sie. Na tyle na ile widziała
      Tradosa - programy wydały mi się bardzo podobne.

      Niestety, jesli sie nie myle, juz nie ma darmowej wersji (ale pewna nie jestem).

      Niestety wydaje sie też, że Trados jest najbardziej popularnym "kotem" (wiele
      biur tlumaczen stawia wymóg posiadania tego programu - czy słusznie, to osobna
      kwestia). Podobnie jak Deja Vu.

      Zapraszam na strone www.proz.com tam bylo wiele dyskusji na temat
      najpopularniejszych CAT-ów, porownywania programow, itp, itd.

      Jeśli ktoś rozważa zakup Tradosa, to proponuje zajrzeć na stronę firmy Moravia -
      jeśli dobrze pamietam w tej chwili oferuja Trados Freelance w dosc atrakcyjnej
      cenie (1500 netto?)

      Zyczę trafnej decyzji!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja