Dodaj do ulubionych

z serii klient do tlumacza: to za to sie placi????

22.11.05, 01:38
dostalam dzis namiary na kogos, ktora na gwalt szukala tlumacza na wyjazd
jednotygodniowy za granice. zadzwonilam, przez telefon dowiedzialam sie
jedynie ze sprawa pilna, bo ten kto mial jechac mial wypadek (na marginesie
dodam ze to jakas daleka rodzina osoby poszukujacej zastepstwa) a wyjazd w
niedziele. chodzi o tlumaczenia rozmow handlowych, ale tylko do poludnia,
potem ewentualnie wycieczki i spotkania towarzyskie.
umawiam sie z pania na spotkanie, opowiadam jej o sobie... koncze studia,
pisze mgr, ucze jezyka, wspolpracuje stale z pewna firma, pracy stalej nie
szukam, ale dorywczo tlumaczeniami nie pogardze...
a pani opowiada jaka to ona zabiegana i ze sie nie uczyla w mlodosci jezykow,
a teraz w nowej firmie pracuje i chialaby dobre wrazenie zrobic, dlatego woli
nie bazowac tylko na swoim angl ale miec pewnosc ze zostanie dobrze zrozumiana
przez druga strone... firma oczywiscie placi za przelot, hotel wyzywienie. no
i pytanie, a wlasciwie stwierdzenie pod moim adresem: no to co jedziemy? to
switna dla pani okazja, odpocznie pani, pojedzie na wycieke, przy okazji
podszkoli swoj warsztat"... a ja na to.. no tak, ale moze zanim sie zecyduje
omowimy warunki finansowe? i w tym momencie cisza... jak to warunki
finansowe??? jakie warunki??? o co pani chodzi??? no przeciez pania na
wycieczke zabieram to jeszcze mam placic??? to ja myslalam ze swietny kasek
studentce rzucam... no coz, ale jesli wyjade to strace lekcje, a przy
kilkunastu uczniach to sa calkiem niemale pieniadze... a ona nie ma w ogole
zamiaru poruszac ze swoim szefem tematu wynagrodzenia dla tlumacza bo pracuje
tam od niedawna i nie chcialaby narazac firmy na duze koszty (!!!!!!)
no coz... mam sie zastanowic i pamietac ze nie wszysko da sie przeliczyc na
pieniadze... i ze ona rozumie ze kazdy chcialby zeby mu placona za prace, no
ale czasem trzeba sie poswiecic. dodam ze to nie jest zadna znana firma, ba na
drzwiach biura nawet ich nazwy nie bylo...
forumowicze drodzy... czy to ja na glowe upadlam?????
Obserwuj wątek
    • pp17 Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 22.11.05, 10:04
      No coś Ty.Byłaś tak niedelikatna i chciałaś wynagrodzenie za tłumaczenie ? Nie
      płacąc za przelot i hotel? Wycieczek Ci się zachciało za darmo ?
      A z Twoich poprzednich postów wynikało,że jesteś rozsądną osobą.Dziwię się ,że
      nie zaproponowałaś Pani Menager partycypacji w kosztach
      wyjazdu smile)))))))))))))))))

      Pozdrowienia
      • krowkasmieszka Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 22.11.05, 10:54
        rotfl
        wlasnie pani zadzwonila, bo mialam jej dac ostateczna odpowiedz dzisiaj.
        grzecznie podziekowalam... i uslyszalam ze no coz kazdy ma inne priorytety w
        zyciu. rany julek.
        wczoraj pani jeszcze przebakiwala ze jak nie ja to znajdzie kogos innego, dzis
        oznajmila ze ona nie bedzie szukac na sile i da sobie rade sama. moze oswiecilo
        ja w nocy ze polowanie na losie to raczej nie w dzungli miejskiej? wink
        juz pomijajac kwestie zaplaty za prace... (wiem z doswiadczenia ze czasem mala
        rzecz moze zaowocowac i zdarzalo mi sie pracowac i nic za to nie brac)...
        pierwsze co mi do glowy w takich sytuacjach przychodzi to kryminaly... moze
        teraz sie zagalopowalam, ale malo to takich wyjechalo za granice z mila pania
        czy panem i trafili nie do normalnej pracy a w inne mniej przyjemne miejsca? brrrrr
        milego dnia smile
        • krowkasmieszka Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 22.11.05, 12:06
          telenoweli ciag dalszy....
          pani postanowila jednak pogadac z szefem....
          ale moja stawka zwalila ich z nog... zaproponowalam 250 euro/1000 zl (za caly
          tydzien, nie za kazdy dzien) ktore mialyby mi zrekompensowac odwolane prywatne
          lekcje... ale szefa gest konczyl sie na 500 zl co i tak bylo dla niego przesada.
          no coz, nici z wycieczki wink jakos nie rozpaczam, bo nawet jak oddzwonili
          pytajac sie ile bym chciala to juz przeszla mi ochota na wspolprace z dziwnymi
          ludzmi.
          a na marginesie. czy moja propozycja byla bardzo wygorowana?
              • azm2 Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 22.11.05, 22:23
                przed akcesją Polski do UE tłumacz (obywatelstwo polskie) wyjeżdżający z grupą
                urzędników z ministerstwa na kilka dni do jednego z krajów UE otrzymywał: 300
                (trzysta) euro DZIENNIE (za każdą rozpoczętą dobę liczoną od startu samolotu z
                Warszawy do lądowano a w Warszawie) + bilet lotniczy w dwie strony + hotele.
                Praca polegała na tłumaczeniu spotkań w instytucjach + holowanie urzędników
                przez lotniska, dworce kolejowe, metro, restauracje itp.
                Wyjazd był zorganizowany i finansowany przez UE.
                O takich pieniądzach należy rozmawiać z klientami, żeby nie tracić szacunku do
                swojej pracy smile
                • rara_avis7 Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 23.11.05, 08:41
                  Właśnie!!!

                  A tacy klienci to prostu spryciarze. Na pewno znają stawki - i na własną rękę
                  szukają nawet nie łosia, a jelenia. Targowaliby się jeszcze w momencie zapłaty.
                  Ja zaproponowałabym tej Pani opcję, żeby sobie znalazła tłumacza "na miejscu".
                  Dopiero zorientowałaby się w cenach!
                    • krutikow Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 25.11.05, 01:40
                      Niestety, rozne firmy wymyslaja rozne rzeczy, zeby tlumaczowi nie zaplacic lub
                      zaplacic jak najmniej, a juz informacja o stawkach za taka usluge niemal zawsze
                      ich zwala z nog. Ostatnio mialam do czynienia z taka firma, ktora za przyczyne
                      niezaplacenia mi za tlumaczenie podaje fakt zaistnienia bledu w oryginale
                      tekstu, podyktowanego mi przez sekretarke firmy telefonicznie. Ja tego bledu
                      nie wychwycilam i przetlumaczylam tak, jak bylo mi podyktowane, zamiast slowa
                      podzielic sekretarka podyktowala mi pomnozyc, ale czy ja musze sie na tym znac,
                      czy ja musze sie zastanawiac, co autor mial na mysli. Gdybym to zauwazyla
                      podczas tlumaczenia, skontaktowalabym sie z firma, wyjasnila i przetlumaczyla
                      tak, jak oni chca i jak powinno byc, ale nie zauwazylam. Skorygowalam blad po
                      paru dniach w rozmowie telefonicznej z obcokrajowcami, do ktorych pismo z
                      bledem bylo skierowane. Na szczescie wszystko mam w komputerze, bo to byla
                      korespondencja mailowa. Teraz wybieram sie z tym do sadu. Ta firma tez mysli,
                      ze znalazla losia, ktory da sobie weprzec, ze blad w tekscie oryginalu jest
                      jego bledem. Pewnie gdybym wyznaczyla stawke za tlumaczenia dla tej firmy /a
                      praca ciagnela sie 2 tygodnie/ na poziomie 500 zl. za calosc, to by takiego
                      szumu wokol tego bledu nie narobili, ale jak sie dowiedzieli , ze to wszystko
                      kosztuje ok. 4 tys. , to ich szlag trafil i zaczeli glowkowac, jakby sie od
                      takiej zaplaty uwolnic. Ich adwokat pisze teraz do mnie, ze dopuscilam sie
                      takiego bledu w tlumaczeniu, ze to mnie calkowicie dyskwalifikuje i nie mam
                      zadnych praw do ubiegania sie o honorarium.
                        • krutikow Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 25.11.05, 20:53
                          Oczywiscie, tylko ze adwokat jest adwokatem firmy i zrobi wszystko, zeby firme,
                          ktora mu placi uchronic od kosztow, w tym przypadku za tlumaczenie, dlatego
                          uwazam, ze jedynym rozwiazaniem jest sad, ale i wtedy majac orzeczenie sadu tez
                          moga niechciec zaplacic, bede musiala chodzic do komornika.......Czy to ma sens?
                          • grzespelc Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 01.12.05, 12:33
                            Skoro masz dowód na to, że nie popełniłaś błędu, to jak najszybciej:
                            - wystosuj wezwanie do natychmiastowej zapłaty i zagroź sądem, ja już raz tego
                            typu sytuację miałem i jak zagroziłem sądem, koleś zmiękł i zapłacił,
                            - jeżeli nie zapłacą, skieruj sprawę do sądu. I weź adwokata albo radcę.
                            Zapłaci przeciwnik.
                        • krutikow Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 30.11.05, 22:56
                          Owszem , raz napisali, ze blad, ktory sie znalazl w tekscie dyskwalifikuje mnie
                          w calosci i pozbawia praw do honorarium za cala prace. Pogonilam ich piszac o
                          PIP i sadzie, wtedy odezwal sie ich adwokati napisal to samo, co oni,
                          odpowiedzialam mu wysylajac komputerowy wydruk oryginalu z bledem, czyli to, co
                          zanotowalam podczas rozmowy telefonicznej z sekretarka i moj przeklad, sila
                          rzeczy tez z bledem. Zapytalam adwokata czy TE teksty bral pod uwage oceniajac
                          i dyskwalifikujac moja prace. Nie odpowiedzial. Teraz mam zamiar wyslac ten
                          list jeszcze raz jako polecony za potwierdzeniem odbioru. Wczesniej prosilam
                          kierownictwo firmy o ekspertyze i ocene tej sytuacji np. w TEPIS lub
                          Stowarzyszeniu Tlumaczy Pol. I tez nic.
                          • rara_avis7 Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 01.12.05, 08:50
                            Ekspertyza NIE JEST w interesie firmy. Dobrze wiedzą, że w takiej sytuacji
                            ekspert przyzna rację tobie - i będą musieli zapłacić. Ekspertyza jest w twoim
                            interesie, dlatego sama skontaktuj się z Tepisem w tej sprawie. Ewentualnie,
                            poinformuj firmę, że w związku z zaistniałą sytuacją poddajesz tekst i całą
                            sytuację eksperyzie TEPIS - zobaczysz, że od razu zmiękną i staną się skłonni
                            do rozmów albo i do zapłacenia.
                            • krutikow Re: z serii klient do tlumacza: to za to sie plac 01.12.05, 22:19
                              Masz racje, w liscie, ktory przygotowuje dla ich prawnika napisze o
                              ekspertyzie. Dzieki. Tylko zastanawiam sie nad tym, co tu ktos wczesniej
                              napisal, jak ja udowodnie, ze sekretarka mi podyktowala z bledem, a nie ja
                              zapisalam z bledem, bo np. zle uslyszalam. To byla rozmowa telefoniczna i zaden
                              zapis nie istnieje.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka