elle666
28.02.06, 23:03
Oto w zarysach warunki pracy jakie zaproponowal mi pewien pan z pewnej
agencji tlumaczen w Warszawie:
1. praca w systemie inhousowym, czyli przychodzi sie i siedzi po 8 godzin
(ustawowy czas pracy)
2. jezeli chodzi o prawa pracownika pana juz ustawa nie obowiazuje - oferuje
umowe o dzielo
3. warunkiem przyjecia do pracy jest przepracowanie dnia probnego -
bezplatnego oczywiscie
4. wyplata 2200 ( przy czym warunkiem jest "zrobienie miesiecznego targetu" w
wysokosci 200 stron; po przekroczeniu owego targetu mozna zarobic nawet do 4
tys., a co tam, w sumie 200 czy 400 stron po 10 zl to zadna roznica, tym
bardziej ze dla rozmawiajacego ze mna pana nie bylo tez roznicy czy tlumaczy
sie na jez. polski czy obcy)
pomijam juz inne przekrety typu liczenie tlumaczowi strony jako 1800 znakow,
podczas gdy na stronie internetowej w ofercie firmy dla klienta stosuje sie
przelicznik znakow 1600.
co mnie najbardziej dziwi, to ze ktos wogole godzi sie na takie warunki.
ludzie, dlaczego psujecie rynek i pracujecie na jakiegos naciagacza za 10 zl
za strone?!!!!!!