Dodaj do ulubionych

tłumaczenia ustne - jak to się robi?

08.09.06, 15:46
problem jest taki że dostałam nową pracę i do moich obowiązków będzie
należało także tłumaczenie na spotkaniach itp jeśli będzie taka konieczność
(czyli nie codziennie ale raz na jakiś czas). Problem w tym że znam angielski
ale nie jestem tłumaczem, nie kończyłam filologii. Kiedyś tłumaczyłam przy
jakimś tam spotkaniu i zjadł mnie stres.
Poradźcie proszę jak sobie z tym poradzić. Jak opanować stres, jak
przypomnieć sobie słówko które gdzieś utknęło w gardle, jak wybrnąć z
sytuacji gdy nie znam jakiegoś słowa kluczowego. W tej chwili jest to dla
mnie ogromny stres i po prostu mózg mi staje kiedy tylko o tym pomyślę.
Mam jakieś 1,5 miesiąca na poprawę sytuacji.
Co robić? Jak ćwiczyć? I czy w ogóle da się coś z tym zrobić?
Pordźcie proszę, przecież Wy robicie to na codzień.
Dzięki z góry.
Obserwuj wątek
    • szczoter Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 08.09.06, 16:31
      Zależy czy masz to robić konsekutywnie czy symultanicznie.
      Generalnie:
      1. Przed spotkaniem przygotuj słownictwo, które może się pojawić - a więc ustal
      tematykę spotkania
      2. Na początek: rób shadowing, czyli powtarzaj za radiem i telewizją. Nagrywaj
      się-tylko wtedy zobaczysz jak twój głos wypada w realu. Po ok. 1.5 tyg. zacznij
      tłumaczyć za telewizją lub radiem i się nagrywaj. Notuj codziennie błędy i
      rzeczy do poprawy.
      3. Kup sobie notes z kartkami przewracanymi do góry i notuj tylko na awersie - w
      ten sposób szybko wrócisz do szukanych informacji (o sztuce notacji możnaby
      jeszcze wiele powiedzieć).
      4. Przy konsekutywce i symultance zawsze notuj liczby, daty i nazwiska - one
      najszybciej uciekają i potęgują stres.

      Tyle na szybko od 'niepraktykującego' ustnegosmile
      • agnes_sa Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 11.09.06, 09:09
        dzieki wielkie
        probowalam z tym shadowingiem ale jakos kiepsko mi to idzie. Jak zaczynam
        powtarzac po kims to juz nie slysze tego co ktos mowi.
        Symultanicznego w ogole sie nie podejme takze musze sie przygotowac do
        konsekutywnego. Probuje troche tlumaczyc za radiem ale utykam czasem na jakims
        slowku ktorego nie znam a nie umiem zastapic innym tak ad hoc. Oczywiscie po
        czasie wiem jak by to obejsc ale wtedy to juz za pozno. I co wtedy robic?
        Da sie to jakos wycwiczyc?
        Ogolnie to mnie najbardziej stresuje - ze trafi sie slowko ktorego nie znam i
        na nim utkne na dobre. Do tego dojda nerwy i juz w ogole poloze spotkanie. Nie
        moze przeciez tak byc.

        • elli_nika Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 11.09.06, 15:02
          Ale dlaczego tlumaczysz slowo w słowo? Tak się nie da! Poza tym przekładasz
          słowo żywe, a nie pisane, prelegenci, wykładowcy, trenerzy czasem mówią od
          rzeczy smile Pogubią się, nie dokoncza zdania... Ważne jest, by przełożyć sens
          wypowiedzi oraz podać w języku docelowym wszystkie niezbędne informacje. Przy
          konsekutywnych duzo zalezy od tego jak szybko mowi prelegent, jak często robi
          przerwy, czy go widzisz, czy też nie, czy prezentacji towarzyszy pokaz slajdów
          na którym się można oprzeć czy tez nie ma żadnych graficznych pomocy. Jeśli
          grupa jest niewielka, ważne jest także to, by umieć 'załapać z nią kontakt'. Dla
          mnie kluczem do bezstresowego tłumaczenia konsekutywnego okazało się
          wypracowanie dobrego systemu notatek. No i przede wszystkim - trzeba to lubić smile
          • szczoter Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 11.09.06, 17:19
            Jasne, że nie słowo w słowo.

            Przy konsekutywce ważne jest, aby oddać treść przemówienia/tekstu. B. ważne są
            łączniki - wszystkie 'ale', 'lecz', 'bo', 'pomimo', itd. Notuj je koniecznie np.
            po lewej stronie kartki - wtedy nie zgubisz logiki tekstu.
            POza tym w konsekutywce obowiązuje zasada, że tłumaczenie musi być krótsze niż
            oryginał (z 5-minutowego monologu robisz góra 3,5 minuty-oczywiście to też
            kwestia treningu).
            Brakujące słowa to faktycznie problem, zwłaszcza gdy dojdą nerwy. Pamiętaj, aby
            przygotować się do spotkania, a więc poznać słownictwo z jego zakresu. I WYLUZUJ
            SIĘsmile Serio, gdy stres mniejszy to i robota łatwiejsza. A jak słówko wypadnie to
            trzeba kombinować. Wyjścia innego nie ma.
            Jeśli będziesz pamiętać, że przekładasz SENS wypowiedzi to zobaczysz, że łatwiej
            się pracuje. To daje efekty zwłaszcza przy tłumaczeniu na angielski, bo polskie
            zdania oraz sposób ich klecenia przez Panów Prezesów na spotkaniach jest KOSZMARNY.

            Trzeba to lubić - święta prawda. Ja bardzo lubiłem tłumaczenia ustne, ale z
            różnych przyczyn musiałem pozostać przy pisemnych (które też uwielbiam). Ale
            czasem brakuje tej adrenalinki...smile

            Co do shadowingu - polecam robić w słuchawkach - inaczej z pewnością nie wyjdzie.

            pozdro
      • hermenegilda_zenia Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 13:36
        Muszę trochę ostudzić ten zapał - solidne tłumaczenia ustne (również
        konsekutywne) można zacząć robić po kilku miesiącach intensywnych ćwiczeń. I
        nie mówie tu o tłumaczeniu po jednym zdaniu, czyli raczej tłumaczeniach
        negocjacyjnych, tylko rzeczywistej konsekutywce, czyli od 5 do 8 minut tesktu
        ciągłego. Bez techniki notacji na dłuższą metę nie da rady, a ty na etapie
        totalnego amatora możesz jedynie walczyć o to żeby dociągnąć jakoś do końca bez
        dania plamy. Brutalne, ale prawdziwe - do tłumaczenia ustnego nie wystarczy
        znajomość języka, to przede wszystkim predyspozycje, talent, dobra i podzielna
        pamięć , umiejętność koncentracji i pracy w stresie, oraz technika i warsztat (
        umiejętność notowania i słuchania). Jeśli nawet nie jesteś w stanie zrobić
        shadowingu, to moim zdaniem będziesz miała trudną przeprawę. Niestety tłumaczy
        ustnych z prawdziwego zdarzenia u nas co kot napłakał, bo nie ma tradycji
        szkolenia i nauczania ( nieliczne polskie uczelnie oferujące tego typu studia
        zatrudniają w charakterze nauczycieli tłumaczy ustnych, którzy nigdy w kabinie
        nawet nie siedzieli). Przyznam się szczerze, że jestem zdumiona twoją
        niefrasobliwością - nie masz bladego pojęcia o tłumaczeniach ustnych a porywasz
        się z motyką na słońce. Są tłumacze zawodowi, którzy po latach pracy w zawodzie
        za nic nie wezmą tłumaczeń ustnych, więc mogę tylko pogratulować dobrego
        samopoczucia i tupetu.
        • skarbek-mm Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 14:14
          od 5 do 8 minut tesktu
          > ciągłego.

          Nie przesadzasz? Opowiedz, proszę, co uważasz za dobre tłumaczenie
          konsekutywne, lub opowiedz o najczęściej popełnianych błędach. Zdarzyło mi się
          tłumaczyć różne spotkania, obie strony na moje oko wychodziły zadowolone, ale
          ciekawa jestem uznanych standardów.

          Pozdrawiam

          Skarbek
        • szczoter Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 15:07
          Spokojnie bez nerwów.
          Po pierwsze - wiadomo, że autorka nie jest tłumaczem (ani ustnym ani pisemnym).
          Ale mimo to ktoś ją zatrudnił na stanowisko wymagające wykonywania tłumaczeń.
          Mogła zaprotestować. Nie zrobiła tego - ma problem.
          Wiadomo, że bez treningu nie da rady. Ja trenowałem 1,5 roku na studiach (5
          godz. tygodniowo) plus czasem w domu. Nasza kadra to byli praktycy - kabinowcy
          ze stażami unijnymi i 'gwiazdy' rynku. Pamiętam swoje pierwsze zlecenie rynkowe
          - ze stresu prawie pomyliłem kierunek tłumaczeniasmile Ale było ok - myślę, że w
          dużej mierze dzięki solidnemu treningowi.
          5-8 minut to faktycznie standard - o tylu nam mówili nasi mentorzy. Oczywiście
          mówcę też trzeba kontrolować, żeby nie pojechał za bardzo. Niech zrozumie pacan,
          że my mu POMAGAMY, a nie jesteśmy dodatkiem, aby 'spotkanie było bardziej poważne'.
          Czy autorka sobie poradzi? Może tak, może nie. Jak spali to może pracodawca
          zrozumie, że jakość kosztuje.

          pozdrawiam
          • hermenegilda_zenia Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 16:16
            Uznane standardy to takie, które obowiązują w tym zawodzie i przy tego rodzaju
            pracy - na świecie, w Europie, i coraz częściej także u nas, bo rynek ostatnio
            się rozwija. NIeznajomość tematu prowadzi do nazywania tłumaczeniem
            konsekutywnym wszystkiego, co robi się "gębą", tyle że nie w kabinie. To błąd -
            konsekutywka to tłumaczenie ustne tekstów o długości wymienionej przeze mnie
            wcześniej, czyli od 5 - 8 minut wyjściowego tekstu. Każde dobre tłumaczenie
            ustne polega na oddaniu sensu przy jak najdokładniejszym odtworzeniu treści (
            specjaliści twierdzą, że wynik na poziomie 60-70 % jest już całkiem
            przyzwoity). W przypadku tłumaczenia konsekutywnego w czystej postaci nie
            obejdzie się więc bez techniki notacji, nad którą trzeba pracować bezustannie,
            a jako takie opracowanie metody zajmuje przynajmniej kilka miesięcy. Poza
            kwestiami stricte językowymi i warsztatowymi, jest też banał w postaci
            odpowiedniej prezentacji, czyli artykulacja, głos , eliminowanie
            niekontrolowanych pomruków w stylu 'yyyyyyy" i "eeee" i tego typu sprawy. Są to
            rzeczy absolutnie podstawowe i mój przedmówca słusznie wymienił parę uwag na
            temat tłumaczeń.To o czym ty wspomniałaś, to raczej tłumaczenia negocjacyjne
            lub bilateralne, albo jeszcze inny rodzaj tłumaczenia rozmów zwany szeptanką -
            siedzenie przy stole i produkowanie się zdanie po zdaniu. Tu nie trzeba mieć
            dobrej pamięci, ani szczególnie rozbudowanej techniki notacji - wystarczy pewna
            sprawność językowa. NIe piszę tu o jakichś tajemnicach, tak po prostu jest i
            osoby, które kiedykolwiek miały do czynienia z tłumaczeniami ustnymi czy to
            symultanicznymi czy konsekutywnymi, wiedzą o tym. Pracuję od kilku ładnych lat
            jako tłumacz konferencyjny i niestety bardzo niewielu jest u nas dobrych
            tłumaczy ustnych z profesjonalnym przygotowaniem, wśród niezorientowanych
            panuje przekonanie, że to nic trudnego i wystarczy po prostu "iść na żywioł".
            • szczoter Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 16:41
              hermenegilda_zenia napisała:

              > eliminowanie
              > niekontrolowanych pomruków w stylu 'yyyyyyy" i "eeee" i tego typu sprawy.


              Oj tak! Pamiętam jak jeszcze na studiach mieliśmy sposób na trenowanie i tego
              przy konsekutywce. Wybrany do przetłumaczenia delikwent stał przed całą grupą
              (trzeba było także odpowiednio się prezentować-nie machać rękami, nie strzelać
              długopisem, żadnych ticków nerwowych) i gdy w trakcie tłumaczenia pojawiało się
              'yyyy' albo 'eee' to cała grupa podnosiła kartki A4 z napisem YYYYYYsmile Stres
              niesamowity, ale ja się tak nauczyłem, że nie mam z YYY problemów.

              W czasie takiego tłumaczenia przed grupą sprawdzono także kontakt wzrokowy ze
              słuchaczami i ogólne wrażenie.
              Studiowałem na ILS UW. Nie wiem czy gdzieś przygotują do tego zawodu lepiej.

              pozdr
        • agnes_sa Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 15:59
          ja wiem dobrze ze bede miala ciezka przeprawe. Po to zalozylam ten watek zeby
          mi ktos z dobroci serca pomogl by az tak zle nie bylo. Od lat obserwuje prace
          tlumaczy i wiem jak ciezki to kawalek chleba. I wiem doskonale ze nie kazdy sie
          do tej pracy nadaje, mimo ze skonczyl odpowiednie studia.

          Nie musisz mi hermenegildo gratulowac tupetu i samopoczucia. Tak sie sklada ze
          ja twardo stoje na ziemi i uswiadamianie mnie jest zbedne. I to czy robie
          dobrze czy zle to wylacznie moja sprawa. Nie o tym zreszta jest ten watek.

          Co do mojej pracy - nie zostalam zatrudniona jako etatowy tlumacz, mam inne
          zadania zgodnie z moim wyksztalceniem i doswiadczeniem zawodowym. Poniewaz
          jednak szef jest obcokrajowcem moze zajsc koniecznosc pomocy w dogadaniu sie z
          klientem nie mowiacym po angielsku. Wiekszosc jednak mowi wiec taka koniecznosc
          nie bedzie sie pojawiala codziennie. Mimo wszystko chce sprostac zadaniu jak
          najlepiej i stad ten watek. I stres powodowany wlasnie brakiem doswiadczenia
          wiec pytam niniejszym tych doswiadczonych jak oni to robia.

          • hermenegilda_zenia Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 17:03
            No więc na początek również dodam, że jestem po warszawskim ILS-ie. Jednak
            przygotowanie, które stamtąd wyniosłam - raczej żenujący brak odpowiedniego
            laboratorium językowego do tłumaczeń kabinowych, sporadyczne wykorzystywanie na
            zajęciach dostępnych kabin, oraz ćwiczenia z epoki Króla Ćwieczka na
            konsekutywce są dla mnie raczej modelowym przykładem anachronicznego
            traktowania tłumaczeń ustnych przez wykładowców teoretyków. Wtedy wydawało mi
            się, że to bóg wie co się dzieje, ale nie miałam jeszcze porównania, jak to się
            robi w "cywilizowanych" krajach.Dopiero studia unijne dla tłumaczy
            konferencyjnych z cyklu European Masters of Conference Interpreting + związane
            z tym staże dały mi porządną bazę do wykonywania tego zawodu. Szkoła taka czy
            siaka dać może zaledwie podstawy, ale jak ze wszystkim biegłość zapewni tylko
            regularność, praktyka i praca własna.
                • mayagaramond Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 27.01.07, 19:25
                  hermenegilda_zenia napisała:

                  > Tak, Germersheim - trafiłaś w dziesiątkę - to były pierwsze EMCI organizowane
                  > dla polskojęzycznych tłumaczy konferencyjnych

                  A ja wlasnie wtedy zaczelam studia, ale na specjalizacji pisemnejwink Powiem Ci,
                  ze mialas szczescie. Studiowalas pewnie z Iza J. (teraz w Brukseli), Malgorzata
                  K. (teraz gdzies w W-Wie) itd. Mieliscie wykladowcow z Brukseli, z Berlina itp.
                  Germersheim ma niesamowite mozliwosci, ale ich niestety nie wykorzystuje.
                  Wprowadzono studia podyplomowe z polskim dla tlumaczy konferencyjnych, ktore
                  nastepnie po dwoch latach zawieszono. Wprowadzono dwu semestralny modul z
                  tlumaczen ustnych dla tlumaczy pisemnych. Nastepnie modul zlikwidowano i znow
                  wprowadzono studia podyplomowe. I pare innych kwatkow. Oprocze tego nigdy nie
                  wiadomo, co pani W. wymysli...
                    • mayagaramond Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 28.01.07, 14:31
                      Masz racje. Ja tak blizej to znalam tylko Ize, zreszta chodzilam do nie tez na
                      wprowadzenie do tlumaczen ustnych. To bylo rowniez ciekawe: najpierw modul
                      wprowadzono, a pozniej go zlikwidowano...
                      Wlasnie rozmawialam z kolezanka, ktora przygotowuje sie do dyplomu
                      (specjalizacja pisemna) i powiedziala mi, ze niestety na masterze jest tak
                      sobie. No ale coz skoro dyrekcja instytutu ma takie a nie inne podejscie, to nic
                      tu sie nie zmieni. Mozesz sobie wiec pogratulowac, ze trafilas wlasnie wtedy na
                      mastera.
                      • hermenegilda_zenia Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 28.01.07, 20:03
                        Rzeczywiście była to dobra szkoła i możliwość uczenia się od najlepszych +
                        bonus w postaci "wejścia" w środowisko unijne i przekonanie się na własnej
                        skórze jak to jest w tej Brukseli. Z drugiej strony i ten nasz Euromaster był
                        okraszony mnóstwem tzw. "zapchajdziurstwa" i zajęć teoretycznych niezwiązanych
                        bezpośrednio ani z tłumaczeniami ani z EU. Po prostu szansa na wyrwanie kasy
                        dla uniwerku i obdzielenie nią jak największej liczby wykładowców. Jednak z
                        perspektywy czasu, pomimo absolutnego braku zainteresowania losem kursantów ze
                        strony Germersheim i pustych obietnic zapewnienia dłuższych staży najlepszym,
                        EMCI to z pewnością świetny kapitał. W tej chwili powrót na działkę brukselską
                        już mnie tak nie interesuje, bo dzięki temu wykształceniu i umiejętnościom
                        realizuję się w kraju jako tłumacz ustny przy dużych projektach i za pieniądze,
                        które powodują, że pensje unijne nie wydają mi się aż tak kuszące jak za czasów
                        studenckich. Pozdrawiam.
          • rhynox Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 13.09.06, 10:55
            glos laika: wydaje mi sie, ze jesli masz robic tlumaczenia na uzytek firmy w
            ktorej pracujesz to pewnie orientujesz sie w temacie. o wiele latwiej tlumaczyc
            cos o czym ma sie pojecie, zna sie mniej wiecej kontekst (bo pewnie spotkania
            to czesc wiekszego projektu w ktorym bierzesz udzial)
            Na pewno Ci takie rozeznanie pomoze i zmiejszy stres, bo (zakladam) bedziesz
            widziala o czym mowisz (piszesz, ze masz wyksztalcenie i doswiadczenie w tej
            brazny), bedziesz znac kontekst wiec pewnie w wielu sytuacjach nawet jesli ktos
            sie jakos w dziwny sposob wypowiada, gubi mysli, niedopowiada czegos to ty
            znajac caly ten background wybrniesz z tego nienajgorzej. To zupelnie inna
            sytuacja gdy jednego dnia tlumaczysz spotkanie trenerow boksu a innego idziesz
            na symultane konferencje dot sprzedazy odkurzaczy.
            to tak na pocieszenie
          • enaka Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 15.09.06, 15:13
            Agnes, od niemal 3 lat pracuje tak, jak Ty. Na poczatku jest bardzo trudno, ale
            w zwiazku z tym, ze bedziesz caly czas na biezaco z tematyka, z czasem praca
            stanie sie latwiejsza.

            Fakt, nadal nie mam odwagi nazwac sie Tlumaczka przez duze T, ale dzieki tej
            pracy dobrze poznalam jezyk, zwlaszcza branzowy.

            Trzymam kciukiwink

            -----------
            Nie głosując wspierasz koalicję. Tę koalicję.
            akcjaobywatelska.wordpress.com/
        • elli_nika Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 16:57
          Hermenegildo, nie ma co tak besztać naszej koleżankismile Każdy kiedyś zaczynał i
          zwracal się do inych po rady. Jednak masz, rację, pokutuje w narodzie
          przekonanie, ze zeby tłumaczyć wystarczy 'znać język'. Bardzo miła i inteligenta
          koleżanka palnęła dziś na forum takim tekstem:
          > Rownolegle pomyslalabym o tlumaczeniach - jest ogromny glod ludzi znajacych
          > jezyki, ale nie filologow, tylko znajacych dobrze jezyk specjalistow w roznych
          > dziedzinach. Same tlumaczenia prawa europejskiego sa ciagle niewysychajacym
          > zrodlem zlecen - byl taki czas, ze agencje braly wspolpracownikow jak leci,
          > byle tylko wykazali jakie takie obycie w tluamczeniach norm prawnych. To w
          > dodatku sie da robic on-line, co jest nie lada zaleta.

          No i takie myślenie w narodzie pokutuje... Czesto dostaję maile typu: "własnie
          zdałam CAE i chcę zacząć pracę jako tłumacz, najlepiej ustny. czy możesz
          poradzić, jak zaczać szukać takiej pracy?" Ech...
          • szczoter Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 12.09.06, 17:04
            elli_nika napisała:

            >
            > No i takie myślenie w narodzie pokutuje... Czesto dostaję maile typu: "własnie
            > zdałam CAE i chcę zacząć pracę jako tłumacz, najlepiej ustny. czy możesz
            > poradzić, jak zaczać szukać takiej pracy?" Ech...

            Ja dostałem lepszy: "Siedzę w UK już pół roku i tak się zastanawiam, że może bym
            przysięgłym tłumaczem został. Jak to zrobić?" Gdy delikatnie acz dobitnie
            przedstawiłem sprawę, po drugiej stronie nastąpiło zdziwienie: 'Jak nie
            przysięgłym to jakim??'
            Szkoda gadać. Powiem tak: Róbmy swoje i róbmy to dobrze. Jakość (mam nadzieję)
            zawsze się obroni.

              • testardo stawki 23.11.06, 22:52
                Czy niedyskrecja byloby pytanie o stawke godzinowa tlumacza symultanicznego?
                Wiem,ze zalezy to zarowno od jezyka jak i od rodzaju spotkania i doswiadczenia
                tlumacza, moglibyscie podac jakies przykladowe stawki? Czy istnieja jakies
                standardy w tej sprawie? Jak sie ma do tego przynaleznosc do AIIC? Ciekawi mnie
                to bardzo, szczegolnie jesli chodzi o polskie realia. Jesli ktos bylby sklonny
                podzielic sie ze mna swoja wiedza bede niezmiernie wdzieczna.
                • fcc Re: stawki 24.11.06, 12:10
                  zacząć należy od tego, że zawodowi tłumacze konferencyjni nie pracują na
                  godziny, tylko na dniówki i półdniówki (zwane także blokami - 4 h).
                  Profesjonalne podejście do tego zawodu wymaga przygotowania się do zlecenia,
                  stąd taki sposób rozliczeń.
                  Takie są z resztą zalecenia AIIC oraz STP, natomiast nie ma czegoś takiego, jak
                  ogólnie obowiązujące stawki - każdy stawkę określa sam.
                  Warto zerknąć tu:www.stp.org.pl/index.php?lang=1&id_page=204
                  • testardo Re: stawki 25.11.06, 16:13
                    Pytam z ciekawosci, bo poznalam ostatnio taka wlasnie tlumaczke z hiszpanskiego
                    i angielskiego na wloski i mowila, ze jest sie placonym za godziny podczas gdy
                    praktycznie pracuje sie tylko pol godziny, gdyz jest to bardzo stresujace.
                    Podala rowniez przyklad kolezanki, ktora w zastepstwie za swojego uznanego
                    profesora tlumaczyla na konferencji z arabskiego na wloski i dostala jego stawke
                    -550 euro za dzien (niestety nie wiem ile godzin). Chcialam porownac te kwote z
                    polskimi realiami i roznymi jezykami. Dzieki!
                    • hermenegilda_zenia Re: stawki 27.11.06, 13:02
                      Rozliczenie w przypadku tłumaczeń ustnych - jak już ktoś wcześniej napisał -
                      odbywa się wg stawki godzinowej, ale za bloki ( standardowo 2 bloki a 4 godz.)
                      W kabinie siedzi zwykle 2 tłumaczy ( w kabinach unijnych 3 a nawet 4 osoby) i
                      wymieniają się co jakiś czas. Nie ma takiej osoby, która jest w stanie
                      symultanicznie bez przerwy tłumaczyć bitych 8 godzin. Kto tak robi, jest albo
                      samobójcą albo desperatem. To, że co 20-30 minut "wchodzi" mój konkabin nie
                      oznacza, że nie pracuję, bo musze śledzić tłumaczenie i w razie czego pomóc (
                      podać słówko czy liczbę). Poziom stresu jest rzeczywiście ogromny, ale
                      odpowiednio wysokie są stawki. 550 Euro za dzień przy tłumaczeniu z j.obcego na
                      obcy nie jest żadną wygórowana czy niebotyczna stawką i jest raczej standardem,
                      sczególnie gdy w grę wchodzi jakiś rzadki język.
                      • testardo Re: stawki 27.11.06, 20:33
                        Dzieki za wyczerpujace odpowiedzi. Korzystajac z Waszej uprzejmosci zapytam
                        jeszcze o wspomniane juz wczesniej przez kogos notatki. Domyslam sie, iz nie
                        jest to temat na jeden post czy dwa, ze robienie odpowiednich notatek walkuje
                        sie na studiach, ale moze moglibyscie polecic jakies linki na ten temat lub
                        ksiazki czy opracowania? Albo chociazby z grubsza przedstawic mi ten temat? Z
                        gory serdeczne dzieki.
                        • fcc Re: stawki 27.11.06, 23:30
                          Rzeczywiście na forum nie da się omówić kwestii notacji smile
                          Raczej warto się zapisać na dobre studia (choćby podyplomowe). Od tłumacza
                          unijnego (po akredytacji) wymaga się przetłumaczenia 6-7 minut przemówienia
                          (notatki można oczywiście robić), dla celów szkoleniowych robi się teksty do
                          10-12 minut.
                          Polecam książkę Andrew Gilliesa "Tłumaczenie ustne. Conference Interpreting",
                          wyd. Tertium, Kraków 2001 (może są i nowsze wydania).
                          Ponadto warto zajrzeć na stronę interpreters.free.fr/
                          • andy7771 Re: stawki 03.12.06, 23:55
                            nowsze wydanie Gillies-a

                            Conference Interpreting - A New Students' Companion - Andrew Gillies, Tertium
                            Kraków, 2004.

                            polecam równiez polskie i angielskie tłumaczenia wielkiej klasyki tłumaczenia
                            konsekutywnego ...
                            Notetaking in Consecutive Interpreting, Rozan, Jean Francois, 2003, Tertium,
                            Kraków.

                            i...

                            Note-taking for Consecutive Interpreting - A Short Course Andrew Gillies,
                            Translation Practices Explained: Volume 8. St Jerome.

                            www.stjerome.co.uk/page.php?id=221&doctype=Translation%20Practices%20Explained§ion=3

                            a




                            • testardo Re: stawki 04.12.06, 08:04
                              Dzieki, dzieki za wszystkie odpowiedzi. Caly czas sledze watek, zatem jesli
                              komus cos jeszcze przyszloby do glowy to prosze smialo pisac. Pozdrawiam i zycze
                              milego tygodnia.
              • sorga Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 11.12.06, 14:57
                a ja wam powiem tak, nie jestem tłumaczem przsięgłym, wcale nie jestem
                tłumaczem- jestem socjologiem. Niedawno zdałam CAE a wczesniej 1,5 roku
                spędziłam w UK. zanim jednak wyjechałam na dorobek do UK, wiecie czym sie
                zajmowałam?- tłumaczyłam dla tłumaczy przysięgłych zawalonych pracą, a miałam
                wtedy zaledwie TELC i IBS. Dostawałam wszystkie swoje teksty wynikowe, w
                niektórych poprawki miały jedynie charakter edytorski... próbuję powiedzić że
                nie należy z góry zakładać że ktoś jest do niczego tylko dlatego że wy macie
                lepszy warsztat i przygotowanie merytoryczne
                • hermenegilda_zenia Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 11.12.06, 15:49
                  To, co robiłaś jest niestety dość powszechną praktyką - tłumacze z pieczątką
                  często biorą kogoś na tzw. murzyna, ale świadczy to przede wszystkim o
                  beznadziejności i żenującej etyce zawodowej takiego pseudo-tłumacza. Pewnie
                  nawet nie chciało się im porządnie sprawdzić tego, co pisałaś. To, że twoje
                  umiejętności językowe nie są obezwładniające, nie świadczy o tym, że nie mogłaś
                  dla przysięgłego murzynić.Przecież niedawno złapano kobietę, właścicielkę
                  kliniki piękności, która przez wiele lat sama robiła operacje i prowadziła
                  interes, a nie była nawet lekarzem. Na tym świecie wszystko jest możliwe.
                  • sorga Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 16.12.06, 16:20
                    hermenegilda, domyslam się że ty byś nikomu w mojej sytuacji nie pomogła. Tak
                    czytam te twoje posty i czytam i dochodzę do wniosku że nie wiele w tobie
                    zrozumienia dla ludzi, a sama, w swoim mniemaniu jesteś wzorem niedopodważenia.
                    Troszkę więcej wiary w drugiego człowieka na pewno pozwoliłoby ci spojrzeć
                    czasem na jasną stronę. Powodzenia.
          • grzespelc Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 27.11.06, 14:30
            Niko, ale tu mówisz o dwóch różnych rzeczach:

            "własnie
            > zdałam CAE i chcę zacząć pracę jako tłumacz, najlepiej ustny. czy możesz
            > poradzić, jak zaczać szukać takiej pracy?"

            To jest rzeczywiście głupota, ale:

            > > Rownolegle pomyslalabym o tlumaczeniach - jest ogromny glod ludzi znajacych
            > > jezyki, ale nie filologow, tylko znajacych dobrze jezyk specjalistow w
            różnych dziedzinach.

            Niejednokrotnie osoby zajmujące się czymś zawodowo są w stanie lepiej tłumaczyć
            teksty ze swojej dziedziny, niż niektórzy tłumacze po filologii. Zresztą chyba
            nie trzeba wiele o tym pisać...
            • elli_nika Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 11.12.06, 22:25
              Grzesiu,
              bardzo niewielki procent absolwentów filologii to dobrzy tłumacze smileWiększość
              dobrych tłumaczy jest po dwóch fakultetach lub przynajmniejs studiowała drugi
              kierunek. A przekład, wbrew temu co się wydaje osobom 'z zewnątrz' nie wymaga
              jedynie znajomości języka i danej dziedziny. To zawód, w wyuczenie którego
              trzeba zainwestować bardzo dużo czasu i pieniędzy. Także wykonywanie tego zawodu
              wymaga stałych i wysokich nakłądów czasowych i finansowych. Dlatego nie dziw
              się, że 'ludzie z branży' patrzą z pobłazaniem na osoby, które chcą sobie tak
              'dorabiać'.
              • hopik Re: tłumaczenia ustne - jak to się robi? 29.01.07, 10:38
                Bardzo fajny wątek.
                Też jestem absolwentką ISL, spec. tłum. ustne (dyplom 2002), ale tego nie
                robię, tzn. tak rzadko, że właściwie wcale, za to robię dużo pisemnych, także
                przysięgłe. Chciałabym jednak do tego wrócić i rozkręcić własny biznes, więc
                ten wątek dla mnie także jest bardzo pożytecznysmile Wejdę w posiadanie drogą
                kupna którejś z polecanych powyżej książek i rozkręcę biuro ful serwissmile
                Dzięki i także będę obserwować rozwój wątku.
                Pzdr
                Hopik
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka