Dodaj do ulubionych

Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę.

04.02.07, 17:02
Dostałam zlecenie na tłumaczenie z polskiego na angielski od Irlandczyka.
Tekst ma 50 stron i jest to: "Instrukcja obiegu i kontroli dokumentów
produkcyjnych wyrobów i ich ewidencja." Tekst jest dość trudny,
specjalistyczny, dużo słów z zakresu ksiegowości...

Irlandczyk to znajomy, a konkretnie mój uczeń (uczę polskiego dla
cudzoziemców) i jeden z dyrektorów firmy, z której ten tekst pochodzi.
Powiedział, że ten tekst nie jest pilny. Dostałam go w zeszły piatek , ale
dopiero w sobotę miałam czas się za niego zabrać. W poniedziałek go oddam.

Jaką powinnam ustalić z nim stawkę za to tłumaczenie?

Mieszkam w Warszawie.

Proszę o rady !
Obserwuj wątek
    • asiaasia1 Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 04.02.07, 17:06
      Oczywiście, w tą sobotę zaczęłam tłumaczyć.
      • joasia33 Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 04.02.07, 17:37
        I jutro już chcesz oddać? Jezu, ja mam chyba złą organizację pracy, bo 50 stron
        specjalistycznego tekstu w dwa dni bym nie zrobiła (oczywiście, zależy, jakie to
        są strony: drobnym maczkiem, czy nie). No i nie robiąc poza tym nic innego. Lecz
        z małym dzieckiem moja wydajność drastycznie spadławink))
        Policzyłabym 30 netto za stronę 1800 znaków, tekstu przetłumaczonego oczywiście.
        Pozdrawiam
        Asia
        • asiaasia1 Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 04.02.07, 17:42
          Dziękuję Asiu !
          Ja także mam 2 małe dzieci, właśnie szaleją smile
          • anna-pia Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 04.02.07, 23:39
            30 netto? na obcy? specjalistyczny?
            żartujesz chyba
            • tiresias Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 05.02.07, 08:35
              powyższy dialog jest właśnie odpowiedzią na apele z wątku o stawkach w BT,
              gdzie zaklina się tłumaczy aby 'się szanowali'.
              a tu człowiek dostaje tekst, 50 stron, weźmie za to 'niegodziwe' 30 pln i dzieci
              dostana nowe klocki lego.
              i na tym polega wolny rynek.
              --
              co Irlandczyk zrobi z tym tłumaczeniem to inna sprawa.
              • anna-pia Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 05.02.07, 13:32
                tiresias napisał:

                > powyższy dialog jest właśnie odpowiedzią na apele z wątku o stawkach w BT,
                > gdzie zaklina się tłumaczy aby 'się szanowali'.
                > a tu człowiek dostaje tekst, 50 stron, weźmie za to 'niegodziwe' 30 pln i dziec
                > i
                > dostana nowe klocki lego.

                tak, tyle że za takie tłumaczenie można spokojnie wziąć 2x tyle i dzieci miałyby
                2x tyle klocków Lego
                ale jak ktoś się nie szanuje, to potem nie ma

                tylko ciekawa jestem efektu końcowego - tj. jakości przekładu
    • hermenegilda_zenia Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 05.02.07, 09:42
      50 stron w trzy dni to nawet przy maksimum dobrej woli ze strony tłumacza był,
      jest i będzie ekspres. Stawka jest zazwyczaj wyższa. Tłumaczenie jest
      specjalistyczne i na język obcy = stawka wyższa. Za 30 PLN za stronę nie
      zrobiłabym tego nawet dla BT (raczej za 50% od strony więcej), nie mówiąc o
      zleceniu dla klienta indywidualnego. Ludzie przejdźie na działalność
      charytatywną, bo w tym jesteście najlepsi.
      Tak, znam te argumenty, że każdy może zażążdać ile mu się podoba, tylko że
      gdyby ten tekst trafił do biura tłumaczeń - powiedzmy pokroju Skrivanka, to bez
      zmrużenia okiem zainkasowano by od Irlandczyka co najmniej 65 PLN. On by tyle
      bez zmrużenia okiem zapłacił, a robotę wykonałby i tak "murzyn" za 16 PLN. Czy
      warto dawać komu innemu spijać śmietankę, jeśli nie ma nic zdrożnego w
      wykonywaniu solidnej pracy za solidne wynagrodzenie. Dla mnie to ten sam
      mechanizm jak w przypadku osób, które tyrają jak małe parowoziki a potem
      potrafią tylko narzekać, bo dostają płacę minimalną. Pracuję, żeby żyć na
      poziomie a nie wegetować, więc mój wysiłek musi się przekładać na przyzwoitą
      zapłatę.
      • micmarci ok. 50 PLN/strona 05.02.07, 09:55
        50 PLN niższa stawka przy tym tłumaczeniu to brak szacunku dla siebie.
        • tiresias Re: ok. 50 PLN/strona 05.02.07, 10:21
          ja bym tego nie zrobił za mniej niż 60, i tak pracuję - ale mogę sobie na to
          pozwolić (tak jak ta 'chałturzystka, co znowu robi z miłości za 9.99)
          --
          powyższa wypowiedź oznacza jednak, że 80% 'tłumaczy' w polszcze nie może rano
          spojrzeć w lustro???
          -
          albo ja jestem pierdolnięty albo PT micipici ma nie po kolei...
          • hermenegilda_zenia Re: ok. 50 PLN/strona 05.02.07, 10:42
            NIe po prostu te 80 % "tłumaczy" jak ich nazwałeś, to osoby, które od czasu do
            czasu popełniają tłumaczenia i nie nazwałabym ich tłumaczami. To, że potrafię
            prowadzić samochód nie czyni ze mnie od razu zawodowego kierowcy. Tak
            postrzegam właśnie osoby, które nie mają ani kierunkowego wykształcenia, ani
            przygotowania a ewentualnie liznęli trochę języka, co w ich mniemaniu upoważnia
            ich do porywania się na tłumaczenie. Ot hobbyści... i pasjonaci za 9.99.
      • jottka Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 05.02.07, 10:33
        hermenegilda_zenia napisała:

        > 50 stron w trzy dni


        koleżanka chyba jednak miała na to ponad tydzień - to dopiero teraz sie zabrała
        do roboty, a to co innegosmile co nie zmienia faktu, że 3 dychy netto za taki
        przekład to cokolwiek osobliwe podejście
        • hermenegilda_zenia Re: Stawka za tłumaczenie. Proszę o radę. 05.02.07, 10:37
          Być może nie doczytałam kwestii terminów, mój błąd. Niemniej jednak nie
          wycofuję ani jednego słowa, które napisałam.
          • joasia33 Zaraz, zaraz 05.02.07, 13:37
            Po pierwsze 30 zł netto to jest stawka wyjściowa za tłumaczenie w zwykłym
            terminie, a nie ekspresowym. Za specjalistyczny oczywiście należałoby doliczyć.
            Przyznam się, że ja zwykle startuję z kwoty 40zł. Natomiast niestety, w wielu
            przypadkach klient rezygnuje z tłumaczenia, bo zawsze znajdzie się ktoś tańszy.
            30 zł netto jest to NAJNIŻSZA kwota, jakiej można żądać. A powiem Wam jeszcze,
            że ciężko jest, współpracując z biurem tłumaczeń, wynegocjować wyższą stawkę.
            Pracuję jako freelancer i mam klientów "z ulicy", dla których mam ustalone
            stawki, ale od paru lat współpracuję też intensywnie z jednym biurem, choć
            zżymam się na to, że biorą od klienta drugie tyle, co mnie płacą. Ostatnio udało
            mi się wykłócić wreszcie wyższą stawkę za te tzw. zwykłe, które częstokroć są
            trudniejsze od uwierzytelnionych.
            Mieszkam we Wrocławiu, tu jest naprawdę dużo BT i nie raz, nie dwa spotkałam się
            z opinią, że biuro, z którym współpracuję, jest bardzo drogie, a są biura, które
            biorą od klienta sporo mniej, niż ja biorę. A przecież są tylko pośrednikami,
            więc ile dostaje od nich tłumacz? Paręnaście złotych za stronę. Dlatego owszem,
            chciałabym brać 50 zł za stronę zwykłego, lecz w takim przypadku tłumaczyłabym
            okazjonalnie, obawiam się. Ponadto czy nie zdarzyło Wam się, że w przypadku
            dłuższych tekstów klienci chcą rabatu? Usiłują zbić na cenie choćby 20 zł. Na
            szczęście tu już stałam się asertywnasmile. Tak samo, jak przy terminach "na
            wczoraj". Nie biorę i już.
            Podsumowując, u mnie widełki są od 33zł netto do 60 zł (ekspres) i nic nie mogę
            na razie zmienić. Ustalając je, sprawdzaliśmy rynek tłumaczeń we Wrocławiu i tak
            nam wyszło, przy założeniu, że chcemy mieć klientów regularnie, a nie sporadycznie.
            To tak samo, jak z korepetycjami: daaaawno już ich nie udzielam, ale wiem od
            znajomych, że ceny poleciały na łeb,szyję, bo studenci psują rynek takoż samo.
            Za duża konkurencja (nie mówię o poziomie wiedzy merytorycznej, bo wiecie, jak z
            tym bywa).
            Hmmm, jakiś oligopol trzeba by stworzyć. Tylko jak??
            Pozdrawiam
            • tiresias Re: Zaraz, zaraz 05.02.07, 14:24
              wszelkie próby tworzenia 'oligopolu' czyli francowatej 'korporacji' prowadzą do
              wynaturzeń (zob. notariusze)
              wolny rynek daje możliwośc przeżycia najlepszym. hobbyści i chałturnicy sami się
              wykruszają.
              'studencji psują rynek korepetycji'???!!!! - znaczy się należałoby im zabronić
              dorabiać do stypendium czy wogóle zarabiać na studia? a może wprowadzić stawkę
              minimalną dla studenta korepetytora? ale wtedy biedne nauczycielki zaczną
              stosować dumping i co ?
              zabronić nauczycielom udzielania korepetycji? (to akurat niezły pomysł)
              ?
              do czego prowadzi tzw. 'regulacja rynku' którą postuluje PT "Asertywna joasia333'?
              do katastrofy 'wszystkich' jego uczestników!
              nawołuję do opamiętania!
              papatki!
            • hermenegilda_zenia Re: Zaraz, zaraz 05.02.07, 14:40
              Chciałabym zadać kłam tezom, że tłumacz który pracuje za stawki uznawane za
              tzw. wysokie musi obawiać się, że nie będzie miał pracy - jest to założenie z
              gruntu mylne, oczywiście pod warunkiem, że mówimy o tłumaczu, który jest
              rzeczywiście dobry w swoim fachu. Klient zawsze do niego przyjdzie, wróci i na
              pewno nie ucieknie do konkurencji, jeżeli jest zadowolony. Osobiście staram się
              w ogóle nie współpracować z BT, lub w ograniczonym zakresie, bo większość przy
              każdej sposobności marudzi i próbuje wymusić obniżenie stawek, ale ja za mniej
              niż trzydzieści kilka netto nie pracuję. Takie mam zasady, wpojone jeszcze w
              trakcie studiów i trzymam się ich bez wyjątków. Pracuję za stawki
              wolnorynkowe, orientuję się ile za tłumaczenie "śpiewają" duże BT i nie widze
              powodu, dlaczego bogacić się mają one a nie tłumacze. Moja mało elastyczna
              postawa nie przynosi mi niczego poza komfortem i satysfakcją z pracy,
              odpowiednim wynagrodzeniem i dużym obłożeniem. Niemalże codziennie wykonuję
              tłumaczenia ustne a w odwodzie mam zawsze przynajmniej kilka dużych zleceń
              pisemnych. Także od biur tłumaczeń, które wiedzą że dostaną ode mnie produkt
              najwyższej jakości i płacą, choć być może płaczą, że ich przebicie w tym
              wypadku nie wyniesie 200% na czysto.Z tego co wiem moi koledzy tłumacze -
              fachowcy, również nie narzekają na brak zajęć. A swoją drogą pamiętam jak dziś,
              jakiś czas temu jeden z właścicieli BT płakał mi w słuchawkę, że nie może mi
              zapłacić żądanej stawki, bo nic na tłumaczeniu nie zarobi. Ach, naprawdę się
              wzruszyłam ... i poradziłam zmianę branży, skoro sobie nie radzi.
              • tiresias Re: Zaraz, zaraz 05.02.07, 14:49
                I taka postawa jest mocnym dowodem na moją tezę.
                Bardzo dziękuję i życzę powodzenia.
                • micmarci Cieszę się, że mieszkam na prowincji 05.02.07, 15:33
                  w kontekście wypowiedzi koleżanki z Wrocławia. Nie trzeba schodzić do niskich
                  stawek. Korepetycje 50 za 1h, strona 40-50 PLN (zapytanie o udzielenie
                  informacji o osobie 80 PLN, skrócony odpis aktu 80 PLN). Świadectwo dojrzałości
                  150 PLN. Myślę, że wziąwszy pod uwagę stawki oferowane przez BT i sugerowane
                  przez klientów to oferta sądów i prokuratury po znienawidzonej przez niektórych
                  stawce urzędowej jest atrakcyjna dla wielu innych.
                • hermenegilda_zenia Re: Zaraz, zaraz 05.02.07, 15:36
                  Co nie znaczy, że jest wiele osób o takich samych poglądach na te sprawy. Ze
                  smutkiem zauważam, że etyka pracy to luksus, na który pozwala sobie coraz mniej
                  tłumaczy zawodowych. By wykonywać pracę tego rodzaju od dawna nie trzeba mieć
                  żadnego "papierka", czy choćby kierunkowego wykształcenia , co otwiera furtkę
                  na oścież wszystkim chętnym, także partaczom. Absulutnie nie spędza mi snu z
                  powiek myśl, że przez osoby typu Prawniczka - 9.99 zabraknie mi pieniędzy na
                  chleb i życie, ale smuci mnie powolna degrengolada tego zawodu. Tym bardziej w
                  czasach, gdy nawet do obsługi wózka widłowego trzeba mieć uprawnienia.
    • negest Co prawda to musztarda po obiedzie, ale 8 centów 07.03.07, 22:10
      to byłaby uczciwa stawka. I nie narzekajcie na niskie ceny biur, jak potrzebują
      wysokiej jakości w krótkim terminie, to nawet polskie biura płacą 70 zeta ... za
      1500 znaków, żeby było śmieszniej.

      Ta propozycja 30 zł kwalifikuje się do leczenia i do wykluczenia z zawodu. W
      ogóle, wzorem notariuszy należałoby ustalić jednolite stawki i kto się odważy
      zaoferować poniżej, do rozstrzelania wink
      • silvermane Kasa misiu kasa 08.03.07, 09:59
        No i znalazła się odważna osoba, która przyznała się do swoich stawek, a wy na
        nią zaraz najeżdżacie. A ja pytam - a co wam do tego? Chyba tylko zazdrość przez
        was przemawia - jak widzę większość krytykujących to osoby z dużym stażem - że
        za 10 lat wy będziecie tam gdzie dzisiaj, a tamta może was prześcignie.

        A ja pytam - czy lepiej jest tłumaczyć 50 stron tygodniowo za 30 zeta czy 10
        stron za 50 zeta? Policzcie sobie sami. To jest zawód, w którym nawet jasnowidz
        nie może przewidzieć liczby zleceń w następnym tygodniu/miesiącu, zwłaszcza
        jeśli się nie współpracuje z biurami. Dlatego wolę klienta płacącego mniej ale
        zamawiającego regularnie, niż płacącego więcej ale zamawiającego 5 stron
        miesięcznie.
        • hermenegilda_zenia Re: Kasa misiu kasa 08.03.07, 16:15
          Lepiej 30 za 50 zeta. Skąd to przypuszczenie, że tłumacz który kasuje 50 od
          strony nie ma zleceń lub są to zlecenia sporadyczne?. Naprawdę ostało się
          jeszcze paru klientów, którzy wiedzą, że trzeba coś dać, żeby coś dostać.
          • jsolt Re: Kasa misiu kasa 09.03.07, 13:07
            hermenegilda_zenia napisała:

            > Lepiej 30 za 50 zeta. Skąd to przypuszczenie, że tłumacz który kasuje 50 od
            > strony nie ma zleceń lub są to zlecenia sporadyczne?. Naprawdę ostało się
            > jeszcze paru klientów, którzy wiedzą, że trzeba coś dać, żeby coś dostać.

            Ogólnie zgadzam się, natomiast jednocześnie jestem zdania, że nikt nie jest
            niezastąpiony, a tekst, który jedna osoba robi za 50,70 czy 100 zł ktoś w końcu
            weźmie za połowę tej stawki, i zrobi tak samo dobrze, a może nawet i lepiej. I
            znam osobiście kilku bardzo ceniących się tłumaczy, którzy w pewnym momencie
            zaczęli niestety odczuwać brak pracy, ponieważ żaden klient nie jest na tyle
            głupi, żeby płacić więcej za coś, co może dostać za mniej.
          • silvermane Re: Kasa misiu kasa 10.03.07, 18:17
            Przecież nie mówię, że tłumacz kasujący 50 zeta musi mieć niewielu klientów -
            ale tak jak napisałem, nigdy nie wiadomo co będzie w następnym miesiącu - może
            choroba albo jakiś wydatek niespodziewany. Klient też wieczny nie jest i może
            np. zbankrutować.
      • hajota Re: Co prawda to musztarda po obiedzie, ale 8 cen 08.03.07, 15:25
        negest napisał:


        > Ta propozycja 30 zł kwalifikuje się do leczenia i do wykluczenia z zawodu. W
        > ogóle, wzorem notariuszy należałoby ustalić jednolite stawki i kto się odważy
        > zaoferować poniżej, do rozstrzelania wink

        W takim razie tłumacze literatury kwalifikują się z miejsca do wykluczenia z
        zawodu i rozstrzelania smile)
        • negest Tłumacze literatury powinni brać 30 euro 11.03.07, 19:52
          bo to lata studiów, poznawania języka, kultury, ducha i w końcu tego, "co autor
          chciał przez to powiedzieć" wink
          Dla mnie obrazą jest też lekarz zarabiający jakieś 2 k zł, po chyba najcięższych
          studiach i różnych egzaminach, ze słynnym LEP na czele.
          Ale jak się godzicie na 15 - 20 zł, to wasz problem.
          Ja mam to za sobą. Kiedyś szukałem zleceń, dzisiaj zlecenia szukają mnie. I
          zawsze jest ich więcej, niż jestem w stanie przyjąć. Ciągle jeszcze są klienci,
          którzy wiedzą, że jakość musi mieć swoją cenę. Ale to nie oznacza, że dokładają
          do interesu. Nie muszą na przykład zlecać proofa. Można dać 5 - 6 centów za
          tłumaczenie i 2,5 czy 3 centy za proofa. Ale można dać 8 - 10 za tłumaczenie i
          mieć święty spokój + krótszy termin (odpada korekta).

          Dlatego jeszcze raz zachęcam - trzeba się cenić! (oczywiście, jeśli jest się
          pewnym swego)
          • silvermane Re: Tłumacze literatury powinni brać 30 euro 14.03.07, 11:29
            > Dla mnie obrazą jest też lekarz zarabiający jakieś 2 k zł, po chyba najcięższych
            > studiach i różnych egzaminach, ze słynnym LEP na czele.

            Nikt mu nie broni otworzyć prywatnej praktyki i obdzierać pacjentów (najlepiej
            bogatych) z gotówki. Chyba, że jest tylko internistą i musi pracować w
            przychodni. Ale podobne pretensje do siebie może mieć tłumacz bez specjalizacji.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka