kotulina 20.12.09, 18:20 Donaldu Tusku - zdaje się, że tak właśnie powiedzieliby Czesi. Czemu trucizna jest w dymie, a nie w dymu, jak "w domu"? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
stefan4 Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 20.12.09, 19:13 kotulina: > Czemu trucizna jest w dymie, a nie w dymu, jak "w > domu"? A czemu jedni mieszkają w Krakowie a inni we Wrocławiu? To jest chyba ślad dawnej miękkości lub twardości spółgłosek m i w. Kraków kończy się twardo a Wrocław miękko. Jak z dymem i domem, tego nie wiem, trzeba by popytać gramatyka historycznego. - Stefan Odpowiedz Link
kotulina Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 20.12.09, 19:39 stefan4 napisał: > kotulina: > > Czemu trucizna jest w dymie, a nie w dymu, jak "w > > domu"? > > A czemu jedni mieszkają w Krakowie a inni we Wrocławiu ? > > To jest chyba ślad dawnej miękkości lub twardości spółgłosek m i > w. Kraków kończy się twardo a Wrocław miękko. Jak z dyme > m > i domem, tego nie wiem, trzeba by popytać gramatyka historycznego. > > - Stefan Gdyby to był ślad miękkości, to by trucizna była "w dymiu", jak "w karpiu", a nie "w garbie", jak "w dymie" Nawiązując do miękkości spółgłosek; mam wrażenie, jakby polegała ona na obtańcowywaniu spółgłosek przez samogłoski, jakby znak miękkość był śladem jakichś dawnych samogłosek, dlatego Wrocław' , dlatego Krakoow. Odpowiedz Link
randybvain Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 20.12.09, 20:56 Dawno, dawno temu istniała sobie grupa wyrazów rodzaju męskiego zakończona na -us: domus, sūnus, uolus... Ich dopełniacz brzmiał: domous, sūnous, uolous... Od niego tworzono przymiotniki: domouos, sūnouos, uolouos... Biernik brzmiał: domum, sūnum, uolum... W momencie, gdy inna koncówka -os zmieniła się w słowiańskim w -us, wszystko zaczęło się mieszać. Miejscownik rzeczowników na -os kończył się na -oi, przez co powstały alternatywne konstrukcje. Na dodatek dopełniacz wszedł w miejsce starego biernika w niektórych wyrazach. Stąd ostatecznie mamy: M. dom, syn, wół D. domu, syna (zamiast *synu), wołu B. dom, syna (z dopełniacza), wołu (z dopełniacza) Msc. domu, synu, (chyba z dopełniacza?), wole (z rzeczowników na -os). Do dziś się to miesza, np. najpierw napisałem "domie", by poprawić na "domu". Miejscownik na -u upowszechnił się wśród wyrazów zakończonych na -k, -g, -ch: o pułkowniku, wrogu, Gdańsku, śmiechu, ale o księdzu , z dawnego o księdze! Odpowiedz Link
deerzet Tym ... 20.12.09, 23:03 Tym samym, dzięki odpowiedzi {Randybvainowej}, jesteśmy doma w temacie dymu z domu. Odpowiedz Link
kotulina Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 20.12.09, 23:09 Dziękuję za piękną odpowiedź Czy przedstawiona przez Ciebie odmiana z dawnych czasów jest już na poziomie słowiańszczyzny czy jest starsza (to wykańczanie na "es" wyląda mi niezwykle dla Słowian? A może to są zapożyczenia? Litwini wykańczają rzeczowniki podobnie do Twoich przykładów (ponoć dawniej litewski uznawano za zabłąkaną łacinę, a Litwinów za potomków Rzymian). Odpowiedz Link
deerzet Uwierzże ... 21.12.09, 11:32 Uwierzże, {Kotulino}, żeśwa, Bałtosłowiany, tako drzewiej mawiali - aleśwa zapomnieli. Tylko rekonstrukcja pra-mowy szuka nadal, gdzie nasze pra-pismo to Bałtosłowianom przypomni Brzozowa kora z wyrjezanymi pra-runami się dziwnie dobrze przez tysiące lat przechowuje w archeo-znaleziskach. Szukajmyż, a znajdziemyż. Litwini, konstruując de novo prawidła zapisu swej mowy w wiekach ubiegłych, trochę wstrzymali naturalny z czasem zanik takich końcówek w ich mowie. Dziś oni, w sporze polityczno-historycznym okołokońcówkowym z Polakami, łatwo już z tych "postępów" ich ortografii i mowy nie zrezygnują... Odpowiedz Link
randybvain Re: Uwierzże ... 21.12.09, 20:09 Nie wiem, czy zanik końcówek w litewskim byłby naturalny, za mało mam na ten temat danych. Jednak jedno wydaje się pewne: osłabienie i zanik końcówki musi wiązać się z mocną wymową poprzedniej sylaby, czyli likwidacją akcentu tonicznego na rzecz przyciskowego. Wydaje mi się, że w Europie szerzy się to zjawisko fonetyczne pod wpływem germańskim - wszędzie tam, gdzie pojawiały się plemiona germańskie, języki zaczynały gubić końcówki. Chronologię tego zjawiska możnaby ustalić na przykładzie starofrancuskiego, jako posiadającego dobrze udokumentowanego przodka - łacinę. Odpowiedz Link
randybvain Re: Uwierzże ... 21.12.09, 20:11 Zapomniałem dopisać, że Litwini zetknęli się z Germanami dopiero w późnym średniowieczu, więc może dlatego nie przejęli od nich (jak sądzę) zwyczaju silnego akcentu nagłosowego, mimo że dokonali zmian asymilacyjnych grup spółgłoskowych. Odpowiedz Link
randybvain Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 21.12.09, 20:05 Według moich szacunków to będzie około III w n.e, w momencie, gdy fonetyka słowiańska była zbliżona do fonetyki ludów bałtyckich. Wygłosowe końcówki takie jak -os, -us itp. zachowały się jeszcze w VI wieku (zapis Kelagastos, czyli "Całogost"). Odpowiedz Link
ja22ek Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 22.12.09, 16:30 Hm, ale Kelagastos może być też dostosowaniem obcego wyrazu do greki, która tego wymagała. Podobnie jak do Kopernika dodawano łacińskie -us. Nie wnioskowałbym z tego o końcówkach słowiańskich. Odpowiedz Link
randybvain Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 23.12.09, 00:48 Tylko, że greka nie dodawała swoich końcówek do imion bibilijnych, hebrajskich, nie było takiego zwyczaju, więc stąd przypuszczam, że nie była to hellenizacja (bizantyzacja) imienia słowiańskiego, ale jego dokładny zapis. Odpowiedz Link
ja22ek Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 21.12.09, 11:16 Dodam, że miejscownik na -u rozpowszechnia się dopiero na przełomie ery średnio- i nowopolskiej. Jeszcze w wieku XVII mamy choćby "w wojszcze" (do: wojsko). Odpowiedz Link
zbigniew_ Re: Czemu DYMIE, czemu DOMU? 21.12.09, 13:57 A wołacz to pies? Domie Złoty! z litanii loretańskiej Odpowiedz Link
imponeross wolacz 06.02.10, 14:47 zbigniew_ napisał: > A wołacz to pies? > > > Domie Złoty! > > z litanii loretańskiej > M. dom, syn, wół > D. domu, syna (zamiast *synu), wołu > B. dom, syna (z dopełniacza), wołu (z dopełniacza) > Msc. domu, synu, (chyba z dopełniacza?), wole (z > rzeczowników na -os) W. domie!, synu!, wole! Odpowiedz Link