Z innego forum - o nazwach

02.02.04, 16:16
z forum Polskie Radio Program 1

Wczoraj miałem okazję odprowadzć wieczorem kolegę na Dworzec Centralny w
Warszawie. Miał jechać pociąkiem międzynarodowym, którego część była
kierowana do Drezna, a reszta do sudeckich miejscowości wypoczynkowych. Jako
że przybyliśmy na dworzec parę minut wcześniej, a w tym czasie odchodziło z
niego kilka pociągów międzynarodowych, miałe okazję wysłuchać kilku
komunikatów w językach obcych i włos mi się na głowie zjeżył. Pociągi
międzynarodowe sa zapowiadane w czterech językach - po polsu, niemiecku,
angielsku i rosyjsku. I cóż my słyszelim, pszę szanownej publiki? Ano:
- po pierwsze primo - wszystkie nazwy miejscowości, niezależnie od języka
komunikatu, były podawane po polsku; konia z rzędem Niemcowi, który zrozumie,
że "Der Schellzug nach Drezno..." to jest pociąg do miasta, które ona zna
jako Dresden,
- każdy Rosjanin długo się będzie zastanawiał, co to znaczy "Skoryj pojezd do
Drezna...", gdyż po rosyjsku powinno to brzmieć "Skoryj pojezd w
Driezdien...",
- jaki Angol zdoła się połapać, że komuniakt "The express train to Wiedeń..."
to "The express train to Vienna...",
itd., itp.
Na forum jest kilka osób, które, w szczytnym patriotycznym zamiarze, chcą
nauczyć Europejszyków esperanta. Natomiast PKP podjęła się nie mniej zbożnej
misji nauczenia Europejczyków polskiego nazewnictwa geograficznego.
Kontynuując sposób postępowania PKP będziemy mieli we wszystkich oficjalnych
komunikatach i wypowiedziach przedstawicieli tej prześwietnej instytucji
takie nazwy, jak:
- Akwizgran (Aachen),
- Trewir (Trier),
- Ratyzbona (Regensburg, rzymskie Castra Regina, potem, przez krótki czas
Raetis Bonnium, stąd polskie Ratyzbona)
- Rzym (Roma, Rome),
- Marsylia (Marseille, dawna grecka Massalia),
- Kowno (Kaunas),
- Wilno (Vilnius).
Ciekaw jestem, kto pisał treść komunikatów ogłaszanych ze wszystkich
głośników na dworcu, i kto tę treść weryfikował. Jedno jest pewne - napewno
nie osoby znające języki obce.

Jestem gorącym zwolennikiem używania w języku polskim polskich nazw
geograficznych (Pasawa - Passau, Lipsk - Leipzig, Zwierzyn - Schwerin,
Brenna - Brandenburg, Budziszyn - Bautzen, Żytawa - Zittau), ale bez
przesady - w językach obcych należy używać nazw właściwych danemu językowi -
żaden Anglik nie powie Livorno, lech Leghorn, Goeteborg, lecz Gettisburgh
itd. Jeżeli chcemy, aby szanowano nasz język ojczysty, uszanujmy języki
ojczyste innych ludzi.

Na zakończenie - dlaczego w przypadku pociągu odjeżdżającego do Pragi
Czeskiej (Praha) nie ma komunikatu w języku czeskim? Nie znaleziono tłumacza?
Ja mogę podjąć się przygotowania odpowiednich komunikatów.

( Gość: gaja, 31.01.2004 10:38 )

Jest jeszcze przejety od Francuzow Fryburg (Fribourg) smile Zgadzam sie. W
zeszlym roku w Niemczech spotkalem mase ludzi ktorzy kierowali mnie na
Nurnberg, Regensbrg, mieszkali w Breman... okropienstwo!
kicior ze Schneidemuehl smile

( eurokicior, 31.01.2004 12:39 )

A ja dokładam tak piękne miasto jak
Florencja - konia z rzędem temu włochowi, który pojmie u nas o co chodzi
(u nich Florencja = Firenze)
no może po angielsku...

a co z Wrocławiem, Szczecinem itd...?
Romek

( Roman Czejarek, 31.01.2004 17:14 )


• Re: Trzy grosze... | odpowiedz

W komunikatach niemieckich nazwy niemieckie. Tak jak w komunikatach po polsku
mówimy Monachium, Kolonia, Kilonia, Akwizgran itd. Ale jak znam życie
rozlegną się głosy, że to woda na młyn niemieckich odwetowców. Choć bo ja
wiem? Czy Niemcy przypadkiem nie zapowiadają Kaliningrad zamiast Konigsberg?

( Marek K., 31.01.2004 18:10 )


• Re: PKP "w Europie" | odpowiedz

Chcę jeszcze raz, z całą mocą podkreślić, że moja teza brzmi: "nazwy
geograficzne powinny być podawane w języku komunikatu".
Co do "rewizjonizmu" - słuszie Eurokicior zauważył, że mieszka w mieście,
które niegdyć nosiło nazwę Schneidemuehl.W takich przypadkach powinno się
podawać komunikatach niemieckojęzycznych najpierw nazwę polską -
obowiązującą, a następnie, niejako w nawiasie, niemiecką. Jeżeli będą
komunikaty po litewsku (na terenach Wlk. Księstwa, czyli białostocczyźnie) to
Białystok też powinien być podawany obocznie jako Baltstagas, Suwałki jako
Suvalkiai, po białorusku lub ukraińsku, należy stosować podobną zasadę.
Jeżeli chodzi o teren byłych Prus Wschodnich, to tu mamy parę problemów, a
przede wszystkim ten, że nie zachowało się praktycznie najdawniejsze
nazewnictwo z czasów, gdy żyli tu Prusowie i Jaćwież (spokrewnieni z
Litwinami i Łotyszami przedstawiciele ludów bałtyckich). Koenigsberg został
założony przez rycerzy z Zakonu Kawalerów Mieczowych, którzy powszechnie
posługiwali się językiem niemieckim. Polska nazwa Królewiec jest po prostu
tłumaczeniem nazwy niemieckiej, a nie pierwotną nazwą miasta. Inne
miejscowości zostały przez Rosjan przemianowane pod kątem propagandowym, a
nie językowym, stąd problemy z nazewnictwem - mówimy Bałtijsk a nie Pilawa
(Pilau), Gusiew a nie Tylża (Tielsitz - stąd ser tylżycki) itd.


( Gość: gaja, 01.02.2004 07:29 )


• Re: Re: PKP "w Europie" | odpowiedz

mówimy Bałtijsk a nie Pilawa (Pilau), Gusiew a nie Tylża (Tielsitz - stąd ser
tylżycki) itd.

Nie nasz to problem ale, wydaje mi się, że w okręgu kaliningradzkim powinni
jak najszybciej powrócić do historycznych nazw odstępując od obecnych,
sztucznie tworzonych na siłę. Boję się, że to nie do ziszczenia. Wczoraj
oglądałem w tv MDR program Die letzte Konigsberger in Kaliningrad i miałem
okazję zobaczyć monstrualnych rozmiarów pomnik w samym centrum miasta. Póki
tego rodzaju symbole tam straszą o żadnych zmianach pewnie nie ma co marzyć.
Natomiast sugestia Twoja, jeśli dobrze zrozumiaem, by cofać się do nazwy
poprzedzającej Królewiec, jest chyba zbyt daleko idąca.

( Marek K., 01.02.2004 10:15 )


• Gaja, zajrzyj tu: | odpowiedz

http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,2.html?
group=pl.misc.kolej&tid=1021702&pid=1021753

( Marek K., 01.02.2004 11:04 )


Re: Gaja, zajrzyj tu: | odpowiedz

Drogi Marku.
Na PKP zdziwi mnie tylko jedna rzecz - konduktor w ciąży. Poza tym nic.

Co do nazw w Prusach wschodnich - jeżli chcesz, aby Rosjanie zmienili nadane
przez siebie nazwy, to dlaczego nie mamy zrobić tego także my? Przecież na
znacznej części Warmii i Mazur nadane po 1945 r. nazwy są też sztucznei
wydumane (może poza suwalszczyzną).

Nie żądam powrotu do nazwy Koenigsberg - używana przez nas nazwa "Królewiec"
jest dosłownym tłumaczeniem niemieckiej i na nasze bieżące potrzeby
wystarczy. Podobnie, jak Zielona Góra czy Jelenia Góra (w czasach, gdy ziemie
te należały do państwa Piastów, miejscowości te nie istniały).

Generalnie, sprawa nazewnictwa geograficznego jest w całej Europie, a nawet
na świecie dość "sliska". Wystarczy wspomnieć kanał La Manche, czyli English
Channel, cieśninę Pas de Calais, czyli Dover Street, wyspy Falklandy, czyli
Malwiny, Persja czyli Iran, Abisynia czyli Etiopia itd. itp. Sami stosunkowo
niedawno zaczęliśmy na Cejlon mówić Śri Lanka, a na Syjam - Tajlandia.

Gdy mówię po polsku - używam polskich nazw geograficznych, gdy mówię w języku
obcym - nazw właściwych dla tegoo języka (np. po czesku Kopenhaga to Kodań,
Wenecja - Benatky a Genua - Janov). Wyjątkiem są nazwy na naszych ziemiach
odzyskanych - wtedy nawet w języku obcym używam nazwy polskiej, a obocznie, w
celu wyjaśnienia - niemieckiej, aby być lepiej zrozumiałym.

( Gość: gaja, 02.02.2004 09:25 )
-------------------------------------------------

Dyskusja ekstra. I sam juz nie wiem jak to jest... Przypominam watek "I
pojechal do Bremen"
    • olt ach, PKP ;) 05.02.04, 17:00

      szczególnie wzrusza mnie, gdy słyszę zapowiedzi pociągu do Bukaresztu - przy polskich komunikatach
      podawana jest wtedy nazwa [bukuresti], która, jako żywo, w żadnym ze znanych mi języków nie
      występuje, a już na pewno ani w rumuńskim, ani w polskim.
      • kicior99 Re: ach, PKP ;) 05.02.04, 17:34
        Slyszalem zapowiedz "do Berlin Zoo", co mnie wzruszylo...
        • skarbek-mm A nasi drogowcy! 06.02.04, 09:11
          Jak się jedzie autostradą, to są znaki na Dresden, Prahę, Cottbus i inne. W
          Polsce, bez polskiej wersji. Jak się jedzie autostradą w Niemczech, to nie ma
          polskich krzaczków czy innych uprzejmostek. Trzeba wiedzieć co i jak nazywa się
          po niemiecku. A w efekcie mój brat nie wiedział, że Chociebuż, o którym się
          uczył na historii, to właśnie Cottbus. To samo z Żytawą, Miśnią itp.

          Pozdrawiam

          Magda
          • kicior99 Re: A nasi drogowcy! 06.02.04, 10:54
            to chyba koloryt lokalny.
Pełna wersja