Papier, kamień, nożyce dźwięczności

24.03.10, 09:00


W grze zwanej "papier, kamień, nożyce" papier wygrywa z kamieniem, kamień z nożycami, nożyce z papierem.

Czy da się określić podobne zasady w przypadku dźwięczności głosek? Byłaby to gra, w której dwóch grających wymienia po spółgłosce i wygrywa ten, którego typ jest silniejszy w danej parze.

Silniejszość miałoby polegać na tym, że w sytuacji sam na sam pomiędzy dwiema samogłoskami jedna narzuca drugiej swoją dźwięczność/bezdźwięczność.
Np.

- F wygrywa z D, bo "odfuknąć" wymawiamy "o-tf-uknąć"

- D wygrywa   *)   z T, bo "hot dog" wymawiamy "ho-dd-og"

- T wygrywa z W, bo "potwór" wymawiamy "po-tf-ór"


*) Czasem istotna jest kolejność. T wygrywa z W zarówno w kombinacji TW ("potwór" wymawiamy "po-tf-ór"), jak i w WT ("powtórka" wymawiamy "po-ft-órka"), ale już DT zachowa się inaczej niż TD ("hot dog" wymawiamy "ho-dd-og", ale "podtekst" wymawiamy "po-tt-ekst").

Czy jednak powyższe relacje są stałe? Czy może da się wyszukać przykłady kładące całą ideę, bo ta sama kombinacja dźw-bezdźw lub bezdźw-dźw zachowa się inaczej w dwóch różnych wyrazach?
    • migni Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 24.03.10, 10:36
      Intrygujące zagadnienie! smile

      > Czy jednak powyższe relacje są stałe? Czy może da się wyszukać
      przykłady kładąc
      > e całą ideę, bo ta sama kombinacja dźw-bezdźw lub bezdźw-dźw
      zachowa się inacze
      > j w dwóch różnych wyrazach?

      Myślę, że (co najmniej) jedna niekonsekwencja występuje wtedy, gdy
      pierwsza spółgłoska, bezdźwięczna, kończy przedrostek - wtedy druga,
      dźwięczna, nie ubezdźwięcznia się (choć "powinna"), lecz brzmi
      dźwięcznie z racji zaakcentowania początku głównej,
      nieprzedrostkowej części wyrazu:
      - bęcwał, bar micwa, pocwałować [cf];
      - tysiącwatowy, tysiącwierszowy [dzw] (a przy bardzo
      starannej wymowie także [c-w]).
    • stefan4 Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 24.03.10, 11:06
      reptar:
      > - F wygrywa z D, bo "odfuknąć" wymawiamy "o-tf-uknąć"
      >
      > - D wygrywa   *)   z T, bo "hot dog" wymawiamy "ho-dd-og"
      >
      > - T wygrywa z W, bo "potwór" wymawiamy "po-tf-ór"

      W przegrywa z k, bo kwiat mówimy kfjat.

      W wygrywa z k, bo g wie nie wymawiamy buk wie, jak Bóg przykazał, tylko bug wie. Końcowe g traci dźwięczność (bo końcowe), ale potem pod wpływem w znowu ją zyskuje. Jeśli komuś ten przykład nie pasuje, to niech zamiast niego użyje lok włosów wymawiane log włosów
      • dala.tata Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 24.03.10, 18:18
        drobna uwaga, stefanie, otoz to, jak wymawiamy Bog wie, zalezy od tego, gdzie
        mieszkamy. to klasyczny przyklad roznicy miedzy wymowa warszawska i krakowska. w
        tej peirwszej bymawiamy buk wie, w tej drugiej bug wie.

        stad zrezta polonici ucza sie, ze w warszawie:

        smierc i zona od boga przeznaczona.

        natomiast w krakowie

        smierdzi zona od boga przeznaczona.

        (bo tak wlasnie krakowianie beda wymiawiac to zdanie).


    • dyngos Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 24.03.10, 12:57
      Ciekawy temat smile

      podobnie zastanawia mnie hierarchia samgłosek względem miękkości
      spółgłosek:

      Lublin - Lublinie
      Lubiń - Lubiniu

      czyli "iu" służy miększym spółgłoskom niż "ie" wink

    • reptar Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 25.03.10, 11:29
      Przykład z tysią-dzw-atowym znakomity! Dokładnie to, o co mi chodziło, i
      oczywiście proszę o jeszcze.
      Bó-gw-ie przekonuje mnie trochę mniej, bo jednak GW-w-piśmie
      przechodzi w -gw- w wymowie.
      Uznanie G-wymawianego-jako-K wymawianego jako G to rozszerzenie analizy
      do zakresu, który na pewno mnie przerasta. lo-gw-łosów ma tę wadę, że w
      warunkach zadania było o dwóch spółgłoskach między dwiema samogłoskami. Boję
      się, że wpływ Ł może zakłócić warunki eksperymentu. Ale dalej w tym kierunku
      można szukać i z pewnością coś się znajdzie, np. rok walki. I tutaj zaczynają
      się schody, bo... nie wiem, czy słychać -gw-, -kf- czy
      -kw-. Najbardziej skłaniam się ku temu trzeciemu typowi, ale on oznacza
      trzeci, niepożądanie pokojowy wariant: żadna spółgłoska nie narzuca drugiej
      swojego odmiennego zdania. I co teraz z tym fantem zrobić?
      • kotulina Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 25.03.10, 12:08
        A co powiesz na "boga wtórnego"? smile


        "bóg wtórny" z wymową bukfturny. Wyglada na to, że T zaraziło swym
        tępym brzmieniem aż dwie spółgłoski dźwięczne! I to działając
        wstecz!

        A może dochodzi tu zwykła, bezdźwięczna wymowa G w "bóg"?

        A może G wcale nie jest tu bezdźwięczne; ciężki mi w sumie to
        stwiedzić uncertain


        --------------------------------------------------
        Odrywając się od tematu. Może słyszę, co chcę słyszeć, ale czy nie
        macie wrażenia, że w słowie

        BÓG

        to Ó wymawia się troszkę dłużej niż O w słowie BOK ? Tak jakby O
        było prostsze w wymowie, a Ó wymagało wydŁUżenia dźwięku, czasu
        potrzebnego do napięcia warg, do odpowiedniej wymowy Ó; BŁÓG.

        Czy nie macie wrażenia, że w słowie

        BÓG

        to G brzmi dźwięczniej niż K w BOK? Może świadomość zapisu tak na
        wymowę wpływa, a może to złuda...


        Czy nie macie wrażenia, że słowo

        GRÓB

        np. w zwrocie: "Grób Nieznanego Żołnierza" wymawia się inaczej niż
        GRUP w pytaniu: "Na ile grup dzieli się klasa?"

        Mam takie wrażenie, jakby GRÓB wymawiało się GRÓŁBP, a nie GRUP

        • reptar Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 25.03.10, 12:30

          Im dalej w las...

          Jest coś takiego jak bezdźwięczne R.
          Np. w wyrazie żubr (wymawi się żu-pr).
          Pisali o tym tu: poradnia.pwn.pl/lista.php?id=5658

          Niektórzy wymawiają ska-ns-en, inni sna-nz-en.
          Czy w pierwszym przypadku mamy do czynienia z bezdźwięcznym N?
          • migni Re: Papier, kamień, nożyce dźwięczności 25.03.10, 16:41
            > Jest coś takiego jak bezdźwięczne R.
            > Np. w wyrazie żubr (wymawi się żu-pr).
            > Pisali o tym tu: poradnia.pwn.pl/lista.php?id=5658

            Co do tego, że R może być bezdźwięczne, nie mam wątpliwości - vide:
            krtań. Ale wymowa wyrazu: żubr przez "p" (i tylko taka!) to dla mnie
            absurd czy też fonetyczne chciejstwo wynikające z jakiejsik
            teoretycznej tabelki...


            > Niektórzy wymawiają ska-ns-en, inni sna-nz-en.
            > Czy w pierwszym przypadku mamy do czynienia z bezdźwięcznym N?

            N brzmi jak dzwon! (no chyba że szepczmy...).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja