Kolejny niezrozumialy przepis...

14.04.10, 12:30
"kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez
nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy"...

Czy to oznacza, ze zglaszajac reklamacje mam prawo powiedziec:

"zadam wymiany" labo "zadam naprawy", czyli to ja decyduje...

czy oznacza, ze mam prawo powiedziec:

"zadam wymiany albo naprawy", czyli to sprzedawca decyduje czy bedzie
naprawial, czy wymieni

?

Przydalo by sie cos takiego w jezyku polskim jak nawias w matematyce...

Inna sprawa, ze ustawa mowi, ze kupujacy moze zadac, ale nic nie mowi o tym,
czy sprzedawca ma obowiazek spelnic to zadanie...
    • zbigniew_ Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 12:47
      Ja to rozumiem jako żądanie kupującego, zeby go serwis doprowadził do porządku smile
      • stefan4 Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 13:04
        bimota:
        > "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez
        > nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy"...

        zbigniew_:
        > Ja to rozumiem jako żądanie kupującego, zeby go serwis doprowadził do porządku
        > smile

        Ja też. Albo żeby wymienił kupującego na nowego (tu drobna niegramatyczność w
        przepisie).

        - Stefan
    • kornel-1 Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 13:14
      bimota napisał:

      > "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez
      > nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy"...
      > Czy to oznacza, ze zglaszajac reklamacje mam prawo powiedziec:
      > "zadam wymiany" labo "zadam naprawy", czyli to ja decyduje...
      > czy oznacza, ze mam prawo powiedziec:
      > "zadam wymiany albo naprawy", czyli to sprzedawca decyduje czy bedzie
      > naprawial, czy wymieni


      Przepis - jak dla mnie - jest dostatecznie jasno sformułowany.
      Wynika z niego, że kupujący ma prawo "żądać doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową". Doprowadzenie jest tym żądaniem. Nie można żądać wymiany lub naprawy. Zresztą, gdyby tak było, to ustawa zawierałaby słowo wymiana w dopełniaczu a nie w bierniku.
      Wymiana lub naprawa są sposobami doprowadzenia towaru do stanu zgodności. Przy czym priorytetem dla sprzedającego jest naprawa towaru, a gdy jest ona niemożliwa - wymiana. Dalsze kroki określa ustawa. Ale to już do dyskusji na forum Reklamacje.

      Kornel
      • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 15:14
        Jak dla mnie niedostatecznie, a swe watpliwosci wyraznie sformulowalem.

        Nie można żądać wymian
        > y
        lub naprawy.

        Jak nie mozna skoro przepis w sposob prawie doslowny informuje, ze mozna...

        zawierałaby słowo wymiana
        > w dopełniaczu a nie w bierniku.

        Czyli przez nieodplatna "wymiany" ?

        Przy czym priorytetem dla sprzedającego jest naprawa towaru, a
        > gdy jest ona niemożliwa - wymiana

        To, jak rozumiem, wynika z innych przepisow, choc mi nie udalo sie takowych
        odnalezc... Co wogole masz na mysli piszac "priorytetem" ?
        • kornel-1 Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 17:46
          bimota napisał:

          > Jak dla mnie niedostatecznie, a swe watpliwosci wyraznie sformulowalem.
          Cytując tylko fragment artykułu z ustawy przedstawiłeś problem w sposób mało
          zrozumiały, co zaowocowało błędną interpretacją zaimka "go" (który w artykule
          odnosi się do towaru).

          > Nie można żądać wymiany lub naprawy.
          >
          > Jak nie mozna skoro przepis w sposob prawie doslowny informuje, ze mozna...

          Dwie osoby tłumaczą ci, że cytowane zdanie zawiera inną treść, niż odczytujesz.
          Być może ustawodawca - wychodząc na przeciw potrzebom i możliwościom ludu -
          powinien, stanowiąc prawo, używać tylko zdań prostych. Artykuł brzmiałby wówczas
          tak:
          "1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać
          doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową.
          2. Doprowadzenie towaru do stanu zgodnego z umową następuje poprzez nieodpłatną
          naprawę albo wymianę na nowy.
          3. Sprzedawca towaru nie naprawia ani nie wymienia, jeśli jest to niemożliwe lub
          wymagają [poniesienia] nadmiernych kosztów."


          Teraz jasne?
          Kornel
          PS.
          > To, jak rozumiem, wynika z innych przepisow, choc mi nie udalo sie takowych
          odnalezc... Co wogole masz na mysli piszac "priorytetem"?

          Przekonaj mnie, dlaczego o ustawie konsumenckiej mielibyśmy dyskutować na forum
          O języku a nie na forum Reklamacje?
          • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 23:42
            2 osoby robia sobie jaja, trzecia nic nie tlumaczy... No chyba, ze tez sobie
            robi jaja...

            > Teraz jasne?

            Nie. Ty chyba nie rozumiesz o co mi chodzi...

            Jasne by bylo np. tak (pomijajac to durne sformulowanie "zgodnosc z umowa"):

            1. Jesli towar jest niezgodny z umowa sprzedawca, na wniosek konsumenta, ma
            obowiazek doprowadzic go do stanu zgodnosci poprzez naprawe lub wymiane

            lub

            2. Jesli towar jest niezgodny z umowa sprzedawca ma obowiazek doprowadzic go do
            stanu zgodnosci poprzez naprawe lub wymiane, w zaleznosci od zadania konsumenta.

            Moze byc jeszcze prostszym jezykiem byle by bylo jednoznaczne i zrozumiale. No
            ale jesli wolisz takie kwiatki jak "uczynić zadość"...

            Jak sie powiedzialo A to mozna i B...
            • kornel-1 Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 15.04.10, 08:17
              bimota napisał:
              > Jasne by bylo np. tak (pomijajac to durne sformulowanie "zgodnosc z umowa"):


              Dawno zauważono, że różnych ludzi śmieszą różne wyrażenia. Również odczucia co do ich "durności" są różne.

              > 1. Jesli towar jest niezgodny z umowa sprzedawca, na wniosek konsumenta, ma obowiazek doprowadzic go do stanu zgodnosci poprzez naprawe lub wymiane


              Mieszasz.
              Wprowadzasz nowe pojęcie "obowiązek". Ustawa mówi o "żądaniu".

              Kornel
              • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 15.04.10, 16:18
                Bo pozniej ustawa mowi o "uczynieniu zadosc" temu zadaniu, moim zdaniem
                obowiazek brzmi lepiej i od razu wiadomo o co chodzi. Mam ci poprawic na zadanie ?
    • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 15:03
      OK, nie wiem czy to cos zmieni, ale podam dluzszy fragment...

      "Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać
      doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo
      wymianę na nowy"
      • jacklosi Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 15:09
        Nie może żądać wymiany, może żądać doprowadzenia go do stanu...
        Akurat tutaj jest to jasne, bo wymiana jest w bierniku, gdyby mógł
        żądać wymmiany, musiałaby byc w dopełniaczu. Ale z tymi nawiasami to
        masz rację, często by się przydały.
        • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 14.04.10, 16:18
          O czym wy do mnie rozmawiacie ?? Czyli co.. ? Kupujacy naprawiajac GO lub
          wymieniajac przedstawia swe zadanie ? tongue_out
    • mankencja Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 15.04.10, 16:14
      to znaczy, że zgłaszając reklamację masz prawo powiedzieć: "proszę mnie
      doprowadzić do stanu zgodnego z umową"
      • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 15.04.10, 16:19
        Pytanie brzmialo w jaki sposob...
        • mmslow Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 15.04.10, 16:36
          Proponuję zadać to pytanie na jakimś forum prawnym. Językoznawca co najwyżej może odpowiedzieć, że polszczyzna ogólna dopuszcza dwie interpretacje zacytowanego fragmentu. Specjalistami od polszczyzny prawniczej są prawnicy.
          • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 16.04.10, 12:04
            Dzieki, ale chyba wiem lepiej czyja opinia mnie bardziej interesuje...
            • mmslow Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 16.04.10, 14:02
              Jeśli w jakiś sposób uraziłem, to przepraszam.
              • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 16.04.10, 20:39
                Nie musisz... lepiej porostu pomyslec zanim sie cos palnie...

                Swoja droga ciekawe, ze "polszczyzne prawnicza" znaja tylko prawnicy, a wymaga
                sie tego od wszystkich. Zreszta i tak kazdy rozumie inaczej...
                • mmslow Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 16.04.10, 21:12
                  Czy ja wiem, czy palnie...
                  Założyłem po prostu, że ktoś chce coś reklamować i szuka podstawy prawnej. Nie miałem zamiaru w żaden sposób Cię pouczać ani nic takiego.
                  • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 17.04.10, 10:26
                    Pomijajac inne aspekty, kornel juz to wczesniej sugerowal...
      • dala.tata Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 16.04.10, 20:04
        jesli umowa dotyczyla tego, ze ktos cie ma wprowadzac w jakis stan, to nie widze
        trudnosci wtakim wyrazeniu.

        mankencja napisała:

        > to znaczy, że zgłaszając reklamację masz prawo powiedzieć: "proszę mnie
        > doprowadzić do stanu zgodnego z umową"
    • bimota Re: Kolejny niezrozumialy przepis... 15.04.10, 16:24
      To moze tak...

      Niektorzy twierdza, ze wersja "1" jest wlasciwa, wiec ja napisze jak powinien wg
      mnie wygladac zapis:

      "kupujący może żądać doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową przez (a
      moze poprzez ?)
      nieodpłatną naprawę albo żądać doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową
      przez (a moze poprzez ?) wymianę na nowy"

      a was prosze o podanie jak powinien wygladac ten zapis w przypadku gdyby to
      sprzedawca mial decydowac o sposobie doprowadzenia...
    • mmslow Przydatny link 17.04.10, 10:51
      dla zainteresowanych opinią prawnika. Kolega bimota może nie czytać wink

      www.rp.pl/artykul/55662,340705_Klient_nie_zawsze_ma_prawo_decydowac_.html
      • bimota Re: Przydatny link 17.04.10, 19:51
        Bo link potwierdza to co powiedzial, ze jest bajzel ?

        No ale malo tam o jezyku... smile
Pełna wersja