reptar
30.04.10, 01:59
Chciałbym poznać Waszą opinię w następującej kwestii:
Podniosły się głosy (w tym mistrzów ortografii), że na sarkofagu jest błąd, bo między "Mackiewicz" a "Kaczyńska" powinien być łącznik.
Panuje w tym względzie zadziwiająca jednomyślność, a wszyscy powołują się na przepisy ortograficzne dotyczące - uwaga! - nazwisk złożonych.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby do nazwiska złożonego stosować przepis mówiący o nazwisku złożonym.
Nie zamierzam podważać złożoności nazwisk Korwin-Mikke czy Rydz-Śmigły. Mam natomiast potężne wątpliwości, czy są podstawy, żeby "Mackiewicz-Kaczyńska" traktować jako nazwisko złożone. Czy naprawdę zachodzi równość
nazwisko używane kiedyś + nazwisko używane kiedy indziej = nazwisko złożone?
Weźmy przykłady z różnych dziedzin:
1. chemia → cukier, białko;
2. botanika → kwiatostan, owoc, liść;
3. językoznawstwo → zdanie, wyraz, epitet, orzeczenie;
4. matematyka → liczba;
4. fizyka → sygnał.
Kiedy mamy do czynienia ze złożonością w takim sensie, w którego konsekwencji musimy stosować reguły i procedury dla tworu (nazwiska, kwiatostanu, cukru etc.) złożonego. "Złożony" to nie jest jakiś tam potoczny opis, tylko kategoria, termin jak najbardziej ścisły. Białystok to wyraz złożony, a biały stok - nie. Wymieszanej glukozy z rybozą nie uznajemy za cukier złożony; dwóch owoców obok siebie za owoc złożony; dwóch osobnych, nawet jeśli kolejnych zdań... itd. Musi nastąpić coś więcej niż proste ułożenie dwóch elementów obok siebie, prawda? Nawet z imionami nie ma analogii. Jan Kanty to imię złożone, a jak ktoś się nazywa Teodor Franciszek, to ma po prostu dwa imiona, a nie jakieś tam jedno "imię złożone".
Intuicyjnie przez "nazwisko złożone" rozumiem to, co wpisuje się w odpowiednią rubrykę dokumentów, sformalizowane aktem administracyjnym, ewentualnie to, co jest praktycznie i faktycznie używane, ale z pewnością nie okazjonalne zestawienie. Niektórzy argumentują, że to dwa nazwiska jednej osoby. Owszem, ale używane osobno, w innych okresach/okolicznościach. Przy takim podejściu np. pani Violetta Villas używająca w różnych okresach czterech nazwisk pojedynczych miałaby kilkanaście nazwisk złożonych (np. Violetta Cieślak-Kowalczyk albo Cieślak-Gospodarek-Villas). Nie spotkałem się też z zapisami Jan Lesman-Brzechwa, Eliza Pawłowska-Nahorska-Orzeszkowa, Danuta Smykla-Rinn, Tomasz Kamel-Kammel, Czesław Wydrzycki-Niemen, Anna Szmeterling-Kukulska-Jantar, Zbigniew Nowicki-Nienacki, Stan Guzek-Borys, itd., itp.
Mnie w takim przypadku pisownia bez łącznika wydaje się o wiele lepsza. Niesie dodatkową informację. Na przykład żeby takiej osobie nie wystawiać faktury na nazwisko złożone. Albo pod jaką literą jej szukać w encyklopedii czy w książce telefonicznej. W takich przypadkach łącznik fałszuje tylko rzeczywistość.
Na grobie Nienackiego też nie ma łącznika.