Czy dusza polszczyzny umiera?

07.09.10, 19:38
Przekornie zadaję to pytanie, gdyż sam uważam, że nie. Co jest bowiem duszą języka? Czyż nie jest nią sposób odmiany wyrazów i składnia? To ona powoduje, że przyswajając obce słowa odmieniamy je i używamy, jakby były polskie. Możemy szprechać, jechać autobaną, zjeść makaroniki siedząc na taborecie i oglądając program telewizyjny.

Jednak mimo wszystko zaprzestaliśmy rozwijać polszczynę z niej samej. Łatwiej jest zaadoptować obcy wyraz niż utworzyć nowy. Minęły czasy wszechnic, samochodów, różniczek i odkurzaczy. Nawet dodanie -ka do nazw zawodów budzi w niektórych niepokój.

Dlaczego? Dlaczego nie chcemy używać przeogromnego zasobu leksykalnego i słowotwórczego polszczyzny?
    • kotulina Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 07.09.10, 22:41
      Słowo "mega"; młodzieżowe kiedyś. Młodzież dorosła, a wraz z nią słowo.

      "Mega" może oznaczać "bardzo", ale także "wielki".
      • stefan4 Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 08.09.10, 09:31
        kotulina:
        > Słowo "mega"; młodzieżowe kiedyś. Młodzież dorosła, a wraz z nią słowo.

        No, ale nie o to chyba chodziło Randybvainowi. Gdyby ta młodzież przetłumaczyła była megahit np. na wielcetraf, to by nie skarżył się na umieranie duszy. Ale odlepienie od angielskiego słowa przedrostka (zresztą nieangielskiego) i awansowanie go na przyimek, albo i przysłówek, nie świadczy jeszcze o żywotności polskiego słowotwórstwa.

        Już bardziej o niej świadczą spoko, cze i nara
        • bimota Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 08.09.10, 13:54
          > Już bardziej o niej świadczą spoko, cze i nara

          Moze, ale to chyba tez celem zamerykanizowania. Jest jeszcze chyba "spoks"...
      • bimota Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 08.09.10, 13:52
        Nawet koles na Allegro zachwalal (?) towar jego "mega cena" smile
    • bimota Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 08.09.10, 13:50
      Nie tylko nie wymyslamy, ale wrecz zastepujemy wymyslone wczesniej amerykanskimi (podales nawet przyklad, choc akurat niemiecki smile ).

      "Nawet dodanie -ka do nazw zawodów"

      Chyba nie tyle "ka" co "żka".

      A co to "potencjal slowotworczy" ? Jeli to to co mysle, to niektorzy maja calkiem spory... smile
    • zbigniew_ Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 10.09.10, 16:50
      Rzeczywiście masz trochę racji. Z tym , że energiczne próby zastępowania obcych wyrazó, skuteczne w miedzywojniu brały się z ogólnego patriotycznego nastroju świeżej wolności. Wspierane były także przez państwo i instytucje kulturalne. Dziś rzeczywiście idziemy nieco na łatwiznę i nie dość , ze nie tworzymy polskich odpowiedników dla nowych podmiotów,to jeszcze zastępujemy nasze od dawna ugruntowane słowa obcymi kalkami np. przewodnictwo -prezydencją czy plan-agendą Ale nowe wyrazy powstają, nawet w bradzo specyficznym środowisku informatycznym funkcjonuje nasza już mysz, karta pamięci, komórka (telefon) czy całkiem zgrabnie spolszczone dyskietka , empetrójka czy kopiarka.
      Przyjął cię cienkopis, mazak, wykształciuch - te akurat przychodzą mi w tej chwili do głowy. Jeszcze zajawka, przeszkadzajki, nie jest tak źle.
      • bimota Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 11.09.10, 15:27
        "mysz, karta pamięci" to akurat doslowne tlumaczenia z angielskiego, wiec wielkiej filozofii nie bylo, slowa dosc pospolite, znane sprzed komputeryzacji.

        Czy "empetrojka" jest zgrabna to bym dyskutowal. Kopiarka tez pospolita, a jak jest laserowa i "samodzielna" to zwie sie KSEREM.

        Ale koncern Agory ma tez swe zaslugi w postaci "wtyczkowoza", czy "-wozu"... smile
    • glorification Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 11.09.10, 18:16
      Ja jednak myślę , że umiera ta dusza ... nie czytamy książek ... to wystarczy. Za pare pokoleń o języku z naszych czasów będzie się mówić jako o staropolskim wink))))
    • kazeta.pl55 Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 11.09.10, 19:02
      randybvain napisał:

      > Co jest bowiem duszą języka?

      Witam!
      Język jako taki nie ma duszy, tak jak fabryka pełna maszyn bez ludzi martwą jest.
      Język ożywiają ludzie nim mówiący i oni są w stanie tchnąć weń DUCHA. Wiem, że czujesz jak niezgrabne słowo dobrałeś, ale cóż już napisałeś!

      > Czyż nie jest nią sposób odmiany wyrazów i składnia? To ona powoduje, że p
      > rzyswajając obce słowa odmieniamy je i używamy, jakby były polskie.

      Przykro mi, ale SKŁADNIA i FLEKSJA, to nie wynalzaki j. polskiego, bo są znane w wielu innych mowach. Ale oczywiście j. polski ma swoją specyfikę w w/w systemach.

      > Dlaczego? Dlaczego nie chcemy używać przeogromnego zasobu leksykalnego i słowot
      > wórczego polszczyzny?

      To się robi przez cały czas z większym i mniejszym nasileniem. Często jednak rzecz polega na tym, że kraje pionierskie techniki roszczą sobie prawo do ich nazwy, i całkiem słusznie. Po co ma się na świecie używać kilku nazw na jedną rzecz. MOBILTELEFON nazywając w KOMÓRKĄ to nieszczęście dla obywateli RP za jej granicami. Poza tym KOMÓRKA obciążona jest już tyloma znaczeniami, że przypomina pańszczyźnianego chłopa niosącego na garbie pana, plebana i urzędnika.
      Pozdrawiam.
      • randybvain Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 11.09.10, 23:21
        Oczywiście, że teraz jest inaczej niż za socjalizmu, kiedy jakaś ważna osoba decydowała o nazwaniu czegoś. Dziś to niemożliwe, gdyż nikt nie ma monopolu na dostarczanie nowego słownictwa w takiej a nie innej formie. I nie ma sensu nikogo do tego zmuszać.

        Pewne słowa jednak robią się modne. Naprzykład dawne gwiazdy zostały zastąpione celebrytami, skoro celebrities zamiast stars są częstsze w plotkarskich mediach angielskich.

        Dlaczego z różnych nazw wybrano na tłumaczenie cell phone, a nie mobile phone czy portable?
      • stefan4 Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 13.09.10, 10:07
        kazeta.pl55:
        > MOBILTELEFON nazywając w KOMÓRKĄ to nieszczęście dla obywateli RP za jej granicami.

        Jej, co za zdanie...

        Zależy za jakimi granicami. Od mobil- pochodzą nazwy niemieckie i rosyjskie. Amerykanie mówią cell phone. Komórka jest nazwą równie dobrą.

        Język żadnego narodu nie rozwija się tak, żeby uszczęśliwiać emigrantów. A przypuszczam, że i oni mają większe problemy, niż niemożność uzgodnienia słownictwa w tak prostym zakresie jak mobilnik, cellular i komóra.

        kazeta.pl55:
        > Poza tym KOMÓRKA obciążona jest już tyloma znaczeniami, że przypomina
        > pańszczyźnianego chłopa niosącego na garbie pana, plebana i urzędnika.

        To prawda. To może być albo telefon, albo biologiczna komórka. ,,Komórka na węgiel'' już tak dalece wyszła z użycia, że nie stanowi poważnej konkurencji. Jednak ta nazwa przenośnego telefonu została powszechnie zaakceptowana. Vox populi locuta
    • dala.tata Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 11.09.10, 19:25
      to ja juz tylko zapytam, kto decyduje, co jest dusza jezyka i jak sie mozna zalapc do tej komisji.

      innymi slowy: rozwazania o duszy jezyka nie maja wiekszego sensu. uzytkownicy jezyka adaptuja przerozne slowa ku swej uciesze i wygodzie. mnie osobiscie nie przeszkadza debescieak i i jak ktos chce deuersciak. nie ma nic zlego w zapozyczeniach, kalkach i przeroznych innych cudach jezyka, ktore lingwisci wymyslili, by szykanowac ludzi, ktorzy mowia inaczej niz lingwisci ustalili smile

      Kiedys pewna zacna rada jezykoznawstwa polonistycznego napietnowala mnie za uzycie slowa 'wiodacy'. okazalo sie, ze przestepstwo moje jest prawie niewybaczalne - slowo to bowiem pochodzi z rosyjskiego. 'prawdziwie po polsku' jest pwoiedziec 'czolowy'. dla mnie to nie to samo, z rada sie nie klocilem bo miala glosowac nad moim tytulem naukowym. co sobie pomyslalem jednak, to sobie pomyslalem.
      • randybvain Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 11.09.10, 23:25
        Tak się zastanawiałem, co jest najbardziej charakterystycznego w polszczyźnie, co czyni ją polszczyzną: słownictwo? odmiana? wymowa? słowotwórstwo? i wyszło mi, że odmiana i słowotwórstwo. Słowa można zastąpić innymi, (co dziś robimy) wymowa jest zależna od regionu, jednak zawsze będziemy mieli tendencję do dodawania wyrazom końcówek. dobrym przykładem jest superwajzorka, odmieniana po polsku z polską końcówką -ka.
        • dala.tata Re: Czy dusza polszczyzny umiera? 12.09.10, 21:18
          rozumiem, ze jest to nieco inne pytanie niz to, ktore socjololingwistyka zadaje od lat - kiedey jedyk staje sie jezykiem, a nie jesty 'tylko' dialektem, pidzinem czy kreolem.

          i na nie nie ma odpowiedzi, a to dlatego, ze nie ma wzorca polszczyzny, choc z pewnoscia RJP by taki chciala. czy wzorcem polszczyzny jest jezyk Reja, Kochanowskiego, Paska, SLowackiego, Berenta (brrrr), Baczynskiego czy moze Maslowskiej? w rzeczywistosci nie ma czegos takiego jak 'polszczyzna' w rzeczywistosci. jest zbior nieustannie zmieniajacych sie praktyk komunikacyjnych ludzi, ktorzy rozumieja sie ze soba. najprawdowpoodniej nie ma nawet stalego systemu leksykalnego, ani gramtycznego. bo i one sie zmieniaja nieustannie.
Pełna wersja