narRENturm i rozpatrzanie

09.11.10, 11:14
Radiowa specjalistka od literatury dyskutowała zady i walety powieści Sapkowskiego p.t. NarRENturm. Tak właśnie akcentowała konsekwentnie i wielokrotnie. Czy fakt, że oryginalnym językiem powieści jest polski, usprawiedliwia stawianie akcentu na przedostatniej? Może Sapkowski powinien był dać tytuł Narren-Turm
    • bimota Re: narRENturm i rozpatrzanie 09.11.10, 13:35
      Dobrze, ze rownowage zlapales.. smile

      Najwyzszy czas sie przyzwyczaic... No ale chyba nie kazdy ma obowiazek znac niemiecki...
      • zuq1 powinna się lepiej przygotować... 09.11.10, 13:53
        ... nie musi co prawda niemieckiego znać, ale gdyby ktoś wymawiał w radiu czy TV francuskiego prezydenta "SarKOzy" lub brytyjskiego premiera "CaMEron" (w dodatku z C jak w cytryna), to już by go odsunęli...
        Ale generalnie obce słowa to pułapka. Otóż na Stefanowym przykładzie - nie wystarczy zaakcentować "NArrenturm", aby było to czysto niemieckie słowo, gdyż Polak wymówi e jak ä, podczas gdy owo "e" jest tu słabe i prawie niewymawiane, a r nie tak wyraźne jak w polskim (bardziej tuskowe "rh") (NArrnturhm). W każdym razie lepszy już "NArräntuRm" niż "NarRENturm"...
        • bimota Re: powinna się lepiej przygotować... 09.11.10, 14:49
          "to już by go odsunęli..."

          Watpie. Poza tym nie porownujmy Sarkozego do jakiegos NArräntuRma.
        • stefan4 Re: powinna się lepiej przygotować... 10.11.10, 07:57
          zuq1:
          > ... nie musi co prawda niemieckiego znać, ale gdyby ktoś wymawiał w radiu
          > czy TV francuskiego prezydenta "SarKOzy"
          [...]
          > to już by go odsunęli...

          Słyszałem... Ale, o ile wiem, nie odsunęli. Imię też było akcentowane nowatorsko: Nikola Sarkozi. Poza tym niektórzy radiowcy nie są pewni, czy Merkel jest Angela czy Andżela, natomiast nie mają wątpliwości co do akcentu na pierwszą sylabę.

          - Stefan
    • efedra Re: narRENturm i rozpatrzanie 10.11.10, 02:58
      stefan4 napisał:

      > Dla równowagi: w innym radiu inna specjalistka zapowiedziała, że Sejm będzie dz
      > isiaj rozpatrzać projekt ustawy

      Po niedawnym "stawaniu przed notariuszem" powitałam "rozpatrzanie sprawy" jak bliskiego znajomego.
      • bimota Re: narRENturm i rozpatrzanie 10.11.10, 14:19
        Tyle, ze "stawanie" zdazylo zawitac do slownikow, "rozpatrzanie" pewnie czeka w kolejce...
    • stefan4 Loso blanc 12.11.10, 10:39
      Spiker wymówił kilka francuskich nazwisk z iście paryskim akcentem. Nie ironizuję, naprawdę zapachniało Francją, a ja słuchałem z zazdrością, bo tak bym nie potrafił. Chodziło o pilotów, którzy przelecieli nad Oceanem Atlantyckim jeszcze przed Lindberghiem.

      Otóż ich samolot nazywał się, sadząc z wymowy spikera, Loso Blanc. Dobrze, że po chwili przetłumaczył na polski: Biały Ptak...

      A ja kiedyś słyszałem, że oni tam w tej dziwnej Warszawie mają ulicę jakiegoś Dubois i rozpoznają prowincjusza po tym, czy ją czyta Dubisa czy uczenie Diubła. Pan spiker na pewno mówi Diubła, więc, teoretycznie sprawę traktując, powinien wiedzieć, jak po francusku wymawia się -oi-...

      - Stefan
      • dala.tata Re: Loso blanc 12.11.10, 10:51
        i na pewno takich przykladow mozna podawac setki, jesli nie tysiace. ty akurat znasz te jezyki, ci ktorzy znaja portgulaski, albanski i grecki zrzymaja sie na wymowe, tyle ze ty nie wiesz, ze sa bledy. i nazwiskach sportwocow czy politykow z Afryki nie warto juz wspominac, bo co za roznica, jak je czytamy. podobnie z Chinczykami, Japoniczykami czy Koreanczykami.

        otoz to, co robisz, nazywa sie czepialtwem. w pelni masz prawo do tego, co wiecej, masz w pelni prawo pokazywac swa 'wyzszosc jezykowa', jednak nie zmienia to tego, ze nawet Ty, Stefanie Lingwistycznie Wielki, nie znasz wszystkich jezykow.

        wiem, wiem, zaraz mi powiesz, ze nie nalezy wymagac od dziennikarza znajomosci suahili czy joruba, bo to niewazne jezyki, wazne, zeby znal francuski czy niemiecki. to jest jednak opinia polityczna, nie majaca nic wspolnego z jakakowliek rzeczywitoscia, chocby quasi-naukowa.
        • dala.tata ale mi wstyd! 12.11.10, 10:55
          oczywisicie pisze sie zżymać, a nie pzez rz, jak wylecialo mi spod klawiatury.
        • stefan4 Re: Loso blanc 12.11.10, 11:35
          dala.tata:
          > otoz to, co robisz, nazywa sie czepialtwem

          Moją uwagę zwrócił nie sam błąd w czytaniu, tylko kontrast między idealnym imitowaniem francuskiej wymowy, tych francuskich nosowości (np. w blanc) innej niż polskie nosowości, i tych ściągniętych samogłosek
          • dala.tata Re: Loso blanc 12.11.10, 12:17
            alez tak, to budzi podziw. z drugiej strony, znam ludzi, ktorzy mowia po angielsku biegle, ktorym to nie przeszkadza mowic sosaJEty (society) czy walneREbel (vulnerable). problem jest zlozony.

            naotmiast chetnie sie przyloze do kpienia z napuszenia jezykowego.
            • stefan4 Re: Loso blanc 12.11.10, 13:38
              dala.tata:
              > naotmiast chetnie sie przyloze do kpienia z napuszenia jezykowego.

              Kiedy mówię np. Pekin zwyczajnie po polsku, to być może Chińczyk by się ze mnie wyśmiał, albo nie zrozumiał. Ale ja się takiej wymowy specjalnie nie wstydzę i stosuję do siebie Twoją taryfę ulgową: nie muszę znać wszystkich języków świata. Jednak gdybym, mówiąc po polsku do polskiego słuchacza, za każdym razem starał się wymawiać po ,,czystochińsku'' Pě-kīη, dbając o tony ale nie dbając o nic innego
              • dala.tata Re: Loso blanc 12.11.10, 15:08
                szczerze powiedziawszy, ja juz sie pogubilem. piszesz bowiem to:

                Moją uwagę zwrócił nie sam błąd w czytaniu, tylko kontrast między idealnym imitowaniem francuskiej wymowy, tych francuskich nosowości (np. w blanc) innej niż polskie nosowości, i tych ściągniętych samogłosek
                • dar61 Re: Luis blank 12.11.10, 19:54
                  Jednak stanąłbym po stronie zadziwień {Stefanowych}.
                  Jeśli ktoś raczył wzorcowo wymówić nazwisko, zapewne zrobił kwerendę za tym w źródłach, u kolegów, czy w ambasadzie się dopytując, to jego nonszalancja w wymowie imienia byłaby jednak kłująca w ucho.

                  {Dalatatowa} tolerancja oby nie wiązała się z anglosaskim traktowaniem innych języków. Ba, i wobec ich własnej ortografii, pono.

                  Mam wobec i Anglosasów, i im podobnych, pretensje do narzucania światu zasad zapisu obych im językowych wygibasów.
                  Choć może to zarzut nie do ich mowy, w pozycji nowożytnego lingua franca, a może do np. naszych miłośników obcości, którzy nie odważą się zapisać wymowy obcych nazw z polska, zapiszą je właśnie oryginalnie, najczęściej z angielska, a wymawiają je wręcz literalnie.

                  Choć los Anglosasów pokarał potrzebą natychmiastowej nauki wymowy nazwy miasta Świebodzin, gdzie wyrasta kult bożka z siatkobetonu...
                  • dala.tata Re: Luis blank 12.11.10, 21:22
                    tyle ze w prawdziwym swiecie tak to nie dziala. naprawde sprawdzasz kazde nazwisko, zanim je wymowisz? nie wierze w to, chocby dlatego, ze to logistycznie niemozliwe. O ile pamietam Chinua Achebe byl Igbo. jak zatem 'poprawnie' wymowimy jego nazwisko, tak jak Igbo czy po angielsku? jezyk joruba jesst tonalny, angielksi nie jest, ktora wymowa jest prawidlowa, jesli wszyscy nie-Joruba w Nigerii beda wymawiac nazwiska bez tonow. nie ma odpowiedzi na takie pytania.

                    zdziwienia Stefana dotycza 'jezykow kongresowych', tych, ktore 'wypada znac'. ale na nich nie konczy sie swiat. i, jak tlumaczono mi w Chinach, slowo 'mao' (kot) jest prawie takie samo jak Mao (Zedong), rozni sie jedynie tonem. bardzo sie staralem uchwycic.....poleglem. jak zatem wymawiac nazwisko Przewodniczacego Mao?

                    bardzo nie chcialbym byc w szponach 'Stefanow', ktorzy zakladaja stowarzyszenie znawcow wszystkich jezykow swiata i czepiaja sie kazdej nazwy.....
                    • dar61 Upewnijmy się... 12.11.10, 23:12
                      ... - {Stefanowi}, ...Spiker wymówił ..., chodziło albo o parlamentarnego marszałka, albo o radiowego czytacza.
                      Od obu wymagałbym warsztatowego przygotowania. Ten drugi jest zatrudniany, a przynajmniej był, w publicznym radiu, pod warunkiem znajomości swego wasztatu.
                      Tych prymitywów, jacy popisują się przed mikrofonem w radiach innych niż publiczne, nie liczę.

                      Choć jak słyszałem kiedyś, że są po polskiej filologii ci, co kiedyś język polski kalali przed mikrofonem radia dziś zwanego radiem Euro - oj, teraz już jest to radio "Czwórka" - to ma {Stefan} takich wychowanków, jakich sam sobie kształci[ł]...
                      • stefan4 Re: Upewnijmy się... 12.11.10, 23:20
                        dar61:
                        > Choć jak słyszałem kiedyś, że są po polskiej filologii ci, co kiedyś język polski
                        > kalali przed mikrofonem radia
                        [...]
                        > ma {Stefan} takich wychowanków, jakich sam sobie kształci[ł]...

                        Zaraz, zaraz, czyżbyś sugerował, że ja kiedyś wykształciłem jakiegoś filologa?

                        - Stefan
                        • dar61 Ad czyżby 13.11.10, 15:43
                          {Stefan4}:

                          ...czyżbyś sugerował, że ja kiedyś wykształciłem jakiegoś filologa...

                          Wiem, wiem wink
                          Nic nie imputuję {Stefanowi} w bakalarystyce, pamiętam Jego wykasowaną info-notkę sprzed dwóch lat, ale boleję nad ogólnym poziomem produkcji żaków w Polsce.

                          Próbowałem i ja też tu dołożyć cegiełkę i za niektóre produkty muszę się wstydzić.
                          Ale sumienie w mych staraniach dziele mam czyste, czego i {S.}, i {D.} życzę.
                      • dala.tata Re: Upewnijmy się... 13.11.10, 12:12
                        ja rowniez, jednak nie sadze, by przygotowanie warsztatowe spikera w radio obejmowalo 'sluch jezykowy', tudziez umiejetnosc wymawiania slow w jezykach obcych.

                        jasne, ze spiker powinien przygotowac sie do biuletynu i zasiegnac jezyka. podejrzewam jednak, ze nie zawsze to jest mozliwe.

                        dar61 napisał:

                        > Od obu wymagałbym warsztatowego przygotowania. Ten drugi jest zatrudniany, a pr
                        > zynajmniej był, w publicznym radiu, pod warunkiem znajomości swego wasztatu.
                        > Tych prymitywów, jacy popisują się przed mikrofonem w radiach innych niż public
                        > zne, nie liczę.
                        • dar61 Upewniajmy się... 13.11.10, 15:34
                          [dala.tata}:

                          ...nie zawsze to jest możliwe...

                          Dla chcącego nic trudnego.
                          Czasem wystarcza zwykłe osłuchanie językowe, włączenie w tle oryginalnych wersji tego czy owego.
                          Broń boże, by to były angielskojęzyczne stacje, bo w nich ze znajomością oryginalnego, prawidłowszego brzmienia nazw, znaczeń,
                          nie jest najlepiej.

                          Jeśli ja mogę doganiać Albion w wertowaniu "Fads, Fashions & Cults" Tony'ego Thorna, to Albion winien się też postarać smile)
                          • dala.tata Re: Upewniajmy się... 13.11.10, 20:01
                            dodalbym, dla chcacego majacego wiele czasu. spiker radiowy czesto go nie ma. bardzo watpie, zebysmy chcieli opoznienia w Wiadomosci o 19.30, bo dziennikarze sprawdzaja wymowe nazwiska prezydenta Malawi.

                            wraca zreszta ten sam arguemnt: osluchanie w rzeczywistosci dotyczy 2-3 jezykow, bo prrzeciez reszta jest niewazna. to ja ad usrandum: nie widze powodu, dla ktorego nalezy sie usluchac we francuskim, a w hiszpanskim (kastylijskim czy w innych tez) juz nie. albanski, maori, joruba i xhosa juz zupelnie nas nie interesuja.

                            ta cala dyskusja jest w rzeczywistosci o polityce jezykowej,a nie o spikerze. o tym, co trzeba, a czego nie trzeba wiedziec. ktory jezyk jest wazny.

                            kiedy bylem na studiach (w starodawnych juz czasach), profesorowie mwoili, ze oczekiwano od nich czytania po anigleku, francusku i niemiecku. znajomosc laciny byla zakladana. greka i wloski mile widziane. dzisiaj z kolei angielski kroluje i bez angielskiego ciezko nauke uprawiac. nie ma zadnych naturalnych powodow dla tych zmian. zmienil sie swiat, zmeinia sie 'polityka jezykowa'. i ludzie sa mnie osluchani we francuskim.
                            • stefan4 Re: Upewniajmy się... 14.11.10, 10:17
                              dala.tata:
                              > dodalbym, dla chcacego majacego wiele czasu. spiker radiowy czesto go nie
                              > ma. bardzo watpie, zebysmy chcieli opoznienia w Wiadomosci o 19.30, bo
                              > dziennikarze sprawdzaja wymowe nazwiska prezydenta Malawi.

                              To akurat nie były wiadomości.

                              I nic złego by się nie stało, gdyby spiker powiedział, że samolot nazywał się ,,Biały Ptak'' i zrezygnował z podawania nazwy w oryginale. Wymienił te kilka słów francuskich bez żadnego powodu głębszego niż chęć popisania się akcentem (zaiste, świetnym).

                              A sprawdzenie wymowy słowa oiseau w Wikisłowniku zajmuje ok. 20 sekund i nawet nie trzeba wiedzieć zawczasu, że to jest słowo francuskie.

                              Trochę więcej czytania potrzeba dla ustalenia, że spiker mylił się merytorycznie. L'Oiseau blanc podjął próbę przelecenia nad Atlantykiem i 8 maja 1927 zaginął. Nigdy nie ustalono, co się stało z dwoma Francuzami na pokładzie oraz z samolotem. Najprawdopodobniej zabiła ich jakaś zamieć
                              • dala.tata Re: Upewniajmy się... 14.11.10, 11:32
                                obawiam sie, ze spiker czyta, co podadza. wiec jesli nie napisali 'bialy ptak', to czytal, jak umial. przeczytal zle i jak dla mnie: spoko. dla Ciebie nie i rownie fajnie.

                                umyka mi, co maja do tego kwestie merytorycznosci tekstu.
                                • dar61 Re: Upewniajmy się... 14.11.10, 18:02
                                  ...umyka mi, co mają do tego kwestie merytoryczności tekstu....

                                  Nie powinno umykać.
                                  Albo traktujemy radio na poziomie jako źródło przejrzyście prawdomówne, albo nie jest to radio, a ... zagłuszaczka myśli.
                                  {Stefan} zapewne jest rodem z epoki, w której radio było na poziomie.
                                  Ja też tęsknię do fazy rozwoju radia, gdzie np. PR4 był pasmem dla dokształcających się. Bo dziś nie jest.
                                  Ale wtedy też zapewne kalano tam wymowę tego czy owego.
                                  • dala.tata Re: Upewniajmy się... 15.11.10, 18:35
                                    darze drogi, mowienie o merytorycznosci tekstu to zupelnie inna dyskusja. i, jak slusznie zauwazyles, nawet najmerytoryczniejszy tekst mozna zle przeczytac. i na odwrot, przeczyttac cudniepieknie knota.
          • bimota Re: Loso blanc 12.11.10, 15:27
            "Taka maestria budzi podziw"

            A zrozumienie moze budzic jesli np:

            - uwzgledni sie dluzszy czas miedzy zaslyszeniem a powtorzeniem u spikera
            - zalozy wiekszy zasob slow jaki jednorazowo musi zapamietac
            - wezmie poprawke na to, ze widzi mylacy zapis tekstowy
            - uswiadomi sie fakt mozliwosci zaistnienia zlej jakosci wzorca, z ktorego korzystal mowca
    • stefan4 kynoterapia 14.11.10, 14:03
      Żeby nie było, że tylko się czepiam, to teraz pochwalę. Otóż w tym samym radiu usłyszałem o kynoterapii. Dotąd zawsze słyszałem o hipoterapii i o dogoterapii, i ta ostatnia wcale mi się nie podobała. Ale kynoterapia to jest to. Idę dać coś smacznego mojej suczce.

      - Stefan
Inne wątki na temat:
Pełna wersja