język u lekarza...

10.01.11, 21:48
W związku z tym, że miałam niedawno przyjemność odwiedzić lekarza nasunęło mi się takie pytanie: w jaki sposób należy opisywać objawy jakiejś choroby np. grypy czy, powiedzmy, zapalenia oskrzeli?
Załóżmy taką sytuację:
Lekarz: Larusse, z czym Pani do mnie przyszła?
Larusse (ma zapalenie oskrzeli): objaw nr 1: kaszel. Jak to powiedzieć? Zdanie: "Mam kaszel" brzmi kretyńsko. "Kaszle mnie"-jakoś tak ludowo... Jak inaczej?
    • ewa9717 Re: język u lekarza... 10.01.11, 22:13
      larusse napisała:
      > Lekarz: Larusse, z czym Pani do mnie przyszła?
      Rzeczownik "pani" piszemy małą literą.
      > Larusse (ma zapalenie oskrzeli): objaw nr 1: kaszel. Jak to powiedzieć? Zdanie:
      > "Mam kaszel" brzmi kretyńsko.
      Dlaczego? Całkiem zwyczajnie i adekwatnie.
      "Kaszle mnie"-jakoś tak ludowo...
      Ludowo? Tu raczej zgodziłabym się, że kretyńsko wink
      • larusse Re: język u lekarza... 10.01.11, 22:35
        ewa9717 napisała:

        > Rzeczownik "pani" piszemy małą literą.

        Eee tam, małą.. To o mnie. To musi być dużąsmile
        A poważnie to wolę dużą. I wybieram dużą.

        > > "Mam kaszel" brzmi kretyńsko.
        > Dlaczego? Całkiem zwyczajnie i adekwatnie.

        Nie wiem... Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji:
        L: Z czym Pani do mnie przychodzi?
        Ja: Mam kaszel (kropka) albo Mam kaszel i katar (kropka).

        Jakoś gamoniowato...

        > "Kaszle mnie"-jakoś tak ludowo...
        > Ludowo? Tu raczej zgodziłabym się, że kretyńsko

        No właśnie ludowo... Kaszle mnie (CO mnie kaszle? ONO...)
        Kojarzy mi się z konstrukcjami typu: okradło mnie... Kiedyś słyszałam jak taka staruszka ze wsi opowiadała o włamaniu: okradło ich, weszło przez okno, zabrało coś tam...
        Co weszło? ONO. Co mnie kaszle? ONO...
        • urszula.slo Re: język u lekarza... 10.01.11, 23:58
          A dlaczego nie "kaszlę"?
          • efedra Re: język u lekarza... 11.01.11, 00:33
            Zdumiałam się.
            Czy naprawdę do poinformowania lekarza o objawach potrzebne są jakieś "poprawne" formułki?
            A gdybyś mówiła o swojej chorobie przyjaciółce, też zastanawiałabyś się, jak to powiedzieć?
            Kaszlę i mam katar - to takie proste.
          • larusse Re: język u lekarza... 11.01.11, 09:57
            Ale “ (ja) kaszlę” zakłada jakąś aktywność z mojej strony, sugeruje, że inicjatywa wychodzi ode mnie.
            Myślę, że jednak „mnie kaszle” jest w tym przypadku bardziej precyzyjne (naród (w sensie lud) ma intuicjęsmile).
            Jeśli porównać takie zdania: „chodzę i kaszlę (na prawo i lewo)” i „chodzę i mnie kaszle”
            różnica jest chyba zauważalna.
            W przypadku wspomnianego zapalenia oskrzeli, to ja jestem ofiarą kaszlu (nie mogę nad nim zapanować),
            i to nie JA kaszlę (żeby coś tam zrobić albo tak sobie, z nudów) tylko coś (choroba) zmusza mnie do kaszlu.
            Nie mogę więc powiedzieć: „ja kaszlę”. Tak mi się wydaje...smile
            • stefan4 Re: język u lekarza... 11.01.11, 10:35
              larusse:
              > Ale “ (ja) kaszlę” zakłada jakąś aktywność z mojej strony

              Strona ,,czynna'' to tylko taka kategoria gramatyczna; nie ma silnego związku z ,,wykonywaniem czynności''.

              Podobnie słabe są związki np.
              • rodzaju gramatycznego z płcią; np. żeńska ,,kanapa'' nie jest bardziej kobieca od męskiego ,,tapczanu'';
              • żywotności gramatycznej z życiem; np. żywotny ,,esemes'' nie jest bardziej żywy niż nieżywotny ,,list''.

              ,,Czekam'', lub ,,stoję w kolejce'', lub ,,próżnuję'' są też w stronie czynnej, a oznaczają najbardziej bierną bierność, jaką można sobie wyobrazić. Zamiast ,,nudzę się'' też lepiej by było mówić ,,mnie nudzi'', gdyby strona czynna istotnie oznaczała wykonywanie czynności.

              Tylko że akurat kasłanie jest czynnością. To Ty aktywnie (choć niekoniecznie z woli własnej świadomości) wypychasz z oskrzeli kropelki spływającej do nich wydzieliny. Kasłanie nie jest problemem, jest raczej niezbyt doskonałą odpowiedzią organizmu na problem, biorący się skądinąd. Powinnaś więc powiedzieć tak:
              ,,
              • stefan4 Re: język u lekarza... 11.01.11, 10:38
                stefan4:
                > Zamiast ,,nudzę się'' też lepiej by było mówić ,,mnie nudzi'', gdyby strona
                > czynna istotnie oznaczała wykonywanie czynności.

                Napisałem niejasno. Gramatycznie ,,nudzę się'' to strona zwrotna. Ale to niby oznacza czynność skierowaną na siebie. Aktywnie nudzę żonę, aktywnie nudzę przyjaciół, a jak mi się to już znudzi, to zaczynam aktywnie nudzić siebie...

                - Stefan
                • pavvka Re: język u lekarza... 11.01.11, 10:58
                  stefan4 napisał:

                  > stefan4:
                  > > Zamiast ,,nudzę się'' też lepiej by było mówić ,,mnie nudzi'', gdyby stro
                  > na
                  > > czynna istotnie oznaczała wykonywanie czynności.

                  Ale przecież można powiedzieć "nudzi mi się"
              • larusse Re: język u lekarza... 11.01.11, 11:40
                Ja nie przeczę, że jest czynnością. Chodzi mi raczej o to, że nie jestem w stanie tego kontrolować, regulować i w takim sensie nie jestem tutaj strona aktywna ( to on (kaszel) mnie, a nie ja jego). „Czekam” „stoję w kolejce” czy „nudzę się” są dla mnie jak najbardziej czynnościa „aktywną” (mogę to w pewnym sensie kontrolować, bo przecież mogę „sobie pójść”, mogę „przestać stać”, „zająć się czymś”, a regulować kaszlu nie mogę).

                stefan4 napisał:
                >Podobnie jest z gorączką. Dystansowanie się od niej jest bez sensu, bo to jest aktywna >obrona organizmu. To Ty gorączkujesz (a nie: ,,Ciebie gorączkuje'') po to, żeby utrudnić >życie zarazkom, przez podniesienie temperatury do wartości niesprzyjającej życiu, ale >łatwiejszej do przetrwania przez duże zwierzę niż przez małego wirusa.

                Nie, to nie ja gorączkuję. Gorączkuje mój organizm, ale nie „ja”. O tym, że „ja” coś robię powiem tylko wtedy, gdy nad tym panuję i to „ja bym kaszlała” gdybym mogła sobie powiedzieć: Ok, plan dnia na jutro: 12:30-12:45 – kaszel i mogła to w każdej chwili zmienić. A tak nie jest.
                • phlora Re: język u lekarza... 11.01.11, 20:45
                  larusse napisała:
                  > O tym, że „ja” coś robię powiem tylko wtedy, gdy nad tym panuję i t
                  > o „ja bym kaszlała” gdybym mogła sobie powiedzieć: Ok, plan dnia na
                  > jutro: 12:30-12:45 – kaszel i mogła to w każdej chwili zmienić. A tak n
                  > ie jest.


                  Czyli "mnie kicha", bo nad kichaniem nie panuję?
                  • larusse Re: język u lekarza... 11.01.11, 20:49
                    Nie wiem... ja kichania nie doświadczam... smile
                    • larusse Re: język u lekarza... 11.01.11, 21:09
                      A poważnie, to spotkałam się parę razy z taką formą...
                      Tak czy inaczej brzmi ludowo.smile
                      • kretynofil Czapki z glow :) 25.01.11, 07:17
                        Larusse, zdecydowanie zaslugujesz na "P" w "Pani". Ten watek jest boski - dawno nie bylo czegos rownie zabawnego, pomyslowego i oryginalnego na forum wink
                        • larusse Re: Czapki z glow :) 25.01.11, 10:25
                          Po godzinach robię za błazna. Nieźle płacą...
                • empeczy zazdroszczę Ci takich problemów 25.01.11, 00:12
                  n/t
                • sootball Re: język u lekarza... 25.01.11, 19:50
                  larusse. A sikasz? Robisz kupę? Oddychasz? Tylko do pewnego stopnia potrafisz nad tym panować. Twoje ciało to Ty. Świadomość i związana z nią samokontrola też są funkcjami ciała. Pogódź się z tym.
                  • larusse Re: język u lekarza... 25.01.11, 20:13
                    sootball napisała:

                    > larusse. A sikasz? Robisz kupę? Oddychasz?

                    Nie. Jakie to okropne...


                    > Twoje ciało to Ty.

                    Moje ciało to nie ja. Ono mnie tylko reprezentuje... Godnie co prawda <hehe>... ale ja je tylko dzierżawię.
                    • sootball Re: język u lekarza... 25.01.11, 21:07
                      a umowę podpisałaś?
                      • larusse Re: język u lekarza... 25.01.11, 21:15
                        No, na całe 99 lat i ani chwili dłużej. smile
                        • sootball Re: język u lekarza... 25.01.11, 21:18
                          99 lat pilnowania mostu to długo.
                          • larusse Re: język u lekarza... 25.01.11, 21:28
                            Mostu? Raczej kładki, która łączy mnie z tym piekielnie nudnym światem realnym.
                            • sootball Re: język u lekarza... 25.01.11, 21:35
                              kładka nie wytrzyma Twojego ciężaru. Zaproś rzemieślników żeby zbudowali most. Dobrze im zapłać i nie strasz ich za często, bo uciekną.
              • dala.tata Re: język u lekarza... 11.01.11, 12:58
                zalezy u kogo. w gramatyce Hallidaya ma.

                i oczywiscie masz racje, ze strona czynan to kategoria gramatyczna, jednak jezyk daje ci wybor miedzy i 'kaszle' jest i 'mam kaszel'. i jakkolwiek to nazwiesz, masz opcje. i dosc trudno nie uznac, ze to pierwsze jest bardziej aktywne niz to drugie.

                mozna by zreszta argumentowac, ze pierwsze jest opowiescia doswiadczeniu, drugie przeklada doswiadczenie w stan chorobowy.

                bowiem, na 'mam kaszel' mozna uslyszec 'nie zaden kaszel, tylko zapalenie pluc', a na 'kaszle' - 'no bo ma pani zapalenie pluc.'



                musze


                stefan4 napisał:

                > larusse:
                > > Ale “ (ja) kaszlę” zakłada jakąś aktywność z mojej strony
                >
                > Strona ,,czynna'' to tylko taka kategoria gramatyczna; nie ma silnego związku z
                > ,,wykonywaniem czynności''.
                >
              • kazeta.pl55 Re: język u lekarza... 26.01.11, 07:03
                stefan4 napisał:

                > Podobnie słabe są związki np. rodzaju gramatycznego z płcią; np. żeńska ,,kanapa'' nie jest bardziej kobieca od męskiego ,,tapczanu'';

                Witam!
                - Sugerujesz, że nazewnictwo w gramatyce jest w większości przypadkowe. A mnie się wydaje, że:
                1. RZECZOWNIK - miał określać zbiór przedmiotów fizycznych (rzeczy). Zbiegiem czasu dołączono do nich "rzeczy" abstrakcyjne, gdyż sądzono iż zbudowane są np. z fluidów.
                2. PRZYMIOTNIK - miał być wyrazem określającym cech rzeczownika (przedmiotu).
                3. CZASOWNIK - miał określać zbiór słów oznaczających zachowania zmienne w czasie (ruch).
                4. gramatyczny rodzaj: MĘSKI/ŻEŃSKI/NIJAKI są antropomorfizacją płci u człowieka
                5. ŻYWOTNOŚĆ i NIEŻYWOTNOŚĆ rzeczowników prymarnie to także nazwy zbiorów rzeczy z głównym założeniem żywy/nieżywy. Późnie się to pokomplikowało.

                - Upieram się , że przypisywanie więcej męskości rzeczy KOC (m) oraz więcej kobiecości rzeczy KOŁDRA (f) jest tylko częściowo infantylne. Najpierw trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego społeczność j. polskiego wrzuciła KOC do zbioru maskulinum, a KOŁDRA do femininum? W tym akurat przypadku jest trudność. Do tego celu jeden z badaczy języka wybrał przykłady prostsze, a obiektem na którym sprawdzał swoje hipotezy były dzieci przedszkolne, które miały symulować pierwotne społeczeństwo w fazie tworzenia zrębów języka. Owym przykładem był wyraz KOZA, określający gatunek zwierzęcia. Okazało się, że dla większości dzieci KOZA jest rodzaju żeńskiego, gdyż w ich subiektywnym mniemaniu każde stado tych zwierząt składa się w przeważającej mierze z kóz matek ( kozły, to nie liczący się margines). Dokładnie odwrotnie uważały, że w sforze psów najmniej jest suk, i dlatego PIES jest rodzaju gramatycznego męskiego.
                Facet dokonał także eksperymentu porównawczego w jednym przedszkolu polsko-języcznym i jednym niemiecko-języcznym. Tym razem chodziło o gatunek zwierzęcia który w pierwszym języku ma rodzaj gramatyczny (m), ale w drugim (f). Chodziło o wyraz MAŁPA = AFFE. Tu było bardzo podobnie. Pierwsze dzieci myślały, że stado małp to w zdecydowanej większości samce, a drugie, że samice.
                Jeszcze bardziej dziwacznie wyszło tu i tam porównanie z rzeczownikiem TOD (m) i ŚMIERĆ(f). Obydwu grupom dzieci zadano podchwytliwe pytanie. Kto jest najodpowiedniejszą osobą do zagranie w teatrze roli śmierci, aktor, czy aktorka. I znowu, pierwsi postawili bez wahania na aktora, drudzy na aktorkę.
                Wiem, że adekwatność testu z dziećmi przedszkolnymi jest do podważenia. Można powiedzieć iż ich poglądy w tej sprawie są kwastia wtórną, bo zastali już taki stan językowej rzeczy. Ale coś się próbuje robić skoro nie można wejść do głów przodków sprzed dwu tysięcy lat z okładem, a może rzeczywiście coś w tym jest? Dla mnie wydaje się bardziej logiczne, że śmierć z kosą to mężczyzna, gdyż portretuje męski zawód wymagający siły. Z koszeniem trawy a szczególnie zboża mało która kobieta dawała sobie radę, - jak już robiła to, to sierpem. Obecnie w dobie kombajnów któż o tym pamięta.
                Wracając do meritum, ciągle mam przeświadczenie, że społeczność danej grupy językowej nie ot tak, na chybił trafił wrzuca dany wyraz do konkretnego zbioru rodzaju gramatycznego. Kieruje się zapewne w takich przypadkach czymś i subiektywna antropomorfizacja (kierowanie się płcią biologiczną) musi tu grać istotną rolę.
                Ciekawe, co na to Stefan powie?
                Pozdrawiam.
                • dala.tata Re: język u lekarza... 26.01.11, 11:46
                  zgadzam sie ze Stefanem - nie ma wiekszego sensu uznac 'mezczyzna' jest koniecznie bardziej zenski niz 'facet', natomiast 'dziewcze' jest bezplciowe. w swym wywodzie zapomnales bowiem, ze jezyk polski ma jeszcze rodzaj nijaki - i troche nie wiem, do jakiej to rzeczywistosci czlowieka bedziemy go odnosic. do tego trzeba by dodac, ze sa jezyki bez rodzaju i jesli chcesz twierdzic, ze rodzaj odzwierciedla rzeczywistosc (a to chcesz twierdzic), to wychodzi ci, ze jest cala masa roznych rzezcywistosci....

                  badania, ktore cytujesz, co wiecej, maja niewiele wspolnego z tym, ze szklanka jest rodzaju zenskiego, a kubek nie (tu zreszta przydalby sie hisotryk jezyka, ktora moglby nam powiedziec, kiedy pojawia sie rodzaj w jezyku i jak). raczej pokazuja konsekwencje takiego wlasnie systemu gramatycznego. to zreszta woda na mlyn feminizmowi, ktorego przedstawiciele twierdza, ze nieustanne pisanie nazw zawodow w rodzaju meskim jest dyskryminujaca i to wlasnie slowo 'profesorka' jest potrzebne.

                  na koniec, nawet zakladajac, ze jezyk odzwierciedla rodzajem rzezcywistosc, no to odzwierciedlaby jedynie rzeczywistosc kulturowa, a nie 'fizyczna'. inne zalozenie nie mialoby sensu. co oznacza, ze teza Stefana i tak stoi.
                • stefan4 Re: język u lekarza... 26.01.11, 13:52
                  kazeta.pl55:
                  > Dokładnie odwrotnie uważały, że w sforze psów najmniej jest suk, i dlatego
                  > PIES jest rodzaju gramatycznego męskiego.

                  A w sforach rosyjskich są same sobaki i dlatego rosyjskie psy są żeńskie... Tylko że i Rosjanie mają męski rzeczownik pios, trochę archaiczny, widać dawniej w ich sforach było więcej samców.

                  Za to polski męski koń z gramatycznej konieczności adoruje rosyjską żeńską łoszadź i potem pojawia się na świecie niemiecki nijaki Pferd. Wraz z nacjonalistyczno-paternalistyczną teorią (wziętą spod męskiego kapelusza ew. spod żeńskiej szliapy) wyjaśniającą powody, dla których rządzić powinni męscy Polacy, a żeńscy Rosjanie powinni wychowywać nijakich Niemców... Tylko że jest komplikacja, bo Rosjanie też mają słowo koń
            • bimota Re: język u lekarza... 11.01.11, 13:59
              Ale filozofujesz...

              Jak cos cie zmusza do kaszlu to kaszlesz. Moze inaczej by bylo gdyby cos powodowalo u ciebie kaszel. Trzeba by zajrzec do def. kaszlu, a mi sie nie chce. Moze "dopadl mnie kaszel" ci sie spodoba...
              • migni Re: język u lekarza... 11.01.11, 14:18
                > Moze
                > "dopadl mnie kaszel" ci sie spodoba...

                Albo:
                Mam takie objawy: kaszel, katar, dreszcze jeszcze...
                • dala.tata Re: język u lekarza... 11.01.11, 14:39
                  obawiam sie ze to nie ma sensu. to lekarz ustala co jest objawem, a nie pacjent.

                  migni napisał:

                  > Albo:
                  > Mam takie objawy: kaszel, katar, dreszcze jeszcze...
                  • bimota Re: język u lekarza... 11.01.11, 15:13
                    A pacjent co ustala ?
                    • brykanty Re: język u lekarza... 11.01.11, 15:43
                      A broń Boże, niech niczego nie próbuje, będzie się jeszcze wtrącał w kompetencje lekarza.
                      Trzeba przyjść do lekarza, grzecznie zaszurać nóżką i nie odzywać się bez pytania.
                      Kiedy lekarz zapyta "Co pani dolega?" (lub zapyta larussę "Co Pani dolega?"), należy odpowiedzieć:
                      "A nie wiem panie doktorze, co to może być, ale takie cuś dziwne mnie męczy, nawet nie wiem, jak toto nazwać" i pokazowo zakasłać.

                      Wtedy lekarz ustala: "O, ma pani kaszel"
                      • ewa9717 Re: język u lekarza... 11.01.11, 17:36
                        Albo: "Kaszel mną targa."
                        Zabrzmi egzystencjalno-romantyczno-filozoficzno-jakoś wink
                        • larusse Re: język u lekarza... 11.01.11, 20:46
                          smile Podoba mi się. Myślę jednak, że pozostanę przy neutralnym:
                          Lekarz: Z czym Pani do mnie przychodzi, Larusse?
                          Larusse: Kaszel i katar reprezentuję smile
                    • dala.tata Re: język u lekarza... 11.01.11, 18:31
                      pacjent mowi, ze mu zle.

                      to sa podstawy teorii medycyny. zachecam lekture.

                      bimota napisał:

                      > A pacjent co ustala ?
                      • bimota Re: język u lekarza... 11.01.11, 19:48
                        To lekture trzeba czytac by potem mowic tylko, ze zle ? smile
                        • dala.tata Re: język u lekarza... 11.01.11, 19:55
                          mozesz tez sprobowac jakiegos kursu czytania ze zrozumieniem smile
                          • bimota Re: język u lekarza... 25.01.11, 00:18
                            Tobie cos te lektury nie sluza...
            • nople Re: język u lekarza... 24.01.11, 21:03
              big_grin "mnie kaszle" jest piękne big_grin
            • lia.13 Re: język u lekarza... 24.01.11, 22:33
              larusse napisała:

              > Ale “ (ja) kaszlę” zakłada jakąś aktywność z mojej strony, sugeruje
              > , że inicjatywa wychodzi ode mnie.
              > Myślę, że jednak „mnie kaszle” jest w tym przypadku bardziej precyz
              > yjne (naród (w sensie lud) ma intuicjęsmile).

              Czy ty na jakichś dragach jesteś? A jak spadniesz z drzewa jedząc czereśnie i złamiesz nogę, bo deska się złamie to tez powiesz: "spadło mnie (ono) drzewo" zamiast spadłam z drzewa? No bo w końcu, idąc Twoim tokiem myślenia, nie było inicjatywy z Twojej strony.
    • larusse mdli mnie, ale gorączkuję... 11.01.11, 19:20
      Dlaczego "mdli mnie" albo "mam mdłości" (ja... - brak), "mam gorączkę" albo "gorączkuję" (mnie... - brak), "mam katar" (mnie... - brak; ja...- brak), ale "mam kaszel", "kaszlę" i "mnie kaszle"?
      • dala.tata Re: mdli mnie, ale gorączkuję... 11.01.11, 19:57
        piszesz tak, jakby te wyrazenia byly wymienne. tak oczywisicie nie jest.

        a odpwoiedz na pytanie, dlaczego je mamy lezy w badaniach jezyka medycyny tudziez jezykowego obrazu swiata. podejrzewam, ze ktos juz o tym mogl napisac.
    • iamhier Re: język u lekarza... 24.01.11, 21:13
      Kochaniutka,spytaj tych co żyją zagranicą,a nie Polakow z Polski.Im jezyk obcy jest niepotrzebny......Nauczenie sie jezyka jest nierealne zyjac w Polsce i BEZCELOWE.
      Zreszta zadne panstwo nie ma na maturze jezyka obcego...procz Polski (ci zawsze maja kompleksy co do zdolnosci).
      A powiedz nam kochaniutka,ja to sie nazywa cos takiego jak dziekco uczace sie na przymus 2 jezykow obcych lub jednego,ktorego kompletnie nie rozumie,zaczyna robic bledy ortograficzne piszac dyktanda i ocena z jezyka ojczystego (obowiazkowego by skonczyc jakakolwiek szkole w damym panstwie) spada o 2 stopnie?

      No co to za zjawisko? Napisz....
      • back2bz Re: język u lekarza... 25.01.11, 09:22
        > Zreszta zadne panstwo nie ma na maturze jezyka obcego...procz Polski (ci zawsze
        > maja kompleksy co do zdolnosci).

        Za odpowiednik tego mozna np. w Szwecji uznac ocene z angielskiego, ktora nie tylko jest jedna z 3 (oprocz szwedzkiego oraz matematyki) wchodzacych w sklad wymagan podstawowych przy ubieganiu sie o miejsce na studiach, ale - o ile mnie pamiec nie myli - rowniez wchodzi w sklad tzw. egzaminu panstwowego.

        Przykladowo: "wymagania podstawowe" na studia to zdany szwedzki, matematyka oraz ang na poziomie szkoly sredniej PLUS iles tam zdanych innych przedmiotow w zaleznosci od kierunku. W zaleznosci od wybranego kierunku studiow sa tez wymagania co do oceny. Na niektore kierunki nie ma co startowac, jesli ma sie nizsza ocene niz MVG (mycket väl godkänd - najwyzsza mozliwa) z wszysztkich wymaganych przedmiotow (wiekszosc kierunkow nie ma egzaminow wstepnych, wiec oceny sa tym wazniejsze).

        A teraz juz mozecie sie "czepnac" polskich znakow tongue_out.
    • samson.miodek Re: język u lekarza... 24.01.11, 21:42
      Weszlam zeby zobaczyc co to jest bo znalazlo sie na glownej stronie, ale wybaczcie - gramatycznej traumy z podstawowki sobie serwowac poraz kolejny nie bedesmile
      • dar61 Drapania w gardle cd. 24.01.11, 23:16
        Zakasłała znacząco mrugając do {B.}, wyrwała Profesorowi osełedec, duchowi języka dała w pysk - i poszła.

        {samson.miodek} raczyła:

        ...Wesz[ł]am [ż]eby zobaczy[ć,] co to jest[,] bo znalaz[ł]o si[ę] na g[łó]wnej stronie, ale wybaczcie - gramatycznej traumy z podstaw[ó]wki sobie serwowa[ć] po[]raz kolejny nie b[ę]d[ę]...
        • samson.miodek Re: Drapania w gardle cd. 25.01.11, 06:04
          Jezu, jaka purystka.No coz nie kazdemu chce sie na komputerze instalowac znaki polskie jezeli sie ich nie stosuje nigdzie indziej tylko na forum.
          Mam nadzieje ze mialas ubaw w wylapywaniu wszystkich ogonkow bo to przeciez az tak kole w oczy.
          • dar61 Nie tylko ogonki 26.01.11, 00:24
            Nie powiem, że nieoczekiwany powrót tępicielki osełedców mnie nie cieszy.

            P.S. [vel PS.] Nie jestem transwestytą.

            ***

            Na szczęscie nie ma "dżisas"... Dobre i to.
            • samson.miodek Re: Nie tylko ogonki 26.01.11, 20:23
              Ale o co chodzi?
    • sziwa Re: język u lekarza... 24.01.11, 22:59
      Filozofujesz ;P A co z "Dokucza mi kaszel."?
    • sselrats Nalezy powiedziec miewam kaszel 25.01.11, 00:00
      Mam kaszel i kaszle sa niedokladne gdyz w momencie mowienia sie nie kaszle.
      • marter7 Re: Nalezy powiedziec miewam kaszel 25.01.11, 08:29
        "Miewam" jest tym bardziej nieszczęśliwym określeniem, bo sugeruje chroniczność przypadłości, a nie chwilową niedyspozycję, jak przy "mam" wink
    • li13 Re: język u lekarza... 25.01.11, 03:42
      Zazdroszcze problemow wink
    • fo.xy Re: język u lekarza... a moze tak? 25.01.11, 10:09
      Kiedys okroponie sie pochorowalam i musialam pojsc do lekarza w Niemczech. Pol dnia siedzialam nad slownikiem szukajac slowek na poszczegolne organy - dwunastnica, trzustka, watroba, sledziona - nawet jesli nie musialabym ich uzyc, to zebym w razie czego zrozumiala, co mowi do mnie lekarz smile

      Ostatecznie postawilam na lacine - jezyk uniwersalny, kazdy lekarz zrozumie i nawet nie bylo problemu z podaniem nazw dotychczas przyjmowanych lekow, bo te rowniez mialam na opakowaniach po lacinie.

      Jesli samo stwierdzenie, ze masz kaszel uwazasz za slabo obrazujace Twoje dolegliwosci i zbyt "kretynsko", to mozesz sie pokusic o dorzucenie kilku przymiotnikow i lacinska nazwe lekarstw/syropow, ktore wzielas do tej pory we wlasnym zakresie wink
      • jael53 Re: język u lekarza... a moze tak? 25.01.11, 10:39
        Sadystka wink. Przecież tu z problemem boryka się ofiara nowej matury, dla której "polska język wielce trudna jest", gdy trzeba mówić - a nie zakreślać poprawne odpowiedzi w teście. Ty zaś tak bez serca, z łaciną...
        • larusse Re: język u lekarza... a moze tak? 25.01.11, 19:00
          jael53 napisała:

          > Sadystka wink. Przecież tu z problemem boryka się ofiara nowej matury, dla które
          > j "polska język wielce trudna jest", gdy trzeba mówić - a nie zakreślać poprawn
          > e odpowiedzi w teście. Ty zaś tak bez serca, z łaciną...


          Nie ofiara, tylko szczęściara...
    • kropa8 Re: język u lekarza... 25.01.11, 11:16
      a jo godom ...mom ryma i kucom smile
    • w_oparach_absurdu Re: język u lekarza... 25.01.11, 11:21
      Panie doktorze, strasznie męczy mnie katar i kaszel, mam/nie mam gorączki, dopadł mnie brak apetytu, źle śpię z tego powodu i ze złości dostałam migreny big_grin
    • ideefiks Re: język u lekarza... 25.01.11, 12:23
      uważam, że aby nie brzmiało kretyńsko, powinnaś powiedzieć:

      "panie doktorze, choroba, z którą do pana przychodzę objawia się kaszlem, przy czym zaznaczam, że to nie ja kaszlę, tylko choroba zmusza mnie do kaszlu - kumasz pan?"

      jedno jest pewne: lekarz zaproponuje ci wyzytę u psychoterapeuty.
    • efedra Re: język u lekarza... 26.01.11, 01:03
      A język u lekarza to się kiedyś pokazywało (czy nie "obłożony"). Teraz lekarze na język nie patrzą, pulsu nie badają i narzekań pacjenta nie słuchają, tylko od razu kierują na tomografię komputerową.
      • dar61 Re: język u lekarza... 26.01.11, 13:17
        Dr Domowy przywraca metodykę badania delikwenta smakowaniem jego moczu. Metodami zzaoceanicznymi polscy lekatrze są zwykle zachwyceni, szczególnie ci wrośnięci nosem w tv ekran, więc - kto wie, może powrócą stare wzorce. Czytuję już zachwyty nad dawnym upuszczaniem krwi dla nadciśnieniowców...

        {Efedra}, z żalem:

        ...Teraz lekarze na język nie patrzą, pulsu nie badają...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja