psycholog/psycholożka

20.02.11, 10:02
Zastanawiam się czy to jest poprawna forma. W j. angielskim nie wszystkie przecież zawody mają odpowiedniki żeńskie.
Wydaje mi się że takie nazwy zawodów jak psycholog, socjolog czy inżynier są "neutralne" pod względem płci.
Chyba jeszcze u nas nie mówi się na kobietę inżynier - inżynierka.
    • bimota Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 11:10
      Feministkom nie wytlumaczysz...
    • randybvain Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 13:11
      Psycholożka czy inżynierka są jak najbardziej poprawne i polskie. A że w slangu urzędniczym się zmaskulinizowały, to inna sprawa.
      • dar61 Mocne i prawdziwe słowa, jak u żołnierki 20.02.11, 19:40
        Podpisuję się cztreokończynowo pod zdaniem {Randy'ego}.
    • stefan4 Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 13:42
      tomekjot:
      > Zastanawiam się czy to jest poprawna forma.

      To pytanie przypomina dylemat Alicji w krainie czarów w grze w krokieta. Miała skierować piłkę do bramki; przy tym piłką był stale umykający jeż, trafić go trzeba było łbem trzymanego pod pachą żywego fleminga, a bramka też była ruchoma i bez przerwy łaziła po boisku.

      Co rozumiesz pod pojęciem ,,poprawna'' w odniesieniu do żywego języka (łażąca bramka)?

      O ,,poprawność'' którego słowa pytasz (uciekający jeż)? Psycholog jest do przyjęcia na najbardziej wyszukanych przyjęciach, nawet u Królowej Kier. Za psycholożkę w.w. królowa mogłaby Ci kazać ściąć głowę, ale poza jej dworem to słowo nie budzi już sensacji. Łączone słowo psycholog/psycholożka z tytułu wątku jest mi nieznane, więc nie będę się o nim wypowiadał. Mam tylko wrażenie, że ta kreska ułamkowa w jego wnętrzu jest amerykanizmem coraz częściej spotykanym w polskich tekstach. Z każdym jej napisaniem staje się coraz ,,poprawniejsza''.

      tomekjot:
      > W j. angielskim nie wszystkie przecież zawody mają odpowiedniki żeńskie.

      No, teraz to mnie już kompletnie zgubiłeś. Czy pytasz o nazwy zawodów w języku polskim czy w języku angielskim? Czy może sugerujesz, że jeden z tych języków jest w jakimś sensie wzorcowy dla drugiego? Czy z tego, że Polacy mówią psycholożka, miałoby wynikać, że i Anglicy mają obowiązek łyknąć literę ż?

      tomekjot:
      > Wydaje mi się że takie nazwy zawodów jak psycholog, socjolog czy inżynier
      > są "neutralne" pod względem płci.

      Bardzo nieliczne zawody są nieneutralne, to znaczy mogą być wykonywane wyłącznie przez osoby jednej płci. Należą do takich mamka i dawca spermy.

      Ale co do ich nazw w języku polskim (w odróżnieniu od pidżinu angielskiego) to formy kobiece i męskie na ogół (choć nie zawsze) się różnią, np.:
      • nauczyciel
      • bimota Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 18:20
        W amerykanskim "/" to lacznik ?
      • jacklosi Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 12:19
        Całkiem świeżo widziałem wywiad z aktorką, która woli, żeby mówić o niej aktor.
        • efedra Re: psycholog/psycholożka 22.02.11, 03:43
          jacklosi napisał:

          > Całkiem świeżo widziałem wywiad z aktorką, która woli, żeby mówić o niej aktor.

          I w dodatku pisać "actor".
    • larusse Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 13:50
      A co znaczy "poprawna"?

      Ja słowa "psycholożka" nie znam...
      • dala.tata Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 16:34
        larusse napisała:
        > A co znaczy "poprawna"?

        to znaczy taka, jaka zaakceptowali jezykoznawcy, albo, jesli wolisz, taka, ktora polonista w szkole zaakceptuje.
        >
        > Ja słowa "psycholożka" nie znam...

        larusse, proponuje sie zastanowic nad tym, co mowisz. wlasnie napisala slowo 'psycholozka', mysle, ze to wystarczajacy dowod na to, je znasz. najprawdopodobniej twoja wypowiedz jest odpoweidzia na poczatekowy post, w ktorym slowo to wystepuje - tym bardziej je poznalas.
        • larusse Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 16:57
          dala.tata napisał:

          > larusse, proponuje sie zastanowic nad tym, co mowisz. wlasnie napisala slowo 'p
          > sycholozka', mysle, ze to wystarczajacy dowod na to, je znasz. najprawdopodobni
          > ej twoja wypowiedz jest odpoweidzia na poczatekowy post, w ktorym slowo to wyst
          > epuje - tym bardziej je poznalas.

          No dobra, udaję tylko, że nie znam.
    • migni Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 14:34
      Wyczerpująco na ten temat "psycholożki" itp.:
      poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=filolo%BFka&kat=18

      Słownik języka polskiego i ortograficzny notują już formy: etnolożka, psycholożka, filolożka, socjolożka, seksuolożka, biolożka, anestezjolożka.
      • dar61 'psycholożka' u badaczki i naukowczyni 20.02.11, 19:48
        {Migni} otwiera ciekawy słoik z Pandorą...

        Mocne tam są słowa naukowców i naukowczyń, badaczy i badaczek:
        A. „...prestiżowo brzmią...";
        B. „...Nazwy takie są wprowadzane współcześnie – z różnym powodzeniem – przez osoby przekonane, że język polski gorzej traktuje płeć żeńską niż męską, że ma to negatywne konsekwencje dla życia społecznego i że należy ten stan zmienić, nie czekając, aż język naprawi się sam...";
        C. „...podczas gdy forma filolożka od filolog budzi wątpliwości (przywołany słownik ocenia ją jako błąd)...";
        D. „...filolożka, teolożka, antropolożka(...) są w wydawnictwach poprawnościowych traktowane jako niepoprawne (...) brak akceptacji społecznej...".

        Ciekawa jest też ocen tych, z czasem, ewolucja na tej poradnikowej pwn-skiej stronie.

        Po przeczytaniu tam cytatów ze słownikowych opinii nie można się nie zgodzić z twardym i surowym osądem {Stefana4} na temat słowników, [samo]poczucia dyktatorskiego ich autorów.
        Nie myślałbym, że powyższa wizja (B.) jest np. u mnie właściwa.
        Dla mnie słowa żeńskiej odmiany rzeczowników są w pełni naturalne, tak jak były i będą.
        Może z wersją „socjolożka", wymawianym zwykle jako 'socjoloszka' można się ze względów zoomorficznych nie zawsze zgadzać, ale specjalistka lingwistka diaktryczka też powinna zaistnieć... Polakom i Polkom niestraszne łamańce językowe.

        Przez wieki tak było, że jeśli w języku [polskim] jest możliwa - schematu się trzymająca - jakaś konstrukcja, to nikt sie nie dziwił, kiedy powstawała.
        I już.
        A tu? U wrogów takich konstrukcji mocne słowa - „brak akceptacji społecznej", słyszałem też i „poniżające dla kobiet", no, no...
        Czas na płonące stosy?
        [słowników]?

        ***

        „...Nazwy takie są wprowadzane współcześnie..."
        Tak, tak. Z pamiętnika młodej lekarki, pielęgniarki. I żołnierki.
        • bimota Re: 'psycholożka' u badaczki i naukowczyni 20.02.11, 23:24
          Ja sie tu zgadzam ze slownikami.
      • efedra Re: psycholog/psycholożka 22.02.11, 03:41
        migni napisał:

        > Słownik języka polskiego i ortograficzny notują już formy: etnolożka, psycholoż
        > ka, filolożka, socjolożka, seksuolożka, biolożka, anestezjolożka.

        A chirurżka?
        • tomekjot Re: psycholog/psycholożka 27.02.11, 09:37
          Dobra, a może macie jakieś propozycje:

          szwaczka- ?
          nurek - ?
          goniec- ?
          komornik- ?
          Statystyk - ?

          Pedagog- pedagożka ?! bez sensu
          a pilot to pilotka?
          • bimota Re: psycholog/psycholożka 27.02.11, 11:49
            Z kierowcy zrobili kierowczynie, wiec moze byc szwaczczynia. Slynnym panstwu Szwakom zabano kiedys coreczke...

            Komorożka...
          • deerzet tomek - tomeczka* 27.02.11, 12:32
            Wyważa otwarte drzwi {Tomekjot} z tą 'szwaczką.
            Czyż nie mamy szewca w miejsce staropolskiego szwieca?

            nurek - nurka;
            goniec - gończyni;
            komornik - komorniczka;
            statystyk - statystyczka
            *.

            */ Wszystkie powyższe moje propozycje bazują na typowych schematach słowotworzenia dla języka polskiego.
            Statystyk - to zapewne jakaś postać literacka?
            • tomekjot Re: tomek - tomeczka* 27.02.11, 13:09
              Statystyk - to zapewne jakaś postać literacka?
              • deerzet hak - haczka 27.02.11, 19:38
                {Tomekjot}:

                Ależ skąd- Zawód ujęty w klasyfikacji zawodów

                Zapis tam dużą, nawet może i wielką literą dał mi takie skojarzenie.

                Zapomiałbym - ad ...a pilot to pilotka?

                Gdyby trzymać się zasad języka, to pilotka jako specjalność i nazwa jej są jak najbardziej na miejscu, bez znaczenia byłoby to, że jest też to nazwa czapki pilota i pilotki...
                Podobnie jest z ciężarówką - to tradycyjna nazwa samochodu ciężarowego i nowego typu sportówki [żeński sportowiec].

                Swoją drogą - niepojęte, kiedy Polacy bronią się zastosować klasyczne schematy słowotwórcze.
                I gubią nazwy dawne, wchłaniając obcojęzyczne...
                Dobrze, ze nie ma wojny międy rozdrabniakiem czy rozdrabniaczką do kartofli. Przepraszam - do ziemniaków...
                W handlu są na ich miejsce różne malaksery czy blendery...
                • stefan4 Re: hak - haczka 27.02.11, 20:46
                  deerzet:
                  > Podobnie jest z ciężarówką - to tradycyjna nazwa samochodu
                  > ciężarowego i nowego typu sportówki [żeński sportowiec].

                  A nie kobiety w ciąży?

                  - Stefan
    • imponeross Re: psycholog/psycholożka 20.02.11, 20:30
      tomekjot napisał:

      > Zastanawiam się czy to jest poprawna forma. W j. angielskim nie wszystkie przec
      > ież zawody mają odpowiedniki żeńskie.
      > Wydaje mi się że takie nazwy zawodów jak psycholog, socjolog czy inżynier są "n
      > eutralne" pod względem płci.
      > Chyba jeszcze u nas nie mówi się na kobietę inżynier - inżynierka.
      >
      >
      >
      >

      Zgadzam sie. Jeszcze dodalbym: lekarz.
      • ewa9717 Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 00:29
        A niby dlaczego nie lekarka?
        • efedra Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 03:32
          ewa9717 napisała:

          > A niby dlaczego nie lekarka?

          A dlaczego nie marynarka, nie pilotka, nie kominiarka?
          • tomekjot Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 07:42
            albo kierownica, betoniarka, magisterka, czy murarka?

            Zawsze się mówiło Pani psycholog, Pani socjolog czy Pani magister, Pani Prezes a nie prezeska
            • ewa9717 Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 09:09
              Ale to nie znaczy, że to już do końca świata. I nie wiem, czemu "pani" awansuje do grona rzeczowników własnych.
              • bimota Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 12:38
                Ale koniecznie na sile ?
              • efedra Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 13:45
                ewa9717 napisała:

                > I nie wiem, czemu "pani" awansuje do grona rzeczowników własnych.

                No i "Prezes".
            • dala.tata Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 16:27
              'zawsze' to sie mowilo roznie. na przyklad 'pani minister' odmienialo sie tak:

              ide do pani ministra.

              i pewnie na jakims forum internetowym przed wojna ktos rozdzieral szaty, ze zaczeto mowic:

              'de do pani minister.

              a zaczeto, zeby wskazac, ze mowi sie o kobiecie i stowanie odmiany meskiej nie ma wiekszego sensu. zostaloby wprowadzenie ustawy wyznaczajace jak sie mowi 'zawsze'. pregierz i baty dla tych, ktorzy osmielaja sie mowic inaczej.

              nie widze powodow, by nie mowic psycholozka czy socjolozka, jesli panie po psychologii czy socjologii sobie tego zycza. mnie sie nie podoba 'profesorka' czy 'ministerka', ale nie podoba mi sie wiele innych slow i wyrazen. jednak jezyk nie nalezy do mnie, ani innych langustow. i zmienia sie tak, jak zmienia sie rzeczywistosc i na przyklad spoleczne podejscie do rownosci plci. i jesli kobiety z tytulem profesora chca, zeby na siebie mowic 'profesorka' i zeby na nie tak mowic, to one maja do tego prawo.i spoko.


              tomekjot napisał:

              > albo kierownica, betoniarka, magisterka, czy murarka?
              >
              > Zawsze się mówiło Pani psycholog, Pani socjolog czy Pani magister, Pani Prezes
              > a nie prezeska
              >
              • larusse Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 20:19
                dala.tata napisał:

                > nie widze powodow, by nie mowic psycholozka czy socjolozka, jesli panie po psyc
                > hologii czy socjologii sobie tego zycza. mnie sie nie podoba 'profesorka' czy '
                > ministerka', ale nie podoba mi sie wiele innych slow i wyrazen. jednak jezyk ni
                > e nalezy do mnie, ani innych langustow. i zmienia sie tak, jak zmienia sie rzec
                > zywistosc i na przyklad spoleczne podejscie do rownosci plci. i jesli kobiety
                > z tytulem profesora chca, zeby na siebie mowic 'profesorka' i zeby na nie tak
                > mowic, to one maja do tego prawo.i spoko.

                Wybacz Dala, ale to co proponujesz jest zwyczajnie nieludzkie...
                Co z tego, że ktoś "chce, żeby tak na niego mówić"? tzn. może sobie chcieć, ale co mnie(w znaczeniu: kogoś innego) to obchodzi?
                Mój język jest do tego stopnia zrośnięty z moją osobowością, charakterem, sposobem postrzegania świata... że nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nazwałabym kogoś "socjolożką" czy "profesorką" bez kpiny, ironii...

                Tak samo jak nie wyobrażam sobie, że mogłabym nazwać kogoś "alkoholikiem" czy DDA, nazwać coś "zdrożnym", "pretensjonalnym" czy powiedzieć komuś, że się na nim/niej "zawiodłam" lub o kimś, że mnie "obraził"...

                I jeśli nie mam problemów z zaakceptowaniem tego, że ktoś mnie nazywa np. socjolożką (chociaż może mnie to wkurzać straszliwie), to już oczekiwanie ode mnie, żebym to ja nazywała kogoś "socjolożką" (poważnie, bez drwiny) to, sorry, ale dla mnie to już prawie jak gwałt. Gorzej nawet niż gwałt. To obrzydliwe.
                • bimota Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 21:47
                  Jesli jestes DDA to nic dziwnego...
                  • larusse Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 21:55
                    Nie jestem DDA. I nie tylko dlatego nie jestem, bo dla mnie nie ma czegoś takiego jak DDA. "Obiektywnie" też nie jestem...
                    • randybvain Re: psycholog/psycholożka 23.02.11, 18:21
                      Ztaem dla ciebie nie istnieję8B
                      • larusse masz Dala cudowny przykład... 24.02.11, 19:25
                        Tłumaczyć chyba nie muszę.




                        randybvain napisał:

                        > Ztaem dla ciebie nie istnieję8B

                        Nie randy, muszę Cię zawieść... dla mnie istniejesz, bo jesteś randy, a nie żadne DDA...


                        Ponawiam pytanie: Jak można wmawiać ludziom takie bzdury???
                        • dala.tata Re: masz Dala cudowny przykład... 24.02.11, 22:34
                          tak sie zastanawiam, co mozna by odpisac na takie slowa i wlasciwie przychodza tylko mi na mysl odpowiedzi, ktore trzeba by bylo od razu wyciac, wiec napisze tylko, gdyby zdolnosci zadzwiania pozwalaly na lot, latalabys jak albatros....

                          i tak, jak zwykle nic nie rozumiesz i wypowiadasz sie na tematy, o ktorych najwyrazniej nie masz zielonego pojecia. ale najwazniejsze, ze nie przeszkadza ci to miec wyrazistego zdania.

                          larusse napisała:

                          > Nie randy, muszę Cię zawieść... dla mnie istniejesz, bo jesteś randy, a nie żad
                          > ne DDA...
                          >
                          > Ponawiam pytanie: Jak można wmawiać ludziom takie bzdury???
                          >
                          • larusse Re: masz Dala cudowny przykład... 25.02.11, 09:27
                            Dziękuję Ci, Dala za pouczającą odpowiedź.

                            Ja za to jak zwykle zastanawiam się po co w ogóle z Tobą rozmawiam jak i tak mogę się domyslić co odpiszesz. Też jakoś jeszcze nigdy mnie nie zawiodłeś.

                            Naturalnie, że nie mam zielonego pojęcia. Szkoda tylko, że jakoś tak głupio się składa, że znajdowałam się kiedyś po tej drugiej stronie
                            i jak bym słuchała takich bzdur typu: jesteś alkoholikiem... jesteś DDA i zawsze będziesz...
                            (akurat w moim przypadku było to coś innego, ale też określane jako "jesteś i zawsze będziesz") to nie wygrzebałabym się
                            z tego albo wcale, albo tkwiłabym w tym bagnie do teraz (czyli dooobrych kilka lat).
                            Wybacz więc, ale pozostanę przy swoim (bzdurym i idiotycznym) zdaniu.
                            Z mojej strony to tyle.

                            BTW Tym co nadaje się do wyciecia raczej bym się nie przejmowała.
                            Ja czarodziejską różdżkę uważam za zbędną... więc możesz walić śmiało.
                            • dala.tata Re: masz Dala cudowny przykład... 25.02.11, 17:47
                              i twoje doswiadczenie nie ma zadnego przelozenia na reszte swiata/ludzi itd. zachecam wiec do pewnej pokory.
                              • bimota Re: masz Dala cudowny przykład... 25.02.11, 20:04
                                To, ze twierdzi, ze sie calkowicie wygrzebala nie znaczy, ze tak jest. Poza tym dyskusja byla czy cos jest, a nie czy na zawsze, a skoro sie wygrzebala tzn, ze jest...
                                • larusse Re: masz Dala cudowny przykład... 25.02.11, 20:15
                                  bimota napisał:

                                  > To, ze twierdzi, ze sie calkowicie wygrzebala nie znaczy, ze tak jest.

                                  Niestety albo "stety" "tak jest". Wygrzebałam się z tego bardzo szybko i skutecznie. Jak chcesz dowodów to możesz ze mną zamieszkać smile

                                  >Poza tym
                                  > dyskusja byla czy cos jest, a nie czy na zawsze, a skoro sie wygrzebala tzn, z
                                  > e jest...

                                  Nie, nie znaczy, że "jest". Tylko znaczy "robię"... A "wygrzebała" znaczy "przestać robić" a nie "przestać być".
                                  • bimota Re: masz Dala cudowny przykład... 25.02.11, 20:38
                                    A gdzie mieszkasz ? tongue_out

                                    I niby po czym to pozanm ? na razie widze, ze dziwnie gadasz...
                                  • larusse zresztą... 25.02.11, 20:41
                                    co mnie to obchodzi...

                                    Jak ktoś się daje wkręcać w to, że "on/ona jest X" to niech się daje...

                                    Po co ja się narażam na teksty typu: bzdury, idiotyzmy, brak słów, albatrosy...???
                                    Tu się zgodzę z niektórymi... jestem głupia.
                              • larusse Re: masz Dala cudowny przykład... 25.02.11, 20:08
                                dala.tata napisał:

                                > i twoje doswiadczenie nie ma zadnego przelozenia na reszte swiata/ludzi itd. za
                                > checam wiec do pewnej pokory.
                                >

                                Pierwsze na odwrót. Drugie nawzajem.


                                Zastanów się czasem zanim nazwiesz coś bzdurą...
                                Nie, żebym się przejmowała, bo mnie akurat takie teksty średnio ruszają (właściwie wcale).
                                Tak tylko myślę, że byłoby lepiej jakbyś jednak czasami spróbował pomyśleć inaczej...
                    • dala.tata Re: psycholog/psycholożka 23.02.11, 23:40
                      taaaa, zawsze sie zastanawiam czy mnie zaskoczysz jakas bzdura. i okazuje sie zawsze ze tak.

                      ale najwazniejsze ze tobie jest dobrze z tym co myslisz

                      larusse napisała:

                      > Nie jestem DDA. I nie tylko dlatego nie jestem, bo dla mnie nie ma czegoś takie
                      > go jak DDA. "Obiektywnie" też nie jestem...
                      • larusse Re: psycholog/psycholożka 24.02.11, 11:09
                        dala.tata napisał:

                        > taaaa, zawsze sie zastanawiam czy mnie zaskoczysz jakas bzdura. i okazuje sie z
                        > awsze ze tak.
                        >
                        > ale najwazniejsze ze tobie jest dobrze z tym co myslisz
                        >

                        Dala, prosiłam Cię już, żebyś nie pisał mi takich rzeczy, bo zamknę sie w sobie...
                        A przez takie "zawsze" to wiesz już co... Nie chce mi się powtarzać.

                        Wmawianie ludziom (albo sobie), że są DDA czy alkoholikami jest obrzydliwe.
                        (Co za bezsens! Kto takie kretyństwa wymyśla?!)

                        Ale spoko. Jak zwykle to ja nic nie rozumiem. Zresztą co mnie to obchodzi...
                        • bimota Re: psycholog/psycholożka 24.02.11, 14:30
                          Powiedzmy, ze w DDA mozna watpic, ale watpisz w to, ze alkohol uzaleznia i powoduje spustoszenie w psychice ??
                          • larusse Re: psycholog/psycholożka 24.02.11, 18:50
                            bimota napisał:

                            > Powiedzmy, ze w DDA mozna watpic, ale watpisz w to, ze alkohol uzaleznia i powo
                            > duje spustoszenie w psychice ??

                            Nie, naturalnie, że nie wątpię...
                            Zawsze sobie powtarzam, że JESTEM alkoholikiem. I pamiętam też, żeby nie zapomnieć o tym, że alkoholikiem się jest do końca życia, mistrzu...
                            • bimota Re: psycholog/psycholożka 24.02.11, 19:52
                              Przepraszam, ze spytalem...
                • dala.tata Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 23:53
                  no widzisz, a ja sobie wyobrazam. i jest to niejedyna roznica miedzy nami.

                  ale to zrosniecie z osobowosci i charakterem jest niezle.

                  larusse napisała:

                  > Mój język jest do tego stopnia zrośnięty z moją osobowością, charakterem, sposo
                  > bem postrzegania świata... że nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nazwałabym
                  > kogoś "socjolożką" czy "profesorką" bez kpiny, ironii...
                  >
              • dar61 pani profesor - pani profesorka 23.02.11, 00:00
                Wyczuwać by można jednak pewien konflikt podtekstów w wypowiedzi Szanownego {Dalataty}.

                Bo jeśli:
                „...jednak jezyk nie nalezy do mnie, ani innych...";
                oraz:
                „... i jesli kobiety z tytulem profesora chca, zeby na siebie mowic 'profesorka' i zeby na nie tak mowic, to one maja do tego prawo. i spoko..."

                Bo te...[klik] bo te kobiety albo pragna same mowic dowolnie, albo innym nakazuja tak o sobie mówic.
                jesli przy tym te ich nakazy-zakazy nie odbijaja sie na wymaganiach egzaminacyjnych - dosc dowolnych i niestandaryzowa[l]nych w uczelnianych progach - to dobrze.
                niestety czesciej sa one...[klik] są one widzi-im-się tychże pań profesorek.
                I [za] często są, prócz kroju spodni czy braku krawatki u egzaminowanych, wymaganiami językowymi, są kryterium ocen u pań profesorek wink

                Mówiąc otwarcie - wymagania językowe wobec siebie nie powinny kolidować [profesorkom] z tymi wobec innych.

                ***

                Wybrałem nagłówek na pamiątkę mego zdziwienia dla mej licealnej profesorki polonistki - wymagającej pięknej polszczyzny, polskiej polszczyzny, polszczyzny korzystającej z bogactw plastyczności konstrukcji języka - a wymagającej zwracania się do niej per 'pani profesor' [bez [-rko].
                Człek szkolny wpadał w zapętlenie znaczeń starając się mawiać i do niej i o niej wg wymagań swego poczucia języka, i jej konserwatyzmu.
                • dala.tata Re: pani profesor - pani profesorka 23.02.11, 00:26
                  darze 61szy, a co ma, ze zapytam wprost, wymog egzaminacyjny z jezykiem? to piewsze jest strategia dyscyplinujaca spoleczenstwo, ktore musi sie dostosowywac do co jakis czas zmienianych regul (do dzisiaj nie rozumiem, jak i to wielki plan zostal zrealizowany przez zmiane pisowni 'nie' z imieslowami). to drugie jest zywym narzedziem sluzacym do realizacji calej masy praktyk spolecznych.

                  co do reszty, ja niespecjlanie widze problem, dlaczego ludzi nie nazywac tak, jak by chcieli byc nazywani.
                  • dar61 Re: pani profesor - pani profesorka 23.02.11, 01:58
                    dala.tata napisał:

                    > darze 61szy, a co ma, ze zapytam wprost, wymog egzaminacyjny z jezykiem?

                    ano taki, że w piętrze wyższych uczelni - przy zachowaniu komunikatywności przekazu - powinno się oddzielać treść [wy]odpowiedzi egzaminowanego od słów, w jaki ją ubiera.
                    Tak było w czasacj mych studenckich. Nie jest ważne, czy obcokrajowiec czy krajowiec na pytania egzaninatorowi odpowiada, czy kaleczy język czy nie - ważne, czy dobrze problem rozgryza.
                    W poziomie średnim, domaturalnym, ów językowy wymóg jest, choć na szczęście ma wagę niedecydującą.

                    > to pie[r]wsze jest strategia dyscyplinujaca spoleczenstwo, ktore musi sie dostosowywac d
                    > o co jakis czas zmienianych regul (...). to drugie jest
                    > zywym narzedziem sluzacym do realizacji calej masy praktyk spolecznych.

                    Tu by pasowała opowieść o wieży z okolic Babilonu, ale to za łatwy przykład...
                    Może inaczej: wspólnota języka większa pomaga w dziele większej skali. Mała wspólnota da dziełko mniejsze.

                    >
                    > co do reszty, ja niespecjlanie widze problem, dlaczego ludzi nie nazywac tak, j
                    > ak by chcieli byc nazywani.

                    Był [jest] taki sobie eks-minister, noszący piękne skądinąd nazwisko Zi***o.
                    Onże [?] zażyczył sobie uchwały polskiego Sejmu, pono nakazującej nieodmienianie jego nazwiska.
                    A przeciez sam {Dala.} mówił, że język nie jest własnością jednego człeka. Ten [Zi***o] - zaordynował, że tak. Że jest.
                    Takich reformatorów w dobie językowej demokracji bałbym się.
            • stefan4 Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 23:18
              tomekjot:
              > Zawsze się mówiło Pani psycholog, Pani socjolog czy Pani magister, Pani Prezes

              A jeśli jestem z nią na ,,ty'' i nie mam ochoty stwarzać dystansu? To już lepiej ,,koleżanka socjolog''...

              Tym bardziej, że rzeczownik ,,pani'' jest wyjątkowo niezgrabny i tkwi w polszczyźnie jak drzazga między plecyma a udami (tak, wiem, że od dawna). Na przykład w liczbie pojedynczej prawie się nie odmienia przez przypadki
              • bimota Re: psycholog/psycholożka 22.02.11, 00:17
                To mowisz poprostu "socjolog"...
              • efedra Re: psycholog/psycholożka 23.02.11, 23:47
                stefan4 napisał:

                > tkwi w polszczyźnie jak drzazga między plecyma a udami

                Plecyma bardzo jest urodziwe.
                Ale dlaczego zatrzymujesz się w pół drogi i nie piszesz "udyma"?
                • stefan4 Re: psycholog/psycholożka 24.02.11, 00:09
                  efedra:
                  > Plecyma bardzo jest urodziwe.
                  > Ale dlaczego zatrzymujesz się w pół drogi i nie piszesz "udyma"?

                  Kiedyś, będąc w gościach, widziałem w telewizorze wywiad z jakąś gwiazdą. Wywiadowca zapytał ją, czy posiada jakąś Myśl Przewodnią, prowadzącą ją w życiu i karierze. A ona głęboko zastanowiła się, następnie eureka rozjaśniła jej oblicze i wypowiedziała tą przewodnią myśl swojego życia: ,,
          • smetek_pstry Re: psycholog/psycholożka 21.02.11, 19:01
            efedra napisała:

            > ewa9717 napisała:
            >
            > > A niby dlaczego nie lekarka?
            >
            > A dlaczego nie marynarka, nie pilotka, nie kominiarka?

            To w takim razie dlaczego używa się:
            łyżwiarz - łyżwiarka
            aktor - aktorka
            malarz - malarka
            To też jest niepoprawnie ?
            • efedra Re: psycholog/psycholożka 22.02.11, 03:52
              smetek_pstry napisała:

              > efedra napisała:
              > > A dlaczego nie marynarka, nie pilotka, nie kominiarka?
              >
              > To w takim razie dlaczego używa się:
              > łyżwiarz - łyżwiarka
              > aktor - aktorka
              > malarz - malarka
              > To też jest niepoprawnie ?

              Oj, Smętku, mnie nie chodziło o merytoryczną dyskusję. Po prostu wpadły mi w rękę trzy przykłady z branży odzieżowej i je tu wrzuciłam.
              >
              >
              • kotulina Re: psycholog/psycholożka 22.02.11, 04:57

                Kwestia przyzwyczajenia. Te odmiany są logiczne dla języka polskiego, więc wystarczy użyć je kilka razy, a ludzie przestaną się śmiać z odzieżowych skojarzeń i przyjmą do wiadomości, że to również żeńskie formy nazw zawodów.

                Kiedyś posłanka Senyszyn wspominała, że słowo "posłanka" po wprowadzeniu też kojarzyło się śmiesznie - jak posłana leżanka albo kobieta do pościeli.
                • bimota Re: psycholog/psycholożka 22.02.11, 11:34
                  Poslanka od poslanca, od posla poslica... tongue_out
                • efedra Re: psycholog/psycholożka 22.02.11, 12:15
                  kotulina napisała:

                  > więc wystarczy użyć je kilka razy,

                  Użyć ich, Kotulino. A poza tym - masz rację.
    • larusse skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 11:27
      Skąd w ogóle pomysł, żeby sferę zawodową dzielić na zasadzie: on-ona (co z "ono"? dzieci też pracują)?
      Równie dobrze można sobie to podzielić tak: lew-nielew, dziwka-niedziwka, pani (nie mylić z płcią)-niepani....
      i budować sobie np. приложения typu: asystent-dziwka, astytent-niedziwka, nauczyciel-pani, nauczyciel-niepani...
      Co za bezsens...
      • migni Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 12:05
        larusse napisała:
        > Skąd w ogóle pomysł, żeby sferę zawodową dzielić na zasadzie: on-ona (co z "ono
        > "? dzieci też pracują)?

        Praktycznie cały język (polski) jest tak przenicowany, sfera zawodowa to przecież żaden wyjątek: przyjaciel - przyjaciółka, kolega - koleżanka, turysta - turystka, gospodarz - gospodyni, dwudziestolatek - dwudziestolatka...
      • dala.tata Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 14:41
        gdyby to bylo takie proste, to kobiety nie zarabialyby znacznie mniej niz mezczyzni. jestem daleki od twierdzenia, ze tak sie dzieje, DLATEGO BO mowimy o zaowdach w rodzaju meskim, jednak idea nie jest taka durna. jesli jest bowiem tylko inzynier (rodzaj meski, zatem bardziej mezczyzna niz kobieta), to kobieta-inzynier staje czyms dziwnym w zawodzie i latwiej jej dac mniej pieniedzy, nie trktowac powaznie itd itd.

        podobnie, trudniej jest zatrudnic meska pielegniarke (jesli w ogole tacy istnieja - pielegniarz to kto inny), bo 'pielegniarka' to kobieta. w UK z kolei mezczyzn pielegniarek jest wiele (kobiet znacznie wiecej, rzecz jasna) i mezczyzna 'nurse' nikogo nie dziwi. wyobrazmy sobie z kolei mezczyzne w kretynskim czepku pielegniarskim na glowie....nawiaem mowiac, kobiet psychologow jest znacznie wiecej niz mezczyzn (studia sa kompletnie sfeminizowane), jednak mowimy o psychologu, a nie psycholozce (w kontrascie do pielegniarki). najwyrazniej co innego jest problemem, a nie tylko system jezykowy

        zanim zaczniesz mowic o bezensie, moze warto jednak sprawy najpierw przemyslec. sprawy jezyka bardzo rzadko dotycza tylko systemu jezykowego.



        larusse napisała:

        > Skąd w ogóle pomysł, żeby sferę zawodową dzielić na zasadzie: on-ona (co z "ono
        > "? dzieci też pracują)?
        > Równie dobrze można sobie to podzielić tak: lew-nielew, dziwka-niedziwka, pani
        > (nie mylić z płcią)-niepani....
        > i budować sobie np. приложен
        > 080;я typu: asystent-dziwka, astytent-niedziwka, nauczyciel-pani, nauczyc
        > iel-niepani...
        > Co za bezsens...
        >
        • bimota Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 16:34
          Ten znow z tymi swoimi teoryjkami...

          W UK kobiety zarabiaja tyle samo co faceci ?
          • migni Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 17:09
            bimota napisał:
            > Ten znow z tymi swoimi teoryjkami...

            Chodzi po prostu o kontekst społeczny użycia języka (kłaniają się antropo- i socjolingwistyka). Ironizowaniem go bynajmniej nie zanegujesz...
            • bimota Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 22:30
              Zadalem pyt...
        • larusse Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 18:20
          dala.tata napisał:

          > gdyby to bylo takie proste, to kobiety nie zarabialyby znacznie mniej niz mezcz
          > yzni. jestem daleki od twierdzenia, ze tak sie dzieje, DLATEGO BO mowimy o zaow
          > dach w rodzaju meskim, jednak idea nie jest taka durna. jesli jest bowiem tylko
          > inzynier (rodzaj meski, zatem bardziej mezczyzna niz kobieta), to kobieta-inzy
          > nier staje czyms dziwnym w zawodzie i latwiej jej dac mniej pieniedzy, nie trkt
          > owac powaznie itd itd.
          >
          > podobnie, trudniej jest zatrudnic meska pielegniarke (jesli w ogole tacy istnie
          > ja - pielegniarz to kto inny), bo 'pielegniarka' to kobieta. w UK z kolei mezcz
          > yzn pielegniarek jest wiele (kobiet znacznie wiecej, rzecz jasna) i mezczyzna
          > 'nurse' nikogo nie dziwi. wyobrazmy sobie z kolei mezczyzne w kretynskim czepku
          > pielegniarskim na glowie....nawiaem mowiac, kobiet psychologow jest znacznie w
          > iecej niz mezczyzn (studia sa kompletnie sfeminizowane), jednak mowimy o psycho
          > logu, a nie psycholozce (w kontrascie do pielegniarki). najwyrazniej co innego
          > jest problemem, a nie tylko system jezykowy
          >
          > zanim zaczniesz mowic o bezensie, moze warto jednak sprawy najpierw przemyslec.
          > sprawy jezyka bardzo rzadko dotycza tylko systemu jezykowego.
          >
          >


          Dala, słyszałam podobne argumenty z milion razy. Przemawiają one do mnie w stopniu 0 (słownie: zerowym). Jak dla mnie to jest myślenie typu: weźmiemy sobie naszą czarodziejską różdżkę (tutaj: język). Tu przytniemy (patrz: poprawność polityczna->uprzedzenia znikają), tam dodamy (socjolożki, psycholożki-> tu z kolei przybywa i szacunku i pieniędzy)
          i tak tworzymy sobie naszą wielką wieś potiomkinowską (=sztuczny, nadmuchany, różowy świat).

          Moje zdanie na ten temat chyba znasz. Ale na wypadek, gdybyś nie pamiętał to Ci przypomnę: Wierzyć w to mogą tylko niepoprawni marzyciele...
          Dodałabym jeszcze "albo najwięksi sk*rwiele"...
          Pośrodku umieszczam "tych, co bezmyślnie powtarzają", żeby dodać pewien odcień szarości.
          • stefan4 Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 20:23
            larusse:
            > Jak dla mnie to jest myślenie typu: weźmiemy sobie naszą czarodziejską
            > różdżkę (tutaj: język). Tu przytniemy (patrz: poprawność
            > polityczna->uprzedzenia znikają), tam dodamy (socjolożki, psycholożki-> tu
            > z kolei przybywa i szacunku i pieniędzy) i tak tworzymy sobie naszą wielką
            > wieś potiomkinowską (=sztuczny, nadmuchany, różowy świat).
            >
            > Moje zdanie na ten temat chyba znasz. Ale na wypadek, gdybyś nie pamiętał
            > to Ci przypomnę: Wierzyć w to mogą tylko niepoprawni marzyciele...
            > Dodałabym jeszcze "albo najwięksi sk*rwiele"...

            Вот, поругалась...

            Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że socjolożki i inżynierki wchodzą do języka. Oczywiście możesz ten fakt przypisać ,,poprawności politycznej'', albo ,,knowaniom imperialistów'', albo nawet ,,manipulacjom kosmyjonistów'', ale to już będą wtórne interpretacje, w rozpaczliwym usiłowaniu wyjaśnienia zjawiska, które tak czy tak dzieje się.

            Jeśli rzucisz się pod nogi tych ,,bezsensownych'' wyrażeń jak Rejtanka, tfu, jak pani Rejtan, rozedrzesz koszulę ze wszystkim, co tam nosisz pod nią, i nie pozwolisz im wejść do środka
            • larusse Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 21:23
              stefan4 napisał:

              > Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że socjolożki i inżynierk
              > i
              wchodzą do języka. Oczywiście możesz ten fakt przypisać ,,poprawności po
              > litycznej'', albo ,,knowaniom imperialistów'', albo nawet ,,manipulacjom kosmyj
              > onistów'', ale to już będą wtórne interpretacje, w rozpaczliwym usiłowaniu wyja
              > śnienia zjawiska, które tak czy tak dzieje się.
              >
              > Jeśli rzucisz się pod nogi tych ,,bezsensownych'' wyrażeń jak Rejtanka, tfu, ja
              > k pani Rejtan, rozedrzesz koszulę ze wszystkim, co tam nosisz pod nią, i nie po
              > zwolisz im wejść do środka
              • dar61 Szukając między 22.02.11, 23:35
                Wiem, wiem - powinienem znaleźć sobie odpowiedź w napisanym przez {L.} powyżej, ale niełatwo powstrzymać się od pytania, czy {Larusse} pisząc tu:

                „...Uważam tylko, że jest to NIENATURALNE..."

                ...jest za tym- czy przeciw temu [czemu]?
                wink
                • larusse Re: Szukając między 23.02.11, 14:05
                  To: Naprawianie świata za pomocą języka.

                  Przeciw temu (patrz: to)
          • dala.tata Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 21:04
            poza tym, ze sie zupelnie nie odnioslas do tego, co napisalem, to naprawde fajny post!
            • larusse Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 21:25
              Poczytaj sobie między słowami, Dala... Będzie jeszcze fajniej! Obiecuję.
              • dala.tata Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 21:50
                czytam. i nie jestes fajniej. naprawde.

                larusse napisała:

                > Poczytaj sobie między słowami, Dala... Będzie jeszcze fajniej! Obiecuję.
                >
                • larusse Re: skąd w ogóle taki pomysł? 22.02.11, 21:52
                  Dala, skup się. Wiem, że umiesz smile <hehe>
    • bimota Re: psycholog/psycholożka 27.02.11, 13:57
      Mam pomysl...

      Wlasnie sie dowiedziale, ze procz kwiaciarki jest jeszcze florystka, czyli taka lepsza kwiaciarka...

      Po co wymyslac jakies smieszne kierowczynie, ustanowmy od razu je drajwerkami, przy okazji awansuja w hierarchii spolecznej, feministki beda wniebowziete. smile

      Nie wiem jak to bedzie z psycholozka... Psycholistka ? Tez troche banalnie... Psycholka albo psycholiczka jednak brzmi lepiej. wink
Pełna wersja