larusse
02.03.11, 19:49
Tak sobie myślę... Skoro już się bawimy w naprawianie świata za pomocą języka to może by tak zlikwidować zaimki trzeciej osoby i wszystkie inne elementy, które wskazują nam kogoś trzeciego (końcówki w czasownikach, imiona itd.).
Rozwiązalibyśmy wiele problemów.
Zmniejszylibyśmy pewien dystans. Komunikacja odbywałaby się na zasadzie ja-ty, my-wy.
Byłaby bardziej dynamiczna, bezpośrednia... bardziej autentyczna, prawdziwa. Każdy akt komunikacyjny byłby jak stworzenie nowej wspólnej (tylko dla nadawcy i odbiorcy) rzeczywistości.
Zniknąłby podział my-oni. Nie byłoby plotek, obmowy, oceniania bez obecności zainteresowanego. Nie byłoby bajek typu: moja żona mnie nie rozumie (ale "jestem żonaty"). Nie byłoby "tych trzecich". Ludzie nie mogliby zrzucić odpowiedzialności na innych. Mogliby ew. zrzucić ją na rozmówcę, a to już trudniej... itp. itd.
Świat stałby się jakby mniejszy, bardziej dynamiczny, bardziej "zrozumiały", bo tworzony tylko przez "nas".
Widzę same plusy (ale wymyśliłam to jakieś 2 godziny temu, więc nie wykluczam, że jeszcze nie zdążyłam zobaczyć minusów)

Co myślicie?