kicior99
02.07.11, 03:02
Powinienem zacząć od zakablowania na naszego kolegę Imponerossa

, dla którego mam szacunek za wiele rzeczy niejęzykowych (np. stosunek do mniejszości seksualnych) ale i zżymam się na jego libertynizm odnośnie zadań domowych. Otóż kolega I. stwierdził w
jednym z wątków, że esperanto jest językiem brzydkim. Domniemuję, że chodzi mu o postać mówioną. I tak się zastanawiam, jakie są kryteria piękna brzmienia języka? Czy i w jakim stopniu zależą one od języka wyjściowego? Przyznam, że mało spotkałem Polaków, którzy powiedzieliby, że niemiecki jest ładny, wszyscy natomiast pieją i wyją nad językiem włoskim. Zatem co decyduje? Kryteria ściśle fonologiczne? - stosunek spółgłosek do samogłosek, plozywów do sonorantów, brak zbitek językowych itp.? Francuski jest dość powszechnie uważany za piękny, może to z powodu dużej liczby samogłosek? Melodyjność? Szwedzki jest bardzo melodyjny, w końcu to język toniczny, ale chyba trudno byłoby powiedzieć, że jest piękny... A może chodzi o jakieś względy socjolingwistyczne? Częstotliwość występowania w tzw. kulturze wysokiej? Czy też historię? Trudno uznać za piękny język, z którego w świadomości społecznej znane są frazy
Hande hoch! czy
Ausweis bitte! Jakie języki są dla Was pięknymi a jakie wręcz przeciwnie?