moda na niewiedzę

10.07.11, 22:17
Kiedyś ,,ludzie ze sfer'' mieli zwyczaj chwalenia się nieznajomością matematyki i innych dziedzin ścisłackich. ,,
    • bimota Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 00:24
      Tak sie chciales powynaturzac, czy ma to jakis zwiazek z jezykiem ?
      • kazeta.pl55 Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 08:28
        bimota napisał:

        > Tak sie chciales powynaturzac, czy ma to jakis zwiazek z jezykiem ?

        Witam!

        - A ja wiem, że spostrzeżenie spisane wczoraj przez Stefan4 nie jest takie nowe. Owo zjawisko szczególnie bujnie zaczęło rozkwitać po obaleniu komuny i głównie pośród nowobogackich. Ja to nazywam "naukowym agnostycyzmem". Takich osobników wiedza ogranicza się zazwyczaj do nowinek z dziedziny motoryzacji i komunikacji bezprzewodowej. Nie, nie szczegóły techniczne ich obchodzą, tylko jakie te zabawki mają "osiągi i ile to cholerstwo kosztuje, by móc tym szpanować.

        - Pytasz jaki ma związek z językiem, co pisze Stefan4. Bardzo duży! Sam fakt, że pisze używając literek jest wystarczającym dowodem. Poza tym on mnie zaskoczył użyciem wyrazu "szpanować". Tak mi się zdaje, że słowo pochodzi od "spannen" --> naciągać/napinać. Zastanawiam się skąd u niego znajomość tego czasownika, bo w moich stronach to co innego. Podobne zaskoczenie spotkało mnie kiedy kolega z Podkarpacia użył terminu "szarwak". Był to dla mnie całkiem obcy twór, do czasu kiedy przed spaniem skojarzyło mi się to ze zbitką "Schar + Werk". Nie powiem, bardzo cieszyło mnie to odkrycie.
        Pozdrawiam.
        • stefan4 Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 09:09
          kazeta.pl55:
          > Poza tym on mnie zaskoczył użyciem wyrazu "szpanować".

          ???
          Zob. np. tu, i tu, i tu. To jest zwykłe słowo języka polskiego, już na tyle stare, że (jak widać) występuje w słownikach.

          kazeta.pl55:
          > Owo zjawisko szczególnie bujnie zaczęło rozkwitać po obaleniu komuny i
          > głównie pośród nowobogackich. Ja to nazywam "naukowym agnostycyzmem".
          > Takich osobników wiedza ogranicza się zazwyczaj do nowinek z dziedziny
          > motoryzacji i komunikacji bezprzewodowej.

          Myślę, że mówimy o trochę innym zjawisku. Moda na ignorancję z nauk ścisłych istniała już w najlepsze za głębokiej komuny. Zdanie
          ,,
          • migni Re: moda na niewiedzę 14.07.11, 00:17
            stefan4 napisał:
            > Żeby uznać bajeczkę o zarzyganiu kastrata

            Tak dla porządku, bo ktoś może się błędnie zasugerować - w znaczeniu "zapalać" piszemy przez "ż". Słownik ortograficzny notuje: zażegać, zażegnąć oraz zażec (piękna szaradziarsko forma: zażeżżeż, czyli zapalżeż).
        • kicior99 Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 09:10
          Szpanowanie było modne w latach osiemdziesiątych (i pewnie dlatego to słowo jest w słowniku Stefana no i - muszę przyznać - moim). Obecnie się lansuje.
        • bimota Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 12:06
          Takich osobnikó
          > w wiedza ogranicza się zazwyczaj do nowinek z dziedziny motoryzacji i komunikac
          > ji bezprzewodowej

          Lepsze to od np. pasjonowania sie dziejami Napoleona... Poza tym jak sie wejdzie np. na forum motoryzacyjne to tam same szpece od fizyki, niewiedza w tej dziedzinie to obciach...

          Sam fakt, ż
          > e pisze używając literek jest wystarczającym dowodem

          Aaaaa... to przepraszam... W takim razie - o co chodzi z tym kastratem.. ?

          No i ja tu nie tyle widze szpanowanie co probe usprawiedliwiania wlasnej indolencji...
          • efedra Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 12:37
            bimota napisał:

            > No i ja tu nie tyle widze szpanowanie co probe usprawiedliwiania wlasnej indolencji...

            Czy Ty, Bimoto, aby napewno wiesz, co znaczy słowo "indolencja"?
            Chyba że ja przeoczyłam, co w tym zdaniu znaczy "tu". GDZIE widzisz przejaw indolencji?
            e.
            • bimota Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 13:36
              Na pewno to nie wiedzialem, ale jakie to ma znaczenie...

              "Tu" oznacza szpanowanie, przecie napisane wprost... A indolencji widze przejaw w nieumieniu tego czy owego.

              wolabym jednak odpowiedz na pyt...
    • kotulina Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 09:20
      "Kiedyś w szkole kazali mi czytać ,,Noce i dnie''. To przedsięwzięcie zupełnie mi się nie udało, bo nie byłem w stanie skupić się na tej cegle. Zapamiętałem tylko, że jedna bohaterka była lepszą patriotką niż ktoś tam inny, ponieważ nie znała języka rosyjskiego. Jak widać szpanowanie niewiedzą nie jest rzeczą nową...

      - Stefan "


      Czy pisząc to sam nie szpanujesz niewiedzą? Niezdolnością doceny walorów utworu?

      To przesięwzięcie Ci się nieudało, piszesz to tak, jakby to przedsięwzięcie było złe, a nie Twoje podejście.

      • stefan4 Re: moda na niewiedzę 11.07.11, 10:28
        kotulina:
        > Czy pisząc to sam nie szpanujesz niewiedzą? Niezdolnością doceny walorów
        > utworu?

        Jasne. Dostajesz 10 punktów za wcelowanie w środek tarczy.

        kotulina:
        > To przesięwzięcie Ci się nieudało, piszesz to tak, jakby to przedsięwzięcie
        > było złe, a nie Twoje podejście.

        Tak jest. W tamtych dawnych latach byłem przekonany, że ,,Noce i dnie'' to niemiłosierny gniot. W dodatku z niegramatycznym tytułem, bo albo powinno być ,,noce i dni'', albo ,,noce na dnie''. Ja wtedy na ogół dość zachłannie czytywałem lektury(*), a tej jednej nie zmogłem. Ale nie chciałem tego tak brutalnie sformułować, żeby nie urazić tych spośród czytających, którym ta powieść mogła się podobać.

        Teraz stosuję inny sposób zmiękczenia ostrości sądu negatywnego. Mianowicie akcentuję dawność tego doświadczenia: wtedy uważałem ,,Noce i dnie'' za gniota, a dzisiaj
        • kicior99 ad astram 11.07.11, 14:40
          To zrobiłem, co było do zrobienia też jest pleonazmem?
          • stefan4 Re: ad astram 11.07.11, 16:36
            kicior99:
            > To zrobiłem, co było do zrobienia też jest pleonazmem?

            Nie wiem, też pytam. W moim przypisie akcent miał być na ,,chyba'', ale jakoś nie napisało mi się tłuściochem.

            U Ciebie to chyba jest raczej ,,powtórzenie jako środek ekspresji''
            • kicior99 Re: ad astram 11.07.11, 16:54
              Ad astrum oczywiście. Ja po prostu rozumiem "lecturus" - to co ma być przeczytane, "do przeczytania" i dlatego pytam. To bliskie duchem do przeczytał legendę smile (o mapę chodzi)
              • stefan4 Re: ad astram 11.07.11, 18:00
                kicior99:
                > Ja po prostu rozumiem "lecturus" - to co ma być przeczytane, "do
                > przeczytania" i dlatego pytam.

                Aha, masz rację oczywiście. Coś mnie zaćmiło, ale chyba już przeszło.

                - Stefan
        • kotulina Re: moda na niewiedzę 13.07.11, 22:25
          Faktycznie! Mówię "dwa dni temu", chociaż: "dwa konie tamtemu". Od dziś będę mówić "dwa dnie temu"!

          Co do "nocy na dnie", to faktycznie bohaterom też się i nie przelewało. A może to chodzi o "noce na dnie mnem"?


          Pochwałę swego idiotyzmu można łatwo poniżyć - wystarczy, że rozmówca podważy sens takiej pochwały. W radiu TOK FM rozmówcy są dobierani według planów stacji, dlatego trudno tam o spontaniczne wypowiedzi.

          Co do książki... Ciekawe, czy w ogóle da się napisać książkę, z którą możnaby porozmawiać.
    • saksalainen Nie tylko rosyjski 11.07.11, 14:13
      Czasem widzę na demotach hasła w stylu "Jestem dumnym patriotą, bo przez 10 lat miałem w szkole niemiecki i nic nie pamiętam".
      • kicior99 Re: Nie tylko rosyjski 11.07.11, 16:56
        W latach 70. i 80. wręcz wypadało nie uczyć się rosyjskiego albo uczyć się na trzy. Ponieważ rosyjski lubiłem i umiałem, zawsze byłem uważany za "komucha". A teraz to ja się śmieję bo mam z tego niezłą kasę...
        • randybvain Re: Nie tylko rosyjski 11.07.11, 17:02
          Z czytaniem nie miewam problemów, gorzej z resztą, toteż ze znajomym Rosjaninem pisujemy do siebie po walijskususpicious
    • horatio_valor Re: moda na niewiedzę 14.07.11, 03:56
      To znowu wartościowanie pozajęzykowe, tylko kulturowe. Rosyjski jest dla nas obciachowy z natury rzeczy, więc można się licytować, kto mniej umie. To się rzeczywiście zdarza słyszeć.
      Na ile zależy to od języka, wyobraźmy sobie dialog celebrytów, w którym licytowaliby się, kto mniej umie po angielsku. Tu z kolei nieznajomość jest obciachem. Tu odwrotnie - każdy mimochodem wrzuci aluzję, że jakiś tam film oglądał w oryginale, albo że "te tłumaczenia to ostatnio bardzo marne są". Choć, jak ongi śpiewał Młynarski, po angielsku taki umie cztery słowa: 'metro', 'goldwyn', 'majer' i 'wrr, wrr'.

      Ale licytowanie się nieznajomością języka nielubianej kultury bynajmniej nie jest to typowe tylko dla nas. Znajomi Łotysze kilka lat temu podobnie się licytowali, kto mniej umie umie po rosyjsku. Wygrała dziewczyna, która w szkole rosyjskiego już nie miała, ZSRR pamiętała tylko z dzieciństwa, a w jej miasteczku nie mieszka mniejszość rosyjska, więc po rosyjsku naprawdę nie znała ani słowa poza 'spasiba'. Miałem wrażenie, że inni Łotysze patrzyli na nią z pewną zazdrością smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja