Mówiący komputer, - jak to działa?

01.12.11, 17:10
Witam!

- Sam tytuł wątku nie za bardzo pasuje do problemu, który mnie nurtuje, ale jest taki ze względu na potrzebną tam zwięzłość. Chodzi mi o zasady konstrukcji programu dla komputera piszącego/mówiącego całymi zdaniami oczywiście z zachowaniem sensowności wypowiedzi. Po pierwszym zastanowieniu wydaje się, iż najlepsze jest za symulowanie działania mózgu człowieka. Czyli załadowania do programu:
a) w miarę dużego zasoby słownictwa
b) wpisania wszelkich możliwych zasad językowych, w tym reguł budowy zdań.
c) zaimplementowania zmyślnego sposobu korzystania z bazy danych, tj. pkt a) i b).
d) .......... (może jeszcze coś ktoś dopisze)

Można zrobić jeszcze inaczej, po prostu zrezygnować z wpisywania do programu słownika oraz zasad językowych, na rzecz np. załadowania całej bazy danych gotowymi zdaniami w ogromnej ilości, z których komputer wybierał by w danym momencie zdania potrzebne mu w konwersacji z żywym partnerem, - tak jak komputer szachowy ma wgrane partie już znane i rozegrane i pośród nich szuka "najlepszego ruchu". (Komputer nie jest podobno zdolny do samodzielnego rozwiązywania problemów szachowych.) Realizacja takiego przedsięwzięcia jest niestety b. trudna. Po pierwsze, takich zdań było by chyba więcej niż partii szachowych. Po drugie, jak powinien wyglądać program, który z takiej bazy miał by wybierać zdania przydatnej w danej rozmowie, by nie uznać komputer za osobę niepełnosprawną umysłowo. Moje spekulacje być może są już post factum, bo test Turinga wykonywano już kilka razy. Tym nie mniej z pewnością mało ludzi zna ogólne ramy owego programowania. Być może ktoś na naszym forum językowym znajdzie się, który uchyli rąbka tajemnicy.

- Na marginesie powyższego takie małe spostrzeżenie, gdzieś tam wyczytane. Podobno to do końca nie wiadomo jakie procesy związane z mową zachodzą w mózgu. Skoro nie wiadomo, to jak można symulować działanie mózgu przez komputer?
Z tego co piszą znawcy, to dziecko uczy się słów i zasad językowych i samo dzięki intelektowi intuicyjnie powoli tworzy zdania. Ale każdy prawie wie, że w życiu bardzo często korzysta się z gotowych zdań przez kogoś wcześniej wymyślonych. Podobno były próby napisania noweli ze zbioru zdań wyrwanych z kontekstu z powieści "Chłopi" Reymonta. Świadczy to o tym, że gotowe cudze zdania to świetny materiał do wykorzystywania, i to bez najmniejszych zmian.
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam.
    • bimota Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 01.12.11, 17:40
      To by trzeba bylo praktycznie caly algorytm podac... smile

      tak jak komputer szacho
      > wy ma wgrane partie już znane i rozegrane i pośród nich szuka "najlepszego ruch
      > u". (Komputer nie jest podobno zdolny do samodzielnego rozwiązywania problemów
      > szachowych.)

      E.... raczaj nie wszystkie. Mysle, ze sa tez inne algorytmy i z mowa tez tak sie pewnie da.

      Sko
      > ro nie wiadomo, to jak można symulować działanie mózgu przez komputer?

      Nie mozna.
    • stefan4 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 01.12.11, 18:16
      kazeta.pl55:
      > Po pierwszym zastanowieniu wydaje się, iż najlepsze jest za symulowanie
      > działania mózgu człowieka.

      Na to jesteśmy na razie za ciency.

      kazeta.pl55:
      > Czyli załadowania do programu:
      > a) w miarę dużego zasoby słownictwa
      > b) wpisania wszelkich możliwych zasad językowych, w tym reguł budowy zdań.
      > c) zaimplementowania zmyślnego sposobu korzystania z bazy danych

      Etam. Zrób sobie taki test:
      • wejdź np. www.ivona.com/pl/ ; możesz tam sobie wybrać, czy chcesz słuchać Maji, Ewy, Jacka czy Jana;
      • wpisz lub wklej w okienko jakiś tekst, złożony ze słów, których na pewno nie ma w słowniku, ale ludzie zgadują, jak je wymówić; np. możesz wykorzystać słopiewnię Tuwima ,,O mowie rosyjskiej'':
        Tiewnaja piewunnica miłoj ni raduny!
        Zwoniestie, zagoriste swietoładi struny!
        Wjarkoti żurczałowo, wjunica płaczewna,
        Grustiwie pieczałowo tiewnaja słopiewna.

      • Naciśnuj PLAY i rozkoszuj się deklamacją.

      Gdyby ten program polegał na słowniku, to nie umiałby przeczytać słów spoza słownika.

      Być może byłoby pouczające wpisywać mu teksty, w których występują słowa tak samo pisane ale różnie czytane, zależnie od kontekstu. Nie robiłem takiego testu; jak ktoś zrobi, to niech się podzieli wnioskami. To może być łatwiejsze np. po angielsku, bo tam związek pisma z mową jest słabszy.

      - Stefan
      • kazeta.pl55 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 01.12.11, 18:58
        stefan4 napisał:

        > Etam. Zrób sobie taki test:
        > [list]
        > wejdź np. www.ivona.com/pl/ ; możesz tam sobie wybrać, czy
        chcesz słuchać Maji, Ewy, Jacka czy Jana;
        > [*] wpisz lub wklej w okienko jakiś tekst, złożony ze słów, których na pewn
        > o
        nie ma w słowniku, ale ludzie zgadują, jak je wymówić;

        Hi!
        Fajną zabawkę mi podrzuciłeś. Jestem już po kilku próbach, ale cyrk!
        Tym nie mniej, o całkiem coś innego mi chodziło. To miało być okienko dialogowe z komputerem, kiedy ja pytam a on odpowiada. Konkretnie jednak idzie mi o mechanizm jaki za tym stoi. Jak to jest zrobione, przynajmniej w zarysach. Przecież komputer w programie coś musiał dostać, bo sam z siebie chyba nic nie wykrzesa! I tu leży pies pogrzebany, gdyż ja pytam co dali temu "stworowi za karmę"? Podejrzewam, że Ty coś niecoś o tym musisz wiedzieć. Na pewno są to trochę tajne sprawy największych gigantów programowania, ale ja tylko o podstawy podstaw pytam. Ze swej strony też mam swoje przemyślenia, a jakże! Gdy coś napiszesz odniosę się do tego, bo nie na darmo tyle lat na reisbrettcie się pracowało i co nieco się wie.
        Pozdr.
        • stefan4 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 01.12.11, 23:56
          kazeta.pl55:
          > pytam co dali temu "stworowi za karmę"?

          Przypuszczam, że program jest dobry w związkach między literami i zestawami liter a wymową; oraz w związkach między znakami przestankowymi a intonacją. Na okrasę ma bazę słów problemowych, wraz z ich nietypową wymową.

          Trochę się gubi we wzorach matematycznych; np. Angielka Emma czyta a^2+b^2= c^2 tak jakby a było rodzajnikiem, więc ,,a'' zamiast ,,ej''. Oczywiście opuszcza znak potęgi, a liczbę 2 czyta jak liczebnik two, chociaż w tym kontekście Anglik-człowiek przeczytałby square.

          Napisałem jej ,,Pur a cup of coffe into the cop's cub's cap''
          • kornel-1 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 02.12.11, 08:28
            stefan4 napisał:

            Tutaj jest spora lista angielskich heteronimów
            , czyli homografów z różną
            wymową. Wypróbuj Emmę, albo któregoś z jej kolegów, na zdaniach ze słowami z l
            isty. To Ci pewnie da jakieś rozeznanie, jakie zasady czytania jej wpojono


            A różnie z tym bywa. Na pewno zna się trochę na gramatyce. Z przykładu pierwszego: WOUND wynika jednak, że nie do końca.
            Głosy różnią się dopracowaniem. Przykład drugi SAKE-Salli i SAKE-Emma. I wydaje mi się, że program analizuje kontekst: SAKE-Salli... ale również nie końca dobrze.

            Kornel
          • bimota Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 02.12.11, 11:10
            Ona nie pyta o syntezator mowy...

            Moze lepiej na forum Nauka... ?
      • horatio_valor Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 07.12.11, 15:53
        Polski ma dość jednoznaczne reguły ortoepii, czytania pisanego tekstu - w 99,9% można jednoznacznie przeczytać nieznane sobie słowo, dlatego polskie syntezatory mowy nie muszą być koniecznie wyposażane w słowniki, jak choćby angielskie. Przynajmniej nie tak duże słowniki.

        Ivona jakiś tam skromny słownik jednak ma. Na jego obecność wskazuje poprawna wymowa 'marznąć' (w tym wyrazów pochodnych typu 'zmarzniętego', 'pomarzlibyśmy', 'umarzniętymi', a nawet wymowa /r-z/ takich nieistniejących tworów jak 'gofomomarzligofomo' ale homografy 'za-' i 'wymarzać' są już tylko przez /ż/), a na jego skromność: niepoprawna wymowa /ż/ w 'mierzić', 'superzabawa', 'superzbrodniarz', nie mówiąc o np. 'tysiączłotowy' czy 'tysiąchektarowy'.

        Ivona ma też wpisane np. ogólne polskie reguły akcentowania - np. każdy wyraz zakończony na '-yka' ma akcent na trzeciej od końca. Wpiszcie jakiekolwiek nieistniejące słowo typu 'mokosodorofolityka', a dostanie taki akcent. Podobnie z '-iśmy': 'szyliśmy' ma akcent na SZY, ale dodajmy do tego ileś tam sylab np. 'pogorofozowiliśmy', akcent zostanie na ostatniej sylabie przed '-liśmy'.

        Zresztą żeby odróżnić homografy (angielskich jest tu oczywiście znacznie więcej), trzeba by bardziej zaawansowanych mechanizmów analizy składniowej i semantycznej. Tego Ivona nie ma, chociaż takie mechanizmy są np. w azjatyckich (np. japońskich) Microsoftowych edytorach tekstu IME. Mimo że w Ivonie głos angielski nazywa się "Microsoft Sam".

        Dziwne, że Sam jest z Microsoftu, a takich rzeczy nie wie smile
    • dar61 Synteza mowy błe, tym niemniej, że przereklamowana 08.12.11, 00:35
      Jeden czynnik zdaje się wykluczać powszechność syntezatorów mowy - intonacja zdania, nawet intonacja pojedynczych słów w szyku.

      Może takie odczytanie nietypowe, niezwykłe, nawet aktorskie w jednym pojedynczym zdaniu nie jest zauważalne, nie jest natrętne - niemniej wysłuchanie np. książki wyczytanej takim pokręconym sposobem
      sprawiałoby
      osobom, którym słoń na ucho nie nadepnął[-by], kłopot.
      Tym niemniej
      warto by polecać takie syntezatory = programy komputerowe, korzystające z bazy zdań wczytanych do zasobów „wyczytywarki" przez np. aktorów, lektorów, wprawnych w czytaniu - szczególnie osobom słabo widzącym i ociemniałym. Dzieciom dukającym, startującym w czytaniu, nieznającym wymowy niektórych słów. Też i słów, tekstów niepolskojęzycznych.

      Tym niemniej czytanie takich tekstów do zapisu wykluczałoby - powinno by wykluczać - spośród „lektorów" te osoby, które wpadłyby w pułapkę zmanierowanej intonacji reklamą skażonej.
      Mniej, czy nie mniej skażonej, ale takich osób wymowa jest nienaturalna, skacząca intonacją zdań w sposób natrętnie przejaskrawiający akcenty znaczeń tam zawarte w zdaniach. Takich osób np. teksty wyczytywane w filmach przyrodniczych [choć się starają tego nie czynić w manierze spotu reklamiarskiego] są - i zawsze byłyby - katorgą dla każdego człowieka o uchu nieprzydepniętym, a także dla tych, co słuchaliby takich tekstów kilka godzin z rzędu.

      Kto zjechał np. Polskę/ pół Europy, słuchając głosów nagranych w nawigacji giepeesowskiej, ten wie, że potrafiłby niekiedy lektora - albo autora tych komputerowych programów, syntezujących całe zdania z fragmentów osobno wgranych - zadusić gołymi rękami.

      Moje doświadczenia z programami czytającymi w komputerze teksty stron, jakie komputer otwiera, tekstami i polskimi, i niepolskimi, utwierdzałyby mnie, że jeszcze długa droga do upowszechnienia takich automatów wśród wszystkich tych, którzy mają ucho wyczulone na mowę komunikatywną, mowę niezniechęcająca do zrozumienia treści takiego werbalnego przekazu.
      Tym niemniej warto, by takie programy nadal tworzono. Bo odsetek ludzi z wadami wzroku - i dysortografią - rośnie...
      • bimota Re: Synteza mowy błe, tym niemniej, że przereklam 08.12.11, 12:51
        Kwestia przyzwyczajenia...

        Mnie wkurza ostatnio dziwna intonacja lektorow dziennikow, zwykle "sensacyjna", ale raczej tortur z tego powodu nie doznaje...

        A ty moze nie miales do czynienia z najlepszymi programami..
      • horatio_valor Re: Synteza mowy błe, tym niemniej, że przereklam 12.12.11, 03:12
        Nie przesadzajmy z tą intonacją. Oczywiście, brak poprawnej intonacji logicznej bardzo razi, ale to kwestia przyzwyczajenia. Przeczytałem już niejedną książkę czytaną przez syntezator mowy i zapewniam, że brak intonacji razi tylko na początku. Potem przyjmujesz, że to czyta automat, a nie człowiek, więc mu po prostu wybaczasz i sam wyobrażasz sobie poprawną intonację.

        Inna sprawa, że lepszy brak intonacji niż intonacja zła. Wielu znanych aktorów czytających książki traktuje to jak chałturę i robi to BARDZO niestarannie, po prostu bez zrozumienia tekstu. Mam wrażenie, że nie czytają tekstu przed przyjściem do studia i jadą a vista, dufni w swoją aktorską sprawność. No i niestety potykają się.

        Z moich obserwacji wynika, że lepsi są aktorzy mało znani, bo ci się dobrze przygotowują, poza tym mają na to pewnie więcej czasu. Ci znani z filmów i teatrów niestety chałturzą. Słuchałem książek w wykonaniu Krzysztofa Globisza, Krzysztofa Kolbergera czy innych i niestety te wykonania raziły. Ba, nawet wielki Holoubek zbytnio zaufał swemu legendarnemu głosowi i sromotnie poległ na "Doktorze Faustusie".

        Obawiam się, że póki nie nauczymy komputera rozpoznawać szalenie skomplikowanych mechanizmów komunikacyjnych i retorycznych wyrażających różne uczucia nadawcy (jak choćby ironia, irytacja, sarkazm, zniecierpliwienie, rozmarzenie i dziesiątki innych), to nici z intonacji, nawet zapisanej w bazie wzorców intonacyjnych. A co do tego jestem sceptyczny.
    • jacklosi Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 08.12.11, 13:01
      dopisuję d): on musi wiedzieć, że można iść na piechotę, ale na szklankę już raczej nie. Że pić można herbatę, a nie kalendarz. To znaczy musi mieć jakoś (cholera wie jak) skonstruowaną bazę wiedzy o świecie, musi ROZUMIEĆ znaczenie słów.
      • stefan4 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 08.12.11, 14:12
        jacklosi:
        > dopisuję d): on musi wiedzieć, że można iść na piechotę, ale na szklankę już
        > raczej nie.

        Można pójść do kumpla na szklankę herbaty...

        jacklosi:
        > Że pić można herbatę, a nie kalendarz. To znaczy musi mieć jakoś (cholera wie
        > jak) skonstruowaną bazę wiedzy o świecie, musi ROZUMIEĆ znaczenie słów.

        Odpowiedzialność za rozumienie spoczywa na tym, kto napisał tekst. Syntezator mowy tylko ten tekst czyta. Jeśli przeczyta go stosunkowo bezbarwną tonacją, bez zaangażowania, to słuchacz nie zauważy, że komputer niczego nie rozumie...

        - Stefan
        • jacklosi Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 08.12.11, 15:13
          Ależ Stefanie, od samego początku mowa jest nie o komputerze czytającym, a o komputerze mówiącym. Po co czytającemu znajomość gramatyki?
          Że na szklankę whisky można iść, to wiem, ale nie znalazłem lepszego przykładu. Nie można przesądzać baobabu, ani nawet o baobabie.
          • kazeta.pl55 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 08.12.11, 16:17
            jacklosi napisał:

            > Ależ Stefanie, od samego początku mowa jest nie o komputerze czytającym, a o ko
            > mputerze mówiącym.

            Witam!
            Nie wiem co się dzieje, że Stefan uparcie krąży wokół swojego syntetyzatora mowy i nic go nie przekona, że czarne jest czarne .....
            Ty i kilka osób w tym wątku czuje ło co się rozłazi w ty meritumie.
            Zatem odnosząc się do tego, co nieco wyżej napisałeś, to moim zdaniem być może komputer może, ale ni musi rozumieć znaczenie słów by mówił. Zresztą nie za bardzo sobie wyobrażam, co to takiego, rozumienie słów przez komputer, - hmm?
            Ale wracając do rzeczy: Wydaje się iż cały wic leży w tak sprytnym napisaniu algorytmu wyboru gotowych zdań ze wgranej bazy danych, by żywemu rozmówcy rozmawiającemu z komputerem wydawało się, że rozmawia z drugą żywą osobą. Inaczej mówiąc, w wypowiedziach komputera musi być przynajmniej minimum logiki. W przeciwnym razie zaraz mistyfikacja się wyda!
            Jedno pytanie pozostaje otwarte, czy współczesna nauka jest na tyle zaawansowana, że coś takiego stanie się niedługo możliwym.
            Pozdrawiam.
            • stefan4 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 08.12.11, 16:46
              kazeta.pl55:
              > moim zdaniem być może komputer może, ale ni musi rozumieć znaczenie słów
              > by mówił.
              [...]
              > Jedno pytanie pozostaje otwarte, czy współczesna nauka jest na tyle
              > zaawansowana, że coś takiego stanie się niedługo możliwym.

              Jeśli chodzi Ci nie o samo ,,mówienie'' tylko o składanie zdań, obojętnie czy ,,ustne'' czy pisemne, to komputery już prawie zaliczają test Turinga. Czy rozumieją tworzone przez siebie zdania, tego nie potrafię powiedzieć, dopóki nie zadeklarujesz, jakie objawy sprawdzalne zewnętrznie uznasz za dowód rozumienia.

              kazeta.pl55:
              > w wypowiedziach komputera musi być przynajmniej minimum logiki. W
              > przeciwnym razie zaraz mistyfikacja się wyda!

              Ale nie więcej logiki niż w całkiem na ogół nielogicznych wypowiedziach ludzi. Jeśli komputer będzie doskonale konsekwentny i logiczny do bólu, to każdy od razu skuma, że to nie człowiek.

              - Stefan
              • kazeta.pl55 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 08.12.11, 20:14
                stefan4 napisał:

                > Jeśli chodzi Ci nie o samo ,,mówienie'' tylko o składanie zdań, obojętnie czy ,
                > ,ustne'' czy pisemne, to komputery już prawie zaliczają test Turinga.

                No właśnie! Chodzi o to, jak jest stworzony np. dla Elizy (pl.wikipedia.org/wiki/ELIZA) program? Ostrzegam, - nie chodzi o bagatelę. www.youtube.com/watch?v=1xOLx8X2cq8
                1. Czy są do bazy danych wczytane całe zdania, czy pojedyncze zwroty, czy tylko same słowa, albo wszystko po troszku?
                2. Czy baza danych dla ułatwienia przeszukiwań jest posegregowana.
                a) Czy wg. tematyki np. literatura, historia, sztuka, nauka, religia, etc.?
                b) Czy wg. zwrotów, albo słów kluczy?
                c) Czy .... jeszcze wg. innego rodzaju kategorii?
                3. Jeżeli jakakolwiek segregacja jest, to jak "gęsta" ona?
                4. Co za wyróżniki bierze algorytm pod uwagę, by wyszukać gotowe zdanie, które ma być "podane na tacy w danej chwili" czytającemu? Takich wyróżników może być praktycznie nieskończona liczba, ale w rzeczywistości chyba nie będzie ich więcej jak 1000.
                5. Ile rożnych kompletnych zadań może zawierać taka gotowa baza danych? Milion, albo sto razy więcej?

                > Czy rozumieją tworzone przez siebie zdania, tego nie potrafię powiedzieć, dopóki nie zadeklarujesz, jakie objawy sprawdzalne zewnętrznie uznasz za dowód rozumienia.

                Powtarzam drugi raz. Maszyna nie musi rozumieć zdań, które pisze/czyta!!!
                Pozdrawiam.
                • stefan4 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 09.12.11, 07:59
                  kazeta.pl55:
                  > Chodzi o to, jak jest stworzony np. dla Elizy (pl.wikipedia.org/wiki/ELIZA) program?

                  Klasyczna Eliza nie miała językowej bazy danych w dzisiejszym znaczeniu. Miała wpisane spod palca pewne słowa kluczowe, na które miała reagować; i pewne pytania, służące do zmieniania tematu, kiedy szło źle.

                  Dzisiejsi potomkowie Elizy są skonstruowani różnie. Chyba jednak w każdym jednak przypadku potrafią się uczyć
                  • kazeta.pl55 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 09.12.11, 15:04
                    stefan4 napisał:

                    > Dzisiejsi potomkowie Elizy są skonstruowani różnie. Chyba jednak w każdym jedn
                    > ak przypadku potrafią się uczyć

                    Hi!
                    "Potrafią się uczyć", to czystej wody eufemizm! Bo przecież w rozumieniu ludzkim "potrafić się uczyć", to nie tylko zapamiętywać informacje i je przy innych podobnych okazjach uwzględniać w swym postępowaniu, lecz co najważniejsze, owe informacje kreatywnie przetwarzać i oceniać, które z nich po przenicowaniu są dla człowieka lepsze, które gorsze. Zatem w procesie uczenia się ludzi nieodzowna jest faza studiowania. Studiować komputer póki co nie potrafi, tak jak nie potrafi rozwiązywać problemów szachowych!

                    > ak przypadku potrafią się uczyć
                    • stefan4 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 09.12.11, 15:26
                      kazeta.pl55:
                      > Wiesz dobrze, że takiej definicji nie da się sformułować i specjalnie mnie
                      > podpuszczasz.

                      W takim razie w rozmowach o komputerach nie należy rozważać ,,rozumienia''. W ogóle nie należy o nie pytać. Wovon man nicht sprechen kann, darüber muß man schweigen (Ludwig Wittgenstein).

                      - Stefan
                    • bimota Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 09.12.11, 16:44
                      Komputer wszystko potrafi, trzeba go tylko odpowiednio zaprogramowac.

                      Czym rozni sie tekst od zdania i wyrazu ?

                      > Wiesz dobrze, że takiej definicji nie da się sformułować

                      Tak jak sie nie da sformulowac wielu innych, poczynajac od co bardziej abstrakcyjnych typu: jezdnia, chodnik, pas miedzy jezdniami...
                      • jacklosi Rozumienie 12.12.11, 13:55
                        Test na rozumienie:
                        Moje pytanie: Jak ci dzisiaj poszło w szkole?
                        Komputer rozumie: Przecież ja nie chodzę do szkoły!
                        Komputer nie rozumie: Pszczoła wynikła za strychem.
                        Komputer rozumie, że nie rozumie: Przepraszam, nie rozumiem pytania.
                        Wystarczy, że za rozumienie uważamy umiejętność udzielania odpowiedzi w miarę na temat. Nie wymagajmy od niego za dużo. Powolutku będzie rozumiał coraz więcj.
                        • bimota Re: Rozumienie 12.12.11, 14:29
                          To podales przyklad calkiem inteligentnego rozumowania.

                          Moja proba definicji:

                          JEsli udziela odpowiedzi nie losowo, a przy uzyciu bardziej zlozonych algorytmow porownawczych, instrukcji warunkowych.
                        • stefan4 Re: Rozumienie 12.12.11, 15:41
                          jacklosi:
                          > Test na rozumienie:
                          > Moje pytanie: Jak ci dzisiaj poszło w szkole?
                          [...]
                          > Komputer nie rozumie: Pszczoła wynikła za strychem.
                          > Komputer rozumie, że nie rozumie: Przepraszam, nie rozumiem pytania.

                          Takie ,,metarozumienie'' łatwo jest zaprogramować:
                          ,,
                          • jacklosi Re: Rozumienie 16.12.11, 11:40
                            stefan4 napisał:
                            > Wierzysz, że ludy płyną jak łańcuch żurawi w postęp?
                            >
                            O ile ich wcześniej szlag nie trafi to tak. Nie takie rzeczy my ze szwagrem robili.
      • kornel-1 Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 08.12.11, 15:07
        acklosi napisał:

        > dopisuję d): on musi wiedzieć, że można iść na piechotę, ale na szklankę już ra
        > czej nie. Że pić można herbatę, a nie kalendarz. To znaczy musi mieć jakoś (cho
        > lera wie jak) skonstruowaną bazę wiedzy o świecie, musi ROZUMIEĆ znaczenie słów


        Niekoniecznie. Wystarczy, że ma wbudowany algorytm wyszukiwania powiązań między słowami (kontekst). Tak, jak w moim przykładzie: Jeśli syntezator mowy ma dostęp do sieci i przeanalizuje "bliskość" słów "sake" i "drink", to użyje słowa w odpowiednim znaczeniu (=właściwie zaakcentuje). Komputer w dalszym ciągu nie musi rozumieć znaczenia słów: wystarczy, że wie, że jedno sake łączy się z drink a drugie sake z God (na przykład).

        Tak to sobie przynajmniej wyobrażam.

        Kornel
        • jacklosi Re: Mówiący komputer, - jak to działa? 12.12.11, 14:01
          No i właśnie coś takiego nazywam rozumieniem. Czy to rozwiązać tak jak piszesz, czy trzeba coś do tego dodać, nie wiem, ale chodzi mi tylko o właściwe kojarzenie słów: żeby np. podmiot mógł fizycznie sprostać orzeczeniu za pomocą okolicznika czy innego dopełnienia.
          Plaster znalazł globalne ocieplenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja