kazeta.pl55
01.12.11, 17:10
Witam!
- Sam tytuł wątku nie za bardzo pasuje do problemu, który mnie nurtuje, ale jest taki ze względu na potrzebną tam zwięzłość. Chodzi mi o zasady konstrukcji programu dla komputera piszącego/mówiącego całymi zdaniami oczywiście z zachowaniem sensowności wypowiedzi. Po pierwszym zastanowieniu wydaje się, iż najlepsze jest za symulowanie działania mózgu człowieka. Czyli załadowania do programu:
a) w miarę dużego zasoby słownictwa
b) wpisania wszelkich możliwych zasad językowych, w tym reguł budowy zdań.
c) zaimplementowania zmyślnego sposobu korzystania z bazy danych, tj. pkt a) i b).
d) .......... (może jeszcze coś ktoś dopisze)
Można zrobić jeszcze inaczej, po prostu zrezygnować z wpisywania do programu słownika oraz zasad językowych, na rzecz np. załadowania całej bazy danych gotowymi zdaniami w ogromnej ilości, z których komputer wybierał by w danym momencie zdania potrzebne mu w konwersacji z żywym partnerem, - tak jak komputer szachowy ma wgrane partie już znane i rozegrane i pośród nich szuka "najlepszego ruchu". (Komputer nie jest podobno zdolny do samodzielnego rozwiązywania problemów szachowych.) Realizacja takiego przedsięwzięcia jest niestety b. trudna. Po pierwsze, takich zdań było by chyba więcej niż partii szachowych. Po drugie, jak powinien wyglądać program, który z takiej bazy miał by wybierać zdania przydatnej w danej rozmowie, by nie uznać komputer za osobę niepełnosprawną umysłowo. Moje spekulacje być może są już post factum, bo test Turinga wykonywano już kilka razy. Tym nie mniej z pewnością mało ludzi zna ogólne ramy owego programowania. Być może ktoś na naszym forum językowym znajdzie się, który uchyli rąbka tajemnicy.
- Na marginesie powyższego takie małe spostrzeżenie, gdzieś tam wyczytane. Podobno to do końca nie wiadomo jakie procesy związane z mową zachodzą w mózgu. Skoro nie wiadomo, to jak można symulować działanie mózgu przez komputer?
Z tego co piszą znawcy, to dziecko uczy się słów i zasad językowych i samo dzięki intelektowi intuicyjnie powoli tworzy zdania. Ale każdy prawie wie, że w życiu bardzo często korzysta się z gotowych zdań przez kogoś wcześniej wymyślonych. Podobno były próby napisania noweli ze zbioru zdań wyrwanych z kontekstu z powieści "Chłopi" Reymonta. Świadczy to o tym, że gotowe cudze zdania to świetny materiał do wykorzystywania, i to bez najmniejszych zmian.
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam.