Dodaj do ulubionych

Teksty zrozumiane po latach

13.07.12, 22:25
Czy macie jakieś teksty np. piosenek, które zrozumieliście po latach?

Np. Maryla Rodowicz śpiewa piosenkę "Sing Sing". Parę tygodni temu leciało w tv "Śniadanie u Tiffaniego", a tam jeden z bohaterów siedzi w więzieniu "Sing sing" - tak oto nagle tekst piosenki stał się pełniejszy.

Halina Frąckowiak śpiewa piosenkę "Papierowy Księżyc" - dopiero od wczoraj wiem, że Paper Moon, to tytuł amerykańskiego filmu drogi. Tekst piosenki ogólnie i luźno pasuje do filmu, ciekawie brzmi jako jego interpretacja, choć pewności nie mam czy rzeczywiście zbieżność tytułów jest zamierzona.
Obserwuj wątek
    • al.1 Re: Teksty zrozumiane po latach 19.07.12, 01:42
      Ja po dzien dziejszy nie rozumiem (wlasciwie nie "uchwycam") fragmentu pewnej piosenki Skaldów, który w moich uszach brzmial: "Ksiadz przelecial nad dachami". Jest to raczej bez sensu. Chyba, ze:
      - dostal potezne zdecie w sutanne i przelot nad dachami mu sie udal,
      - albo to nie byl ksiadz, tylko zle uslyszalem.
      Do dzis jest to dla mnie zagadka
      • dar61 Zasady zrozumiane po latach 19.07.12, 13:28
        Ja po dzień dziejszy i wczoraj wczorajsze nie rozumiem, dlaczego zasada niestawiania przecinka pomiędzy chyba a że jest tak mało znana, choć logiczna. Szczególnie nieznana w kręgach nienawidzących polskie diakrytyki.

        Zdziwienie moje dopełnia się konstatacją, że {niektóre nasze rozmówczynie tu są tak młode wink

        {al.1} po dzien dziejszy nie rozumie.
        ?
        Może w piosenkach klanu Skaldów warto wypatrzeć ślad rozterek rozedrganej wewnętrznie Pewnej Wierszokletki - pisującej na wyczerpanym papierze?
        • stefan4 Re: Zasady zrozumiane po latach 19.07.12, 19:48
          dar61:
          > Ja po dzień dziejszy i wczoraj wczorajsze nie rozumiem, dlaczego zasada
          > niestawiania przecinka pomiędzy chyba a że jest tak mało znana, choć
          > logiczna.

          Dlatego, że języka ludzie nie uczą się według logiki tylko w szkole, metodą iteracyjną. To znaczy w jednej klasie podaje się do wykucia zgrubną zasadę (np. że przed ,,że'' ma być przecinek), w następnej się ją poprawia (np. ma być, ale nie zawsze). Ale w tej następnej starsze dzieci już wiedzą, że nauczyciel jest głupi a tylko internet jest mądry, i nowej poprawionej reguły nie przyswajają.

          - Stefan
        • al.1 Re: Zasady zrozumiane po latach 21.07.12, 01:10
          dar61 napisał:

          > Ja po dzień dziejszy i wczoraj wczorajsze nie rozumiem, dlaczego zasada niestawiania przecinka pomiędzy chyba a że jest tak mało znana, choć logiczna.

          Generalnie masz racje, ale ja nie jestem tak kurczowo trzymajacy sie zasad gramatyki. Dla emfazy az prosi sie tam przecinek, szczególnie gdy sie robi punkty.

          > Szczególnie nieznana w kręgach nienawidzących polskie diakrytyki.

          Raczej stosowania znaków diakrtycznych a nie diakrytyki. Niestety, nie trafiles. Niestosowanie polskich znaków diakrytyczny jest w moim przypadku wygoda i oszczedzaniem czasu. Mieszkam za granica, mam koputer z obca klawiatura i dorabianie ogonków i innych znaków jest dla mnie bardzo uciazliwe. Tylko nie doradzaj mi klawiatury programisty jak to juz wielu czynilo, bo to nie dziala na moim komputerze.

          > Zdziwienie moje dopełnia się konstatacją, że {niektóre nasze rozmówczynie tu są
          > tak młode wink

          Nie mam pojecia do czego ta konstatacje przylatac.

          > {al.1} po dzien dziejszy nie rozumie.
          > ?
          > Może w piosenkach klanu Skaldów warto wypatrzeć ślad rozterek rozedrganej wewnę
          > trznie Pewnej Wierszokletki - pisującej na wyczerpanym papi
          > erze?

          Ale mi nie chodzi o slad rozterki autorki tekstu (jezeli nia byla A.O.), tylko o to czy dobrze uslyszalem fragment ich piosenki, czy tylko sie przeslyszalem.

          • dar61 Zasady zrozumialsze z wiekiem 21.07.12, 12:15
            {Al.1}:

            ... a[zh] prosi si[em] tam [o] przecinek, szczególnie gdy si[em] robi punkty ...

            Nie zgadzam siem. W wymowie nikt tam nie dokonuje przestanku dla podkreshlania czegokolwiek.
            Nie wydajom siem tam naszemu {Alowi} zdublowane przecinki - przed i po 'chyba'?
            Mnie - tak.
            Mozhe nie dostrzezhe tego w pojedynczym zapisie, ale kiedy jest to w shrodku zdania rozbudowanego, to azh klluje w oczy przecinkoza.

            Pisownia polska bezogonkowa narodzilla siem w formie protestu, a teraz obrasta legendami i wygodnictwem, coozh...
            Ktosh powiedziall, zhe pisywanie do kogosh w polszczyźnie bezdiakrytycznej jest oznakom braku szacunku dla adresata.
            Ilezh[klik!]ż to utrudnień czyni! *
            Potwierdzałoby to pogląd, że pisywanie tak zubożone tutaj jest oznaką, że internet to śmietnik, po którym bazgrze się sobie a muzom...

            ***

            W meritum - jakby podpowiedział nam {Al.1}, w którym to zakątku spotkał tę pieśń z księżulkiem, to można by rozgryźć tekstowy dylemat.
            Mnie osobiście trudniej jest zrozumieć pieśń jakowąś w języku mi znanym, kiedy piewcą jest nie obcokrajowiec - on przynajmniej się stara paszczę rozewrzeć. Podobnie mam i w polszczyźnie, kiedy zapiewajło bardziej dba o melodię, niż o słowa. Apogeum tego to śpiew operowy - kumpel zwał śpiewaków operowych ropuchami. Z czasem zrozumiałem, dlaczego miał rację.

            ... Nie mam poj[en]cia[,] do czego t[em] konstatacje[em] przylatac* ...
            „Przyleciało" to od wątkozakładaczyni i niech ku niej doleci.
            Starsi chyba szybciej łapią podteksty i konteksty. Albo ci, których muza poezji nadepnęła czut'-czut' wcześniej wink
            • al.1 Re: Zasady dotyczą nie tylko przecinków 25.07.12, 19:55
              dar61 napisał:

              > {Al.1}:
              >
              > ... a[zh] prosi si[em] tam [o] przecinek, szczególnie gdy si[em] robi punkty
              > ...

              >
              > Nie zgadzam siem. W wymowie nikt tam nie dokonuje przestanku dla podkreshlania
              > czegokolwiek.

              Stosujesz jakas gware, czy zargon?

              Mozesz sie nie zgadzac. Ja dokonuje, co uzasadnilem wczesniej. Mam zreszta równiez swoje znaki w miejsce powszechnie uzywanych (pewnie poraze dara61). Przyklad:
              !!! a ja ((( ! ))) Czcionki forum niestety nie uwzgledniaja ich wielkosci (chodzi o nawiasy - maja byc rosnace od srodka, w obie strony).

              > Nie wydajom siem tam naszemu {Alowi} zdublowane przecinki - przed i po 'chyba'?
              > Mnie - tak.
              > Mozhe nie dostrzezhe tego w pojedynczym zapisie, ale kiedy jest to w shrodku zd
              > ania rozbudowanego, to azh klluje w oczy przecinkoza.

              Przecinki sa wazna rzecza. Natomiast pisanie karykaturalne jest niepowazne.
              >
              > Pisownia polska bezogonkowa narodzilla siem w formie protestu, a teraz obrasta
              > legendami i wygodnictwem, coozh...

              Malo wiesz. Pisownia bez znaków diakrytycznych jest bardzo stara. Pewnie Cie na swiecie nie bylo, jak sie telexowalo wlasnie bez owych znaków. W telegramach chyba równiez ich nie bylo. U mnie brak znaków diakrytycznych wynika z braku czasu na dorabianie ich. Juz sie usprawiedliwilem wczesniej i nie zamierzam tego czynic po raz wtóry..

              > Ktosh powiedziall, zhe pisywanie do kogosh w polszczyźnie bezdiakrytycznej jest
              > oznakom braku szacunku dla adresata.
              > Ilezh[klik!]ż to utrudnień czyni! *

              Ktos, gdzies, kiedys, komus, cos... Nie bywasz na forach, na których pisuja Polacy zamieszkali za granica. A tam prawie nikt nie bawi sie w dorabianie ogonków, kropek i kreseczek mimo to wszyscy sie rozumieja i nikomu by nie przyszlo do globusa poczytywac tego za brak szacunku.

              > Potwierdzałoby to pogląd, że pisywanie tak zubożone tutaj jest oznaką, że inter
              > net to śmietnik, po którym bazgrze się sobie a muzom...

              Co to znaczy “pisywanie tak zubozonej tutaj” ? Czy to jest po polsku? Internet piszemy wielka litera. Nie rozumiem Twojego wniosku. Zawsze staram sie pisac z sensem. Smietnikowe posty mnie nie interesuja, chocby byly pisane z uzyciem wszystkich znaków diakrytycznych.
              >
              > ***
              >
              > W meritum - jakby podpowiedział nam {Al.1}, w którym to zakątku spotkał tę pieś
              > ń z księżulkiem, to można by rozgryźć tekstowy dylemat.

              To nie byl zakatek, tylko ich plyta dlugograjaca (LP). Nie pamietam tytulu.
              • dar61 Zasady dotyczą nie tylko importów 26.07.12, 00:43
                {al.1}, bez chenci zrozumienia:

                ... Stosujesz jakas gware, czy zargon ...

                Nie, tak pisują nam w polskojęzycznych forach ci, co chcą uniknąć podobieństw ich bezdiakrytycyzmów z innym słowem, identycznie zapisanym bez polskich znaków, inaczej wymawianym. Nie ja to wymyśliłem.
                To nie karykatura, ale dla czytających pismo niepolskie udające polskie jest takie odogonkowane właśnie zwyrodnieniem.
                Inne narody potrafią produkować klawiatury z własną czcionką alfabetów, ale Polacy [niektórzy] lubili wzornictwo anglosaskie, niestety.

                Dobry zwyczaj i kultura zapisu? „Ktoś-gdzieś"?
                Chyba się z {A.} nie porozumiemy. Nie ja wymyśliłem to twierdzenie o oznakach szacunku w piśmie adresowanym ku komuś i o upodobnieniu internetu do śmietnika, kiedy ktoś właśnie pisze tak, jak mu się wydaje prawidłowo.

                Pisownia dużą literą narzędzia porozumiewania się zdalnego tym się różni od religijnego do niego podejścia, jak chory zapis w polszczyźnie 'Teflonu' i normalny - 'teflonu'.
                Dość dawno przestano w Polsce pisywać „odtwarzacz DVD" na rzecz '...dvd' i wiele innych germanizmo-anglosazimów zapisujemy z polska, małoliterując ich start.

                P.S. Nie poszczę. Wpisuję.
                • al.1 Re: Zasady dotyczą nie tylko importów 29.07.12, 01:06
                  dar61 napisał:

                  > {al.1}, bez chenci zrozumienia:
                  >
                  > ... Stosujesz jakas gware, czy zargon ...
                  >
                  > Nie, tak pisują nam w polskojęzycznych forach ci, co chcą uniknąć podobieństw i
                  > ch bezdiakrytycyzmów z innym słowem, identycznie zapisanym bez polskich
                  > znaków, inaczej wymawianym. Nie ja to wymyśliłem.

                  Ja natomiast nigdy sie z taka forma pisania nie zetknalem. Widac pisujemy na róznych.

                  > To nie karykatura, ale dla czytających pismo niepolskie udające polskie jest ta
                  > kie odogonkowane właśnie zwyrodnieniem.
                  > Inne narody potrafią produkować klawiatury z własną czcionką alfabetów, ale Pol
                  > acy [niektórzy] lubili wzornictwo anglosaskie, niestety.

                  Inne narody sobie sprawe uproscily. Zamiast pisac å, pisza aa, zamiast ä, pisza ae, zamiast ö – oe, zamiast ü – ue. Oczywiscie w przypadkach, w których utrudnieniem jest zastosowanie wlasciwej czcionki, badz uzycie jej jest wrecz niemozliwe. Nie ma to nic wspólnego z wzornictwem anglosaskim. Francuzi na przyklad – o ile mi wiadomo – nie moga sobie na podobne wzorce pozwolic. A spróbuj cos napisac po wietnamsku. big_grin Wbrew pozorom dorabianie ogonków i innych znaków jest wielkim utrudnieniem gdy ma sie obca klawiature. Zajmuje to znacznie wiecej niz drugie tyle czasu gdy sie uwzglednienia znaki diakrytyczne. Spróbuj cos napisac bez stosowania “altu” aby sie o tym przekonac. Ja mam to przecwiczone. Jesli tylko mam wystarczajaca ilosc czasu, to uzywam polskich czcionkek. Stosuje równiez wtedy, kiedy ich brak tworzy dwuznacznosci. Uzywam je tez w innych, szczególnych przypadkach.

                  >
                  > Dobry zwyczaj i kultura zapisu? „Ktoś-gdzieś"?
                  > Chyba się z {A.} nie porozumiemy. Nie ja wymyśliłem to twierdzenie o oznakach s
                  > zacunku w piśmie adresowanym ku komuś i o upodobnieniu internetu do śmietnika,
                  > kiedy ktoś właśnie pisze tak, jak mu się wydaje prawidłowo.

                  Simietnikiem jest nie tylko Interenet. Sa nim równiez tabloidy (slowo z importu niestety) a nawet codzienna prasa i wiadomosci telewizyjne. Tego sie nie da uniknac. Nie rozumiemy sie. Ja nie akceptuje pewnych zasad pisowni. Nigdy nie napisze np. “żmii” zamiast “żmiji” - bez wzgledu na to co kto sobie o mnie pomysli. Gramatyka powinna byc przejrzysta (a jest przycmiona).
                  >
                  > Pisownia dużą literą narzędzia porozumiewania się zdalnego tym się różni od rel
                  > igijnego do niego podejścia, jak chory zapis w polszczyźnie 'Teflonu' i
                  > normalny - 'teflonu'.
                  > Dość dawno przestano w Polsce pisywać „odtwarzacz DVD" na rzecz '...dvd'
                  > i wiele innych germanizmo-anglosazimów zapisujemy z polska, małoliterując ich s
                  > tart.

                  Nie masz racji w tym ustepie, bo swiatowa siec komputerowa ma wlasnie nazwe Interenet. Telefon, czy dvd sa tylko przedmiotami.

                  >
                  > P.S. Nie poszczę. Wpisuję.
                  Tez nie poszcze. Odpowiadam na... Jak to nazywaja internauci? Wpisy?

                  --
                  Język wspaniałym łącznikiem ludzi jest... pod warunkiem, że nie odcięty
                  • randybvain Re: Zasady dotyczą nie tylko importów 29.07.12, 12:34
                    Jeśli masz dostęp do ustawień administracyjnych, nie powinno być problemu z przestawieniem na polskie czcionki.

                    Z tymi klawiaturami to jest rzeczywiście kłopot. O ile polska i angielska są ze sobą w miarę kompatybilne, to francuska ma zupełnie inny układ czcionek. W dodatku co system, to inne ustawienia. Jak na Viście nauczyłem się, co wciskać, by uzyskać francuskie literki, to na Siódemce przestawiono i musiałem się uczyć od nowa. I weź tu pamiętaj, że na polskiej klawiaturze mam ", na angielskiej @, na francuskiej È... na tym samym klawiszu?
                    --
                    Aurë entuluva!

                    Polska strona języka walijskiego
                  • dar61 Zasady to zasady 29.07.12, 15:36
                    {al.1}:

                    ... Je[Alt+0156]li tylko mam wystarcz[Alt+0185]jac[Alt+0185] ilo[Alt+0156Alt+0230] czasu, to o u[ż]ywam ...

                    Tym bardziej mnie utwierdza nasz {A.} w tym, że traktuje polskojęzyczne forum jako śmietnik, ścianę śmietnika, gdzie można jakieś bąmotyzmy popełniać w zapisie, traktując czytających jak ... [takie małe niedopowiedzenie].
                    Tu, w tym wątku, jak {A.} pisał, z raz kliknął zapis z diakrytykiem, więc skoro później nie pisał, bo [niedopowiedzenie].

                    ... Tego si[Alt+0234] nie da unikn[Alt+0185Alt+0230] ...

                    Da się. W radiu. Niekomercyjnym. W teleprzekazie typu no comments. Wypranym z reklamowego badziewia.

                    ... zamiast [Alt0132]żmiji” ...

                    Polemizowałbym, ale w innym wątku, dla odchudzenia tego kantoru wymiany myśli.
                    Podobnie zbywam to Inne narody. Tu polskie [polskojęzyczne] forum.

                    ... tabloidy (...) [Alt+0156]wiatowa sie[Alt+0230] komputerowa ma w[Alt+0179]a[Alt+0156]nie nazw[Alt+0234] Inter[]net ...

                    Te koncerny prasowe, które utworzyły swoje brukowcowe zakątki - jak ten, który nas teraz gości - od chwili tego utworzenia unikają jak zmory słów brukowy, popołudniówki, brukowiec, szmatławiec. Taboidami nas mamią. Nie chcą porównań.
                    Dlaczego my mamy unikać słów tradycyjnych i stosować narzucany nam anglosasizm, nie wiem, ja mówię o tej podłego chowu „prasie" wprost.

                    Narzędzie zdalnej wymiany informacji zwie się po polsku internet.
                    Pisownia inna jest albo objawem religijnego podejścia do tego, albo importu słowa w postaci np. anglosaskiego zapisu, też niemieckiego, gdzie i skróty różnych diwidi chcą sobie bałwochwalczo zwać dużoliterując je, i rzeczowniki [że o markach automobilowych nie wspomne] - i tworzyć w polskiej ortografii mętlik, jakiego chce unikać nasz rozmówca/ wpisujący/ pościciel.

                    Tu pojawia się temat szerszy - czy twórca jakiejś instrukcji do programu, uparcie mnie informujący, że:
                    - za chwilę mogę użyć kreatorA - zamiast użyć kreator - by program sobie wpisać do systemu;
                    - mogę skorzystać z gotowej listy satelit - zamiast satelitów;
                    - aby umieścić post, zamiast się wpisać;
                    - i tak dalej
                    ma prawo tak szczerbić polszczyznę i utwalać na wieki swą indolencję?
                    Nie ma prawa [być przez kogoś w zapisie na wieki poprawionym?]!

                    Potem inny będzie cytował jakieś statystyki, zwane korpusem języka polskiego czy guglami się kalekimi podpierał i twierdzić będzie, że „już się bardzo często w internecie tak mówi i pisze, więc wolno".
                    Zasada masy krytycznej daje polszczyźnie - dawała - kilka ładnych dziesiecioleci, by zmienić jakąć zasadę mowy i pisma, więc taka opinia maluczkiego twórcy błędów nie jest - nie powinna - być wiążąca.
                    No, chyba[,] że się bazgroli po śmietniku.

                    ***

                    Moim ulubionym przysłowiem polskim jest Jeśli wejdziesz między wrony, nie musisz krakać jak one.
                    • dar61 Błędy to błędy 29.07.12, 15:47
                      Docyzeluję literówki:

                      ... to o u[Alt+0191]ywam ...

                      (...) [ nie wspomnę] (...) dziesięcioleci (...) jakąś (...) nie powinna być - wiążąca (...)

                    • dar61 dopełniacz to dopełniacz 29.07.12, 16:10
                      Jest powyżej u Dara61:
                      ... czy twórca jakiejś instrukcji do programu, uparcie mnie informujący, że:
                      - za chwilę mogę użyć kreatorA - zamiast użyć kreator ...


                      Użyć tam może, ale sprawdziłem, to brzmi na przykład nieco inaczej:
                      „... Instalator przygotuje KREATORA, który przeprowadzi cię ..."

                      Przeklęty dopełniacz cząstkowy, użyty bez sensu w takiej instalacyjnej instrukcji.
                    • al.1 Re: Zasady to zasady 01.08.12, 18:19
                      dar61 napisał:

                      > {al.1}:
                      >
                      > ... Je[Alt+0156]li tylko mam wystarcz[Alt+0185]jac[Alt+0185] ilo[Alt+0156Alt
                      > +0230] czasu, to o u[ż]ywam ...


                      Nudzisz. Zle powstawiales nawiasy. Na mojej klawiaturze te kombinacje nie daja nic.

                      > Tym bardziej mnie utwierdza nasz {A.} w tym, że traktuje polskojęzyczne forum j
                      > ako śmietnik, ścianę śmietnika, gdzie można jakieś bąmotyzmy popełniać w
                      > zapisie, traktując czytających jak ... [takie małe niedopowiedzenie].

                      Nizej bedzie o smietniku jaki sam tworzysz.

                      > Tu, w tym wątku, jak {A.} pisał, z raz kliknął zapis z diakrytykiem, więc skoro
                      > później nie pisał, bo [niedopowiedzenie].

                      Tak, kliknalem skopiowawszy uprzednio litere “ż”. A teraz dowiesz sie jaka to jest żmudna robota (“ż” mam już skopiowane), o literze “ó” nie wspominam, bo uzyskuje ja przez prawy Alt i “o”wink.
                      Aby uwzgledniac znaki diakrytyczne musze wykonac nastepujace czynnosc:
                      -Z tablicy “Basic Latin” kopiuje: “a” i “e” z ogonkiem; “s”i “c” z kreska; ż, “z” i “n” z kreska i krslone “l” - jesli nie wystepuja wielkie litery ze znakami diakrytycznymi.
                      -Wybieram grupe przeważnie dwóch liter ze znakami diakrytycznymi, lece po tresci i wklejam we wlasciwe miejsca. Jest to żmudna i czasochlonna robota. Spróbuj pisac w ten sposób a przekonasz sie na wlasnej skórze ile to czasu zabiera.

                      > ... Tego si[Alt+0234] nie da unikn[Alt+0185Alt+0230] ...
                      >
                      > Da się. W radiu. Niekomercyjnym. W teleprzekazie typu no comments. Wypra
                      > nym z reklamowego badziewia.

                      Nie da sie w stu procentach. Podtrzymuje com powiedzial. Każdy robi bledy, nie wylaczajac naszego forumowego mentora D.

                      > ... zamiast [Alt0132]żmiji” ...
                      >
                      > Polemizowałbym, ale w innym wątku, dla odchudzenia tego kantoru wymiany myśli.
                      > Podobnie zbywam to Inne narody. Tu polskie [polskojęzyczne] forum.

                      Forum jest polskojezyczne, ale tematycznie nie ogranicza sie do jezyka polskiego. Mozna smialo dyskutowac (i dyskutuje sie) o innych równiez.

                      > Narzędzie zdalnej wymiany informacji zwie się po polsku internet.

                      A tu nasz mentor-purysta D. jest niekonsekwentny. Serwuje wlasnie anglosasizm bez obrzydzenia. Po polsku byloby przeciez miedzysiec – znaki diakrytyczne oznaczylem podkreslnikiem.

                      > Pisownia inna jest albo objawem religijnego podejścia do tego, albo importu sło
                      > wa w postaci np. anglosaskiego zapisu, też niemieckiego, gdzie i skróty różnych
                      > diwidi chcą sobie bałwochwalczo zwać dużoliterując je, i rzeczowniki [ż
                      > e o markach automobilowych nie wspomne]

                      Chcesz im gramatyke zmieniac? W niemieckim rzeczowniki pisze sie wielka litera i widac dobrze sie z tym czuja.

                      > - i tworzyć w polskiej ortografii mętlik,
                      > jakiego chce unikać nasz rozmówca/ wpisujący/ pościciel.

                      Slowo “post” przyjelo sie powszechnie i jest jednoznaczne. Zwracasz tylko mnie uwage, czy kazdemu kto uzywa tego terminu. Nie mam nic przeciwko stosowaniu polskiej nazwy. Proponujesz wpis. Nie bardzo pasuje, jest wieloznaczne. Wpisuje sie do pamietnika, na liste, itp. Jeżeli przeforsujesz ten termin, to sie dostosuje.

                      > Tu pojawia się temat szerszy - czy twórca jakiejś instrukcji do programu, uparcie mnie
                      > informujący, że:
                      > - za chwilę mogę użyć kreatorA - zamiast użyć kreator - by program sobie
                      > wpisać do systemu;
                      > - mogę skorzystać z gotowej listy satelit - zamiast satelitów;
                      > - aby umieścić post, zamiast się wpisać;
                      > - i tak dalej
                      > ma prawo tak szczerbić polszczyznę i utwalać na wieki swą indolencję?
                      > Nie ma prawa [być przez kogoś w zapisie na wieki poprawionym?]!

                      Nie masz racji. O sposobie wyrazania sie decyduje w znacznej mierze zwyczaj (który moze stac w sprzecznosci z obowiazujacymi regulami). Jeżeli powszechnie slyszy sie:
                      - “daj mi tego banana”; “zjedz tego banana”
                      - “podaj mi tego ananasa”; “zjedz calego ananasa”,
                      to chocbys 100 x po 2 x zwracal ludziom uwage na niestosownosc takich wypowiedzi, nie zmusisz ich do poprawnego wyrażania sie. A z czasem wyrażenia te nabiora statusu poprawnosci.

                      > Potem inny będzie cytował jakieś statystyki, zwane korpusem języka polskiego cz
                      > y guglami się kalekimi podpierał i twierdzić będzie, że „już się bardzo c
                      > zęsto w internecie tak mówi i pisze, więc wolno".

                      “Google” jest nazwa wlasna i pisze sie ja wielka litera.

                      > Zasada masy krytycznej daje polszczyźnie - dawała - kilka ładnych dziesieciolec
                      > i, by zmienić jakąć zasadę mowy i pisma, więc taka opinia maluczkiego twórcy bł
                      > ędów nie jest - nie powinna - być wiążąca.
                      > No, chyba[,] że się bazgroli po śmietniku.

                      Sam go przecież tworzysz. Cytuje:
                      “Zasada masy krytycznej daje polszczyźnie - dawała - kilka ładnych dziesiecioleci, by zmienić jakąć zasadę mowy i pisma,...”

                      Co zasada masy krytycznej daje - dawala - ? To przeciez nasz purysta D. traktuje to forum jako smietnik.

                      >
                      > ***
                      > Moim ulubionym przysłowiem polskim jest Jeśli wejdziesz między wrony, nie mu
                      > sisz krakać jak one
                      .

                      To jest modyfikacja przyslowia polskiego. Ale “maluczki twórca bledów” wlasnie stosuje sie do tej modyfikacji.

                      Rekapitulacja. Masz trzy wyjscia:
                      - akceptujesz moja korespondencje
                      - ignorujesz
                      - zglaszasz do administratora

                      • dar61 próba zakończenia, skuteczna 01.08.12, 22:58
                        Podliczmy:
                        - okazanie w formie kpiny zapisu polskiego bezdiakrytycznego rozjuszyło interlokutora {A.};
                        - przywołanie opinii o internecie jako śmietniku - takoż;
                        - zacytowane sposoby zapisu pseudopolskiego wyrazów w oryginale polskim diakrytycznych [z sąsiednich tutejszemu agorowych forów] wywołało u niego co najmniej niedowierzanie;
                        - przypomnienie, że zapisywanie przyswojonych do polszczyzny rzeczowników małą literą to norma, w oryginale anglosaskoetc. dużoliterowanych, ba - wielkoliterowanych - takoż, z wyrzutami o puryzmie;
                        - pokazanie, że na dowolnej klawiaturze odnalezienie w systemowej bibliotece skrótów klawiaturowych dla zapisu dowolnych diakrytyków - zostało niezrozumiane;
                        - brak chęci dyskusji o innych problemach obecnych w zapisach u {A.}, wywołało ponowne namowy do pójścia w tamtym kierunku, podpierane jakimiś innych języków wertepami i eksperymentami ortograficznymi.

                        Problem się zapętlił i poszedł na manowce.
                        Manowce trzeba kasować i zostawiać na śmietniku.

                        Jak się {al.1} nudzi, niech sam grzebie i recykluje zawartość.
                        • al.1 Re: próba zakończenia, skuteczna 15.08.12, 15:55
                          dar61 napisał:

                          > Podliczmy:
                          > - okazanie w formie kpiny zapisu polskiego bezdiakrytycznego rozjuszyło interlo
                          > kutora {A.};
                          Dzisiaj dopiero zauwazylem odpowiedz, wiec komentuje:
                          Nic mnie nie rozjuszylo, tylko uwazam dyskusje za bezowocna.
                          > - przywołanie opinii o internecie jako śmietniku - takoż;
                          > - zacytowane sposoby zapisu pseudopolskiego wyrazów w oryginale polskim diakryt
                          > ycznych [z sąsiednich tutejszemu agorowych forów] wywołało u niego co najmniej
                          > niedowierzanie;
                          Powyzsze zdanie kupy sie nie trzyma.
                          > - przypomnienie, że zapisywanie przyswojonych do polszczyzny rzeczowników małą
                          > literą to norma,
                          Konkrety prosze. O jakich rzeczownikach mówisz? Tym jednym “Internet” kontra “internet”?
                          > w oryginale anglosaskoetc. dużoliterowanych, ba - wielkolitero
                          > wanych - takoż, z wyrzutami o puryzmie;
                          Skoro jedne anglosasizmy akceptujesz a inne odrzucasz to jest to brak konsekwencji i wybiórczy puryzm.
                          > - pokazanie, że na dowolnej klawiaturze odnalezienie w systemowej bibliotece sk
                          > rótów klawiaturowych dla zapisu dowolnych diakrytyków - zostało niezrozumiane;
                          Pitigrilisz. Zechciej zrozumiec nastepujace fakty:
                          1. Moim edytorem tekstu jest “OpenOffice.org Writer”.
                          2. Po wywolaniu tablicy “Special Charcters” otrzymuje nastepujaca recepte uzyskiwania polskich liter:
                          ą = U+0105
                          ę = U+0119
                          ś = U+015B
                          ć = U+0107
                          ł = U+0142
                          ń = U+0144
                          ź = U+017A
                          ż = U+017C
                          £adnie? A teraz powiedz mi jak uzyskac z klawiatury jakakolwiek polska litere za pomoca tych szyfrów.
                          > - brak chęci dyskusji o innych problemach obecnych w zapisach u {A.}, wywołało
                          > ponowne namowy do pójścia w tamtym kierunku, podpierane jakimiś innych języków
                          > wertepami i eksperymentami ortograficznymi.
                          Nie rozumiem tego wywodu. Prosze o konkrety.
                          > Problem się zapętlił i poszedł na manowce.
                          > Manowce trzeba kasować i zostawiać na śmietniku.
                          >
                          > Jak się {al.1} nudzi, niech sam grzebie i recykluje zawartość.
                          Ja sie nie nudze. Mam wazniejsze rzeczy do robienia, niz dyskusja o 3.141592653...2.718281828...rodlach.
            • bimota Re: Zasady zrozumialsze z wiekiem 30.08.12, 14:35
              "Pisownia polska bezogonkowa narodzilla siem w formie protestu"

              TAK ? JAKIEGO ?

              "Ktosh powiedziall, zhe pisywanie do kogosh w polszczyźnie bezdiakrytycznej jest oznakom braku szacunku dla adresata. "

              Ktos tez mowil, ze w Australii chodza na rekach.. Moze tez jakis Dar...

              "Nigdy nie napisze np. “żmii” zamiast “żmiji” - bez wzgledu na to co kto sobie o mnie pomysli. Gramatyka powinna byc przejrzysta (a jest przycmiona). "

              "zmii" pojedyncza, "zmiji" mnoga, to akurat wydaje sie przejrzyste... odwrotnie.. wink

              "O ile polska i angielska są ze sobą w miarę kompatybilne"

              Polska predzej z niemiecka. "Polska programisty" to praktycznie amerykanska.

              "- za chwilę mogę użyć kreatorA - zamiast użyć kreator"

              Tak mowia slowniki ??

              "- mogę skorzystać z gotowej listy satelit - zamiast satelitów- mogę skorzystać z gotowej listy satelit - zamiast satelitów"

              To chyba problem innego... rodzaju

              "Proponujesz wpis. Nie bardzo pasuje, jest wieloznaczne."

              Co z tego ? Z kontekstu mozna bez problemu...

              "- pokazanie, że na dowolnej klawiaturze odnalezienie w systemowej bibliotece skrótów klawiaturowych dla zapisu dowolnych diakrytyków"

              Sprawdzales ?


              A internet mozna sobie pisac z malej, slowo spowszednialo, chyba wiekszosc tak pisze...
            • kotulina Re: Zasady zrozumialsze z wiekiem 16.11.12, 22:55
              Nie zgadzam siem. W wymowie nikt tam nie dokonuje przestanku dla podkreshlania
              > czegokolwiek.
              > Nie wydajom siem tam naszemu {Alowi} zdublowane przecinki - przed i po 'chyba'?
              > Mnie - tak.
              > Mozhe nie dostrzezhe tego w pojedynczym zapisie, ale kiedy jest to w shrodku zd
              > ania rozbudowanego, to azh klluje w oczy przecinkoza.
              >
              > Pisownia polska bezogonkowa narodzilla siem w formie protestu, a teraz obrasta
              > legendami i wygodnictwem, coozh...
              > Ktosh powiedziall, zhe pisywanie do kogosh w polszczyźnie bezdiakrytycznej jest
              > oznakom braku szacunku dla adresata.
              > Ilezh[klik!]ż to utrudnień czyni! *

              A jednak stawiasz znaki i to w miejscach, w których nawet jako w piśmie pełnym we znaki te znaki staćby nie musiały.
          • efedra Re: Teksty zrozumiane po latach 18.09.13, 23:15
            jacklosi napisał:

            > To co w końcu przeleciało nad dachami? Mam to gdzieś głęboko schowane w głowie,
            > ale nie chce wyleźć. Gugle nie pomogły. Będzie mnie męczyło.

            Mnie też. Też guglowalam - i po A.O., i po Skaldach. Znalazlam tylko piosenkę ze słowami Osieckiej "Ucisz serce", którą śpiewała Magda Umer.
            Tam jest tak:

            "Kto przesłonił te księżyce nad dachami,
            mądrą głowę miał."

            Ale o lataniu, ani o księdzu - ani słowa.
            A może z księżyca się ulągł ksiądz? Ale co z lataniem?
            Zagadka na zawsze.
            • arana Lot nad dachami 19.09.13, 07:50
              Mnie też to męczy. Coś bardzo niejasno kojarzę, ale dowodów nie mam, choć lot nad dachami przeszukałam dosyć dokładnie, bo na wszystkich dziesięciu stronach:

              tiny.pl/qhxjj
              Sami zobaczcie, jakie ciekawe rzeczy latają nad dachami w piosenkach!

              No i uporczywie wizualizuję lot nad dachami tak:

              static.polityka.pl/_resource/res/path/11/d5/11d5e90c-ae98-4def-b8d1-f4c33b22ec74_260x
      • arana "Ksiądz przeleciał nad dachami" 15.12.16, 15:01

        al.1 napisał:

        > Ja po dzien dziejszy nie rozumiem (wlasciwie nie "uchwycam") fragmentu pewnej piosenki Skaldów, który w moich uszach brzmial: "Ksiadz przelecial nad dachami". Jest to raczej bez sensu. Chyba, ze: - dostal potezne zdecie w sutanne i przelot nad dachami mu sie udal, - albo to nie byl ksiadz, tylko zle uslyszalem

        > Do dzis jest to dla mnie zagadka


        Czy już wiecie, jak to było z księżym lotem? Jeśli nie, to informuję, jako że właśnie trafiłam przypadkiem na odnośny tekst. Oto on.

        Donoszę też, że po przeczytaniu tekstu Dymnego, moje pierwotne skojarzenie wyrażenia "ksiądz przeleciał nad dachami" z obrazem Chagalla jeszcze się pogłębiło przez wers "cień położył między nami" albowiem jeden to "cień", choć dwie kultury.
            • stefan4 współpodróżny 15.12.16, 22:57
              arana:
              > ... ... albo Słońce,
              > czyli wielki ksiądz, magnus dominus


              Tam stoi napisane:
                  Jako nazwa satelity Ziemi funkcjonuje Księżyc już od XV w.
              Zastanowiło mnie lenistwo naszych praszczurów i pramyszy: nie chciało im się przełożyć ,,satelity'' na polski, tylko dodali polską końcówkę i osiedli na laurach. Tymczasem bardziej udane narody słowiańskie wykonały większy wysiłek:
                 * ros. спутник (od с i путь),
                 * czes. družice (przyjaciółeczka?),
                 * slow. družica,
                 * białorus. спадарожнік (współpodróżnik?).

              - Stefan

              --
              Zwalczaj biurokrację!
    • reptar Re: Teksty zrozumiane po latach 24.07.12, 11:00
      Polecam taki wątek (oraz dwa wcześniejsze, na które namiary znajdziecie w głównym polecanym). Wprawdzie traktuje on (traktują one) nie tyle o niedorozumianej treści *właściwych* słów, lecz o fonetycznych przekrętach, niemniej wciąż o rozumienie chodzi.
      --
      Zapraszam na Forum Szaradziarstwo
    • horatio_valor Re: Teksty zrozumiane po latach 27.08.12, 14:59
      Takie przesłyszki się po angielsku ładnie nazywają Mondegreen.

      Ja na przykład miałem taką piosenkę, którą mi mama śpiewała, jak byłem mały. Piosenka była po rosyjsku i miała w refrenie słowa "Piesniu poj, piesniu poj". Dla mnie było oczywiste, że jest tam pies Niupoj i kiedy mama pytała, jaką piosenkę mi zaśpiewać, mówiłem "Tą o psie!".

      Drugi przypadek - w latach bodaj 70. leciał w telewizji program pt. "Szanujmy wspomnienia". W czołówce wykorzystano fragment piosenki chyba Skaldów z frazą "Szanujmy wspomnienia, szanujmy wspomnienia, nauczmy się je cenić". Nie wiem czemu zinterpretowałem sobie ostatnią część tej frazy jako "nauczmy się jedzenić" i potem się kłóciłem z rodzicami, że jest takie słowo, bo przecież w telewizji je śpiewają.
      • reptar Re: Teksty zrozumiane po latach 30.08.12, 10:34
        horatio_valor napisał:

        > Piosenka była po rosyjsku (...)

        A ta piosenka, o której chcę napisać, to w zamyśle miała być chyba po łemkowsku, a znam ją jako piosenkę śpiewaną przy ogniskach, więc pewnie ten łemkowski dość dobrze pomieszał się z polskim, rosyjskim i tzw. rybką. A słowa w tej piosence były takie: "Wyła Małbere Zuchejcha". A tak naprawdę, to żadna Małbere Zuchejcha nie istniała, a chodziło o "wyłamał berezu, hej, ha".

        Rosyjski jest dobry do takich przekręceń, bo ma akcent ruchomy.

        Z innej beczki. Tym razem chodzi o tekst pisany, i nie o zrozumiane po latach, tylko po "dobrej chwili". Na kinowej ulotce filmu "Bez wstydu" napisano: "NAJGORĘTSZA PARA POLSKICH EKRANÓW". Naprawdę zdążyłem sobie wyobrazić dwa ekrany, a w następnym ruchu (gdy pasek postępu zrozumienia doszedł do 50%) zacząłem się zastanawiać, dlaczego aktorów nazywają ekranami...
    • szaser litery są jedynie duże i małe (za Miodkiem) 31.08.12, 08:43
      Czy to jest po polsku? Internet piszemy wielka litera.

      Otóż, nie ma żadnych wielkich liter, tylko są duże i małe. To, że word poprawia słowo "internet" na pisane dużą literą, to wcale nie znacz, że tak ma być. Oczywiście słowo "internet" piszemy małą literą, tak, jak: telefon, mejl, faks, esemes itp. Notbene, ten sam word poprawia słowo "lody", uznając je za wulgarne? Po prostu amerykański prymityw i tyle!
      • stefan4 Re: litery są jedynie duże i małe (za Miodkiem) 31.08.12, 10:13
        szaser:
        > litery są jedynie duże i małe (za Miodkiem)
        [...]
        > Otóż, nie ma żadnych wielkich liter, tylko są duże i małe.

        ,,Duży'' i ,,wielki'' to wyrazy bliskoznaczne. W większości kontekstów spokojnie można jeden zastąpić drugim. I co ma z tym wspólnego jakiś Zamiodek i jego preferencje estetyczne?

        szaser:
        > Czy to jest po polsku? Internet piszemy wielka litera.

        Prof. MIodek, wywiad z 2002:
        Cytat
        Na dniach należy się spodziewać zamiany dużego "I" na małe "i", bo forma ta praktycznie już się przekształciła z nazwy własnej w wyraz pospolity.

        Trudno stwierdzić, czy zapowiadane zjawisko już zaszło do końca, bo internet/Internet nie bardzo daje się przeszukać na wielkość litery, a to właśnie on jest w tej sprawie kompetentny, a nie żaden profesor. Bezpiecznie będzie przyjąć, że proces jest w toku i obie formy potraktować jako zrozumiałe. Ich użycie może zależeć od emfazy, jak wiele rzeczy w języku.

        szaser:
        > To, że word poprawia

        ,,Word'' -- to jest nazwa własna. Ale po co o nim wspominasz? -- to nie na temat. Przedtem mówiłeś o dużych/małych literach a nie o oprogramowaniu zamorskich komputerów.

        szaser:
        > Notbene

        ,,notabene'', albo jeśli bez polonizacji to rozłącznie ,,nota bene''. W każdym razie ,,a'' tam się należy.

        szaser:
        > Po prostu amerykański prymityw i tyle!

        Słowniki polszczyzny dla MSWorda do sprawdzania ortografii były robione w Polsce.

        - Stefan
        • horatio_valor Re: litery są jedynie duże i małe (za Miodkiem) 31.08.12, 17:44
          > Słowniki polszczyzny dla MSWorda do sprawdzania ortografii były robione w Polsce.

          Na marginesie: firma, która wykonała i sprzedała Microsoftowi moduł sprawdzania poprawności gramatycznej do Worda to jakiś przekręt dekady, przynajmniej z merytorycznego punktu widzenia, jakiś Amber Cośtam do kwadratu. Przecież ten "moduł" kompletnie do niczego się nie nadaje! Uznaje np., że KAŻDE zdanie zaczynające się od zaimka pytającego/względnego jest zdaniem pytającym (a więc że zaimki względne nie istnieją), czyli zdania typu "Kto pyta, nie błądzi." muszą mieć znak zapytania na końcu. A już kryteria oceniania wyrażeń pospolitych/wulgarnych to już zupełna enigma. Na przykład "Paschalis" został mi kiedyś oznaczony jako wyraz wulgarny. Bo to, że w zdaniu "staruszka pyta przechodnia" środkowy wyraz jest wulgaryzmem, to oczywiste.

          Ciekawe, że podobne analizatory składniowe do np. japońskiego w Wordzie są na doskonałym poziomie, nawet nie ma co porównywać z tą amatorszczyzną w polszczyźnie.
        • szaser internet, jak: word, fiat, windows 31.08.12, 18:50
          Właśnie przez worda, słowo internet jest poprawiane, jako pisane dużą litera (a nie żadną wielką).
          Oczywiście, że wyleciała sobie literka "a", a to wyrażenie zawsze piszemy łącznie, bo wg PWN:
          notabene «wyraz wtrącony w tekst zdania, poprzedzający jakąś dodatkową, ale ważną informację».
          Jeżeli, jednak, nie docenia się naukowych autorytetów (zawsze Miodek ale nie Bralczyk), to ja już nie mam nic do powiedzenia, bo dolna warga opuszcza się samodzielnie i bezwiednie, aż do piersi i ręce opadają.
          Co do słowników wordowskich, to podejrzewam, że powstały już w czasach, kiedy ludzie mający licencjat, uważają się za mających wyższe wykształcenie, a jeden taki, to niedawno przekonywał mnie, że poprawnie mówi i pisze się "wziąść".
          Jeśli chodzi o te różnicowanie pierwszej litery rzeczowników i początków zdań, to przymiotnik "wielki" jest zdecydowanie silniej nacechowany, niż "duży", a taka emfaza nie jest wymagana i wskazana w przedmiotowym przypadku. W podręcznikach akademickich nie spotkałem się z tym.
          Jak na razie, to w sprawach polszczyzny, rządzi rada języka polskiego, a nie internet, pisany wg słownika ortograficznego małą literą: internet , -etu, -ecie w rozumieniu urządzenia a nie przedsięwzięcia naukowego, jaki był u zarania.
          • stefan4 Re: internet, jak: word, fiat, windows 03.09.12, 10:30
            szaser:
            > a to wyrażenie zawsze piszemy łącznie

            Nie wnikam w to, jak Wy to wyrażenie piszecie, nawet szanuję Wasz pluralis maiestaticus, ale żywy język jest jak łąka, kwitnie na nim tysiąc kwiatów i inni mają prawo kwitnąć inaczej niż Wy.

            Tu jest forum dyskusyjne, służące do tego, żeby przyglądać się rozmaitym zjawiskom występującym w znanych nam językach, a nie kapliczka ku czci programu uproszczonego nauczania w szkołach publicznych. Jeśli nie chcecie dyskutować, a wolicie cytować Prawdy Niewzruszone, to jesteście na niewłaściwym forum.

            szaser:
            > wg PWN: notabene «wyraz wtrącony w tekst zdania, poprzedzający jakąś
            > dodatkową, ale ważną informację».

            ,,Notabene'' pochodzi od łacińskiego ,,nota bene''. Jeśli ktoś chce użyć czysto łacińskiego zwrotu wewnątrz polskiego tekstu, to mu wolno -- zwyczaj tylko wymaga, żeby wyróżnił go kursywą. Jeśli ktoś woli użyć wersji spolszczonej ,,notabene'', to też mu wolno. Tak samo jak wolno w polskim tekście dzielnicę Paryża nazwać Quartier latin, ale wolno też napisać Dzielnica Łacińska.

            szaser:
            > Jeżeli, jednak, nie docenia się naukowych autorytetów (zawsze Miodek ale nie
            > Bralczyk), to ja już nie mam nic do powiedzenia, bo dolna warga opuszcza się
            > samodzielnie i bezwiednie, aż do piersi i ręce opadają.

            Mnie różne rzeczy opadły na widok dzikiego stada przecinków w powyżej cytowanym zdaniu...

            Nauka służy badaniu rzeczywistości. Jeśli naukowiec przestaje badać rzeczywistość a zaczyna ją reformować, to sprzeniewierza się swojemu etosowi badacza i powinien być traktowany jak polityk. Zresztą Wy też to rozumiecie, skoro głosujecie na Miodka a przeciwko Bralczykowi. Szanuję Wasz wybór, ale doradzam nieufność w stosunku do wszelkich polityków. Tym typom należy patrzeć na ręce, często pytać o uzasadnienie wydawanych przez nich ukazów i być gotowym do wycofania poparcia przy pierwszych objawach wody sodowej w mózgu.

            szaser:
            > Jeśli chodzi o te różnicowanie

            ,,O to różnicowanie''. ,,Te'' to liczba mnoga, rodzaj niemęskoosobowy.

            szaser:
            > pierwszej litery rzeczowników i początków zdań, to przymiotnik "wielki" jest
            > zdecydowanie silniej nacechowany, niż "duży", a taka emfaza nie jest wymagana i
            > wskazana w przedmiotowym przypadku.

            ,,Przedmiotowy wypadek'' to paskudny pragrafilizm, czyli wpływ urzędnictwa na język. Osobiście uważam takie wyrażenia za groźniejsze chwasty niż makaronizmy, rusycyzmy i anglicyzmy.

            Właścicielem wypowiedzi jest zawsze jej autor. To on wie, co chce powiedzieć i ile emfazy chce w niej zawrzeć. Specjalista od języka może podsunąć jakąś propozycję, ale nie może ingerować w treść i wydźwięk wypowiedzi; pod rygorem wywalenia na pysk z funkcji doradczej, jaką pełni.

            Osobiście mam inny od Waszego (ale oczywiście też dyskusyjny) pogląd na emfatyczność przymiotników ,,duży'' i ,,wielki''. W nazwach własnych występuje wyłącznie ,,wielki'' i te nazwy wcale od tego nie stają się nacechowane: ,,Kazimierz Wielki'', ,,Wielka Brytania'', ,,Wielki Wóz''. W mowie potocznej ,,duży'' mówi o rozmiarze, a ,,wielki'' o jakiejś własności bardziej abstrakcyjnej. Np. zdanie
            ,,Łokietek był wielkim człowiekiem'',
            jest komplementem pod adresem tego wojaka; a zdanie
            ,,Łokietek był dużym człowiekiem''
            jest bzdurne, bo łokieć krakowski w wieku XIII wynosił tylko 64.66 cm.

            Z literami jest podobnie: ,,wielka'' dotyczy jakości a ,,duża'' dotyczy
            rozmiarów fontu. Np.
            • To zdanie jest napisane małymi literami.
            • To zdanie jest napisane dużymi literami.
            • To zdanie jest napisane bardzo dużymi literami.
            Jeśli zamienicie w nich przymiotniki ,,duży'' na ,,wielki'', to pozbawicie je sensu.

            szaser:
            > Jak na razie, to w sprawach polszczyzny, rządzi rada języka polskiego

            Znowu poraziła mnie obfitość przecinków. Czy macie stwierdzoną przecinkozę?

            Rada Języka Polskiego (nazwa własna, więc należy kapitalizować) działa na mocy Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999 roku, uchwalonej przez Sejm RP, czyli jest ciałem politycznym. W październiku 1999 roku Sejm przyjął 22 ustawy i poprawki do starych ustaw. Jasne jest, że w toku takiej biegunki prawotwórczej nie było mowy o starannym przemyśleniu tego absurdalnego wniosku. Gdyby partia rządząca zgłosiła projekt powołania Rady Matematyki Polskiej, to Sejm by ten projekt odgłosował tak samo jak ten o języku. Ale matematyką nadal rządziłyby zasady myślenia a nie ta rada. Trójkąt miałby nadal 3 boki, niezależnie od ukazów politycznych. Podobnie jest z językiem: żaden politruk ani żadna biurwa nie rządzą polszczyzną.

            - Stefan

      • al.1 Re: litery wielkie i małe były (przed Miodkiem) 02.09.12, 20:00
        szaser napisał:

        > Czy to jest po polsku? Internet piszemy wielka litera.

        Mój niezacytowany cytat zostal zmanipulowany! Nalezało to rozumiec jak nizej:
        - "Co to znaczy “pisywanie tak zubozonej tutaj” ? Czy to jest po polsku?" - jedna kwestia,
        - "Internet piszemy wielka litera" - inna kwestia.

        > Otóż, nie ma żadnych wielkich liter, tylko są duże i małe.

        Mozna uzywac obu okreslen zamiennie. Tak mnie uczyli w szkole polonisci - i nagle wielka litera zostala "zdegradowana" do duzej. big_grin big_grin
    • kotulina Re: Teksty zrozumiane po latach 16.11.12, 22:46
      "woli ciszę z radzieckim szampanem"

      z piosenki Agnieszki Osieckiej "Czy te oczy mogą kłamać"

      Na długo wbiło mi się w uszy "zdradzieckim szampanem".

      A potem:

      "wino w lodówce się chłodzi"

      Przecież wina się nie chłodzi!


      W innej piosence, tym razem "Taty Kazika" pt. "Królowa życia".

      Kazik śpiewał "skórą kurtek świecą w środku jak Marsjanie"
      A dla mnie to było "z górą kurtek świecą w środku jak Marsjanie"
      I przychodziła mi na myśl para królestwa życia, która na swoje wystawne życie w PRL zarabiają handlem pokątnym albo zagranicznym, gdzieś do Wiednia czy Berlina Z.

      Przyznam, że ta moja wersja z "górą" wydaje mi się głębsza w treści.

    • eat.clitoristwood Pyossęka "Dalewic" 14.09.13, 21:37
      Podążają za propozycją Aryjną...

      Nie tylko Pan Tadeusz mnie w dzieciństwie traumatyzował. Była też pieśń zaangażowana, śpiewana na akademiach szkolnych, w której to rzucała mię się na uszy fraza "dalewic, dalewic (z akcentem na "wic"). Dopiero w epoce gógla zorientowałem się, o czym śpiew.

      www.profesornet.pl/groch/piosen/322.htm
    • arana Błagalu 15.09.13, 08:17
      Słuchaj Jezu, jak Cię błagalu... ( z akcentem na ostatniej sylabie).

      Tak słyszałam często w kościele. Rozważałam sobie tę czynność dookołajezusową w cichości ducha przez wczesne dzieciństwo. Aż pewnego dnia nauczyłam się czytać i tajemnica padła.

      Na szczęście przyszły następne.
      • arana Chodzi Ci o... 22.09.13, 11:29
        ...wołanie z Adriatyku?

        Przeczytałam słowa, ale gdy usłyszałam, zastanawiałam się przez chwilę, co to jest wołanie z akcentem na pierwszej sylabie. W pierwszej chwili usłyszałam, że nie chce woła (woła nie). Poprawiłam odruchowo na wołu - i nawet się nie zdziwiłam, bo ta forma jest mało popularna.

        www.tekstowo.pl/piosenka,malgorzata_ostrowska,adriatyk__ocean_goracy.html
        • zbyfauch Re: Chodzi Ci o... 22.09.13, 11:43
          arana napisała:
          > ...wołanie z Adriatyku?

          Tak, właściwie to słyszałem coś, jakby "wolnio , coraz mniej". Za cholerę oczywiście nie wiedząc, coż owo "wolnio" miałoby oznaczać.
          --
          Pustelnia
    • arana Straszy dwór 22.09.13, 12:05
      Pierwszy raz usłyszałam tę operę jeszcze na winylowej płycie. Dykcji śpiewaków nie można było nic zarzucić - wszystko rozumiałam, nawet ja, nieletnie dziecko. Z jednym wyjątkiem.

      Płyta miała skazę, igła przeskakiwała i fragmentu początkowych słów nie mogłam wysłuchać. Brzmiało to tak:

      Więc gdy się rozstaniem,
      Przed słońca świtaniem,
      Kto żyw, kto brat,
      ??????
      Strzemienne rzecz godna
      Wychylić je do dna.
      Sto lat, sto lat,
      Niech trwa zdrowie nasze!


      Sześć znaków zapytania, to sześć wyśpiewanych sylab. Ale jakich?!

      Więc zaczęłam szukać, ale nikt ze znajomych nie miał alternatywnego kompletu. W radiu też sytuacja była beznadziejna, bo transmisja oper zaczynała się wieczorem zbyt późnym dla mnie.

      Gdy trochę podrosłam, zjawiłam się w sali operowej i ... czekałam zachłannie na rozwiązanie zagadki. ale napisów jeszcze nie wprowadzono, a chór miał złą dykcję i znów nic nie usłyszałam.

      Dopiero gógiel mnie oświecił - i w pewnym sensie usprawiedliwił. No bo jak dziecko miało odgadnąć, że rym do nasze to czaszę - i że chodzi o kielich.

      Poszukiwany - i faktycznie trudny do wyraźnej artykulacji - wers brzmi:
      Bierz w dłoń pełną czaszę!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka