kotulina
12.09.12, 20:34
Obcować - pewnie od "być obecnym", ale jednak brzmi jak "być obcym".
Ciekawe, czy obcy i obecny wyrosły z jednego nasionka.
Pewnie to był "obec", z którego przymiotniki to:
obcy i obecny.
Obcy i obecny - słowa znaczeniowo trochę się łączą, mają wspólną łąkę (OK, pole), na której są jednak przeciwstawne; obecność dąży do oswajania, obcość przeciwnie.
Po czesku "obecny" znaczy ogólny [a vubec - w ogóle (czyli Czesi swoje "w ogóle" poradzili spoić w jedno słowo)]. Ale jak się ma ogół do obecności?
Zwróciliście uwagę, że ludzie przebywający dużo z książkami, kodeksami i innymi jednokierunkowymi nośnikami informacji mają trudności z rozmową?
Ciekawe, czy można napisać książkę, z którą dałoby się rozmawiać.
Ponoć filmy więcej mówią o czasach, w których powstały niż o czasach, które mają pokazać.
Pewnie tak samo jest z książkami. To mógłby być przykład rozmowy z książką. Czytelnik zadaje pytania odnośnie czasów, w których powstała książka i książka swym zachowaniem mu odpowiada.
Ciekawe, że nieraz wystarczy inaczej zaakcentować wydarzenia, by inaczej spojrzeć na plecioną historię. Wystarczy dodać nowy wątek i już z plotki wynika coś innego.
Przypuszczam, że taka też mogłaby być książka "z którą dałoby się rozmawiać".
Ponownie czytasz tę samą treść, ale w głowie inaczej akcentujesz poszczególne jej składniki i książka zaczyna do ciebie mówić inne rzeczy.