kotulina
25.10.12, 00:55
Pewien Irlandczyk dziwił się, że czytam książkę naukową po angielsku, "to trudne!", a dla mnie ona była łatwiejsza niż leżący na stole The Irish Sun.
Może w tym jest jakiś zamysł, żeby w językach branż, których przedstawiciele podejmują często międzynarodowe współprace stosować jak najwięcej internacjonalizmów?
Dlatego nie powinniśmy oburzać się na używanie w Polsce angielskich nazw nowych profesji?
Ludzie chcą się ze swoimi dogadać.