Dodaj do ulubionych

trening relokacyjny kołcza

16.12.12, 14:29
Pani została przedstawiona w radiu TOK FM jako ,,kołcz global kompetens''. No, dobra, niech będzie, że coach of global competence, chociaż nie bardzo rozumiem, dlaczego nijak nie dało się przełożyć tego na polski.

I nadal nie wiem, co to za zawód. Z wywiadu wynikało, że ona prowadzi treningi relokacyjne, czyli przygotowuje ludzi do przeprowadzki za granicę. Chyba dzianych ludzi, z różnych kadr kierowniczych. Treningi relokacyjne trwają jeden lub dwa dni, i to jest szkoda, bo powinny trwać co najmniej dwa tygodnie.

Niektórzy żałują, że zanikają dawne kunszty
Obserwuj wątek
    • chief-denunciator Re: trening relokacyjny kołcza 16.12.12, 19:16
      stefan4 napisał: chociaż nie bardzo
      > rozumiem, dlaczego nijak nie dało się przełożyć tego na polski.
      ==============================

      Ja się już od kilku dekad z tej bezdennej głupoty bezsilnie złoszczę.
      Mógłbym tu codziennie przykłady mojej złości przytaczać...

      Moje ruskie sygnaturki należy rozumieć jako rozpaczliwy protest przeciw grasującym anglikanizmom...

      Anglikanizmy to nie są, jak się to wariactwo fachowo nazywa?
      • 8ar8ara Re: trening relokacyjny kołcza 16.12.12, 20:09
        chief-denunciator napisała:

        > stefan4 napisał: chociaż nie bardzo
        > > rozumiem, dlaczego nijak nie dało się przełożyć tego na polski.
        > ==============================
        >
        > Ja się już od kilku dekad z tej bezdennej głupoty bezsilnie złoszczę.

        Moglbys wyjasnic precyzyjniej z jakiego powodu czy tez na co sie zloscisz?

        > Mógłbym tu codziennie przykłady mojej złości przytaczać...

        Przytocz!

        > Moje ruskie sygnaturki należy rozumieć jako rozpaczliwy protest przeciw grasują
        > cym anglikanizmom...

        Sygnaturki sa nawet rosyjskie, nie tylko ruskie.

        > Anglikanizmy to nie są, jak się to wariactwo fachowo nazywa?

        Chyba anglicyzmy i amerykanizmy.

        >
      • stefan4 Re: trening relokacyjny kołcza 17.12.12, 14:34
        chief-denunciator:
        > Moje ruskie sygnaturki należy rozumieć jako rozpaczliwy protest przeciw
        > grasującym anglikanizmom...

        To dlaczego nie zmienisz sobie ksywy na главный стукач?

        https://kavkazcenter.com/russ/content/2008/09/26/61278_1.jpg

        - Stefan
        Zwalczaj biurokrację!
        • chief-denunciator Re: trening relokacyjny kołcza 17.12.12, 16:13
          stefan4 napisał:

          To dlaczego nie zmienisz sobie ksywy na главный стукач?

          https://kavkazcenter.com/russ/content/2008/09/26/61278_1.jpg

          Pomysł bardzo dobry! Mógłby być nawet mego autorstwa.
          Względy techniczne... Internet nie uznaje ruskich liter...

          Nawet Twój przepiękny obrazek z ruskiego internetu ma adres w "naszych" literach...

          Już nawet przy komentowaniu z cytowaniem Program Forumowy Google GW, ma problemy z cyrylicą...

          главный стукач... ot, co...
          • chief-denunciator Re: trening relokacyjny kołcza 17.12.12, 18:51
            chief-denunciator napisała:

            https://kavkazcenter.com/russ/content/2008/09/26/61278_1.jpg

            > Pomysł bardzo dobry! Mógłby być nawet mego autorstwa.
            > Względy techniczne... Internet nie uznaje ruskich liter...
            =========================================

            Wie ktoś może, dlaczego w powyższym linku funkcja "IMG" po kilku wyświetleniach przestaje działać?

            Главный стукач … ot, co...
            • stefan4 Re: trening relokacyjny kołcza 18.12.12, 03:19
              chief-denunciator:
              > Wie ktoś może, dlaczego w powyższym linku funkcja "IMG" po kilku
              > wyświetleniach przestaje działać?

              Coś się popsuło, bo przedtem działało.

              Spróbuj z tym linkiem:

              https://1sttorrent.com/media/images/44453.jpg


              - Stefan
              Zwalczaj biurokrację!
              • chief-denunciator Re: trening relokacyjny kołcza 18.12.12, 10:38
                stefan4 napisał:

                Coś się popsuło, bo przedtem działało.

                https://1sttorrent.com/media/images/44453.jpg

                Na razie działa. Adres jest nieco inny. Poprzedni był z Portalu Wolnej Czeczeni. Wolni Czeczeni popierają Polskie Stronnictwo Smoleńskie...

                Главный стукач … ot, co...

                PS

                Na innych forach obrazek z poprzednim linkiem także przestał działać...
    • 8ar8ara dziury w calym... 16.12.12, 20:05
      stefan4 napisał:

      > Pani została przedstawiona w radiu TOK FM jako ,,kołcz global kompetens''. No,
      > dobra, niech będzie, że coach of global competence, chociaż nie bardzo
      > rozumiem, dlaczego nijak nie dało się przełożyć tego na polski.

      To przeciez ktos, kto prowadzi szkolenie. Jak sie nazywa taka osoba po polsku? Nauczyciel? Trener? Szkoleniowiec?

      > I nadal nie wiem, co to za zawód. Z wywiadu wynikało, że ona prowadzi treningi
      > relokacyjne, czyli przygotowuje ludzi do przeprowadzki za granicę. Chyba dzia
      > nych ludzi, z różnych kadr kierowniczych.

      Np. pielegniarek, tak przeciez dzianych w Polsce... Firmy rekrutacyjne (ten termin tez chyba jest importowany do polskiego?) od dawna prowadza rozne programy majace na celu rekrutacje ludzi z roznych zawodow i branz do pracy za granica, ale tez czasem obcokrajowcow do pracy w Polsce. Najczesciej oferuja wtedy szkolenie dla tych ludzi, ktore jest przeciez bardzo potrzebne, i kitore obejmuje tez sprawy zwiazane z przeprowadzka.

      > Treningi relokacyjne trwają jeden lu
      > b dwa dni, i to jest szkoda, bo powinny trwać co najmniej dwa tygodnie.

      Przy przeprowadzce za granice bardzo przydatna jest taka wiedza.

      > Niektórzy żałują, że zanikają dawne kunszty
      • stefan4 Re: dziury w calym... 16.12.12, 20:44
        8ar8ara:
        > To przeciez ktos, kto prowadzi szkolenie. Jak sie nazywa taka osoba po polsku?
        > Nauczyciel? Trener? Szkoleniowiec?

        Nie. ,,Kołcz global kompetens''. Nawet nie ,,globalnego kompetensu''. Gdyby to był nauczyciel, to bym tego postu nie pisał.

        8ar8ara:
        > Np. pielegniarek

        Nie
      • jacklosi Re: dziury w calym... 17.12.12, 12:48
        Problem nie na tym polega, 8ar8aro, że są nowe zawody i jakoś je trzeba nazwać. Problemem jest to, że zawód, zjawisko, instytucja były z dawien dawna, a teraz trzeba je nazwać inaczej: dzierżawę lizingiem, nauczyciela trenerem czy kołczem, plan budżetem, a dział reklamy działem marketingu.
        • pavvka Re: dziury w calym... 17.12.12, 15:11
          jacklosi napisał:

          > a teraz
          > trzeba je nazwać inaczej: dzierżawę lizingiem, nauczyciela trenerem czy kołcze
          > m, plan budżetem, a dział reklamy działem marketingu.

          OK co do pierwszych dwóch przykładów, ale budżet to pojęcie bardziej specyficzne niż plan, i funkcjonujące w j. polskim już raczej długo, a z kolei marketing obejmuje wiele działań poza reklamą. To absolutnie nie są synonimy.
          • dar61 o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 17.12.12, 18:05
            {Pavvka }:

            ... To absolutnie nie są synonimy ...

            Ech... I koniec. Nie pogadasz,
            "„Specjalista" na przykład powie, że niezbędny jest językowi polskiemu jakiś „logoł", bo to przecież co innego niż znak [towarowy], godło. Niż herb czy emblemat. Żadne to przecież insygium ani wzór.
            On - dizajner - wie lepiej.
            On dyktuje kierunki dla targetu.
            To chyba ten, co nie lubił kierownika, wolał dyrektora. Ba - superwajzora.
            Kosztem wojewody implementował nam generała.
            Echchch... [zgrzyt zębów]
            [plus zgrzyt drzwi celi - w rozdziale nie wdrożonym ustawy o ochronie języka polskiego. I - francuskiego]
            • pavvka Re: o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 18.12.12, 10:59
              dar61 napisał:

              > {Pavvka }:
              >
              > ... To absolutnie nie są synonimy ...
              >
              > Ech... I koniec. Nie pogadasz

              Pogadać zawsze można. Gdybyś przeczytał więcej niż jedno zdanie z mojego posta, to byś zauważył, że w 2 przypadkach na 4 zgodziłem się, że anglicyzmy są niepotrzebne. Ale twierdzenie, że wszystko co angielskie to ZUO, wybacz, zakrawa na obsesję. Bo twierdzący że tak jest zwykle nie mają nic przeciwko obecności w polszczyźnie tysięcy słów łacińskich, francuskich, niemieckich itp. Czyli jeśli coś przyszło do nas więcej niż 100 lat temu, jest dobrym zapożyczeniem, ale nowych już absolutnie nie chcemy.

              > To chyba ten, co nie lubił kierownika, wolał dyrektora. Ba - s
              > uperwajzora
              .

              Dyrektor to stare zapożyczenie, i raczej nie przyszło do nas z Anglii:
              doroszewski.pwn.pl/haslo/dyrektor/
              A do tego bynajmniej nie jest synonimem kierownika. W większości instytucji jakie znam istnieją i kierownicy i dyrektorzy, przy czym to drugie oznacza zdecydowanie wyższe stanowisko.
              • dar61 o filamentach dyskusyjnie modnych 18.12.12, 14:18
                Chyba się zrozumiemy, że to nie chodzi o zapożyczenia, a o modę, o forsowne zastępowanie słów polskich obcojęzycznymi, bo to przecież tak dowartościowuje, pozycjonuje, wywyższa.
                Jeśli grono zamknięte specjalistycznie u siebie tak bełkocze, to nikt się tego nie czepia, ale niech grono nie twierdzi, że pozagronowcy nie mogą logoła zwać po swojsku - nie wszyscy chorują na pozycjonowanie.

                Warto oczywiście wybrać złoty środek.
                Ale i nie gubić, uśmiercać polskich, słowiańskich słów:
                Od wielu lat intarsjuje się w polszczyznę takie np. 'billboardy' , a zapomina, że staropolskie słowo 'bardo istnieje, jest do nich bliskoznaczne - dlaczego mamy się zachwycać makaronizmowaniem swojszczyzny?

                Zeby się nie powtarzać:
                forum.gazeta.pl/forum/w,10102,108149242,108173175,Ad_zaznaczanie_wtretow_z_importu.html
              • stefan4 Re: o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 18.12.12, 14:42
                pavvka:
                > Ale twierdzenie, że wszystko co angielskie to ZUO, wybacz, zakrawa na obsesję.

                To jest oczywiście sprawa umiaru i wyważonych proporcji, a więc w dużej mierze gustu. Jednak jeśli polskie firmy, działające wyłącznie na polskim rynku, przyjmują sobie nazwy brzmiące z angielska, które nie znaczą niczego poza nazwą, to polski klient ma prawo uważać tą mani(er)ę za denerwującą.

                Typowym przykładem jest sektor bankowy:
                • Noble Bank
                • Getin Bank
                • Alior Bank
                • Open Finance
                • Idea Bank
                • itp.
                Te banki ,,oferują produkty'' zamiast przedstawiać powiązane usługi finansowe, oraz zarabiają na ,,spredach'' zamiast na różnicach kursowych i na ,,windykacjach'' zamiast na wymuszeniach rozbójniczych.

                pavvka:
                > Czyli jeśli coś przyszło do nas więcej niż 100 lat temu, jest dobrym
                > zapożyczeniem, ale nowych już absolutnie nie chcemy.

                Nie chcemy zbyt szybko i zbyt wielu zmian naraz, zanim się przyzwyczaimy do poprzednich. Nowe słowo potrzebuje czasu, żeby się w języku ,,uleżeć''. Jeśli pojawi się zbyt wiele nieuleżałych słów jednocześnie, to język traci swój charakter i jego rola komunikacyjna ulega upośledzeniu. Np. okazuje się wtedy, że znaczenie słów w umowie jest inne, niż przypuszczaliśmy w momencie jej podpisywania na podstawie wiedzy szkolnej oraz dostępnych nam słowników.

                Nie chcemy też, żeby ludzie i instytucje udawały kogoś, kim nie są. Wyobraź sobie takie wydarzenie. Podchodzi do Ciebie na ulicy gość i łamaną polszczyzną prosi o jakąś przysługę związaną z tym, że on nie zna polskich realiów. Ze względu na staropolską gościnność robisz to, o co mu chodziło, odkładając na później własne sprawy. I wtedy okazuje się, że to wcale nie był cudzoziemiec, tylko tubylec świadomy tego, że wiele w Polsce można dostać ,,na cudzoziemca''. Jak byś się wtedy czuł? Pewnie tak jak ja, kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się, że human resources manager, z którym właśnie rozmawiałem, to zwykły kadrowiec, czy też personalny.

                - Stefan
                Zwalczaj biurokrację!
                • pavvka Re: o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 18.12.12, 15:34
                  stefan4 napisał:

                  > > Czyli jeśli coś przyszło do nas więcej niż 100 lat temu, jest dobrym
                  > > zapożyczeniem, ale nowych już absolutnie nie chcemy.
                  >
                  > Nie chcemy zbyt szybko i zbyt wielu zmian naraz, zanim się przyzwyczaimy do pop
                  > rzednich. Nowe słowo potrzebuje czasu, żeby się w języku ,,uleżeć''.

                  Ale zdajesz sobie sprawę, że obecnie uleżane słowa też kiedyś były nowe i wielu osobom przeszkadzały? wink
                  Ja nie bronię zapożyczania wszystkiego jak leci, ale też nie podoba mi się tendencja, którą widzę na tym forum i nie tylko, żeby krytykować wszystkie z założenia. Bo wiele jest pożytecznych i sensownych. A swoją drogą historycznie mało który język zapożyczał tyle z innych co angielski - i ani od tego nie zanikł, ani nie stracił charakteru i funkcji komunikacyjnej.
                  • dar61 O, mowo oćców. Ubożejesz. 18.12.12, 20:08
                    {Pavvka}:
                    ... obecnie uleżane słowa też kiedyś były nowe i wielu osobom przeszkadzały ...

                    Można by tu dodać, że może więcej słów importowanych w polszczyznę się nie ostało, ale nikt z nas dziś żyjących tej pro- i antystatystyki nie udowodni.

                    ... nie podoba mi się tendencja, którą widzę na tym forum i nie tylko, żeby krytykować wszystkie [obce zapożyczenia] z założenia ....

                    Współczuję.
                    Podejrzewam tylko, że rzadko się spotyka jakieś forumowe (i nie tylko) kółko entuzjastów, wychwalających każdy szapoklak, każde poncho, czy harakiri. Oni się zachwycą i w zachwycie pozostaną.
                    Ci zaś, co skrzywią się na dwudziesty w kilku zdaniach u jakiegoś mówcy import [za] nowy, jaki czyni z przemowy bełkot. Bełkot nie docierający do słuchacza, jaki albo się nie wyznaje na obcej mowie, albo ją zna i nadmiar makaronu go rozśmiesza.

                    Można by też podywagować o językowym łączniku, transmit ..., eee - przekaźniku, jakim był nasz kraj dla wielu sąsiedzkich języków. O pasie słuckim, rodem z Orientu, o zachwycie końską maścią karą. O Wołochach w polskich Karpatach, sycących góralski nasz język nowymi słowami dla nowych w Polszcze pojęć.
                    Lub o dzisiejszym językowym wahnięciu w stronę wolności mowy, przez kilka dekad wtłaczanej w rygory słownika, Językowej Rady, dość niedoradnej. Albo o tym, że w Polsce jak kto chce. Szczególnie jak tak chce oberhipersuperwajzor, rodem nie-Polak.
                    Kierunków jest wiele.

                    Mnie jednak żal jest giezła oraz gaci a nie przekonuje mnie lajkra, pardon/ извините/ sorry - ©®™ Lycra.
                    • dar61 O, mowo wnuków. Kołtuniejesz. 18.12.12, 22:51
                      O, żeż ty, Darze61.

                      Twe:
                      ... Ci zaś, co skrzywią się na dwudziesty w kilku zdaniach u jakiegoś mówcy import [za] nowy, jaki czyni z przemowy bełkot ...
                      nie powinno aby mieć końcówki takiej:
                      ... Ci zaś, co skrzywią się [...] bełkot, są aktywniejsi i protestują. ...
                      ?
                      Powinno.
                      • 8ar8ara Re: O, mowo wnuków. Kołtuniejesz. 22.12.12, 21:52
                        dar61 napisał:

                        > O, żeż ty, Darze61.
                        >
                        > Twe:
                        > ... Ci zaś, co skrzywią się na dwudziesty w kilku zdaniach u jakiegoś mówcy imp
                        > ort [za] nowy, jaki czyni z przemowy bełkot ...
                        > nie powinno aby mieć końcówki takiej:
                        > ... Ci zaś, co skrzywią się [...] bełkot, są aktywniejsi i protestują.
                        > ...
                        > ?
                        > Powinno.

                        Przestalbys juz pisac te bzdury.
                    • 8ar8ara O, mowo oćców. Wzbogacasz sie. 22.12.12, 21:51
                      dar61 napisał:

                      > ... nie podoba mi się tendencja, którą widzę na tym forum i nie tylko, żeby
                      > krytykować wszystkie
                      [obce zapożyczenia] z założenia ....
                      >
                      > Współczuję.
                      > Podejrzewam tylko, że rzadko się spotyka jakieś forumowe (i nie tylko) kółko en
                      > tuzjastów, wychwalających każdy szapoklak, każde poncho, czy h
                      > arakiri
                      . Oni się zachwycą i w zachwycie pozostaną.

                      Zapozyczenia wzbogacaja nasz jezyk. Owszem, mozna tworzyc wlasne slowa dla noiwych zjawisk, jak np: jak np. "samochod" zamiast "auto".
                  • stefan4 Re: o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 18.12.12, 22:58
                    pavvka:
                    > A swoją drogą historycznie mało który język zapożyczał tyle z innych co angielski
                    > - i ani od tego nie zanikł, ani nie stracił charakteru i funkcji komunikacyjnej.

                    Myślę, że charakter stracił bardzo znacznie. Ani dawny Sas, ani Wiking, ani Norman nie rozpoznaliby w tym bezgramatycznym mamlaniu własnych szlachetnych narzeczy.

                    - Stefan
                    Zwalczaj biurokrację!
                    • 8ar8ara Re: o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 19.12.12, 01:06
                      stefan4 napisał:

                      > pavvka:
                      > > A swoją drogą historycznie mało który język zapożyczał tyle z innych co a
                      > ngielski
                      > > - i ani od tego nie zanikł, ani nie stracił charakteru i funkcji komunika
                      > cyjnej.
                      >
                      > Myślę, że charakter stracił bardzo znacznie. Ani dawny Sas, ani Wiking, ani No
                      > rman nie rozpoznaliby w tym bezgramatycznym mamlaniu własnych szlachetnych narz
                      > eczy.

                      To byly narzecza szlachetne? Dobre sobie smile

                      > - Stefan
                      > Zwalczaj biurokrację!
                  • 8ar8ara pretensjonalnosc 19.12.12, 01:12
                    pavvka napisał:

                    > stefan4 napisał:
                    >
                    > > > Czyli jeśli coś przyszło do nas więcej niż 100 lat temu, jest dobry
                    > m
                    > > > zapożyczeniem, ale nowych już absolutnie nie chcemy.
                    > >
                    > > Nie chcemy zbyt szybko i zbyt wielu zmian naraz, zanim się przyzwyczaimy
                    > do pop
                    > > rzednich. Nowe słowo potrzebuje czasu, żeby się w języku ,,uleżeć''.
                    >
                    > Ale zdajesz sobie sprawę, że obecnie uleżane słowa też kiedyś były nowe i wielu
                    > osobom przeszkadzały? wink
                    > Ja nie bronię zapożyczania wszystkiego jak leci, ale też nie podoba mi się tend
                    > encja, którą widzę na tym forum i nie tylko, żeby krytykować wszystkie z założe
                    > nia. Bo wiele jest pożytecznych i sensownych. A swoją drogą historycznie mało k
                    > tóry język zapożyczał tyle z innych co angielski - i ani od tego nie zanikł, an
                    > i nie stracił charakteru i funkcji komunikacyjnej.

                    Popieram. Wg takie krytykowanie to pretensjonalnosc i niepowazna maniera. Co sie chce w ten sposob przekazac? Ze zapozyczenia sa be? Prosze bardzo, niech krytykanci zaproponuja alternatywe. Ale bardziej powazna niz "dziwadlo" zamiast "teatr", i "cyckowe wygody" zamiast "biustonoisz".
                  • stefan4 Re: o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 19.12.12, 10:00
                    pavvka:
                    > A swoją drogą historycznie mało który język zapożyczał tyle z innych co angielski

                    Istotnie język angielski brał, skąd się dało, i zwalał na kupę bez żadnego porządku. W wyniku tego teoretycznie zawiera ćwierć miliona słów, z których przeciętny krajowiec używa czynnie 2 tysięcy a rozumie biernie 20 tysięcy
                      • stefan4 Re: o filamentach dyskusyjnych wzornictwa 19.12.12, 10:42
                        pavvka:
                        > Skoro angielski jest wg Ciebie tak nieudanym tworem, to dlaczego wg Ciebie stał
                        > się najpopularniejszym językiem międzynarodowej komunikacji?

                        Prawo Kopernika-Greshama smile

                        A tak naprawdę (bez śmieszków) to jest tak. Współczesne języki naturalne są wszystkie równie dobre, angielski nie jest gorszy niż inne. Tak jak wilk nie jest gorszy od klonu, ani na odwrót; oba gatunki są końcowymi na dany czas owocami działania ewolucji, optymalnie dostosowanymi do własnej niszy ekologicznej. Powodzenie angielskiego nie wzięło się z jego zalet, tylko z geopolityki; ogólnoświatowe znaczenie zdobyły mu nie kultura czy biznes, tylko wojsko, marynarze i zamorskie kolonie karne.

                        Coś podobnego przedtem przeżyła łacina: języki romańskie pochodzą od jej wersji pospolitej, roznoszonej po imperium przez pijane żołdactwo. Łacinę klasyczną, język Owidiusza i Cycerona, mało kto znał w tym imperium, a nawet w samej Italii.

                        Języki naturalne są równie dobre, ale ich przypadkowa mieszanka jest przez pewien czas gorsza; potem oczywiście, gdy się uleży i dopasuje, te wady znikają. Nowości językowych nie należy unikać, natomiast problemem jest ich zbyt szybki napływ nie dający szansy na doszlifowanie.

                        - Stefan
                        Zwalczaj biurokrację!
          • bunkum Re: dziury w calym... 28.12.12, 23:44
            ale budżet to pojęcie bardziej specyficzn
            > e niż plan, i funkcjonujące w j. polskim już raczej długo

            W czym sie ta wieksza specificznosc mialaby wyrazac?

            a z kolei marketing
            > obejmuje wiele działań poza reklamą. To absolutnie nie są synonimy.

            Absolutnie powinny byc. Shipping, storing, and selling zawsze mialy i maja swoje wlasne nazwy i swietnie dawaly i daja sobie rade bez parasola ogolnikowego marketingu.

            • pavvka Re: dziury w calym... 04.01.13, 10:39
              bunkum napisała:

              > ale budżet to pojęcie bardziej specyficzn
              > > e niż plan, i funkcjonujące w j. polskim już raczej długo
              >
              > W czym sie ta wieksza specificznosc mialaby wyrazac?

              Słownik ukradli? wink

              sjp.pwn.pl/szukaj/bud%C5%BCet
              > a z kolei marketing
              > > obejmuje wiele działań poza reklamą. To absolutnie nie są synonimy.
              >
              > Absolutnie powinny byc. Shipping, storing, and selling zawsze mialy i maja swoj
              > e wlasne nazwy i swietnie dawaly i daja sobie rade bez parasola ogolnikowego ma
              > rketingu.

              Ale co znaczy w tym przypadku 'powinny być'? Gdyby były, to faktycznie nie byłoby potrzeby używania dwóch terminów, ale są, i w związku z tym jest.

              sjp.pwn.pl/szukaj/marketing
              NB reklama również nie jest słowem rodzimym.
              • pavvka Re: dziury w calym... 04.01.13, 10:41
                > Ale co znaczy w tym przypadku 'powinny być'? Gdyby były, to faktycznie nie było
                > by potrzeby używania dwóch terminów, ale są, i w związku z tym jest.

                Miało być oczywiście "ale NIE są, i w związku z tym jest"
        • 8ar8ara Nie to samo 18.12.12, 21:44
          jacklosi napisał:

          > Problem nie na tym polega, 8ar8aro, że są nowe zawody i jakoś je trzeba nazwać.
          > Problemem jest to, że zawód, zjawisko, instytucja były z dawien dawna, a teraz
          > trzeba je nazwać inaczej: dzierżawę lizingiem, nauczyciela trenerem czy kołcze
          > m, plan budżetem, a dział reklamy działem marketingu.

          Leasing to nie to samo co co dzierzawa, nauczyciel to nie to samo co trener, plan to nie to samo co budzet a reklama to nie to samo co marketing. Są nowe zjawiska i jakos trzeba je nazwac.
          • stefan4 Re: Nie to samo 19.12.12, 09:43
            8ar8ara:
            > Leasing to nie to samo co co dzierzawa

            The Concise Oxford Dictionary:
            Cytat
            lease n & vt 1. n contract by which one party (lessor), usu. in consideration of rent, conveys land or tenement to another (lessee) for specified time.

            Wikipedia:
            Cytat
            Istotą dzierżawy jest to, że wydzierżawiający na oznaczony czas oddaje dzierżawcy rzecz do używania i pobierania pożytków, w zamian za co dzierżawca zobowiązuje się płacić wydzierżawiającemu czynsz.


            To w czym różnica?

            Wikipedia:
            Cytat
            Nazwa leasing pochodzi od angielskiego słowa to lease oznaczającego tyle, co nająć, wydzierżawić (prawo anglosaskie nie odróżnia najmu od dzierżawy, tak samo jak nie odróżnia od nich leasingu).


            Tak więc rozróżnienie nie jest zasadnicze i powstało w Polsce. Przypuszczam, że początkowo służyło do wypuszenia się tych, którzy liznęli jakiś kurs biznesowy w Anglii lub w USAkowie ponad tych, którzy tego nie zrobili; a potem (wtórnie) nadano mu bardziej szczegółowe znaczenie, ociupinkę odróżniające od zwykłej dzierżawy.

            8ar8ara:
            > Są nowe zjawiska i jakos trzeba je nazwac.

            Tego odróżnienia nie ma w języku angielskim. Należy stąd wnosić, że ,,nowe zjawiska'' jakoś omijają półświatek anglosaski.

            - Stefan
            Zwalczaj biurokrację!
    • 8ar8ara Nauka 16.12.12, 20:23
      stefan4 napisał:

      > Chociaż wiem już, że istnieją firmy relokacyjne,

      A wiec dowiedziales sie czegos ciekawego. Warto byloby tez wiedziec, czym takie firmy sie zajmuja. Skad sie wziely. Dlaczego jest na nie zapotrzebowanie.

      > - Stefan
      > Zwalczaj biurokrację!
          • dar61 o firmamentach dyskusyjnych 17.12.12, 17:50
            {Chief-denunciator}:

            ... Pojedynczy, osamotniony głos rozsądku ...

            Nie taki samotny.
            Ale jeśli Gospodarz Wątku powiedział już wszystko, to my, zgadzający się z tym orzeczeniem, nie musimy mnożyć potwierdzeń - choćby po to, by nie być epitetowanym vel 'głupek'.
            • 8ar8ara Re: o firmamentach dyskusyjnych 17.12.12, 18:56
              dar61 napisał:

              > {Chief-denunciator}:
              >
              > ... Pojedynczy, osamotniony głos rozsądku ...
              >
              > Nie taki samotny.
              > Ale jeśli Gospodarz Wątku powiedział już wszystko, to my, zgadzający się z tym
              > orzeczeniem, nie musimy mnożyć potwierdzeń - choćby po to, by nie być epitetow
              > anym vel 'głupek'.

              Ten "glupek" to moze aluzja do mnie? Czy co?
          • 8ar8ara Re: o firmach relokacyjnych 17.12.12, 18:55
            chief-denunciator napisała:

            > stefan4 napisał: ekskluzywny kołczing relokacyjny
            >
            > Pojedynczy, osamotniony głos rozsądku! Niestety!

            Pretensjonalnosc nazywasz glosem rozsadku...

            > «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską», jak powied
            > ział prorok Izajasz”.
            >
            > Ot, co...
    • stefan4 liony i liardy 19.12.12, 22:26
      Myślę, że dla ilustracji korzyści i strat dla języka, wynikających z importu obczyzny, najlepsze są te zmiany, które się ostatecznie nie przyjęły. Te, które się przyjęły, mają swoich gorących i emocjonalnych zwolenników. Do tych, które się nie przyjęły, podchodzimy wszyscy chłodno.

      Taką zmianą, która zaczęła się przyjmować w latach 1990-tych, ale potem padła, jest anglosaskie nazewnictwo dużych liczebników.
      • U nich n-lion to jest 10^(3n+3); np. trylion to jest 10^12; a liardów wcale nie ma.
      • U nas n-lion to jest 10^(6n); np. trylion to jest 10^18; a n-liard to jest 10^(6n+1); np. tryliard to jest 10^19.
      Średnio wykształcony Anglosas zapewne potrafi nazwać liczebniki aż do decyliona (wyżej już będzie miał problem), czyli do 10^33. Równie średnio wykształcony Europejczyk zapewne potrafi nazwać liczebniki aż do decyliona (wyżej już będzie miał problem), czyli do 10^60. My sięgamy wyżej.

      Na początku lat 1990-tych osoby ,,bywałe'' zaczęły nasze miliardy nazywać bilionami i uczynił się ogromny rozgardiasz czyli pieprznik. Oczywiście nie dotyczyło to profesjonalistów od dużych liczb, bo oni od dawna wiedzieli o różnicach terminologicznych i od dawna mieli wypracowane techniki ich jednoznacznego nazywania. Ale gazety pełne były bilionów, które powinny były schudnąć tysiąckrotnie.

      Za tą zmianą nie stała żadna potrzeba techniczna zmieniającego się świata
      • stefan4 liony i liardy, tfu, tfu... 20.12.12, 08:18
        stefan4:
        > U nas n-lion to jest 10^(6n); np. trylion to jest 10^18; a n-liard
        > to jest 10^(6n+1); np. tryliard to jest 10^19.

        Tfu, oczywiście n-liard to jest 10^(6n+3); np. tryliard to jest 10^21.

        - Stefan
        Zwalczaj biurokrację!
      • pavvka Re: liony i liardy 20.12.12, 09:01
        stefan4 napisał:

        > Na początku lat 1990-tych osoby ,,bywałe'' zaczęły nasze miliardy nazywać bilio
        > nami i uczynił się ogromny rozgardiasz czyli pieprznik. Oczywiście nie dotyczy
        > ło to profesjonalistów od dużych liczb, bo oni od dawna wiedzieli o różnicach t
        > erminologicznych i od dawna mieli wypracowane techniki ich jednoznacznego nazyw
        > ania. Ale gazety pełne były bilionów, które powinny były schudnąć tysiąckrotni
        > e.

        To nie była zmiana, tylko ignorancja dziennikarzy, którzy widząc w angielskim tekście "billion" pisali po polsku "bilion". Nikt nigdy na serio nie postulował zmiany polskiego nazewnictwa liczb i przejścia na system anglosaski, który NB jest nielogiczny.
        • stefan4 Re: liony i liardy 20.12.12, 09:24
          pavvka:
          > To nie była zmiana, tylko ignorancja dziennikarzy, którzy widząc w angielskim
          > tekście "billion" pisali po polsku "bilion".

          Tak. Ale bywało gorzej: usłyszawszy z ust polskiego fachowca ,,bilion'', dziennikarze zapisywali go cyframi wg zasad anglosaskich. Pamiętam taki artykuł w jakiejś Gazecie Ekonomicznej, czy czymś takim (nie jestem już pewien tytułu). Tam naczelny wzruszał się nad wielkością polskiego obciążenia w jakiejś tam kwestii: wyobraźcie sobie państwo że to aż 10 bilionów złotych, jedynka z dziesięcioma!!! zerami. Było to w czasach, gdy zarabialiśmy w milionach, więc na nowe złote ta jedynka miałaby tylko 6 zer. To znaczy obciążenie Polski wynosiłoby tyle, co majątek pana redaktora naczelnego: dobre mieszkanie w Warszawie, domek na Mazurach, jacht i dwa samochody. A chodziło zapewne o jedynkę z 13 zerami.

          pavvka:
          > Nikt nigdy na serio nie postulował zmiany polskiego nazewnictwa liczb

          Nikt też nigdy na serio nie proponował zmiany ,,dzierżawy'' na ,,leasing''
    • chief-denunciator A Ruskie to najwięcej 20.12.12, 18:18
      z niemieckiego nakradły...

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Корректировка квоты позволит легализовать около 10% всех иностранных рабочих. Правда, обязательный экзамен по русскому языку в Москве пока сдали всего 15 гастарбайтеров
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

      Te gastarbajtery, są wszędzie jednakowe. Ruskiego nie chcą się uczyć, ale chcą między Iwanami żyć...

      Jak Turki w Berlinie między Helmutami...

      Главный стукач … ot, co...
            • stefan4 Re: zapożyczenia z chińskiego 21.12.12, 16:57
              chief-denunciator:
              > Nu, właśnie, skąd się wzięła ta nowa pisownia?
              [...]
              >Beijing

              O ile się dezorientuję, to z pin-yin (拼音wink, oficjalnej chińskiej transkrypcji wymowy chińskiej na alfabet łaciński.

              A dlaczego pin-yin tak bardzo różni się od wcześniej utartej u nas pisowni? Chyba dlatego, że zwracamy uwagę nie na te elementy wymowy, które mają znaczenie dla Chińczyków. Oni nie odróżniają spółgłosek dźwięcznych od bezdźwięcznych; a ,,k'' i ,,cz'' łatwo im się łączą, więc ,,Bei-dżin[nosowość]'' brzmi im podobnie do ,,Pe-kin[nosowość]''. Znacznie ważniejsza dla Chińczyków jest ,,melodia'' głosek; że to jest Běi-jīng, czyli pierwsza sylaba najpierw opada a potem się wznosi, a druga sylaba jest równa. Jakieś na przykład Béi-jìng mogłoby oznaczać całkiem coś innego (nie wiem, czy oznacza).

              - Stefan
              Zwalczaj biurokrację!
                • randybvain Re: zapożyczenia z chińskiego 21.12.12, 19:56
                  Nie jest tak źle. Wszystkie tony chińskiego istnieją w polskim, są tylko używane jako znaki emocjonalne, a w piśmie ? albo ! albo inaczej, albo w ogóle ich nie ma. Tak ja to słyszę.
                  Moja znajoma wymawia bejdzin z dź. Wydaje mi się, że zapis Pekin odzwierciedla starszą wymowę, albo wymowę zapisaną przez tych, w których języku p i k były słabe.
                  • chief-denunciator Re: zapożyczenia z chińskiego 21.12.12, 21:02
                    randybvain napisał:

                    > Nie jest tak źle. Wszystkie tony chińskiego istnieją w polskim, są tylko używane jako znaki emocjonalne, a w piśmie ? albo ! albo inaczej, albo w ogóle ich nie ma. Tak ja to słyszę.
                    > Moja znajoma wymawia bejdzin z dź. Wydaje mi się, że zapis Pekin odzwierciedla starszą wymowę, albo wymowę zapisaną przez tych, w których języku p i k były słabe.
                    --------------------------------------------------->

                    Technicznie bardzo dobre nagranie.

                    (Prawym klawiszem myszki można powtarzać)

                    Wyraźnie słychać "melodię"...

                    Главный стукач … ot, co...
              • menering Re: zapożyczenia z chińskiego 24.12.12, 00:51
                stefan4 napisał:
                > Jakieś na przykład beijing mogłoby oznaczać całkiem coś innego (nie wiem, czy oznacza).

                Oznacza, aczkolwiek w innych tonach. Choćby: 背景 bèi​jǐng​, czyli "tło". Na przykład: 歷史背景 lì​shǐ​bèi​jǐng​ to "tło historyczne", 背景音樂 bèi​jǐng​yīn​yuè​ to "tło muzyczne" itp.

                Nazwa miasta 北京 Běi​jīng​, pisana zupełnie innymi znakami i w innych tonach, wymawiana jako "pekin" wzięła się, historycznie rzecz biorąc, z dialektu kantońskiego. Wymowa Běi​jīng jest zgodna z wymową standartową języka chińskiego, czyli tzw. 普通話 pǔ​tōng​huà​.

                Dla porównania nazwa miasta Kanton w pǔ​tōng​huà​ to: 廣州 Guǎng​zhōu​, co po kantońsku wymawia się właśnie "kanton".

                /Robert

          • chief-denunciator Re: zapożyczenia z chińskiego 24.12.12, 09:33
            menering napisał:
            znaczy zaś tyle co: inne, drugie królestwo, kraina.
            =====================

            Podziwiam!

            Jakie warunki trza spełnić, aby jako Europejczyk zabrać się do studiowania chińskiego? Co motywuje Europejczyka do takiego wysiłku?

            Większość ludzi w Europie kapituluje w pierwszych tygodniach nauki języka obcego, europejskiego...

            Oprócz znanych trudności, dochodzi jeszcze ta kwiecista, baśniowa mowa, którą także można jeszcze różnorodnie interpretować...

            Swego czasu Ataturk zarządził przyjęcie alfabetu łacińskiego dla swych rodaków.

            Inaczej przywódcy chińscy, bez wahania uważają, że ich alfabet jest bardzo dobry! Kilka małych reform wystarczyło.

            Oto prawdziwy patriotyzm!

            Главный стукач …Понедельник, 24 декабря, 2012 года, ot, co...
      • 8ar8ara bo mamy tak duzo zapożyczeń z niemieckiego? 23.12.12, 17:34
        chief-denunciator napisała:

        > Bardzo żałuję, że mamy tak ma
        > ło zapożyczeń z języka chińskiego...


        Nie zaluj. Mamy bowiem duzo zapozyczen z niemieckiego:
        www.youtube.com/watch?v=J2VpNqqBdGg
        www.youtube.com/watch?v=kdn2d6GJx4s
        > Главный стук&
        > #1072;ч … ot, co...
        • chief-denunciator Re: bo mamy tak duzo zapożyczeń z niemieckiego? 24.12.12, 10:08
          8ar8ara napisała:

          > chief-denunciator napisała:
          >
          > > Bardzo żałuję, że mamy
          > tak ma
          > > ło zapożyczeń z języka chińskiego...

          >
          > Nie zaluj. Mamy bowiem duzo zapozyczen z niemieckiego:
          > www.youtube.com/watch?v=J2VpNqqBdGg
          > www.youtube.com/watch?v=kdn2d6GJx4s
          > > Главный сту&#
          > 1082;&
          > > #1072;ч … ot, co...
          ==================================

          Niniejsze forum nie jest forum politycznym!
        • kazeta.pl55 Re: trening relokacyjny kołcza 23.12.12, 16:05
          chief-denunciator napisała:

          > Übung macht den Meister...


          oder .... den Papagei!

          Ale jak już jesteśmy przy nauce i studiowaniu, to mały dowcip studencki:

          Der Professor fordert in einem Seminar eine Studentin auf: "Nennen Sie mir ein menschliches Organ, das sich im Zustand der Erregung um das Sechsfache vergroeBert.
          " Die Studentin erroetet. "Wuerden Sie diese Frage nicht besser einem der Herren vorlegen?" Der Professor tut das. Der Student antwortet: "Die Pupille, Herr Professor.: - Stimmt, sagt der Professor und wendet sich der Studentin zu. "Ihnen aber moechte ich raten, nicht mit zu groBen Erwartung in die intime Zukunft zu blicken."


          Pozdr.
    • chief-denunciator Re: trening relokacyjny kołcza 28.12.12, 14:07
      Dlaczego się obecnie po angielsku monitoruje, a nie obserwuje i sprawdza po polsku?

      Nawet angielskie monitorowanie nie polepszyło stanu polskiego betonu...

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Dodaje także, że od początku prowadzony był stały monitoring drogi startowej.
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

      Ot, co...
      Главный стукач... Пятница, 28 декабря, 2012 года
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka