Co robicie z książkami, do których się

17.03.13, 00:35
nie wróci, a nie ma na nie miejsca w domu?

Pytanie bardzo poważne, więc będę wdzięczny za rozwiązania praktyczne, gdyż trochę nie godzi się wyrzucać nawet na recykling, a z drugiej strony nie wszystko godne jest szacunku.

Bardzo to dziwny przedmiot, książki. (A nawet pełne niedopowiedzeń trzy kropki.)
    • dar61 Trudno ... 17.03.13, 01:38
      ... uwierzyć, by w okolicy nie było jakiejś niedoposażonej biblioteki. Nawet dalszej - np. kole Kowna.

      Zmarło się samotnie memu sąsiadowi. Jego księgozbiór, wystawiony na schody przez księdza-wychowanka zmarłego, zataszczyłem do szkolnej biblioteki, kilka gubiąc po drodze.
      Zmarło się +/- we wakacje innemu memu sąsiadowi. Po wakacjach jego pozostawiony księgozbiór, czasopismozbiór, listozbiór [sic!!!], przez jego rodzinę wzgardzony, załadowano na przyczepę samochodową. Stała kilka dni, też w deszczu, kiedy wróciłem z wakacji i to dostrzegłem.
      Kiedy ze stuporu na widok sterty na przyczepie się otrząsnąłem, zataszczyłem to, co mogłem, pod nieopodal ległą bibliotekę szkolną, której gospodyni jeszcze wakacjowała. Część, po drodze, zgubiłem...

      Habent sua fata libelli.
      • chief-denunciator Ja nie mam już miejsca do mieszkania... 17.03.13, 11:16
        Poważny problem...

        Ja nie mam już miejsca do mieszkania...

        Dużo książek z book flea marketów...

        Dużo książek z redukcji zasobów miejscowej biblioteki miejskiej.
        Książki dotyczące technologi digitalnej idą oczywiście po roku na przemiał...

        Ale poza IT są między nimi i wartościowe pozycje...

        Ot, co...
    • randybvain Re: Co robicie z książkami, do których się 17.03.13, 13:41
      Część robi za stolik, część za instalację artystyczną smile W Wielkiej Brytanii nie ma problemu, gdyż są tu sklepy (charity shops), w których zostawia się książki, a potem kto inny może je kupić (pieniądze idą na cele charytatywne organizacji). Sam regularnie bobruję po takich sklepach, gdyż można dostać naprawdę ciekawe pozycje, między innymi do nauki języków obcych, ale także bardzo stare książki po niskiej cenie. Na przykład ponad miesiąc temu wygrzebałem duży tom, będący beletrystyczną biografią Davida Livingstone'a napisaną po walijsku pod koniec dziewiętnastego wieku, z kolorowymi rycinami, za niecałe dwadzieścia funtów. Zdobyłem też kilka starych, dziewiętnastowiecznych atlasów. Wracając do tematu, w Polsce rzeczywiście można sprzedać książki w antykwariacie, albo zanieść do szkolnej biblioteki, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że oni mogą mieć nieprzyjemności w związku z kontrolą, jeśli mieliby powiedzieć, skąd mają te książki, więc trzeba zostawić swoje namiary. Osobiście zaopatrzyłem w ten sposób kilka bibliotek szkolnych w Gdańsku. Teraz jest mi trudniej, gdyż koszty przewiezienia ich do Polski są za duże.
      Jeśli chodzi o biblioteki publiczne, to dowiedziałem się, że oni nie przyjmują książek, chyba że nowe, z paragonem.
    • kanarek2 Re: Co robicie z -- dziękuję! i proszę jeszcze 17.03.13, 15:32
      Dzięki za odpowiedzi. Antykwariaty przyjmują jedynie rzeczy cenne, itd.

      Więc: chiefie i randybvainie - sądząc z tego co piszecie, znacie problem z bliska, i jest to czasem bolesna bliskość. W Warszawie jest np. kawiarnia Kawka, i tam można zostawić (a nawet i zabrać za 1 złoty), ale i tam jest problem.

      Darze61: te książki nie są kanoniczne, więc i szkoły nie bardzo sie palą, zwłaszcza gdy po francusku czy innemu. Albo seria plus minus nieskończoność z lat siedemdziesiątych. Konrad Lorenz na przykład jest przyjacielem, a reszta to różnie. I tak dalej.
      • chief-denunciator Re: Co robicie z -- dziękuję! i proszę jeszcze 17.03.13, 16:33
        kanarek2 napisała:
        Dzięki za odpowiedzi.
        ---------------------------------------
        • chief-denunciator Re: Co robicie z -- dziękuję! i proszę jeszcze 17.03.13, 16:51
          chief-denunciator napisała:

          Tego barbarzyństwa nie mógł znieś pewien miejscowy duchowny
          ewangelicki i pozbierał je i zabezpieczył dla potomnych (Kilka ciężarówek)...
          --------------------------------
      • jogi514 Re: Co robicie z -- dziękuję! i proszę jeszcze 17.03.13, 23:52
        Można znaleźć w internecie ogłoszenia "skupuję używane książki". Parę miesięcy temu znajoma w Trójmieście pozbyła się w ten sposób kilku kartonów. Człowiek przyjechał na miejsce, wziął wszystko, jak leci, nie patrzył. I nawet coś zapłacił.
        • kanarek2 Re: Co robicie z -- dziękuję! i proszę jeszcze 19.03.13, 18:52
          Jogi, wielkie dzieki! jest to swietna sugestia, sprawdze.
    • kazeta.pl55 Re: Co robicie z książkami, do których się 17.03.13, 19:54
      kanarek2 napisała:

      > Bardzo to dziwny przedmiot, książki. (A nawet pełne niedopowiedzeń trzy kropki.

      - Mamy mieszkanie zagracone książkami (polskie 40%, niemieckie 40%, 20% inne) i żadnego interesu się na nich nie spodziewamy zrobić. Większość z nich jest przeczytanych, oprócz oczywiście encyklopedii, poradników i słowników. Kiedy nas braknie nich sobie ten balast weźmie kto chce.

      - Zgadzam się, że książka to bardzo dziwny przedmiot i to z czterech zasadniczych powodów. Po pierwsze, że komuś chciało się ją napisać. Po drugie, że komuś nie było żal pieniędzy by ją kupić. Po trzecie, że komuś chciało się ją przeczytać. I po czwarte, że i tak jest w końcu przeznaczona na unicestwienie.

      Kilka lat temu wynosząc śmieci do śmietnika widzę jak wieczorem w strugach deszczu jakiś brązowy 1/2 metrowej wysokości sztapel na klapie konteneru leży. Z ciekawości sprawdzam co to takiego. Okazało się iż to starannie oprawione w grubą okładkę obciągniętą brązową dermą roczniki tygodnika Panorama z lat 60-siątych (z daleka wyglądały jak Żywoty Świętych). Teraz wiem, że to był troskliwie przechowywany skarb naszej sąsiadki z klatki obok. Myślę, że te opasłe roczniki też kochały swoją panią (zalewały się łzami deszczu) i zapragnęły pójść za nią do matki ziemi.
    • tbernard Re: Co robicie z książkami, do których się 17.03.13, 23:30
      Kiedyś można było przynajmniej wymienić na papier toaletowy. Ale czasy się zmieniły i pojęcia nie mam, czy nadal jest taka możliwość.
    • kornel-1 Re: Co robicie z książkami, do których się 18.03.13, 08:53
      Trzymam. Mam miejsce. Nawet na starocie w rodzaju "Kawaler Złotej Gwiazdy" wydane na gazetowym papierze w serii Biblioteka Laureatów Nagrody Stalinowskiej wink Nie wyrzucam, bo a nuż będzie potrzebny jakiś cytat albo książka kogoś zainteresuje?

      Mam opory moralne przy wyrzucaniu do śmietnika chleba i książek wink

      Kornel
    • agni_me Re: Co robicie z książkami, do których się 18.03.13, 18:59
      Zawsze można umówić się z koleżanką, która nie ma problemu z miejscem i pasjami lubi książki niegodne szacunku.
      • kanarek2 Re: Co robicie z książkami, do których się 19.03.13, 19:30
        Agniu, no ja bardzo jestem ciekaw czy mówisz to poważnie, i jej Bohu że ja to sprawdzę, niech no oni mi remont skończą i dom oddadzą żebym już nie był bezdomny co to nawet własnego wifi nie ma.

        Lubię odkurzać książki bo zawsze się coś trafi. Zauważ, przedwczoraj znajduję widokówkę wysłaną do naszej znajomej, data stempla pocztowego daje się odczytać, w San Bernardino pewno był wtedy suchy sierpniowy upał, lotne porównanie z bumerangiem aż się prosi, prawda?
        • agni_me Re: Co robicie z książkami, do których się 20.03.13, 21:13
          W Pogoanele śnieg i mróz. I jak nie pada, to też pada. Ale już kiedyś w marcu...

          Prawda.
    • zaretpug Wyrzucam 19.03.13, 19:13
      kanarek2 napisała:

      > nie wróci, a nie ma na nie miejsca w domu?
      >
      > Pytanie bardzo poważne, więc będę wdzięczny za rozwiązania praktyczne, gdyż tro
      > chę nie godzi się wyrzucać nawet na recykling, a z drugiej strony nie wszystko
      > godne jest szacunku.
      >
      > Bardzo to dziwny przedmiot, książki. (A nawet pełne niedopowiedzeń trzy kropki.
      > )

      Wyrzucam na makulaturę. Nauczyłem się tego od koleżanki - córki polonisty. Kiedyś miałem równie niepoważny stosunek do książek jak ty.
      • dar61 Odrzucam 20.03.13, 12:25
        {Zaretpugowi} się napisało:

        Wyrzucam na makulaturę. Nauczyłem się tego od koleżanki - córki polonisty. Kiedyś miałem równie niepoważny stosunek do książek jak ty.

        https://2.bp.blogspot.com/_82jYjcjk6wM/S6y6JQM-M8I/AAAAAAAACxQ/q6SqxWMVaQk/s1600/houdini_library_books_disappeare_698865.jpg
        • zaretpug Nie lepiej kupowac e-booki? 22.03.13, 19:42
          dar61 napisał:

          > {Zaretpugowi} się napisało:
          >
          > Wyrzucam na makulaturę. Nauczyłem się tego od koleżanki - córki polonisty. Kiedyś miałem równie niepoważny stosunek do książek jak ty.
          >
          > https://2.bp.blogspot.com/_82jYjcjk6wM/S6y6JQM-M8I/AAAAAAAACxQ/q6SqxWMVaQk/
> s1600/houdini_library_books_disappeare_698865.jpg

          Nie lepiej kupowac e-booki?
    • hajota Re: Co robicie z książkami, do których się 20.03.13, 18:55
      Ja odnoszę tu, bo mam blisko:
      www.biblpubl.waw.pl/schroniskoksiazek
      Mam też zamiar oddawać tu:
      bibliotekisasiedzkie.pl/
      • kornel-1 Re: Co robicie z książkami, do których się 21.03.13, 07:30
        O! A ja parę dni temu widziałem stosy książek - zapewne przyniesionych w darze przez dotychczasowych właścicieli - w Artefakt Cafe w Krakowie.

        k.
      • kanarek2 Re: Co robicie z książkami, do których się 21.03.13, 20:41
        Hajoto, ja tez mam niedaleko do Koszykowej, bardzo jestem wdzieczny!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja