Wulgaryzmy i szkoła

25.10.13, 07:04
Michael Fleischer, pomysłodawca „Słownika polszczyzny rzeczywistej”:

Muszę powiedzieć, że wulgaryzmy są polską specyfiką. To może wynikać z systemu edukacji, który nie sprzyja tworzeniu pluralistycznego społeczeństwa. Jest hierarchiczny i absolutystyczny, w związku z tym młodzież nie wyzwala swojej kreatywności, tylko traktowana jest z góry. Wystarczy otworzyć gazety: są my i oni.

Całość: www.wprost.pl/ar/243402/Polacy-nie-gesi-swoj-jezyk-k-maja/?pg=0

Co myślicie o takiej możliwości?
    • zbyfauch Mogłabyś specjalnie dla mnie sprecyzować pytanie? 25.10.13, 11:53
      Mamy się odnieść do tezy, że prymitywizm i wulgaryzacja języka potocznego jest wynikiem fatalnego stanu edukacji?
      • arana Prezent z okazji piątku? 25.10.13, 16:52
        Ależ oczywiście! Prezentów ci u mnie, jak much na Litwie u Wieszcza, tzn. dostatek.

        Uprzejmie proszę o skomentowanie hipotezy filologa i kulturoznawcy Michaela Fleischera, że wulgaryzmom języka potocznego sprzyja hierarchiczny i absolutystyczny model edukacji, a w związku z tym młodzież nie wyzwala swojej kreatywności, tylko traktowana jest z góry.

        Ponieważ sama nie umiem znaleźć takich związków - jeśli istnieją! - proszę Was o pomoc.


        • zbyfauch Prosiłem o sprecyzowanie, 25.10.13, 19:41
          nie sądziłem, że skojarzysz to z moim prezentem z zamierzchłego dzieciństwa.
          https://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/images/2010/12/Pistolet-Precyzja.jpg
          • horatio_valor Re: Prosiłem o sprecyzowanie, 10.11.13, 00:09
            Cudna giwera, sam miałem taką!
        • zbyfauch A w temacie, 25.10.13, 19:48
          w moim profańskim imhu, śmiem mniemać, że drzewiej edukowano bardzo mnóstwo hierarchiczniej aniźli dzisiej, wulgaryzmy były ale mniej popularne. W każdym razie nie tak słyszalne w środkach komunikacji zbiorowej, jak współcześnie. I młodzież była, w związku z brakiem "copy&paste", bardziej kreatywna.
          • arana Łatwizna stylistyczna? 26.10.13, 08:27
            Też mi się wydaje, że jest to - powiedzmy - niezręcznie sformułowany zarzut, nawet jeśli przyjąć określenia na użytek języka gazetowego.

            Zdecydowanie wolę taki:
            www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1552995,1,coraz-wiecej-wulgaryzmow-w-naszej-mowie.read
            Ale jeśli przyjąć, że jedną z funkcji wulgaryzmów jest wyrażenie emocji i ubarwienie języka, to rzeczywiście rysuje mi się pewien związekz małą kreatywnością stylistyczną. Przynajmniej w języku pisanym . Bo oddanie emocji za pomocą wulgaryzmów lub emotek wydaje mi się jakimś pójściem na łatwiznę stylistyczną. A więc w konsekwencji to obniżenie kreatywności.

            • zbyfauch Re: Łatwizna stylistyczna? 26.10.13, 08:56
              Co do emotikonu, jestem autorem hasła, które już trafiło pod wirtualne strzechy.
              tinyurl.com/pmeeoo9
              • zbyfauch Re: Łatwizna stylistyczna? 26.10.13, 08:59
                W pierwotnej wersji był dołączony przykład: "Ty młocie. wink"
              • arana Gratulacje! 26.10.13, 09:10
                Hej, gratuluję! Warto by tę informację zachować na potrzeby przyszłego słownika polsko-polskiego.
                • zbyfauch Re: Gratulacje! 26.10.13, 09:33
                  arana napisała:
                  > Hej, gratuluję! Warto by tę informację zachować na potrzeby przyszłego słownika
                  > polsko-polskiego.

                  Dziękuję.
                  Hasło "opublikowałem" w internetowym słowniku o chyba zbliżonej nazwie, jako Krwawy Lolo.
                  Niestety, słownik umarł bez echa. Jakaś dobra dusza zdążyła jednak moje hasło przenieść do innego.

                  Na marginesie.
                  Sądzę, że emotikony używane są głównie przez osobniki, które muszą się rozmówcy patrzeć w oczy. Ja doskonale sobie radzę będąc odwróconym plecami do interlokutora.
                  • arana Emotikony 26.10.13, 10:14
                    zbyfauch napisał:

                    > Sądzę, że emotikony używane są głównie przez osobniki, które muszą się rozmówcy
                    > patrzeć w oczy. Ja doskonale sobie radzę będąc odwróconym plecami do interloku
                    > tora.


                    To chyba bardziej złożone zjawisko. Będąc młodą lekarką, miałam je za niezły element języka sieci. Dziś wiem, że jednym to pomaga, a innym szkodzi. Jest ergonomiczne, ale wpływa na stylistyczne podteksty.
    • horatio_valor Re: Wulgaryzmy i szkoła 09.11.13, 15:30
      Wulgaryzmy wcale nie są polską specyfiką. Są w każdym znanym języku. W rosyjskim tworzą wręcz tak bogaty i spójny system (tzw. mat), że można w nim znaleźć różne części mowy. Angielskie wulgaryzmy są z kolei tak powszechne, że w niektórych hollywoodzkich filmach występują w takim zagęszczeniu i nasileniu, że jest to nawet nieakceptowalne w tłumaczeniu na polski (pamiętacie skecz: "Fuck you!" - po polsku "Tere fere"?).

      To nie ma kompletnie nic wspólnego z edukacją, bardziej ze stosunkami społecznymi (brutalizacja, frustracja). Ci sfrustrowani i czujący, że są pozbawieni szans życiowych, nadrabiają to udawaną pewnością siebie, agresją i męskością, czego przejawem są wulgaryzmy.

      Wulgaryzmy są ważną częścią systemu języka, a skoro są obecne w każdym znanym języku i epoce, to znaczy, że są do czegoś potrzebne. Proponuję nie słuchać ideologów tzw. :kultury języka", którzy uważają wulgaryzm za jakieś wynaturzenie i "nieprawidłową" część języka. To po prostu nieprawda.
      • arana Re: Wulgaryzmy i język 09.11.13, 16:16
        horatio_valor napisał:

        (...)
        > Wulgaryzmy są ważną częścią systemu języka, a skoro są obecne w każdym znanym języku i epoce, to znaczy, że są do czegoś potrzebne.

        Ale do czego? Rozumiem te, które powstawały w epoce kreowania języka. Ostatnio czytałam Figliki Reja z pełnym zrozumieniem ich funkcji. Np. coś takiego posłuchajcie:

        CO NA KRZYŻU CHŁOPY POSRAŁ

        Mniszy gdy w Wielki Piątek igrę sprawowali,
        Chłopa wzgórę nagiego na krzyż wszrotowali.
        U boku macharzynę ze krwią powiesili,
        Drugiego, by ją przekuł ślepo, przyprawili.
        Błazen wtenczas przybieży na kęsym koniku,
        Porwie włócznią: - "Postój ty, ślepy pacholiku!"
        Bieży z włócznią do boku, chłop na krzyżu spierdzi
        I posrał apostoły. - Szpetnie nasz pan śmierdzi."

        Tak było ongiś. Ale dziś? Do czego są potrzebne?
        • efedra Re: Wulgaryzmy i język 09.11.13, 18:31
          arana napisała:

          > Bieży z włócznią do boku, chłop na krzyżu spierdzi
          > I posrał apostoły. - Szpetnie nasz pan śmierdzi."

          Oj Arano, Arano!
          Bój się kardynała Nycza. I PIS-u tyż.
          Za cytowanie tekstu, który profanuje krzyż.
          • arana Dla równowagi 10.11.13, 05:42
            Phi, o Mahomecie też znam kawałek, i to od Słowackiego!

            "Beniowski", Pieśń III, wiersze 68 - 91.

            Młodość albowiem świeża - jak Mahomet
            Panteistyczną jest i wszystkie głazy
            Zmienia w kobiety, w ogień topi kruszce,
            Huryski widzi zamiast ziarnek w gruszce.

            A tu odsyłam mego czytelnika
            Do Alkoranu, gdzie stoi przypisek,
            Że w raju każda się gruszka odmyka
            I cztery z siebie wydaje hurysek -

            Chciałabym tam na czas być za ogrodnika
            I z tych owoców co dnia mieć półmisek;
            Zwłaszcza że w każdéj gruszce - do wyboru
            Masz cztery panny różnego koloru.

            Słowem, ideał nasz kochanek białych
            Tęczowym jest na wschodzie dogmatycznie.
            U nas liczono by do rzeczy śmiałych,
            Gdyby kto nawet tworząc poetycznie,

            W rymach malując jednę z tych przestałych
            Owoców, starą pannę, seraficznie
            Rozeskrzydloną w Bogu, bez rozwagi
            Rzekł: "Płeć zieloną miała jak szparagi".

            A jednak wielki poeta i prorok
            Powiedział to w Koranie i krytyka
            Milczy
        • horatio_valor Re: Wulgaryzmy i język 10.11.13, 00:07
          > Tak było ongiś. Ale dziś? Do czego są potrzebne?

          Język służy do bardzo różnych celów. Do pisania wierszy romantycznych, wygłaszania orędzi do narodu, formułowania konstytucji i regulaminu szatni, rozmów z szefem, ukochanym i sąsiadką-staruszką. Funkcji też ma do spełnienia co niemiara - choćby informacyjną, perswazyjną, estetyczną czy fatyczną. Jedną z funkcji języka jest też dawanie upustu emocjom. Czasem jest to wzruszenie, czasem smutek, a czasem ostry wkurw. Ten ostatni ma do dyspozycji właśnie wulgaryzmy.

          Wszystko wynika z tego, że jest podstawowym nośnikiem zachowań człowieka w wymiarze społecznym. A człowiek ma różne potrzeby. Czasem musi spuścić emocjonalne ciśnienie rzucając mięsem, czasem kogoś obsobaczyć, albo grubym słowem zastraszyć pijaczka, by nie próbował mu zaiwanić pompki do roweru, kiedy go zostawia pod sklepem.

          Na koniec mały fakt, za to eksperymentalnie dowiedziony. Psycholodzy zrobili eksperyment na dwóch grupach ludzi, których podłączyli do różnych urządzeń zadających ból (no, niezbyt drastyczny, to było chyba trzymanie ręki w wiadrze z lodem czy kopanie lekkim prądem). Jedna grupa miała miotać najbardziej karczemne bluzgi, druga nie. I co się okazało? Ci klnący odczuwali ból jako wymiernie mniej przykry. Czyli przekleństwa są do czegoś potrzebne.
          • arana Re: Wulgaryzmy i język 10.11.13, 05:36
            horatio_valor napisał:


            > Język służy do bardzo różnych celów. (...) Czasem musi spuścić emocjonalne
            > ciśnienie rzucając mięsem, czasem kogoś obsobaczyć, albo grubym słowem zastraszyć pijaczka, by nie próbował mu zaiwanić pompki do roweru, kiedy go zostawia pod sklepem. (...)


            No i mamy problem. Świat stał się dostępny, pijaczek może być obcojęzyczny, a emocjonalna siła słów tkwi w rodzimej mowie. (Ładnie to pokazał Mann w Czarodziejskiej, w rozdz. Noc Walpurgi.)

            Co wtedy?
Pełna wersja