kotulina
04.11.13, 19:23
Dotychczas wydawało mi się, że pyszności wywodzi się od pychy, jakoby smak tych niezdrowych wyrobków wywyższał je ponad zwykłe. Pyszności są grzechu warte.
Jednak połączenie grzechu: "pycha" z ciastecznym "mmmm, pycha!" wydaje mi się jednak trochę naciągane.
Co myślicie o wywodzie pyszności od opychania się? Rzeczy pyszne mogłyby być tymi, które się w szale łakomstwa pcha po prostu do ust.