W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek

04.11.13, 19:32
Chodzi oczywiście o puszka-okruszka.

W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek

Czy jest to liczba, czy jest to ilość?

Puszki są policzalne i liczba jest niby podana, tylko że gdyby chodziło o faktyczną liczbę, to podano by np. 120.838 sztuk. Liczba 120.000 jest orientacyjna, służy poznaniu skali produkcji i statystycznemu odniesieniu jej do wyników z innych okresów badawczych, czy więc bardziej nie pasowałoby do niej pojęcie "ilości"?

    • reptar Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 04.11.13, 23:15
      Liczba orientacyjna pozostaje liczbą, a więc liczba. Ale gdyby chodziło o 120 tysięcy puszek czegoś, to skłaniałbym się ku ilości.
      • jacklosi Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 06.11.13, 09:15
        A 120 tysięcy puszek pustych?
        • robak.rawback Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 08.11.13, 01:41
          ja czasami czytam i wogole nei rozumiem niektorych wypowiedzi - kotulina o co ty sie pytasz - jakie puszki okruszki. czy mowimy o puszkach takich metalowych np puszka coli ?

          jacklosi napisał:

          > A 120 tysięcy puszek pustych?
          • kotulina Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 16.11.13, 20:24
            robak.rawback napisała:

            > ja czasami czytam i wogole nei rozumiem niektorych wypowiedzi - kotulina o co t
            > y sie pytasz - jakie puszki okruszki. czy mowimy o puszkach takich metalowych n
            > p puszka coli ?
            >


            To był żart. Zabawne wydaje mi się podobieństwo językowe tak sprzecznych pojęć jak puszki i puszki.
            • stefan4 Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 16.11.13, 20:49
              kotulina:
              > To był żart. Zabawne wydaje mi się podobieństwo językowe tak sprzecznych pojęć
              > jak puszki i puszki.

              I jeszcze Papuszki... Czyli małe Papusze, takie imię.

              - Stefan
      • kotulina Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 10.11.13, 18:40
        reptar napisał:

        > Liczba orientacyjna pozostaje liczbą, a więc liczba.

        No tak, ale to ilością określa się rzeczy orientacyjne.
    • bimota Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 08.11.13, 11:25
      CALY TEN PODZIAL NA ILOSC I LICZBE JEST ZWYCZAJNIE SMIESZNY...

      JEST TO ILOSC PUSZEK, OBOJETNIE CZY DOKLADNA CZY NIE, A JAK KTOS WOLI LICZBE, TO NIECH SE TAK GADA, "120000" JEST NIEWATPLIWIE LICZBA..
      • kotulina Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 10.11.13, 18:48
        bimota napisał:

        > CALY TEN PODZIAL NA ILOSC I LICZBE JEST ZWYCZAJNIE SMIESZNY...
        >
        > JEST TO ILOSC PUSZEK, OBOJETNIE CZY DOKLADNA CZY NIE, A JAK KTOS WOLI LICZBE, T
        > O NIECH SE TAK GADA, "120000" JEST NIEWATPLIWIE LICZBA..

        Można i tak jak piszesz.
    • stefan4 Re: W roku 2012 wyprodukowano 120.000 puszek 08.11.13, 13:10
      kotulina:
      > Czy jest to liczba, czy jest to ilość?

      Sporo zadań dla początkujących programistów zaczyna się od tego, że trzeba wczytać dużo liczb (i potem coś z nimi zrobić), przy czym ile ich wczytać, to też jest zawczasu wczytywane. Tak więc najpierw trzeba wczytać liczbę n określającą liczbę liczb do wczytania, a potem liczbę n liczb.

      Jak to wyrazić bez takiego mącącego dławienia się słowem ,,liczba''? Otóż skoro n określa ile będzie liczb, to trzeba je nazwać ilością, olewając ukaz wydany przez językodawców polonistycznych. Jak się powie ,,ilość liczb'' (mimo, że one są policzalne), to studenci będą w znacznie większym stopniu wiedzieć, o co chodzi, niż gdyby powiedzieć ,,liczba liczb''.

      - Stefan
      • arana Nic nie potrzeba olewać, bo... 08.11.13, 16:49
        ... to jest świetny przykład wskazówki w tym względzie, które podaje np. Doroszewski w książce O kulturę słowa, PIW, 1970, s. 173.

        Nie zawsze co prawda granica między omawianymi tu pojęciami {liczbą i ilością - p.m.] jest jednakowo ostra, w szczególności wątpliwość może powstać wówczas, gdy mamy jakieś wielkie mnóstwo czegoś, bo w tym pojęciu mnóstwa zaciera się jak gdyby odrębność poszczególnych składników.

        Podobnych zastrzeżeń zwykle jest sporo w językowych sprawach i warto o nich pamiętać.
        • bimota Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 08.11.13, 19:31
          WIEC TRZEBA OLAC...
        • stefan4 Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 08.11.13, 20:02
          arana (za Doroszewskim):
          > Nie zawsze co prawda granica między omawianymi tu pojęciami {liczbą i ilością
          > - p.m.] jest jednakowo ostra


          Tu zgoda.

          arana (za Doroszewskim):
          > w szczególności wątpliwość może powstać wówczas, gdy mamy jakieś wielkie
          > mnóstwo czegoś


          W moim przykładzie dane mogą być jakieś takie
              3
              -2.0   5.0   3.14
          
          albo
              5
              10.1   24.45   -12.0   0.001   -12.0
          
          itp. Nie żadne ,,wielkie mnóstwo'' tylko kilka, a wcześniej podane jest ile-kilka. To ,,ile'', czyli 3 lub 5 z poprzednich przykładów, zwykłem przedstawiać studentom jako ,,ilość'', bo nie lubię sformułowania ,,liczba liczb''.

          Czy Doroszewski albo ktoś równie zasłużony przewidział również taki wyjątek od swojej dziwnej zasady? Pytam tylko z czczej ciekawości, bo niezależnie od odpowiedzi, nie zamierzam zmienić sposobu mówienia.

          - Stefan
          • arana Miałam zamiar... 09.11.13, 05:22
            ... ucieszyć Cię informacją, że ktoś przyznaje się w ten sposób do swoistej bezradności reguł, które stworzył, wobec bogactwa języka.

            Takich uwag jest trochę, ale większość czytelników je pomija i naciska na uzyskanie konkretnych, ostatecznych odpowiedzi. Myślę, że w ten sposób mogą przyczyniać się do tworzenia Koranu. (To Twoja nazwa - pamiętasz?)
        • kotulina Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 10.11.13, 18:51
          arana napisała:

          > ... to jest świetny przykład wskazówki w tym względzie, które podaje np. Dorosz
          > ewski w książce O kulturę słowa, PIW, 1970, s. 173.
          >
          > Nie zawsze co prawda granica między omawianymi tu pojęciami {liczbą i ilości
          > ą - p.m.] jest jednakowo ostra, w szczególności wątpliwość może powstać wówczas
          > , gdy mamy jakieś wielkie mnóstwo czegoś, bo w tym pojęciu mnóstwa zaciera się
          > jak gdyby odrębność poszczególnych składników.

          >
          > Podobnych

          To jest ciekawa odpowiedź.

          Tej Stefanowej nie rozumiem.

          =/\=-
          • stefan4 Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 10.11.13, 20:38
            kotulina:
            > "Stefanowej" poprawiło mi "s" z małej na wielką.

            Zapewne myślało, że chodzi o żonę Stefana.

            - Stefan
            • kotulina Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 16.11.13, 20:41
              stefan4 napisał:

              > kotulina:
              > > "Stefanowej" poprawiło mi "s" z małej na wielką.
              >
              > Zapewne myślało, że chodzi o żonę Stefana.
              >
              > - Stefan

              Żona Stefana jest logiczna. smile

              Ale po sprawdzeniu innych imion wychodzi mi że:

              "andrzejowej" nie podczerwienią,
              "adamowej" również,
              "bartoszową" - też nie,
              "bartkowa" - podczerwień,
              (...)
              "stefanowa", podkreśla czerwonym szlaczkiem.

              To chyba braki językowe w moim komputerze.
          • bimota Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 12.11.13, 11:40
            NIE ROZUMIESZ "nie lubię sformułowania ,,liczba liczb''. " ?
          • dar61 Nic nie potrzeba rozumieć, bo... 12.11.13, 12:22
            {Kotulina}:

            ... Tej Stefanowej nie rozumiem (...) / Chodzi oczywiście o puszka-okruszka ...

            Za {Robak.rawback'ą} można by spytać, czy o [ten] puszek chodzi - czy o [tę] puszkę.

            Nie, żebym walczył o reprezentatywność rodzynków wśród rodzynek, ale może to odrobaczyłoby taki, dość ciekawy, językowy, ilościowo statystyczny, wygibas.
            W wyprostowanie językowego slangu reklamiarzy [tam źródło?], naciekającego na język ludu, wierzyć już przestaję. Ci mnożą się jak żyjątka w padlinie.
            Wróżyć można {Kotulinom} w tym reklamiarskim ... parajęzyku wielką i nieustanną robotę.

            weteran poszukiwania liczby pojedynczej wykopka/ wykopki
            Dar61
            • kotulina Re: Nic nie potrzeba rozumieć, bo... 16.11.13, 21:01
              > W wyprostowanie językowego slangu reklamiarzy [tam źródło?],

              Myślisz, że obserwacja podobieństwa puszków do puszek wynika z jakiegoś wirusa? Chyba każdy sam może na to wpaść!

              > naciekającego na język ludu, wierzyć już przestaję. Ci mnożą się jak żyjątka w padlinie.
              > Wróżyć można {Kotulinom} w tym reklamiarskim ... parajęzyku wielką i nieustanną
              > robotę.

              Chyba aż takim czerwiem nie jestem smile
        • arturjac Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 12.11.13, 11:18
          Czy to jest ten sam tekst, w którym Doroszewski przeprowadza rozumowanie, że skoro nie mówi się o liczbie wody w szklance, to nie powinno się mówić o ilości rzeczy policzalnych?
          • stefan4 Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 12.11.13, 16:43
            arturjac:
            > Czy to jest ten sam tekst, w którym Doroszewski przeprowadza rozumowanie,
            > że skoro nie mówi się o liczbie wody w szklance, to nie powinno się mówić o ilości
            > rzeczy policzalnych?

            Non sequitur. To tak jakby twierdzić, że skoro nie mówi się o rękach u zwierząt różnych niż człowiek, to nie powinno się mówić o kończynach u człowieka.

            W moim idiolekcie ,,ilość'' jest ogólniejsza, może być zastosowana zarówno do policzalnych jak do niepoliczalnych. ,,Liczba'' jest bardziej szczegółowa, może być zastosowana tylko do policzalnych. Nie ma symetrii między ,,ilością'' i ,,liczbą'', jedno pojęcie jest szersze od drugiego.

            - Stefan
            • arturjac Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 13.11.13, 17:29
              stefan4 napisał:
              > Non sequitur. To tak jakby twierdzić, że skoro nie mówi się o rękach u
              > zwierząt różnych niż człowiek, to nie powinno się mówić o kończynach u człowiek
              > a.

              Cóż, Doroszewskiemu tak właśnie wyszło. Co więcej, wydawało mu się to proste, do tego podobno popierał go wybitny przyrodnik Świętosławski. Za to matematycy mogą się z tym nie zgadzać, ale oni sami nie zgadzają się między sobą, poza tym piszą brzydkie definicje.
              • stefan4 Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 13.11.13, 18:36
                arturjac:
                > matematycy mogą się z tym nie zgadzać, ale oni sami nie zgadzają się między sobą

                Ależ skąd. My zawsze w sprawach matematycznych zgadzamy się jeden z drugim. Istnienie dowodu daje pewność, a jak nie ma dowodu, to nikt się nie angażuje.

                arturjac:
                > poza tym piszą brzydkie definicje.

                Definicje matematyczne są piękne.

                - Stefan
                • bimota Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 14.11.13, 14:39
                  JA WIEM CZY WSZYSCY... NIEKTORZY, NP., TWIERDZA, ZE NIE DA SIE OBUSTRONNIE PIERWIASTKOWAC... smile
            • bimota Re: Nic nie potrzeba olewać, bo... 14.11.13, 14:02
              ALE "LICZBA LITROW" CHYBA MOZNA POWIEDZIEC ?
Pełna wersja