Dodaj do ulubionych

Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropejski?

28.11.13, 13:57
Od Prezydenta Miasta Gdańska dostałem ostatnio tajemnicze pismo o takim nagłówku:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/kj/hc/tzeq/AO7qIddpZcya0fYe7X.png

Ponieważ ni cholery nie rozumiałem, co Pan Prezydent mógłby mieć na myśli, zadzwoniłem do jego wysokiego Urzędu i tam miła pani poinformowała mnie, że pismo musi być dokładnie tak zatytułowane, bo tak nakazuje Ustawa. Na pytanie, jaka ustawa, dowiedziałem się, że sejmowa, co (po chwili zastanowienia) wydało mi się prawdopodobne.

Gdyby jednak ktoś mógł mi wyrysować drzewo rozbioru tego tytułu, żebym mógł skumać, co jest przydawką do czego, to może mógłbym Panu Prezydentowi odpowiedzieć godnie i w jego języku.

- Stefan
Obserwuj wątek
    • radymir Uprzejmość za uprzejmość 28.11.13, 19:37
      stefan4 napisał:

      > Od Prezydenta Miasta Gdańska dostałem ostatnio tajemnicze pismo o takim nagłówk
      > u:
      >
      > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/kj/hc/tzeq/AO7qIddpZcya0fYe7X.png
      >
      > Ponieważ ni cholery nie rozumiałem, co Pan Prezydent mógłby mieć na myśli, zadz
      > woniłem do jego wysokiego Urzędu i tam miła pani poinformowała mnie, że pismo m
      > usi być dokładnie tak zatytułowane, bo tak nakazuje Ustawa. Na pytanie, jaka u
      > stawa, dowiedziałem się, że sejmowa, co (po chwili zastanowienia) wydało mi się
      > prawdopodobne.
      >
      > Gdyby jednak ktoś mógł mi wyrysować drzewo rozbioru tego tytułu, żebym mógł sku
      > mać, co jest przydawką do czego, to może mógłbym Panu Prezydentowi odpowiedzieć
      > godnie i w jego języku.
      >
      > - Stefan

      Jak napiszesz ten tekst tutaj alfanumerycznie, to ci przetłumaczę nawet na polski. Nie mam jednak zamiaru przepisywać tekstu literka po literce z zeskanowego obrazka. Uprzejmość za uprzejmość.
    • zbyfauch Bełkot w tytule dokumentu, 28.11.13, 19:52
      kojarzy mi się w swojej specyficznej hermetyczności z językiem teologicznym, "kościelnym". Ale najbardziej spodobał mi się "organ egzekucyjny". Wart osobnego wątku, ku puszczeniu owych "wodzy fantazji". smile
        • stefan4 Re: Bełkot w tytule dokumentu, 28.11.13, 20:59
          zbyfauch:
          > Czy mogę organ udostępnić na facebuku?

          Hę? Powtórz innymi słowami, bo nie dosłyszałem.

          Jeśli pytasz, czy ja się zgadzam, żebyś rozgłosił ten bełkot, to oczywiście się zgadzam, a nawet wyrażam swoją wdzięczność. Lubię, jak ludzie śmieją się z gryzipiórów w ogóle, a z ich języka w szczególności.

          - Stefan
      • radymir żaden bełkot 28.11.13, 22:08
        zbyfauch napisał:

        > kojarzy mi się w swojej specyficznej hermetyczności z językiem teologicznym, "k
        > ościelnym". Ale najbardziej spodobał mi się "organ egzekucyjny". Wart osobnego
        > wątku, ku puszczeniu owych "wodzy fantazji". smile

        To żaden bełkot. Nie rozumiem czego nie rozumiecie w tym tytule.
    • kornel-1 Re: Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropej 28.11.13, 20:23
      Wysyłając
      Zawiadomienie o zajęciu [1] prawa majątkowego [2] stanowiącego wynagrodzenie [3] u dłużnika zajętej wierzytelności [4] będącego pracodawcą
      urzędnik musi trzymać się przewidzianego przez ustawę . wzoru pisma.
      Analogicznie:
      Zawiadomienia o zajęciu [1] prawa majątkowego [2] stanowiącego świadczenie z zaopatrzenia emerytalnego [3] u dłużnika zajętej wierzytelności [4] będącego organem rentowym

      Urzędnik wysłał do Ciebie kopię pisma, które trafiło do Twojego pracodawcy a który musi potracić wierzytelność z wynagrodzenia.

      Zawiadomienie o zajęciu [1] prawa majątkowego [2] stanowiącego wynagrodzenie
      To jest jasne: urząd kładzie łapę na kasie.

      [3] dłużnik zajętej wierzytelności [4] będący pracodawcą
      Czyli Twój pracodawca.

      Tak to rozumiem

      Kornel
      Abonament? wink bo mandaty raczej Cię nie dotyczą wink
      • stefan4 Re: Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropej 28.11.13, 20:55
        kornel-1:
        > [3] dłużnik zajętej wierzytelności [4] będący pracodawcą
        > Czyli Twój pracodawca.

        Mój pracodawca jest dłużnikiem? To dlaczego nie zajmują jego majątku? Jest dłużnikiem wierzytelności?

        Końcówka ,,będącego pracodawcą'' ze względów gramatycznych może się odnosić
        • albo do ,,prawa majątkowego'', ale to by było bez sensu, bo prawo nie może być pracodawcą,
        • albo do ,,dłużnika'', ale to przecież nie dłużnik jest pracodawcą, tylko ten, kto dłużnika zatrudnia.
        Tam nie ma żadnego więcej rzeczownika w rodzaju męskim ani nijakim w dopełniaczu ani w bierniku liczby pojedynczej.

        kornel-1:
        > Tak to rozumiem

        Jak rozumiesz, toś bażant...

        A czy gdyby ten tytuł brzmiał
        ,,Zawiadomienie o zajęciu części wynagrodzenia z powodu zaległości podatkowej''
        to coś by w nim było niedopuszczalnie nieprecyzyjne? Pytam, bo nie wiem.

        kornel-1:
        > Abonament? wink bo mandaty raczej Cię nie dotyczą wink

        Mogłyby dotyczyć, gdybym na przykład zapomniał się i pojeździł po chodniku... Ale tu chodzi o podatek od nieruchomości (mieszkam w bloku w Spółdzielni, ale taki jest jego status). Od kilku lat nie dostaję pism o wymiarze należnego podatku, więc te kilkadziesiąt złotych rocznie płacę na chybił trafił. Okazało się, że trafiłem ociupinkę za mało. Ten ,,organ egzekucyjny'' ma za zadanie ściągnąć ze mnie ok. 40 zł, które się uzbierały.

        - Stefan
        • radymir dłużnik 28.11.13, 22:42
          stefan4 napisał:

          > Mój pracodawca jest dłużnikiem?

          Tak, staje się nim w momencie uprawomocnienia się tytułu wykonawczego. Ty już nie interesujesz urzędu, dla urzędu nie jesteś już dłużnikiem. Sad orzekł, ze dłużnikiem staje się pracodawca.

          > To dlaczego nie zajmują jego majątku?

          Jak nie zapłaci to pewnie zajmą. Zresztą - twoja pensja jest jego majątkiem przed przelaniem jej na twoje konto. Urzędowi jest obojętne z jakiej puli swojego majątku pracodawca to zapłaci, czy z jego części przeznaczonej na twoja pensje, czy nie. Teoretycznie jeśli pracodawca byłby bardzo miły to mógłby wydzielić specjalny fundusz do pokrywania długów swoich pracowników. Pieniądze nie szłyby wtedy z puli przeznaczonej na twoja pensje : ) Pracodawca ma jednak prawo (choć nie obowiązek) użyć w tym celu własnie tej puli.
          • stefan4 Re: dłużnik 29.11.13, 06:04
            radymir:
            > Sad orzekł, ze dłużnikiem staje się pracodawca.

            Jaki sąd?! Z żadnego pisma ani z rozmowy z urzędniczką nijak nie wynika, że w sprawę był zaangażowany jakiś sąd.

            - Stefan
            • radymir Re: dłużnik 29.11.13, 18:23
              stefan4 napisał:

              > radymir:
              > > Sad orzekł, ze dłużnikiem staje się pracodawca.
              >
              > Jaki sąd?! Z żadnego pisma ani z rozmowy z urzędniczką nijak nie wynika, że w
              > sprawę był zaangażowany jakiś sąd.
              >
              > - Stefan

              To na jakiej podstawie potracaja ci pieniadze z pensji? Moze nie zawsze to musi isc przez sad w Polsce?
              • stefan4 Re: dłużnik 29.11.13, 19:45
                radymir:
                > To na jakiej podstawie potracaja ci pieniadze z pensji? Moze nie zawsze to musi
                > isc przez sad w Polsce?

                Oczywiście, że nie musi.

                W Polsce odbiera się obywatelowi pieniądze na przykład na żądanie prywatnej firmy windykacyjnej. Obywatel może próbować bronić się przed takim żądaniem na drodze sądowej, ale szanse ma marne.

                Albo na podstawie stwierdzonej przez pocztę niemożności dostarczenia mu pisma. Przed tym nie może się bronić, bo nie wie, że jest przed czym. A to, że pismo nie dotarło, to jeszcze nie znaczy, że komornik nie trafi.

                Polska jest krajem nieograniczonych możliwości. Nie wiedziałeś o tym?

                - Stefan
                • radymir Re: dłużnik 29.11.13, 21:32
                  stefan4 napisał:

                  > radymir:
                  > > To na jakiej podstawie potracaja ci pieniadze z pensji? Moze nie zawsze t
                  > o musi
                  > > isc przez sad w Polsce?
                  >
                  > Oczywiście, że nie musi.

                  Ejże. Nie jest to dla mnie oczywiste.

                  > W Polsce odbiera się obywatelowi pieniądze na przykład na żądanie prywatnej fir
                  > my windykacyjnej.
                  > Obywatel może próbować bronić się przed takim żądaniem na dr
                  > odze sądowej, ale szanse ma marne.

                  Żądanie firmy windykacyjnej nie wystarczy do odebrania pieniędzy obywatelowi. Nie firma o tym decyduje. Może ona oczywiście złożyć takie żądanie w sadzie, ale niewiele więcej.

                  > Albo na podstawie stwierdzonej przez pocztę niemożności dostarczenia mu pisma.
                  > Przed tym nie może się bronić, bo nie wie, że jest przed czym. A to, że pismo
                  > nie dotarło, to jeszcze nie znaczy, że komornik nie trafi.

                  W niektórych krajach starej demokracji w Europie Zach. jest jeszcze gorzej - pisma nawet nie trzeba wysłać listem poleconym.

                  > Polska jest krajem nieograniczonych możliwości. Nie wiedziałeś o tym?
                  >
                  > - Stefan
                  >
                  • chief-denunciator Re: dłużnik 30.11.13, 07:08
                    radymir napisał:
                    W niektórych krajach starej demokracji w Europie Zach. jest jeszcze gorzej - pisma nawet nie trzeba wysłać listem poleconym.
                    ==========================
                    Zgadza się.
                    Przed XXL laty znalazłem w mojej skrzynce pocztowej małą karteczkę od miejscowego komornika sądowego. Karteczka była między olbrzymim plikiem reklam. O mało co, pismo wylądowałoby w makulaturze.

                    Komornik informował mnie, że w miejscowym sądzie jest pismo do odebrania.
                    Był to piątek po południu. Pismo mogłem odebrać dopiero w poniedziałek.
                    Cały łikend nie mogłem spać.

                    W poniedziałek odebrałem to pismo w sądzie bez kwitowania.
                    W piśmie poinformowano mnie, że jestem teraz "Drittschuldner "
                    Opłatę za mieszkanie nie mam więcej płacić na konto mej "Landlady" a na konto miejscowej kancelarii adwokackiej reprezentującej administratora mego bloku.

                    Moja "Landlady" była niewypłacalna i nie reagowała na listy polecone.
                    Małej, głupiej zdzirze sprzedali w Frankfurcie moje mieszkanie, tłumacząc jej, że na północy Niemiec są takie same opłaty za mieszkanie, jak w Hesji ...

                    Moje mieszkanie nie było jedynym taki przypadkiem. W bloku z przeszło 100 mieszkaniami było potem przeszło 50% pustostanów...
                    W ostatnich latach się polepszyło. Mój obecny "Landlord" od przeszło 10 lat nie upominał się o podwyżkę. Gdy obejmował mieszkanie zaniżył opłatę o 1oo marek.

                    Ot, co...
                    • stefan4 Re: dłużnik 30.11.13, 08:29
                      chief-denunciator :
                      > Przed XXL laty znalazłem w mojej skrzynce pocztowej małą karteczkę od
                      > miejscowego komornika sądowego. Karteczka była między olbrzymim plikiem
                      > reklam. O mało co, pismo wylądowałoby w makulaturze.
                      >
                      > Komornik informował mnie, że w miejscowym sądzie jest pismo do odebrania.

                      Jak rozumiem, w makulaturze wylądowałoby nie pismo z sądu, tylko karteczka zawiadamiająca. A jakie byłyby skutki, gdybyś pisma nie odebrał?

                      W Najjaśniejszej obowiązuje zasada, że jeśli poczta świstek zawiadamiający o oficjalnym piśmie dwukrotnie wsunęła do dowolnej skrzynki pocztowej, i nikt się po nie nie zgłosił, to pismo uważa się za skutecznie doręczone. Dlatego, że wtedy wiadomo na pewno, że nie zostało doręczone. Wobec tego prywatne firmy windykatorskie specjalizują się w takim przekręcaniu adresów, żeby świstki trafiały błędnie, ale żeby nie można było im zarzucić złej woli. Np. podmienią ulicę Krasickiego na ulicę Krasińskiego, albo nazwisko Kowalewski na Kowalski... I potem, zanim ofiara dowie się o sprawie, orzeczenie wydane zaocznie przez referendarza sądowego (nawet nie sędzię) zdąża się już uprawomocnić. Windykacja to teraz wielki interes, większy nawet niż kradzieże samochodów, bo nieryzykowny.

                      - Stefan
                      • chief-denunciator Re: dłużnik 30.11.13, 10:33
                        stefan4 napisał:
                        A jakie byłyby skutki, gdybyś pisma nie odebrał?
                        ==================================

                        Ja dzwoniłem do tego Pana i pytałem się co to za czort, ten "Drittschulner"?
                        Później myśmy się zaprzyjaźnili, bo bywał tu w naszym bloku kilka razy w tygodniu.

                        Wytłumaczył mi, że to nic strasznego, to po prostu taki zwrot z języka urzędowego.
                        Dla mnie zasadniczo nic się nie zmieni.
                        Gdybym miał dalsze pytania, to podał mi dane pani w sądzie, która jest specjalistką w tej dziedzinie.
                        Nie kontaktowałem pani w naszym sądzie, tylko w sądzie w którym to pismo było sporządzone, gdzieś w Hesji, bardzo uprzejmie sformułowałem pytanie, czy to postanowienie wysokiego sądu obejmuje także koszty eksploatacji. (Nebenkosten) Odpowiedziała mi, że normalnie sądy nie są do udzielania porad, ale ponieważ ja to jestem, zrobi wyjątek. Po krótkiej naradzie dostałem odpowiedz dla mnie korzystną. Powiadomiła nawet tutejszych adwokatów aneksem do istniejących akt o swojej decyzji.

                        Tutejsi adwokaci się wciekali i grozili odwołaniem do sądu. Wezwania do sądu nie dostałem i w ciągu następnych miesięcy pozostało na moim koncie w sumie prawie że 2000 DM

                        Ot, co...
                        • stefan4 Re: dłużnik 30.11.13, 12:42
                          stefan4:
                          > A jakie byłyby skutki, gdybyś pisma nie odebrał?

                          chief-denunciator:
                          > Wytłumaczył mi, że to nic strasznego, to po prostu taki zwrot z języka urzędowego.
                          > Dla mnie zasadniczo nic się nie zmieni.

                          W takim razie nie ma nic gorszącego w tym, że zawiadomienie przychodzi zwykłym listem między reklamami.

                          W RP nieodebranie pisma sądowego oznacza, że pismo zostało odebrane, tylko adresat-pozwany nie zareplikował, a to znaczy, że sprawa jest niekontrowersyjna, pozwany zgadza się na żądania powoda przedstawione w tym nieodebranym piśmie. Wobec tego sąd orzeka po myśli powoda, niczego nie rozpatrując.

                          To, że nieodebranie pisma uważa się za dowód jego prawidłowego doręczenia, nie zgadza się ze zdrowym rozsądkiem takiego matematyka jak ja, ale świetnie mieści się w ,,logice prawniczej''. A Polska jest państwem prawa a nie państwem matematyki.

                          - Stefan
                      • bimota Re: dłużnik 30.11.13, 11:31
                        Np. podmienią u
                        > licę Krasickiego na ulicę Krasińskiego, albo nazwisko Kowalewski na Kowalski...
                        > I potem, zanim ofiara dowie się o sprawie, orzeczenie wydane zaocznie przez r
                        > eferendarza sądowego (nawet nie sędzię) zdąża się już uprawomocnić

                        BAJKI OPOWIADASZ... CHOC FAKT, ZE ZAOCZNIE, A NAWET BEZ DOWODOW...

                        PROBLEM JEST TAKI, ZE SAD, CHOC TEORETYCZNIE NIE POWINIEN SIE ZAJMOWAC SPRAWAMI STARSZYMI NIZ 3 LATA, PRZYKLEPUJE TAKIE SPTRZED 10, O KTORYCH NIKT JUZ NIE PAMIETA, NIE MA KWITKOW...
          • edik700 Re: dłużnik 06.03.15, 14:55
            Czy ktoś mi poda paragraf lub przepis prawny na podstawie ,którego nie będąc dłużnikiem mogę się nim stać. Pożyczając kasę dłużnikowi i wtedy wchodzę w jego położenie gdyż wiedząc iż jest dłużnikiem pożyczyłem mu kasę ,a wierzyciel/komornik zmusza mnie do spłaty długu za wspomnianego dłużnika ?? Proszę o pilną odpowiedź.

            Pozdrawiam
            edik70
            email:ekurpinski@gmail.com
            • stefan4 Re: dłużnik 07.03.15, 01:51
              edik700:
              > Czy ktoś mi poda [...]

              O podstawy działania prawników pytaj prawników. Tu jest forum językowe.

              edik700:
              > paragraf lub przepis prawny na podstawie ,którego nie będąc dłużnikiem
              > mogę się nim stać.

              Interpunkcja do wymiany. Ten przecinek wyrzucić, dodać trzy inne, i nie pisać spacji przed przecinkiem, tylko po nim. Na końcu zdania pytającego stawiać pytajnik.

              edik700:
              > Pożyczając kasę dłużnikowi i wtedy wchodzę [...]

              Bardzo złe połączenie zdania orzekającego z imiesłowem przysłówkowym. Interpunkcja nadal skutecznie ciągnie wypowiedź na dno, zamiast dodawać jej skrzydeł.

              edik700:
              > pożyczyłem mu kasę ,a wierzyciel/komornik

              Tak więc to stawianie spacji przed przecinkiem to u Ciebie norma a nie jednorazowe obsunięcie palca na klawiaturze?

              edik700:
              > pożyczyłem mu kasę ,a wierzyciel/komornik zmusza mnie do spłaty długu

              Komornik zmusza, bo komornik ma waaadzę. Nie doszukiwałbym się w tym drugiego dna, ani podstawy prawnej. Komornik chce kasy, więc rabuje tego, kto właśnie wykazał, że ma kasę. A nuż się uda, a nuż zainteresowany nie złoży protestu w terminie zawitym... Kieszonkowcy, włamywacze i komornicy zawsze działają na gruncie niepewnym, a nuż się uda... Nie ujawniaj, że posiadasz ciągnik, bo Ci go zlicytuje, był niedawno precedens.

              - Stefan
        • kornel-1 Re: Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropej 29.11.13, 00:56
          stefan4 napisał:
          > A czy gdyby ten tytuł brzmiał
          > ,,Zawiadomienie o zajęciu części wynagrodzenia z powodu zaległości podatkowej''
          > to coś by w nim było niedopuszczalnie nieprecyzyjne? Pytam, bo nie wiem.

          Masz uzasadnioną potrzebę uproszczania języka, tak, by stał się bardziej komunikatywny.
          Specjalnie podałem analogiczny przykład z organem rentowym (na linkowanej stronie są inne przykłady), aby pokazać, skąd się biorą takie konstrukcje. Przy odrobinie dobrej woli, da się zauważyć, że ten akt prawny (i ogólnie język prawniczy) wprowadza kolejne definicje i konstrukcje w taki sposób, by tworzyły logiczny ciąg. Tworzy się więc kategorię (lub zbiór) zawierającą dane składniki (lub elementy) a potem wykorzystuje się nazwy tych kategorii do opisu kolejnych kategorii. Takie podejście powinno się Tobie podobać jako matematykowi i logikowi.
          "Zajęcie prawa majątkowego" można zapewne wyrazić na kilka sposobów. Chociażby: zamiast "zajęcie" - "wzięcie". Tyle że tracimy na precyzji słowa, co powoduje dowolność interpretacji (ze szkodą dla którejś ze stron). Proponowane przez Ciebie zakończenie "zaległości podatkowe" są szczególnym przypadkiem zobowiązania. Czyli trzeba by było podać wzór zawiadomienia dla mandatów, dla podatków, dla abonamentu...

          Można by powiedzieć: ok, niech ustawy będą pisane precyzyjnym językiem prawniczym, lecz niech "władza" zwraca się do obywatela w "ludzkim" języku. Ale - niestety! - od problemów z dowolnością interpretacji nie uciekniemy.
          Pozostaje rozwiązanie realizowane w sposób bardziej lub mniej udany: zamieszczanie podpowiedzi, gloss i wyjaśnień...

          Kornel
          • stefan4 Re: Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropej 29.11.13, 11:31
            kornel-1:
            > Można by powiedzieć: ok, niech ustawy będą pisane precyzyjnym językiem prawniczym,
            > lecz niech "władza" zwraca się do obywatela w "ludzkim" języku. Ale - niestety! - od
            > problemów z dowolnością interpretacji nie uciekniemy. Pozostaje rozwiązanie realizowane
            > w sposób bardziej lub mniej udany: zamieszczanie podpowiedzi, gloss i wyjaśnień...

            Zgadłeś! Na odwrocie tego druku jest wielka glossa na całą stronę A4 małym drukiem, pod tytułem ,,Pouczenie'', wyjaśniająca pracodawcy, co ma zrobić. Tak więc tytuł ze strony głównej można by całkiem usunąć, bo on i tak nic pracodawcy nie powie bez pouczenia (mimo że co większy pracodawca ma własny referat prawny, bez którego nie przeżyłby w naszej urzędniczej rzeczywistości), a samo pouczenie z treści wprowadzonych tym tytułem nie korzysta.

            - Stefan
    • kieliszki Re: Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropej 28.11.13, 21:44
      stefan4 napisał:

      > Od Prezydenta Miasta Gdańska dostałem ostatnio tajemnicze pismo o takim nagłówk
      > u:

      Tu chyba nie ma możliwości odwołania, bo to tylko zawiadomienie.

      Ciekawi mnie jednak, czy do urzędów w odpowiedzi można pisać zagadkami.

      Czy pisane po polsku zagadkowe pisma uznaje się za pisane językiem urzędowym państwa?

      Np. podając adres korespondencyjny, zamiast ul. Piłsudskiego 7/7, można by napisać, że skrzynka mieści się na ulicy imienia tego, który urodził się 5 grudnia 1867 w Zułowie i który studiował w Charkowie. Nr budynku 7, lokal 7.

      Można by też podać adres przez negację wszystkich innych adresów w mieście - prawdziwych i wymyślonych, wymienionych chaotycznie.

      Tak sformułowany adres może zostać nierozpoznany, przez co korespondencja nie zostanie wysłana, zostanie niedostarczona a urząd mogą czekać kary.

      > Ponieważ ni cholery nie rozumiałem, co Pan Prezydent mógłby mieć na myśli, zadz
      > woniłem do jego wysokiego Urzędu i tam miła pani poinformowała mnie, że pismo m
      > usi być dokładnie tak zatytułowane, bo tak nakazuje Ustawa. Na pytanie, jaka u
      > stawa, dowiedziałem się, że sejmowa, co (po chwili zastanowienia) wydało mi się
      > prawdopodobne.

      Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 22.11.2001 r. w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji

      www.przepisy.gofin.pl/przepisy,3,23,61,1378,46306,20040201,zawiadomienie-o-zajeciu-prawa-majatkowego-stanowiacego.html
      22.11.2001 ministrem finansów był Marek Belka:

      pl.wikipedia.org/wiki/Ministrowie_skarbu_i_ministrowie_finans%C3%B3w_Polski
      Obecnie jest prezesem NBP:

      pl.wikipedia.org/wiki/Narodowy_Bank_Polski
      ul. Świętokrzyska 11/21
      00-919 Warszawa

      Tam go można znaleźć i spytać o treść tego pisma.
    • radymir tłumaczenie z polskiego na polski 28.11.13, 22:52
      stefan4 napisał:

      > Od Prezydenta Miasta Gdańska dostałem ostatnio tajemnicze pismo o takim nagłówk
      > u:
      >
      > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/kj/hc/tzeq/AO7qIddpZcya0fYe7X.png
      >
      > Ponieważ ni cholery nie rozumiałem, co Pan Prezydent mógłby mieć na myśli, zadz
      > woniłem do jego wysokiego Urzędu i tam miła pani poinformowała mnie, że pismo m
      > usi być dokładnie tak zatytułowane, bo tak nakazuje Ustawa. Na pytanie, jaka u
      > stawa, dowiedziałem się, że sejmowa, co (po chwili zastanowienia) wydało mi się
      > prawdopodobne.
      >
      > Gdyby jednak ktoś mógł mi wyrysować drzewo rozbioru tego tytułu, żebym mógł sku
      > mać, co jest przydawką do czego, to może mógłbym Panu Prezydentowi odpowiedzieć
      > godnie i w jego języku.
      >
      > - Stefan

      Kornekl byl mily i przepisal, albo poszukal gdzies w internecie, wiec tlumacze z polskiego:

      "Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego wynagrodzenie u dłużnika zajętej wierzytelności będącego pracodawcą"

      na polski:

      "(Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego) (stanowiącego wynagrodzenie) u [(dłużnika zajętej wierzytelności) będącego pracodawcą]"

      Wg mnie to zdanie jest gramatycznie całkowicie poprawne.
      • stefan4 Re: tłumaczenie z polskiego na polski 29.11.13, 06:12
        radymir:
        > "Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego wynagrodzenie u dłużnika
        > zajętej wierzytelności będącego pracodawcą"
        >
        > na polski:
        >
        > "(Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego) (stanowiącego wynagrodzenie) u
        > [(dłużnika zajętej wierzytelności) będącego pracodawcą]"
        >
        > Wg mnie to zdanie jest gramatycznie całkowicie poprawne.

        Rozumiem, że mój pracodawca jest teraz dłużnikiem prezydenta. A kto jest ,,dłużnikiem zajętej wierzytelności''?

        Skoro, jak twierdzisz, ja już ,,nie interesuję urzędu'', to dla kogo jest pracodawcą mój pracodawca? Instytucja nie jest pracodawcą w ogóle, jest pracodawcą dla pracowników.

        - Stefan
        • radymir Re: tłumaczenie z polskiego na polski 29.11.13, 18:15
          stefan4 napisał:

          > radymir:
          > > "Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego wynagrodzenie u d
          > łużnika
          > > zajętej wierzytelności będącego pracodawcą"
          > >
          > > na polski:
          > >
          > > "(Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego) (stanowiącego wynagrodzenie)
          > u
          > > [(dłużnika zajętej wierzytelności) będącego pracodawcą]"
          > >
          > > Wg mnie to zdanie jest gramatycznie całkowicie poprawne.
          >
          > Rozumiem, że mój pracodawca jest teraz dłużnikiem prezydenta.

          Raczej dłużnikiem U prezydenta.

          > A kto jest ,,dł
          > użnikiem zajętej wierzytelności''?

          To takie doprecyzowanie o jakiego rodzaju dluznika chodzi.

          > Skoro, jak twierdzisz, ja już ,,nie interesuję urzędu'', to dla kogo jest praco
          > dawcą mój pracodawca?

          Twoj pracodawca jest pracodawca dla swoich pracownikow.

          > Instytucja nie jest pracodawcą w ogóle, jest pracodawcą
          > dla pracowników.

          No nie iwem, instytucja zatrudniaca ludzi to obiektywnie pracodawca - bezposrednio dla swoich pracownikow owszem, ale ogolnie to pracodawca w ogole.

          > - Stefan
          >
          • stefan4 Re: tłumaczenie z polskiego na polski 29.11.13, 20:03
            radymir:
            > No nie iwem, instytucja zatrudniaca ludzi to obiektywnie pracodawca - bezposrednio dla
            > swoich pracownikow owszem, ale ogolnie to pracodawca w ogole.

            Jednak nie jest przyjęte, żeby organ gryzipiórczy, choćby i ministerstwo, zwracało się do instytucji w jakiejś sprawie per ,,pracodawco''. Zgadzasz się chyba, że żaden biurwas nie napisze do poważnego pomiotu prawnego np. tak:

            ,,Zawiadamia się, że na podstawie ustawki o artykule prasowym numer punkt dziennik ustępów (z późn. zm.) podanie Pracodawcy o zgodę na zakup dziesięciu biletów tramwajowych w trybie bezprzetargowym pozostaje bez rozpatrzenia z powodu przedłożenia orzeczonego podania na niewłaściwym dla przedmiotowej sprawy formularzu oraz niewniesienia ................... (niepotrzebne skreślić, potrzebnego nie skreślać pod rygorem).''

            Tak więc pismo w sprawie, która (jak mówisz) już nie dotyczy stosunku pracy tylko długu mojej instytucji do Pana Prezydenta, nie powinno wypominać jej bez związku z procedowanym zagadnieniem, że jest pracodawcą, i to kogoś tak niesolidnego jak ja.

            - Stefan
            • radymir Kontekst 29.11.13, 21:39
              stefan4 napisał:

              > Jednak nie jest przyjęte, żeby organ gryzipiórczy, choćby i ministerstwo
              > , zwracało się do instytucji w jakiejś sprawie per ,,pracodawco''. Zgadzasz si
              > ę chyba, że żaden biurwas nie napisze do poważnego pomiotu prawnego np. tak:
              > ,,Zawiadamia się, że na podstawie ustawki o artykule prasowym numer punkt dz
              > iennik ustępów (z późn. zm.) podanie Pracodawcy o zgodę na zakup dziesięciu bil
              > etów tramwajowych w trybie bezprzetargowym pozostaje bez rozpatrzenia z powodu
              > przedłożenia orzeczonego podania na niewłaściwym dla przedmiotowej sprawy formu
              > larzu oraz niewniesienia ................... (niepotrzebne skreślić, potrzebneg
              > o nie skreślać pod rygorem).''

              > Tak więc pismo w sprawie, która (jak mówisz) już nie dotyczy stosunku pracy tyl
              > ko długu mojej instytucji do Pana Prezydenta, nie powinno wypominać jej bez zwi
              > ązku z procedowanym zagadnieniem, że jest pracodawcą, i to kogoś tak niesolidne
              > go jak ja.
              > - Stefan

              Wyjaśnij nam może najpierw kontekst. Za co chcą ci zabrać pieniądze?
      • stefan4 Re: tłumaczenie z polskiego na polski 29.11.13, 11:25
        radymir:
        > Wg mnie to zdanie jest gramatycznie całkowicie poprawne.

        A jak z meritum?

        Jak rozumiem, wierzytelność oznacza prawo do otrzymania pieniędzy; dług oznacza obowiązek zapłacenia. W przedmiotowej sprawie (czy prawidłowo użyłem języka gryzipiórskiego?
        • radymir Re: tłumaczenie z polskiego na polski 29.11.13, 18:20
          stefan4 napisał:

          > radymir:
          > > Wg mnie to zdanie jest gramatycznie całkowicie poprawne.
          >
          > A jak z meritum?

          A co jest dla ciebie meritum? Myslalem, ze te przydawki (patrz swoj glowny post).

          > Jak rozumiem, wierzytelność oznacza prawo do otrzymania pieniędzy;
          > ug
          oznacza obowiązek zapłacenia. W przedmiotowej sprawie (czy prawi
          > dłowo użyłem języka gryzipiórskiego?
          • arana Re: tłumaczenie z polskiego na polski 29.11.13, 19:29
            radymir napisał:

            > Wg mnie niczego tu nie brakuje, ale moze ja niewlasciwie rozumiem ten tytul.


            Zatem pozwól na mały test. Co to może być?

            Zawiadomienie o podjęciu decyzji w sprawie zmiany stanu cywilnego stanowiącego dotychczasowy przywilej osoby wnoszącej o zmianę statusu.
            • radymir Re: tłumaczenie z polskiego na polski 29.11.13, 22:01
              arana napisała:

              > radymir napisał:
              >
              > > Wg mnie niczego tu nie brakuje, ale moze ja niewlasciwie rozumiem ten tyt
              > ul.
              >
              >
              > Zatem pozwól na mały test. Co to może być?
              >
              > Zawiadomienie o podjęciu decyzji w sprawie zmiany stanu cywilnego stanowiące
              > go dotychczasowy przywilej osoby wnoszącej o zmianę statusu.


              Jak to co? To co jest napisane. Czego nie rozumiesz?
              • arana Re: tłumaczenie z polskiego na polski 30.11.13, 05:53
                radymir napisał:

                > Jak to co? To co jest napisane. Czego nie rozumiesz?

                Ależ rozumiem, każda przedstawicielka płci mojej zrozumie, zwłaszcza gdy suplikę swoją poprzesz darem stosownym a udatnym. Odpowiem Ci tedy:

                - Ma swój język i może zdobyć się na fakundię niemy z natury upominek, który, choćby o nim milczano, sam się zwykł rekomendować. Zatem przy życzliwościach przyjacielskich oddany, z należytą wdzięcznością przyjęty jest.

                Za co dziękowałam, Panie Gramatyku?

                • radymir Re: tłumaczenie z polskiego na polski 30.11.13, 16:48
                  arana napisała:

                  > radymir napisał:
                  >
                  > > Jak to co? To co jest napisane. Czego nie rozumiesz?
                  >
                  > Ależ rozumiem, każda przedstawicielka płci mojej zrozumie, zwłaszcza gdy suplik
                  > ę swoją poprzesz darem stosownym a udatnym. Odpowiem Ci tedy:

                  A co płeć ma z tym wspólnego?

                  > - Ma swój język i może zdobyć się na fakundię niemy z natury upominek, który,
                  > choćby o nim milczano, sam się zwykł rekomendować. Zatem przy życzliwościach pr
                  > zyjacielskich oddany, z należytą wdzięcznością przyjęty jest.
                  >
                  > Za co dziękowałam, Panie Gramatyku?

                  Nie wiem.
                  • arana Re: tłumaczenie z polskiego na polski 30.11.13, 20:34
                    radymir napisał:
                    > A co płeć ma z tym wspólnego?

                    Powszechnie uważa się, że panie gustują w oświadczynach.

                    arana:
                    < Za co dziękowałam?

                    Radymir:
                    > Nie wiem.

                    arana:
                    Za pierścionek.

                    Te słowa to drobna modyfikacja cytatu z "Jana z Tęczyna" J.U. Niemcewicza.
                    tiny.pl/qrzvn
                        • arana Suplika 05.12.13, 06:41
                          radymir napisał:

                          > ... Stefan w glownym poscie pytal jednak o gramatyke (nie wiedzial co jest do czego przydawka).

                          Myślę, że to było pytanie retoryczne.

                          Ale mnie się spodobał pomysł stosownego pisma do urzędu. Oto moja propozycja.


                          Działo się to dnia….. roku Pańskiego Dwutysiącznego Trzynastego w Mieście Zacnem a Wolnem.

                          Suplika, którą kaligrfuję w materii sprawy, abym nie był gnębiony uczonością jurystów.

                          Uprasza się jakąś Zacną i Dystygowaną Osobę, która jest Przyjacielem Umiejętności i Prawdy, aby ofiarowała refutować tenor pisma trzymającego o zawiadomieniu o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego wynagrodzenie u dłużnika zajętej wierzytelności będącego pracodawcą, abym nie popadł w niekredyt i tym fortelem uszedł z oblężenia, a nie udawał się do kontuszowych jurystów, i rozpatrzeniu sprawy przytomny, a mocą ich sądów zobligowany, ową kwadraturę koła wypełnił, choć świadom jestem dowodu, złożonego przez niejakiego Lindemanna, który to niemiecki uczony w roku Pańskim Tysięcznym i Osiemset Osiemdziesiątym i Trzecim, wypełnił akuratnie.


                          A teraz podajcie swoje propozycje, a Stefan wybierze.
                          • arana Łeee!... 06.12.13, 05:50
                            ... nikt nie chce włączyć się do pomocy? Taka ładna akcja - przecież o wiele ciekawsza, niż beznamiętne odliczanie 1%.
              • stefan4 Re: tłumaczenie z polskiego na polski 30.11.13, 08:17
                arana:
                > Zatem pozwól na mały test. Co to może być?
                >
                > Zawiadomienie o podjęciu decyzji w sprawie zmiany stanu cywilnego stanowiącego
                > dotychczasowy przywilej osoby wnoszącej o zmianę statusu.


                radymir:
                > Jak to co? To co jest napisane.

                Jaka piękna tautologia! Podobnie ,,qwertysdfgzx 123 asdf bnm,. @'' znaczy to, co właśnie napisałem. Ani mniej, ani więcej, ani obok.

                Każdy ciąg liter coś znaczy, jeśli tak się umówimy. Np., jak wiadomo, ,,Z PĄWIĄSZĄWANIEM URORURODZIURODZIN'' znaczy ,,Z serdecznym Powinszowaniem Urodzin od szczerze oddanego ci przyjaciela Puchatka'', a realizacja tego napisu została poprzedzona takim dialogiem, dogłębnie wyjaśniającym problem konwencjonalności przyjętych znaków językowych:
                Cytat
                Sowa polizała koniec ołówka i zaczęła medytować, jak się pisze "urodziny".
                - Czy umiesz czytać, Puchatku? - zapytała z lekkim niepokojem. - Na moich drzwiach jest napis sporządzony przez Krzysia o dzwonieniu i pukaniu. Czy umiałeś go przeczytać?
                - Krzyś powiedział mi, co tam jest napisane. I wtedy umiałem.
                - Dobrze, więc i ja ci powiem, co napiszę. I wtedy przeczytasz.
                Można tylko mieć prawną wątpliwość, czy formułowanie dokumentów w taki sposób, żeby dla ich zrozumienia trzeba było już wcześniej wiedzieć, co one znaczą, nie narusza Konstytucji RP, która w art.27 stwierdza, że w Rzeczypospolitej Polskiej językiem urzędowym jest polski a nie biurwaski.

                - Stefan
                • akimiri W kwestii formalnej 30.11.13, 12:25
                  stefan4 napisał:

                  [...] w Rzeczypospolitej Polskiej językiem urzędowym jest polski a nie biurwaski.

                  Czy derywat biurwaski jest tutaj słowotwórczo właściwy jako przymiotnik od słowa biurwa w znaczeniu 'osobnik płci dowolnej, zajmujący się zawodowo urzędoleniem obywatela takiejże płci na koszt tego ostatniego'? Czy właściwszy nie byłby przymiotnik biurewski, ewent. biurwicki?
                  • stefan4 Re: W kwestii formalnej 30.11.13, 13:00
                    akimiri:
                    > Czy derywat biurwaski jest tutaj słowotwórczo właściwy jako przymiotnik
                    > od słowa biurwa w znaczeniu 'osobnik płci dowolnej, zajmujący się zawodowo
                    > urzędoleniem obywatela takiejże płci na koszt tego ostatniego'? Czy właściwszy nie
                    > byłby przymiotnik biurewski, ewent. biurwicki?

                    ,,Biurewski'' od ,,biurwa''.
                    ,,Biurwicki'' od ,,biurwica''. To chyba choroba jakaś...
                    ,,Biurwaski'' od ,,biurwas''. Mimo feminizacji niższych szczebli urzędów, im wyżej, tym mniej pań a więcej panów. W szczególności prezydent Miasta Gdańska w żadnej mierze nie jest biurwą, przecież nawet nie są podobni:

                    data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBwgHBgkIBwgKCgkLDRYPDQwMDRsUFRAWIB0iIiAdHx8kKDQsJCYxJx8fLT0tMTU3Ojo6Iys/RD84QzQ5OjcBCgoKDQwNGg8PGjclHyU3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3N//AABEIAFoAuwMBIgACEQEDEQH/xAAbAAABBQEBAAAAAAAAAAAAAAACAQMEBQYHAP/EADkQAAIBAwEFBgIJBAIDAAAAAAECAwAEEQUGEiExQRMiMlFxgWGRBxRCUqGxwdHwIzNigiTxNHPh/8QAGQEAAwEBAQAAAAAAAAAAAAAAAQIDBAAF/8QAIREAAgMAAwACAwEAAAAAAAAAAAECAxESITETQQQiUTL/2gAMAwEAAhEDEQA/AOrClpK9WcqFS0NEKZHC0xJZWsr9pLbQO/3mjBNP16uaTAYX6RNTt9EsU+rxp2xOGhXuh0II44H/AHjrXOTMl0yqyrFEgDsq+Yxw/OthtNpFxrm1F8bm6WLTkjVlctxQYxuhfMnj7+oOMLxRXs6RArCTugOeJX968+7HuG6novNI0aXXjuAdnAr8fj5YrY2mxmmWyozx5lXmw609slaraaVFur3mGck1dSv0B/GslcteLwNknpHjiihwqDGOgHOnVY+3lQZ9KG5Z4raR4l3nC90fGroQdlkjjQvK6oo5ljgVW3qWerW0luJVZWGAQfxFVssemWjx3euXCPcHivatkZ/xWn32o0doz/yYm3Oh8QPpzovtDKDOL7V6TPpmqyQTJhuh6MPMVSxoQc+VdU1S0uvpAuHltk+r6bZ7whnZe9PJ5D4fH+DBPpUsFwYXDA5IOfMVurtXHH6Z51veiuE4EZDhSWHAFa8Jd7cTkORby40MvefdbgQcVOtdKa8sXmi3xNCcSBsBePI56DGeflVniWsn2dH2X0mwhm0TVra7/r9ohlQnd5qQR8+Fdhrm/wBHez881hYXsyiC3jLf0d7eMjKSu9nyznFdJqdKkt0M8ENJS0hqzEBblVHd2+9cOcdavDyqFKgMjVC6O4NEk5paEUtHTghSihBoqKALS0lLToBS63pYuSfqxgs2m/vXIjG+R6+frXJNp9Ki0jV2ht52e3CAq2Mlj8D613UgHmAfUVnNttmIto9LaNMR3cfGGTl/qfgaz2072i9dmPsoNkdbS40GVicvbcHXPHGOFDPHrV9iV7yKyh5iKNct7k8PlWG2cTUNmdqBZ6tBJFDKpSZWXulejfHB8qute1RtSKyWsUk9qrmNIyvddhzZh1UeR6g/CsDq+OeLw0x/Zaaaw1WG0bsbvUlmbkC2PxxTur7U6Xp8brJdAyquTHGMtxrnlzpcs05hmInkYjsTCu7ujI6Dl1rV7LbMWot9SstQgWbdkCib7RVl3gc/7fhTtJfY6jD1oqryxvbmaW7ubhoZ5kRkCjoeJTe6YqVDspaahxcPHJ2YVX3i53/vHe58elXwni02FLTWSMw9yK4Ze7KnQ56NjAIp9tStpikOlPHcTEjAjOVX4seg/Ghykukdneol6AmNCslESxYiAKLyDdce+ardQ0u3S/a6lgSSKTuyIR1PWtBBCttaxxRnKooUUzes8dpcSwRrJMkbPGj8mYDIB96Mo6SUsZSv9Hmzk8F9dahDJ3+KlHKGIY+zjmc5558qZ2d+jCOytwt5qt08Ejb726Iig45ZbBYdORFaDZGXUZ9Phudbe0l7fdePsUKiMkZ3cEnPrw9K09b6o6vTJN9jNpawWVrFa2kSxQRKERF5KB0p00ppDWhIQSkNFSE1xwNRnXLmpJoCONJJaFMaFEKAUQNRQwYpRQilFOAIUooaKmQBaWhpaIDO7Z7Px63bQMUDyRNxU/bU8xmqi1sLfSnmhyI4J5N+IyN3QTjMZPnniPPOOlbqqTWIRG+9uAxyDvKRkE1g/Mq65fRqosf+Sq7CwsIpJp41hI6nH4VE0zVIYIjc3EmDdSDcUrggKAoyPPgT71MstP09JzLDZwRyY8SRgGmdRmstGtmuZFXJJ3UHNiegrHx8w0rH+vulr2rzqDEqqp8QdTkioUemG035bTuhjkx9PbyrF3u1er3fcto+x48NxCDj4sf/AJV5szZ6vdoLjUryYW/Ps1Ygv788VT0pKiVcdk0jS28rTp3gwI5huYqQI8Dlmm4Y+z3hnINSD4apHtdmNv8AhWaVs1dw3lpM+synTrciRbHshxYeHL5zujnjHMc61VZTZDaNtR1fWdGuyouLC4IhwMFoSAR6kE/IitX6V6VSyKM0u2epKWkqgp6hNFSGuOEoTRUNBnEYUVM9o1eBY9TWPlpTB8GiqNkg1JXpVIsAVLSU3POkC7zczyA5mn0GDwpeVUM+o3bklT2Q6KOfvVZf3L7ge4kkdU4lS3Ol+TBlBs1r3EMfjmjX1YCqXafWNOsNON1dTIYVcKXQ726T6Vz2/wBUkklMVpGzux4qv61XTloyouJO1c8oU8Pv51OezXFlFXxe6dFRuzkBByrcQR1FRdQsLS/uFa8j7UIO4CxwM8/eqzZnWDLH9Qv2QTDJiI4Aj7vtV03A8TXnSjKt4aU+9QFlo1hGd6K1jHtV3FHupjpVfb3KRYBPA1KF/GO7kcaeHHOxJuUvSQBxr0h4gCme24bx69KHtAEeWQgKoJJPQCq6TZzHamd9N2/vbqzdopDBCxZTjvYI/ICugbGbYLrFmI73u3UfAnHjHQ1yea8Oq6pfag3imdmQHoo4L+AFWuw+oGTXo7eXdDSBkO7w+yT+lejGLUE/sjJHb0dXGUYEUVZeK5kJaPnIvTON4edTLe8nGCrlh1VuYpVb/UJheUlQU1D7ycfgaeS6jfmd0/Gqc0DB417FeHEZBBHwr1E4gACioVoqyJFBGp5D3RTLU3NeRWsO9KwGB54or04mO4RSx5VVyu0shLHiRUY6vFdSBYmLBuI3eWP4adV9/l4R1qmaHMG3QnIA9TVdqEYkj7NEL5+PCrYrvc/D0HnQOgIwAPWucUFMxd9avArLGq9oeGFHdX96o7lbfS7d7u8b36sfIVr9p9RstCsGur1uH2Ix4pG8h/OFcc1vULnVZfrV1heH9OMcox5D966MNY7niJUWq3Gpak828YoE8CKeR6Enzra7LbWHUFayv3AvYiQG5dqo6+vnXP8AQ4zhieR44p6ezkjuRcWpYyKwICjJPp8a62mNiw6DaSZ1KeaNz/cdePEKamWNzEvhVmI6njWa0O5mvrVJJgjgAZcMARw6g/pnlV1bTwJKsab8jZAYxjIXjzJ8q8r45bmGpyWGkt8zMAetRttdP1C42XvYdLKtKyd9eOWT7QX44q5+p25i7KIlDjxqePrXrO84bknCRSVbh186rX002Z5d+HB7JQm6V6DDAdR0NTthbO6vNr4pLQKI7fMszOeCqcr8+JxV/wDSPpK6bqy3dnGEt7yNmdR0cc8euQfXNOfRdazwwXs5ThNMib3wUEn8xXoX25Vyj9iRjyeG4m3C+9C2XiPE+WelPGRSqvuMc8OHMVHa6gGoTaeo3ZREs+PMEkE/gPnSoSEdcE4O8B5+dLX3FNiyS3olhgR0K0a1GjORvK2f5+dPKwA/xP61RxFwkwztE2R7joanLcoQDy9aqxnrzH4ij+XzoLrwXCQKKg60QqQwp5VUappVtqE8Ml12jiIHEQchGPmwHP8AKreos/gHvXL04YWGGNQioq4GMKOQosKDjGB0FL9mgj8T+lWQRyguFmW2ke3gE0oUlYywXePlk8qcXkKKMnJ49azfk3upxS+xorTIW+ydtrcZvNr0ke/lJ3YO1KrAmeAAB9+tZ7bTYBbaz+t6I8k0S4DwuwLKPMHhkCtttk7Js9dyIxV1XusDgjj0NVN7NKNX0VBI4WQyh13jhhgc/Os1f5Fqses0RqUkYTStm7hAGuZUjX7qnebFX9vptpbhSI95l+1IQeXwo7UklsnkRWn2VhikacyRoxXO6WUHFejyfpLxFG8NxPETb2kzsR427qg/DpWt2RHYaYUnWPt98lwoxw5D8qzuzlzcXGoa0J55ZRHKoTfctujB5Z5Va6DI8loxd2Y754k561599slPiiihsNLsf8S5WPH9B/7Rz4T1X9qG4tzHdi7j5SALIPiOR/MfKnLz/wAKH/3J+tS4/D7U3FeEt+yi2t0J9f0tIonWOeJ99C/hPQg4r2z+ijSbS3tM7/ZglnxzYnJNXo50p508lySQE8OT7Q62bT6WIG3sQxKlrKP8XUE/JmB9q37go6tjiDXGdriTtnqpJJPbnj/qK7IDmzQnn2S/kK2pZFCBpwchCN4cx5j96czjnxVuY8qYk4GIjnujj86kfaPpROD6boPeHEZPOlDk9B7tj9abHgi/nSlYd6hgMP/Z   https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/26/Reenactment_of_the_entry_of_Casimir_IV_Jagiellon_to_Gda%C5%84sk_during_III_World_Gda%C5%84sk_Reunion_-_003.jpg/200px-Reenactment_of_the_entry_of_Casimir_IV_Jagiellon_to_Gda%C5%84sk_during_III_World_Gda%C5%84sk_Reunion_-_003.jpg

                    Jest za to biurwasem.

                    - Stefan
                    • akimiri Racja..., 30.11.13, 13:22
                      jako szczęściarz, któremu udaje się (jeszcze) nie wchodzić w bliższe kontakty z biurwactewm (czyli biurwami i biurwasami; a nawet biurwiątkami - bo tak chyba zwać trzeba nieszczęsnych adeptów biurestwa), nie wziąłem pod uwagę faktu, że epidemia biurwicy rozprzestrzeniła się do tego stopnia, że słownik nie wydala (!) i wymaga niezbędnych uzupełnień.
                      • radymir dziecinada i pretensjonalnosc 30.11.13, 17:05
                        akimiri napisał:

                        > jako szczęściarz, któremu udaje się (jeszcze) nie wchodzić w bliższe kontakty z
                        > biurwactewm...

                        Z biurestwem : ) Zauwazmy jednak, ze biurestwo w Polsce uzywa jezyka POLSKIEGO. Roznica nie polega na odrebnym jezyku, lecz na odrebnym stylu (w tym samym jezyku). Postawa polegajaca na tym, ze sie udaje, ze styl urzedniczy wypowiedzi uniemozliwia jej zrozumienie, to dla mnie dziecinada i pretensjonalnosc.
                        • akimiri Re: dziecinada i pretensjonalnosc 01.12.13, 00:59
                          radymir napisał:

                          > Postawa polegajaca na tym, ze sie udaje, ze styl urzedniczy wypowiedzi uniemozliwia jej zrozumienie, to dla mnie dziecinada i pretensjonalnosc.

                          A czy ja twierdzę, że uniemożliwia? Mocno utrudnia, ale tego też nie napisałem. Więc racz się, Kolego, czepić tramwaja z Twoją dziecinadą i rozważ stopień pretensjonalności nieużywania znaków diakrytycznych w Twoim ojczystym języku.

                          Pewnie, antystyl urzędniczy też się da zrozumieć, wystarczy mu poświęcić odpowiednią ilość czasu (a w wypadku aktów prawnych - sięgnąć do wykładni). Ale ja nie mam ochoty tracić mojego cennego czasu na rozgryzanie niuansów stylu "polszczyzny" urzędnika czy prawodawcy, nie płacę im za ejakulacje kretyńskiej stylistyki, tylko za coś trochę innego. To urzędnik jest dla mnie, nie ja dla niego. Beze mnie zdechłby z głodu. Prawodawca zaś ma dawać prawo zrozumiałe również dla mnie, który jestem uzasadnieniem jego istnienia, a nie tylko dla kauzyperdów (którzy i tak często muszą sięgać do wykładni językowych).

                          No i teraz spokojnie możesz mi zarzucić naiwność big_grin
                          • dar61 Wydalność wydalnością 01.12.13, 14:49
                            Dołączam się do osądu przedpiszcy. Osądu parajęzyka urzędniczo-prawnego.
                            Na miejscu wątkozakładźcy albo ucieszyłbym sie istnieniem nowego odłamu gwary polskiej, bo {Stefan4} nie bez powodu chroni takie przed unicestwieniem - albo zadziałał kontra. Np. wysyłając kontrpismo, posługujące się podobną konstrukcją parapolszczyzny, ale zagęszczoną i spiętrzoną. Zresztą, jedno drugiemu nie przeszkadzałoby.
                            Na miejscu {S.} na pewno zrealizowałbym to drugie, nadając przesyłkę listem poleconym, [nawet fizycznie wręczył toto w przedpokoju podawczym, by dostać do ręki kopię], na który przecież urzędnik musiałby, w terminie ustawowym, odpowiedzieć obowiązkowo.

                            A tak na marginesie „radymirady":
                            Z rok, dwa temu w PL.Radiu publicznym opisywano jakąś ogólnopolską konferencję czy jakiś spęd, gdzie analizowano i „zachwycano" się hermetycznością języka polskich urzędów, ku jego ponoć poprawie i spolszczeniu. Zaproszeni tam eksperci, m.in. ze słynnej RJP, opisywali ten swój udział w poradnikowym w radiu programie, cyklicznym comiesięcznym. Widać z powyższego, że spęd ten był sztuką dla sztuki...
                            • radymir Re: Wydalność wydalnością 04.12.13, 23:33
                              dar61 napisał:

                              > Dołączam się do osądu przedpiszcy. Osądu parajęzyka urzędniczo-prawnego.
                              > Na miejscu wątkozakładźcy albo ucieszyłbym sie istnieniem nowego odłamu gwary p
                              > olskiej, bo {Stefan4} nie bez powodu chroni takie przed unicestwieniem - albo z
                              > adziałał kontra. Np. wysyłając kontrpismo, posługujące się podobną konstrukcją
                              > parapolszczyzny, ale zagęszczoną i spiętrzoną. Zresztą, jedno drugiemu nie prze
                              > szkadzałoby.
                              > Na miejscu {S.} na pewno zrealizowałbym to drugie, nadając przesyłkę listem pol
                              > econym, [nawet fizycznie wręczył toto w przedpokoju podawczym, by dostać
                              > do ręki kopię], na który przecież urzędnik musiałby, w terminie ustawowym, odp
                              > owiedzieć obowiązkowo.

                              Swietny pomysl smile Moglbys dac przyklad takiego kontrpisma?

                              > A tak na marginesie „radymirady":
                              > Z rok, dwa temu w PL.Radiu publicznym opisywano jakąś ogólnopolską konferencję
                              > czy jakiś spęd, gdzie analizowano i „zachwycano" się hermetycznością języ
                              > ka polskich urzędów, ku jego ponoć poprawie i spolszczeniu. Zaproszeni tam eksp
                              > erci, m.in. ze słynnej RJP, opisywali ten swój udział w poradnikowym w radiu pr
                              > ogramie, cyklicznym comiesięcznym. Widać z powyższego, że spęd ten był sztuką d
                              > la sztuki...

                              Urzednicy i w Polsce i w innych cywilizowanych krajach maja wytyczne, by odpowiadac zrozumiale. Przeciez Stefan dzwonil do urzedu i powiedziano mu, ze tytul zalacznika pochodzi od ustawodawcy, nie od tegoz urzedu.
                          • radymir Re: dziecinada i pretensjonalnosc 04.12.13, 23:28
                            akimiri napisał:

                            > radymir napisał:
                            >
                            > > Postawa polegajaca na tym, ze sie udaje, ze styl urzedniczy wypowiedzi un
                            > iemozliwia jej zrozumienie, to dla mnie dziecinada i pretensjonalnosc.
                            >
                            > A czy ja twierdzę, że uniemożliwia? Mocno utrudnia, ale tego też nie napisałem.

                            To o co ci wlasciwie chodzi? Czytales glowny post?

                            > Więc racz się, Kolego, czepić tramwaja z Twoją dziecinadą i rozważ stopień pre
                            > tensjonalności nieużywania znaków diakrytycznych w Twoim ojczystym języku.

                            Mam niepolskiego Windowsa i niepolska klawiature.

                            > Pewnie, antystyl urzędniczy też się da zrozumieć, wystarczy mu poświęcić odpowi
                            > ednią ilość czasu (a w wypadku aktów prawnych - sięgnąć do wykładni). Ale ja ni
                            > e mam ochoty tracić mojego cennego czasu na rozgryzanie niuansów stylu "polszcz
                            > yzny" urzędnika czy prawodawcy, nie płacę im za ejakulacje kretyńskiej stylisty
                            > ki, tylko za coś trochę innego.

                            O, jednak piszesz, ze styl urzedniczy utrudnia zrozumienie tekstu. A pare linijek wyzej pytales retorycznie, czy ty w ogole ci takiego twierdziles. Ja nie uwazam, by styl urzedniczy byl jakis specjalnie trudny do zrozumienia. Ale moze po prostu nie wagaraowalem na polskim w podstawowce...

                            > To urzędnik jest dla mnie, nie ja dla niego. Be
                            > ze mnie zdechłby z głodu. Prawodawca zaś ma dawać prawo zrozumiałe również dla
                            > mnie, który jestem uzasadnieniem jego istnienia, a nie tylko dla kauzyperdów (k
                            > tórzy i tak często muszą sięgać do wykładni językowych).

                            I tak chyba wlasnie jest.

                            > No i teraz spokojnie możesz mi zarzucić naiwność big_grin
                            • akimiri Re: dziecinada i pretensjonalnosc 05.12.13, 10:37
                              radymir napisał:

                              > To o co ci wlasciwie chodzi? Czytales glowny post?

                              Owszem. Aleś Ty się podczepił konkretnie pod moje dictum, więc Ci odpowiedziałem.

                              > Mam niepolskiego Windowsa i niepolska klawiature.

                              Chyba, Brachu, lekko kitujesz. Albo powinieneś był napisać nie: mam, lecz: miewam. Bo czasem tej Twojej niepolskiej klawiaturze kropeczki, kreseczki i ogonki całkiem nieźle wychodzą:
                              "Uprzejmość za uprzejmość."
                              "To żaden bełkot."
                              "Jak nie zapłaci to pewnie zajmą."
                              "Urzędowi jest obojętne z jakiej puli swojego majątku pracodawca to zapłaci...".
                              I tak dalej.
                              (Nawiasem, Twój niepolski Windows przecinków też nie ma?)

                              > O, jednak piszesz, ze styl urzedniczy utrudnia zrozumienie tekstu. A pare linijek wyzej pytales retorycznie, czy ty w ogole ci takiego twierdziles.

                              Pozwól, że strawestuję Klasyka, zachowując Jego pisownię: "O co ci wlasciwie chodzi? Czytales moj post?"
                              A moze bylby dla Ciebie bardziej zrozumialy, gdybym opuscil kropeczki, kreseczki i ogonki?

                              > Ja nie uwazam, by styl urzedniczy byl jakis specjalnie trudny do zrozumienia.

                              Twoje święte prawo. Nie mam nic przeciwko mniejszościom.

                              > Ale moze po prostu nie wagaraowalem na polskim w podstawowce...

                              Wiesz, to chyba nie kwestia prymusostwa i zakuwania polaja, gdy inni grają w gałę...
                        • arana Re: dziecinada i pretensjonalnosc? 01.12.13, 17:39
                          radymir napisał:

                          ... Postawa polegajaca na tym, ze sie udaje, ze styl urzedniczy wypowiedzi u
                          > niemozliwia jej zrozumienie, to dla mnie dziecinada i pretensjonalnosc.

                          Ojej, to takie proste. Styl urzędowy polega na swoistej konwencji, ale nie wolno zapominać, że ma służyć ludziom, a nie prezentować sztukę dla sztuki.


                          • radymir Re: dziecinada i pretensjonalnosc? 04.12.13, 23:36
                            arana napisała:

                            > radymir napisał:
                            >
                            > ... Postawa polegajaca na tym, ze sie udaje, ze styl urzedniczy wypowiedzi u
                            > > niemozliwia jej zrozumienie, to dla mnie dziecinada i pretensjonalnosc.
                            >
                            > Ojej, to takie proste. Styl urzędowy polega na swoistej konwencji, ale nie woln
                            > o zapominać, że ma służyć ludziom, a nie prezentować sztukę dla sztuki.

                            O ile wiem, to urzednicy (rowniez w PL) maja wytyczne, by odpowiadac zrozumiale. Tytul, zalacznika, ktorego nie moze zrozumiec Stefan, pochodzi od ustawodawcy, nie od urzedu, o czym go zreszta w rozmowie telefonicznej jak sam pisze poinformowano.
                      • akimiri Re: W kwestii formalnej 10.12.13, 21:03
                        Oni tam piszą "immanentność aktu twórczego, jakim jest przekład literacki". Znaczy, przekład nieliteracki, którym się czasem param, nie ma znamion aktu twórczego. W przestrzeni kultury polskiej zresztą.

                        No to, Adamowicz, macie u mnie przes[--
                • radymir Re: tłumaczenie z polskiego na polski 30.11.13, 16:58
                  stefan4 napisał:

                  > arana:
                  > > Zatem pozwól na mały test. Co to może być?
                  > >
                  > > Zawiadomienie o podjęciu decyzji w sprawie zmiany stanu cywilnego stan
                  > owiącego
                  > > dotychczasowy przywilej osoby wnoszącej o zmianę statusu.

                  >
                  > radymir:
                  > > Jak to co? To co jest napisane.
                  >
                  > Jaka piękna tautologia! Podobnie ,,qwertysdfgzx 123 asdf bnm,. @'' znac
                  > zy to, co właśnie napisałem. Ani mniej, ani więcej, ani obok.

                  Zakladam, ze rozmowcy tutaj znaja jezyk polski na poziomie podstawowym, tym bardziej jesli poprawnie po polsku zadają pytanie (ktore nie jest ani mniej ani wiecej skomplikowane niz tekst, o ktory pytano). Tekst byl w jezyku polskim. Ja rozumiem, ze styl moze sie podobac mniej lub bardziej, ale nie wpadajmy w histerie. Styl i tresc maja związek dosc luźny. Dla mnie to dziecinada, jesli ktos twierdzi, ze brzydki (wg niego) styl jakiejs wypowiedzi automatycznie powoduje, ze tej wypowiedzi nie moze zrozumiec.
                        • arana Re: tłumaczenie z polskiego na polski 01.12.13, 11:52
                          A już w Figlikach Reja jest:

                          CHŁOP, CO SIĘ OZENIŁ
                          Jeden się był ożenił, więc mu się sprzykrzyło
                          Chłopisko, zmyśliwszy się, ledwe już chodziło
                          Uźrzał, a wilk przed charty ochotnie wywija..
                          Ten rzekł, że: "- Żony nie ma pewnie ta bestyja.
                          Ozeń się jeno, wilczku, wnet ty skoki zmylisz!
                          Wierr mi, że jako i ja, też łeb w ziemię schylisz,
                          Iże cię nie jedno chart, i kundys ugoni,
                          Ba, będziesz drobniej stąpał, wierz mi, niżli łoni!"

                          CO ŻONĘ KAZAŁ DAĆ WILKOWI ZA POKUTĘ
                          Chłopi wilka żywego w jamie ułapili,
                          Jaką mu mękę zadać, społu się radzili.
                          Jeden rzecze, że: "- Byście to źle uczynili,
                          Byście go bez pokuty w tych grzechach zabili."
                          A ci się go radzili, co za pokutę dać.

                            • stefan4 Re: tłumaczenie z polskiego na polski 01.12.13, 12:51
                              arana
                              > a ci się go radzili, co za pokutę dać
                              > ten rzekł: "- Nie możecie go iście lepiej skarać.

                              Że też im się takie wersy rymowały... Czyżby w szesnastym wieku akcent padał na ostatnią zgłoskę, tak jak we francuskim czy tureckim?

                              A niechaj w gąsiętnikach wszytkie gęsi znają,
                              iż Polacy jak Turki, takiż akcent mają...


                              - Stefan
                              • arana Akcent 01.12.13, 17:14
                                To jest dosyć trudne pytanie, bo nawet guru polskich językoznawców, tzn, Klemensiewicz tylko przypuszcza co nieco w Historii Języka Polskiego i przyznaje, że ta dziedzina wymaga jeszcze rozległych i szczegółowych badań porównawczych

                                Ale mnie się wydaje, że Kochanowski, który był bezbłędny w akcencie i rymowaniu, nie wziął się z niczego. A wszystko inne (wiersze średniowieczne, Rej) było po prostu niezdarnością. Rejowi i tak najlepiej wychodziło - no ale on był muzykalny.
        • stefan4 Góglotłumok w akcji 05.12.13, 04:39
          radymir:
          > Na niderlandzki:
          >
          > Kennisgeving van inbeslagname van eigendomsrecht vormen looneisen die de
          > schuldenaar bezet werkgever

          Jestem pełen podziwu dla Twojej zaciekłej obrony urzędników RP przed krytyką. To, że zechciało Ci się wkleić bezsensowny tytuł do tłumacza Google'a, a następnie wkleić jeszcze bardziej bezsensowny jego przekład do swojego listu, wzbudza mój skrajny podziw. W nagrodę ja też wykonam pracę i przetłumaczę w ten sam sposób Twoje ,,niderlandzkie'' tłumaczenie na ,,polski'':

          ,,Zawiadomienie o zajęciu prawa własności żądań płacowych, które pracodawca dłużnika zajętych''

          Patrz, Twój tłumacz też nie zrozumiał gramatyki...

          Dziękuję niniejszym za wyjaśnienie mi, co jest przydawką do czego. Ten problem mamy więc dzięki Tobie z głowy. Teraz jeszcze poproszę o wyjaśnienie całkiem nowych kwestii, semantycznych a nie składniowych:
          • Co oznacza ,,zajęta wierzytelność''?
    • jacklosi Re: Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropej 11.12.13, 13:23
      Ja to rozumiem tak, niezależnie od rzeczywistego konntekstu i faktów:
      "Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego wynagrodzenie u dłużnika zajętej wierzytelności będącego pracodawcą"
      Oni mówią, że zajęli wynagrodzenie, które ktoś powinien dostać od pracodawcy, który komuś wisi pieniądze, i ten dług został sądownie przyklepany i zajęty na rzecz wierzyciela.
      Z samego tytułu nie wiem, czyje to wynagrodzenie i komu wisi pracodawca. I nie dostrzegam związku między długiem pracodawcy a długiem pracownika.
      Chyba że źle to rozebrałem, co nie jest wykluczone. Też kiedyś dostałem zawiadomienie w sprawie dłużnika wierzytelności i trochę czasu mi zabrało, zanim się zorientowałem, o co chodzi.
      • stefan4 Re: Kto mi to przełoży na jakiś język indoeuropej 11.12.13, 16:59
        jacklosi:
        > Ja to rozumiem tak, niezależnie od rzeczywistego konntekstu i faktów:
        > "Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego
        > wynagrodzenie u dłużnika zajętej wierzytelności będącego pracodawcą"

        Jak słusznie zwrócił uwagę Radymir, nie ma tu żadnego błędu gramatycznego. Tak samo jak w zdaniu
        ,,Jutro sporządziłem zajęcie w trójkątnym kolorze wynagrodzenia majątkowego u wierzytelności nagozalążkowego ssaka będące dłużnikiem''.
        Tylko (z czym nie bardzo zgadzał się Radymir) brak w tym sensu, a także zgodności z pouczeniem.

        jacklosi:
        > Oni mówią, że zajęli wynagrodzenie

        Na odwrocie było (bardzo długie) pouczenie, z którego wynikało, że nikomu jeszcze niczego nie zajęli. To był nakaz zapłacenia, zawiadomienie o zajęciu nie samej kasy, tylko prawa do jej otrzymania.

        jacklosi:
        > które ktoś powinien dostać od pracodawcy, który komuś wisi pieniądze

        Pracodawca wisi nadawcy pisma, czyli Prezydentowi Miasta Gdańsk. Wisi dlatego, że jego pracownik (czyli ja) wisiał, a Prezydent dokonał przewieszenia na pracodawcę.

        jacklosi:
        > i ten dług został sądownie przyklepany

        A broń Boże! Żaden sąd niczego nie klepał, to jest nakaz... tfu... zawiadomienie administracyjne nakazujące pracodawcy wyskoczenie z kasy za dług swojego pracownika (czyli mój) z uprawnieniem do potrącenia z mojej pensji.

        jacklosi:
        > Chyba że źle to rozebrałem, co nie jest wykluczone.

        Rozebrałeś dobrze, tylko niewiele Ci to wyjaśniło. Jako i mnie niewiele wyjaśniło, a światło wniosła dopiero urzędniczka, do której w tej sprawie zadzwoniłem. Ciekawe, że nie użyła ani razu żadnego słowa z tego tytułu. Nie mówiła ani o zajęciu, ani o wierzytelności, ani o prawie majątkowym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka