Co stanie się z angielskim?

12.01.14, 16:09
Obecnie polski jest drugim albo trzecim językiem (dane z 2011 pokazują, że niewiele dzieliło nas od walijskiego), dalej jest tamilski, urdu i pandźabi.

Przypomina to trochę sytuację Imperium Romanum. Łacina była (i pozostała długo później) językiem oficjalnym, ale jednocześnie powstawały z niej języki romańskie - częściowo przez zmiany fonetyczne, częściowo przez mieszanie się z językami tubylców lub najeźdźców. Na przykład francuski powstał, gdy Frankowie zaczęli mówić po łacinie i im nie wyszło.

I teraz pytanie. Czy Polacy, którzy zaczęli mówić po angielsku i im nie wyszło, stworzą nowy język tak jak Frankowie? Czy jest to możliwe w dzisiejszych czasach?
    • zbyfauch Re: Co stanie się z angielskim? 12.01.14, 16:50
      A co się stało w Ameryce? Nic.
      Powstały dialekty, i formują się prawdopodobnie bez przerwy, w końcu język jest żywy. Ale to nadal jest angielski.
      • stefan4 Re: Co stanie się z angielskim? 12.01.14, 17:05
        zbyfauch:
        > A co się stało w Ameryce? Nic.
        [...]
        > Ale to nadal jest angielski.

        Na razie... Latina vulgaris z czasów rzymskich też była tylko dialektem łaciny. Współczesne języki romańskie to już odrębne języki.

        - Stefan
        • zbyfauch Re: Co stanie się z angielskim? 12.01.14, 17:53
          stefan4 napisał:
          > Na razie...

          Wątkotwórcy chodziło chyba o szybszy proces, lat dziesiątek maksimum, nie stuleci.
          • randybvain Re: Co stanie się z angielskim? 12.01.14, 20:18
            Niekoniecznie. Formowanie języków romańskich trwało kilkaset lat i cechą sprzyjającą była stosunkowa izolacja oraz analfabetyzm, więc nowe formy miały większą szansę przetrwania. Dziś istnieje duży nacisk na korygowanie, sam wielokrotnie napominam moich współpracowników, by nie zastępowali istniejących polskich słów angielskimi.
    • stefan4 Re: Co stanie się z angielskim? 12.01.14, 17:02
      randybvain:
      > Obecnie polski jest drugim albo trzecim językiem

      ...w Brytanii
      • aiwom2 Re: Co stanie się z angielskim? 12.01.14, 20:05
        stefan4 napisał:

        > randybvain:
        > > Łacina była (i pozostała długo później) językiem oficjalnym
        >
        > Pozostała też oficjalnym żargonem prawników, lekarzy i kościoła katolickiego.
        > Może angielski pozostanie żargonem oficjalnym informatyków, dziennikarzy (oni c
        > hyba łatwo się nie odzwyczają...) i wyznawców Latającego Potwora Spaghetti?
        >
        > - Stefan
        >

        Angielskiemu przydałaby się jakaś normalna ortografia, nie ten dzisiejszy dziwoląg.
      • randybvain Re: Co stanie się z angielskim? 12.01.14, 20:20
        Tak, rzeczywiście, zjadło mi w edycji.
    • aiwom2 Ze niby w Wlk. Brytanii? 12.01.14, 20:01
      randybvain napisał:

      > Obecnie polski jest drugim albo trzecim językiem (dane z 2011 pokazują, że niewiele dz
      > ieliło nas od walijskiego), dalej jest tamilski, urdu i pandźabi.
      >
      > Przypomina to trochę sytuację Imperium Romanum. Łacina była (i pozostała długo
      > później) językiem oficjalnym, ale jednocześnie powstawały z niej języki romańsk
      > ie - częściowo przez zmiany fonetyczne, częściowo przez mieszanie się z językam
      > i tubylców lub najeźdźców. Na przykład francuski powstał, gdy Frankowie zaczęli
      > mówić po łacinie i im nie wyszło.
      >
      > I teraz pytanie. Czy Polacy, którzy zaczęli mówić po angielsku i im nie wyszło,
      > stworzą nowy język tak jak Frankowie? Czy jest to możliwe w dzisiejszych czasa
      > ch?

      Ze niby w Wlk. Brytanii ci Polacy zupełnie zmienią angielski?
      Buahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha!
      • randybvain Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 12.01.14, 20:22
        Buhaha buhahą, bardziej mi chodziło o to, że w polskich gettach powstanie jakaś gwara polsko-angielska. Zobaczymy za parę lat.
        Jak to wygląda w Jackowie? Czy oni posługują się jakąś specyficzną gwarą?
        • zbyfauch Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 12.01.14, 20:42
          randybvain napisał:
          > Buhaha buhahą, bardziej mi chodziło o to, że w polskich gettach powstanie jakaś
          > gwara polsko-angielska. Zobaczymy za parę lat.
          > Jak to wygląda w Jackowie? Czy oni posługują się jakąś specyficzną gwarą?

          Mogę powiedzieć o Niemczech, gdzie Polacy nie stanowią spójne diaspory, mimo jakichś tam klubów, knajpek czy sklepów handlujących kiełbasą i ogórkiem kiszonym.
          Między sobą porozumiewają się podobną mieszaniną obcych słów, deklinowanych i koniugowanych po polsku (z nadwiślańskim, czy tam nadodrzańskim akcentem, które są identyczne, poza może wydłużaniem samogłosek przez tych drugich), i polskich (czytam polskoniemieckich, czyli śląskich) słów. Nie stanowią jednak, z racji właśnie niespójności, żadnej istotnej siły.
          • zbyfauch Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 12.01.14, 20:45
            W przypadku Niemiec należy dodać, że większość trudno by uznać za polonię, skoro znaleźli się tutaj z racji tzw. "pochodzenia" i tym samym mają obywatelstwo niemieckie. Abstrahując od faktu posiadania tzw. "legitymacji wypędzonego". smile
          • randybvain Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 12.01.14, 23:40
            Możesz dać przykład?
            • zbyfauch Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 13.01.14, 09:14
              randybvain napisał:
              > Możesz dać przykład?
              To do mnie?
              Czego przykład mam podać?
              • randybvain Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 13.01.14, 21:20
                No, jak brzmi ta polsko-niemiecka mieszanina słów, o której wspomniałeś.
                • zbyfauch Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 13.01.14, 21:47
                  randybvain napisał:
                  > No, jak brzmi ta polsko-niemiecka mieszanina słów, o której wspomniałeś.

                  jechać do kundy (Kunde - klient)
                  fermutować, że birna jest kaput (przypuszczać, że żarówka jest zepsuta, vermuten, dass die Glühbirne defekt ist)
                  mitować mieszkanie (mieten - wynajmować)
                  jeździć autobaną, wzgl. autobanem, esbaną (S-Bahn - kolejka)
                  wysiadać na halteszteli (Haltestelle - przystanek)
                  mieć reksenwalta (być ubezpieczonym procesowo, mieć adwokata - Rechtsanwalt)

                  itd., itp.

                  Stachura pisał o Jackowie, gdzie pani kenowała tomejdy na zimę a syn miał brać insiurę na karę i łociować na zakrętach, coby akcydentu nie zrobił.
                  • zbyfauch Re: Ze niby w Wlk. Brytanii? 13.01.14, 21:48
                    Kiedyś czytałem o stikerach na garbeć. smile
        • aiwom2 W Jackowie nie posługują się gwarą. 13.01.14, 21:40
          randybvain napisał:

          > Buhaha buhahą, bardziej mi chodziło o to, że w polskich gettach powstanie jakaś
          > gwara polsko-angielska. Zobaczymy za parę lat.
          > Jak to wygląda w Jackowie? Czy oni posługują się jakąś specyficzną gwarą?

          W Jackowie nie posługują się specyficzną gwarą.
          • efedra Re: W Jackowie nie posługują się gwarą. 12.02.14, 02:52
            aiwom2 napisała:

            > randybvain napisał:

            > > Jak to wygląda w Jackowie? Czy oni posługują się jakąś specyficzną gwarą?

            > W Jackowie nie posługują się specyficzną gwarą.

            Do obojga: nie mówi się "w Jackowie", tylko "na Jackowie". Również "na Trójcowie" (w okolicy kościoła Św. Trójcy).
            A gwary rzeczywiście nie ma. Jest tak, jak w wyżej opisanej Polonii niemieckiej - dużo słów z polskimi końcówkami, wymawianych z polskim akcentem, typu "wynieś garbeć", "ona waciuje dzieci, a on pracuje w insiurze", "parking dla krypli" itd.
            A tak naprawdę, to na Jackowie coraz mniej Polaków, bo to się robi dzielnica latynoska.
    • horatio_valor Re: Co stanie się z angielskim? 11.02.14, 14:40
      > I teraz pytanie. Czy Polacy, którzy zaczęli mówić po angielsku i im nie wyszło,
      > stworzą nowy język tak jak Frankowie? Czy jest to możliwe w dzisiejszych czasa
      > ch?

      Uważam, że nie jest. Dawniej języki tworzyły się w zupełnie innej sytuacji społecznej. Nie było powszechnej edukacji, stuprocentowej piśmienności, skodyfikowanych standardów językowych, mediów, powszechnej kultury w danym języku i jeszcze paru podobnych jednostek.

      Jak się zmieniają języki w tej nowej dla człowieka sytuacji, w istocie jeszcze nie wiemy. Języki zmieniają się na przestrzeni raczej setek niż dziesiątków lat, a tyle czasu jeszcze nie minęło (te warunki, o których mówię, to w Europie początek lub połowa XX wieku).

      Poza tym język emigrantów ma to do siebie, że pierwsze pokolenie mówi słabo, a drugie jest już dwujęzyczne. Trzecie już często sobie słabo radzi z językiem przodków. Oczywiście generacyjna szybkość gubienia własnego języka, ewentualnie zachowywania odrębnego akcentu nawet w drugim pokoleniu (społeczności bardziej zamknięte) to inna sprawa.

      Tak na marginesie "języka drugiego" w jakimś kraju. Ciekawe, czy wietnamski jest już realnie drugim językiem w Polsce, czy jeszcze nie.
Pełna wersja