Antykomunikacyjna funkcja języka

05.02.14, 11:59
Język w powszechnym mniemaniu służy do lepszego porozumiewania się ludzi. Jednak może też być wykorzystany do oddzielenia swoich od obcych, wtajemniczonych od profanów.
Ten aspekt języka mógł przyczynić się do powstania wielu różnych języków, grypsery, erudycji, żargonów fachowych i bełkotów ideologicznych.

Refleksja naszła mię po lekturze dzieł socjologicznych m.in. Baumana, gdzie sensowna myśl główna jest nicowana na wszelkie sposoby w hermetycznych formułach z powołaniem na szacowne autorytety żywe i umarłe, co u wszelkich wtajemniczonych w żargon musi mile potęgować poczucie naukowego wybraństwa, a i mała teza daje się tym sposobem rozdmuchać w książkę.
    • jogi514 Re: Antykomunikacyjna funkcja języka 05.02.14, 12:18
      Może jakiś przykład (z Baumana)?
    • zbyfauch Do stwierdzenia tego nie trzeba Bałmanów 05.02.14, 13:05
      Zawsze uważałem, że poprawna polszczyzna odróżnia człowieka od małpy.
      • stefan4 Re: Do stwierdzenia tego nie trzeba Bałmanów 05.02.14, 13:46
        zbyfauch:
        > Zawsze uważałem, że poprawna polszczyzna odróżnia człowieka od małpy.

        Poprawna polszczyzna może najwyżej odróżnić Polaka od Niemca, Czecha, czy Rosjanina. A i to nie każdego, bo istnieją też Polacy głuchoniemi, a także polskie dzieci.

        Rozróżnianiem gatunków zajmuje się biologia i niech poloniści nie roszczą sobie do tego praw. A człowieka od małpy nie da się odróżnić, tak jak nie da się odróżnić ciężarówki od pojazdu. Najbliższym genetycznie krewnym szympansa jest człowiek
        • apersona Re: Do stwierdzenia tego nie trzeba Bałmanów 05.02.14, 15:19
          Zygmunta Baumana "Płynny lęk" jest pisany językiem dla wtajemniczonych, wąsko wykształconych snobów intelektualnych. Nie mogę zacytować, bo już nie mam.

          Antykomunikacyjność języka narodowego pojawia się, gdy specjalnie rozmawiamy między sobą w języku, którego nie zna reszta towarzystwa, albo żeby wróg nie mógł podsłuchać. Można ją wspierać np. polskie nazwy pierwiastków chemicznych w XVIII, akcja Przekroju wymyślania polskich odpowiedników dla szlafroka, obśmiewanie języków ościennych, obrzydzanie zapożyczeń itd.

          "Historię życia Toma Jonesa" czytali? Każda część zaczyna się rozdziałem, który nic nie wnosi do akcji a jest jedynie jawnym popisem erudycji.
        • zbyfauch Re: Do stwierdzenia tego nie trzeba Bałmanów 05.02.14, 19:36
          Poprawię się, "wyróżnia człowieka spośród innych małp".
          Z drugiej strony nie wierzę, że mogłem zostać zrozumianym dosłownie.
    • arana Ale... 06.02.14, 06:31
      ... "Płynny lęk" to ciekawe sformułowanie, do mnie przemawia. A do Was?
    • horatio_valor Re: Antykomunikacyjna funkcja języka 10.02.14, 04:41
      Nie ma tu nic nowego. Po pierwsze, język ma całkiem sporo funkcji, komunikacja jest tylko jedną z nich (zob. choćby tutaj). Ale nie ma tam funkcji, którą można nazwać ekskluzywną, czyli charakteryzowanie użytkownika jako należącego do określonej zamkniętej grupy. Jak ktoś już wyżej słusznie napisał, wiele grup nie życzy sobie gości z zewnątrz, a jednocześnie lubi podkreślać własną wyższość - jak arystokracja, naukowcy, grypsera itd.

      Natomiast druga kwestia, dość odmienna, to kwestia hermetyczności stylu naukowego. Niestety, u nas jest tak (pod wpływem tradycji, a ta pod wpływem niemieckim), że tekst naukowy MUSI być maksymalnie trudny, nabzdyczony powagą i usiany latynizmami jak chodnik psią kupą w marcu. Styl amerykański (szczególnie książek, bo z artykułami bywa inaczej) wcale taki nie jest, co sprawia, że książkę naukową może przeczytać nawet osoba spoza danej dziedziny, co u nas wydaje się piekielnie trudne.
Pełna wersja