Lista językowej hańby

01.01.17, 13:03
Tu:
grzegorj.cba.pl/popraw/slow_b.html
znalazłem "listę językowej hańby":
www.fakt.pl/wydarzenia/polska/wszyscy-popelniamy-bledy-jezykowe-fakt-radzi-jak-unikac-niektorych-bledow-jezykowych/9nz8npw
Ciekawe, że już w trzecim zdaniu tego artykułu popełniono przynajmniej niezręczność językową: zamiast "... robimy błędy językowe" bardziej zgrabnie brzmiałoby chyba "... popełniamy błędy językowe". Czyż taka niezręczność w takim artykule nie jest haniebna? wink
Internet pokazuje zresztą, jak "niepoprawne" staje się "poprawne":
slawomirwilk.pl/ranking-najczesciej-popelnianych-bledow-jezykowych-w-internecie-i657549.html , a hańba staje się urojeniem...
    • suender Re: Lista językowej hańby 01.01.17, 18:39
      chywomod 01.01.17, 13:03

      > Lista językowej hańby

      www.fakt.pl/wydarzenia/polska/wszyscy-popelniamy-bledy-jezykowe-fakt-radzi-jak-unikac-niektorych-bledow-jezykowych/9nz8npw


      Po przeczytaniu kilkunastu zdań, że w/w strona to chyba nie na poważnie zrobiona.
      Ale jest ona pięknym asumptem, by na jej podstawie uczepić się kilku w nie zawartych przykładów roztrząsnąć. Ja zaczynam:

      poszłem - źle

      poszedłem - dobrze

      ale (mój dopisek):

      poszłam - źle

      poszedłam - dobrze

      Czy to nie fajna rozrywka na początek roku na forum O JĘZYKU?

      Pozdr.
      • suender Re: Lista językowej hańby 01.01.17, 18:43
        Korekta:

        ..... zdań SĄDZĘ, że w/w strona to .........

    • stefan4 Re: Lista językowej hańby 01.01.17, 19:41
      chywomod:
      > Tu:
      > grzegorj.cba.pl/popraw/slow_b.html
      > znalazłem "listę językowej hańby":
      > www.fakt.pl/wydarzenia/polska/wszyscy-popelniamy-bledy-jezykowe-fakt-radzi-jak-unikac-niektorych-bledow-jezykowych/9nz8npw

      Zaraz, więc tu, czy tam?

      Tytuł pierwszego z tych artykułów brzmi ,,Najczęstsze błędy i wątpliwości językowe i ortograficzne'', bez ,,hańby'' i innych objawów zadęcia patridiotycznego. W tytule drugiego artykułu występuje ,,hańba językowa''
      • suender Re: Lista językowej hańby 01.01.17, 21:29
        stefan4 01.01.17, 19:41

        Chętnie będę pisał ,,Francuzka wcina bułkę francuską'', o ile pan specjalista powie mi, dlaczego mam odróżniać w piśmie (bo przecież nie w mowie) rzeczownik od przymiotnika, a nie tylko, że mam je odróżniać. A czy Mauritiuska może jeść potrawę mauritiuską, czy musi to być Mauritiuzka? A Honduraska i bułka honduraska? A może napiętnowca ,,błędów'' powie mi, jak mam nazwać obywatelkę Kazachstanu, żeby nie trafić na jego listę? Kazachka (od męskiej formy ,,Kazach''), czy Kazachzka (przez analogię z Francuzką), czy może Kazachstanka (wprost od nazwy kraju)? Rzadko używane wyrażenia nie mają w języku jednoznacznie ustalonego kształtu i proszę narodowi nie wmawiać, że ta wymyślona ad hoc jest ,,poprawna'', a tamta ,,błędna''.

        Bardzo ładnie napisane, ale jedną poprawkę muszę zgłosić:

        napiętnowca - źle

        napiętnowacz - dobrze

        Pozdr.

        "My musimy wiedzieć, i my się dowiemy! [D. H.]"
      • randybvain Re: Lista językowej hańby 02.01.17, 00:26
        Jest takie prawo zwane Prawem Muphry'ego:
        "If you write anything criticizing editing or proofreading, there will be a fault of some kind in what you have written."

        Zgadzam się z Tobą, że jest cała masa zasad i reguł ortograficznych niemających żadnego uzasadnienia poza tym, że leśne dziadki z RJP albo inni tacy sobie wymyślili i nakazali. Tak jak jednego dnia trzeba było rozróżniać nie palących od niepalących, a następnego wszyscy byli niepalący poza tymi co byli nie palący, a niepalący.

        Z drugiej strony czasami pojawia się konflikt odnośnie tego, która norma jest ważniejsza: czy powinniśmy pisać tak, jak pisano kiedyś (norma historyczna), czy też tak, jak statystycznie odpowiednio dużo ludzi pisze (norma większościowa). Na przykład zgodnie z normą historyczną powinno się pisać puhacz i bót, a zgodnie z większościową puchacz i but
      • mika_p Re: Lista językowej hańby 02.01.17, 01:07
        > A może napiętnowca ,,błędów'' powie mi, jak mam nazwać obywatelkę Kazachstanu, żeby
        > nie trafić na jego listę? Kazachka (od męskiej formy ,,Kazach''), czy Kazachzka (przez analogię
        > z Francuzką), czy może Kazachstanka (wprost od nazwy kraju)?

        A może Kazaszka? Czy nie lepiej by pasowała do Kazacha?
        • dar61 Lista gańby 04.01.17, 13:55
          Nie otwierajcie bram dawno otwartych, żeby się tylko odnieść do nazw.
          Była Kazaszka i jest.
          Jest Franzuz, to dlaczego nie ma być i Francuz-ki [w zapisie].

          Co do innych nacji - jeśli nie wtrąci się jakaś Komisja Geograficzna, a wg doniesień {Kornela-1} jest ona silna w tym wielce, warto samemu proponować własne - ale w rytmie schematu funkcjonujące - nazwy narodowości/ państwowości.
          Jeśli długo przebijał się jakiś Inuit do naszego zestawu pojęć, Finlandczyk przestał być ganiony, żeby o Samojedzie nie wspominać - to zostawmy wszystko woli ludu.
          Jak on będzie zwał Włocha Italijczykiem/ Italijką - to dlaczego to delegalizować? Sami Włosi się ucieszą, moja śp. babcia też - ona zwała siebie samą Polaczką, bo zwali ją tak przed wojną sąsiedzi ukrainni, a i Kazaszki, z jakimi przymusowo sąsiadowała swego czasu.
          Inna sprawa, że moja babcia zwała je Kazaczkami, pachnie to ruszczyzną, Kresami, rejonem wolności, pomieszania narodów na stepach.

          Pono Włosi, kiedy im Polacy tłumaczą naszą polską nazwę ich państwa i narodowości plus porównania do, hmmm, golibrody - są wstrząśnięci. Długo trzeba im tłumaczyć bałkański trop ich nazwy. I niech tak dalej będzie, póki sumy neapolitańskie [...]

          Gdy się czyta literaturę naszą i prasę jeszcze sprzed stu-dwustu lat, jest tam mozaika nazw narodowości, inna czasem dla innego naszego zaboru, to żal czasem, że się JE Komisje nazewniczne polskie, wróć! - narodowe - porządziły i zdelegalizowały to i tamto.
          Komu to przeszkadzało? Angielczyk i Anglik dla mnie nadal są równosilni. A że czasem wersje żeńskie są językołamne? Niech obce nacje sobie nie myślą, że im w naszej sferze będzie łatwo.
          Dla co ciekawszych nazw państw warto nadal szukać nazw narodowości z różnych schematów. [...Mauritius-czyk? /-tiusianin? /-tiusiniec /-sańczyk? /-tiańczyk?...]
          Tutejsze forum jest w tym mocne. A komisje od nazw geograficznych niech sobie nazywają różne szczyty i połoniny, jeśli te miejsca są bezludne i bezimienne.

          Nie czytałem zestawu nam podsuniętych stron, ale jeśli różne faktoidy mają nam stanowić normy, to niech same swoją kulawą miejscami polszczyznę wyszlifują. Wzorcem nie są.
          Jak i sam język słany przez nas przez oka Sieci.

          Ganiąc można się shańbić.
          Ideologia psuje język, psuje i językoznawstwo.

          ***
          deser na serwisie:
          serwismen ♀♂, serwisman ♂, serwisłumenka ♀;
          serwisant/-ka, serwisarz/-rka; serwiaż/-żka

          czeladnik serwisu - podserwisowy, mistrz cechu - nadserwiśnik
          Wlk. Mistrz gildii - Sir Serwis Master [...]
      • chywomod zamordyzm językowy 04.01.17, 21:35
        stefan4 napisał:

        > Zaraz, więc tu, czy tam?

        Tu był odnośnik do tam. Ok, mogłem pominąć tu i podać tylko tam.

        > Ale najbardziej wkurzające w tego rodzaju zestawieniach jest napiętnowanie jedn
        > ych form i gloryfikowanie innych bez najmniejszego uzasadnienia. Jakiś
        > człowiek ma czelność powiedzieć właścicielom i dysponentom języka:
        > ,,
        • stefan4 Re: zamordyzm językowy 05.01.17, 00:10
          chywomod:
          > Czyli możemy też spadać w gorę?

          Oczywiście. Kamień rzucony w górę jest w swobodnym spadku aż do momentu, kiedy wróci i uderzy w ziemię (albo w głowę nieostrożnego rzucającego). Dokładniej: byłby w swobodnym spadku, gdyby nie opór powietrza. Por. np. Wikipedia
    • bimota Re: Lista językowej hańby 01.01.17, 20:30
      O JEJ... TO JA SPORO BLEDNYCH WPISOW POPELNILEM...
      • chywomod Re: Lista językowej hańby 04.01.17, 21:36
        bimota napisał:

        > O JEJ... TO JA SPORO BLEDNYCH WPISOW POPELNILEM...

        Luzik, pewnie nikt się tym nie przejmuje wink
    • arana Ach, te kryteria!... 02.01.17, 08:51
      Trafiła nam się kiedyś na forum taka rozmowa.

      Stefan: Poprawność to „popapraność” językowa, zatem pojęcie puste.

      Ja: Chyba nie, bo język tworzą ludzie i zadają pytania - między innymi o poprawność.

      Stefan: Tak? To zacznij od podania definicji.

      Ja (wykręcając się Słowackim): Jest taktem, nie wędzidłem. A teraz przerób to na równanie.

      Stefan: No właśnie nie ma jak. Poza tym myślę, że pojęcia poprawności językowej nie da się sensownie zdefiniować tak, żeby nie wymagało natychmiastowych zastrzeżeń, że miałem na myśli nie to tylko całkiem coś innego...

      Dziś (kontynuacja rozmowy).

      Ja: Znalazłam! Tu tu. Takie podejście do norm poprawnościowych trafia do mnie. A do Ciebie?

      To ostatnie pytanie kieruję również do wszystkich, którzy zechcą się wypowiedzieć. I bardzo będę wdzięczna za odpowiedź, bo jestem ciekawa.
      • stefan4 Re: Ach, te kryteria!... 02.01.17, 09:50
        arana:
        > Ja: Znalazłam! Tu tu.
        > Takie podejście do norm poprawnościowych trafia do mnie. A do Ciebie?

        Do mnie też... Chociaż stawiałbym akcent nie na to, że dla ustalenia oficjalnej normy należy badać uzus ludzi wykształconych, a raczej na to, że nie do wszystkiego potrzebna jest norma.

        Mnie nie przeszkadza, że ktoś pisze ,,po wsze czasy'' dlatego, że przyimek należy oddzielać od przymiotnika, a ktoś inny pisze ,,powsze czasy'' dlatego, że w dzisiejszej polszczyźnie nie istnieje przymiotnik ,,wsze'', wobec tego ,,powsze'' jest jednym słowem, tak samo jak ,,zawsze''. Dlaczego wszyscy muszą mówić i pisać tak samo?

        Argument, że językowi potrzebny jest sztywny gorset ,,poprawności'', bo inaczej się nie dogadamy, nie bardzo do mnie przemawia. Skoro potrafię dogadać się z Czechem, który nigdy nie uczył się polskiego (a ja nigdy czeskiego), to dlaczego miałbym nie dogadać się z Polakiem? Jeśli natomiast będziemy wszyscy mówic tak samo i to samo, to dogadywanie się przestanie w ogóle być potrzebne...

        - Stefan
        • bimota Re: Ach, te kryteria!... 02.01.17, 18:58
          "WSZE" NIE ISTNIEJE ? NO PRZECIE SAM GO NAPISALES... A "POWSZE" ISTNIEJE ?
        • dar61 kryterium prawdy 03.01.17, 01:06
          Gorset?
          Nie wszyscy go noszą.
          Świeża opowieść z drukowanej Wyborczej z przełomu świeżuchnych lat - tamże cytowany specjalista wspominał, że aby jego Centrum Analityczne zaczęło swe analizy klecić, to on i jego kumple zgłębiali nie Moskwę, a prowincję. Łatwiej wyłapywali jądro analizy, nawet i szybciej.
          Mnie to się włąśnie kojarzy z językową drogą przemian - nie elity ją tyczą, a właśnie lud.
          Gorset lud uwiera.

          Dlaczego wszyscy muszą mówić i pisać tak samo
          Mowa i zapis bywają rozbieżne.
          Różnie bym argumentował. Dla mowy/ zapisu.
          Klasyka: słowo także. Człek czasem musi poczytać zdanie wstecz i zdanie wprzód, by dociec, co znaczył zapis. Czasem znaczył tak, że. A w mowie usłyszy od razu intonację, dogada się w mig.
          Kłopot zaczyna się też wtedy, gdy intonacja zdań pączkuje przecinkozą zapisu. Znam takiego lektora - pałęta się gdzieś w sferze tv-kanałów Planete czy Discovery, jaki daje intonacyjną w zdaniach pauzę wyraz obok wyrazu. Może ona złapał złoty środek? Ktoś jednak musi to zapisać i szuka ... gorsetu.

          wsze czasy
          Łączny zapis, różnych przykładów, przez wieki się kołtunił, pojedynkował z rozłącznym - te różne pozdrowienia dzień dobry kontra dobranoc, w końcu szukający definicji wpada w pułapki, klucząc w zeznaniach.
          Analizatorzy pewnikiem dawno z tym odpuścili, spasowali - i mówią piszcie/ mówcie tak a tak bo to tradycja.

          Skoro potrafię dogadać się z Czechem
          Oby. Jak na razie ja ze smutkiem widzę [w publikatorach z ruchomymi obrazkami], że Polak z Czechem biorą za pośrednika Anglika i się tego już nie wstydzą.
          Gdy do mnie - do mej firmy - wpadła ongi do służbowa wycieczka z Rusi, tośwa też pośrednika szukali w językach z grupy germańskich. Im nie było smutno, bo polskiego oni ni w ząb, ale mnie było.
          O próbach mego dialogu z Serbołużyczanami kiedyś tu napomykałem, ale to oni wtedy przepraszali - na piśmie - że nie mają rozbudowanego słownictwa, niemczeją.
          Temat rzeka.

          dogadywanie się przestanie w ogóle być potrzebne
          Próby translatorów-automatów jakoś - dla słowiańszczyzny - kuleją. Za fleksyjni pono jesteśmy.
          • dar61 kryterium ucieczki 03.01.17, 01:10
            wpadła ongi do służbowa wycieczka
            >>>wpadła ongi służbowa wycieczka
      • suender Re: Ach, te kryteria!... 02.01.17, 16:36
        arana 02.01.17, 08:51

        > Znalazłam! Tu tu. Takie podejście do norm poprawnościowych ...

        Przeczytawszy artykuł bardzo się ubawiłem. Przy okazji przyszło mi do głowy pytanie: Ile rodzajów uzusów można by wyróżnić? Na poczekaniu wymyśliłem następujące:

        - uzus obywatelski
        - uzus regionalny
        - uzus gwarowy
        - uzus internetowy
        - uzus branżowe:
        a) - uzus studencki
        b) - uzus więzienny
        c) - uzus prawniczy
        d) - uzus biznesowy
        e) - uzus etc.
        b) uzusy naukowców, np. matematyków, fizyków ....

        > ... pytanie kieruję również do wszystkich, którzy ....

        Mnie już zaintrygował komentarz Stefa4 02.01.17, 09:50

        Argument, że językowi potrzebny jest sztywny gorset ,,poprawności'', bo inaczej się nie dogadamy, nie bardzo do mnie przemawia.

        Mym zdaniem sztywne prawidła językowe są potrzebne głównie:

        a) wszelkiej maści nauczycielom języka, od najniższego do najwyższego stopnia.
        Gdyby owe prawidła ograniczyć o połowę straci pracę ca. 30% nauczycieli
        związanych z j. polskim.
        Prof. Bralczyk by se jakoś poradził, bo dorobiłby w takim szoł jak zamieszczono w podanym przez Cię linku (zresztą nader interesującym).

        b) wszelkiej maści nawiedzonym lubicielom j. polskiego, którzy byliby chorzy gdyby nie zwrócili uwagi bliźniemu, że źle mówi lub pisze. Taki nawiedzony element mam nawet w domu rodzinnym, nad czym srodze boleję.

        c) elicie z wyższej półki szkulonej. Sam Stef4 do niej po części też należy.
        Pozornie jest tolerancyjny bo: "Mnie nie przeszkadza, że ktoś pisze ,,po wsze czasy'' ....
        Co jednak nie przeszkadza mu, że prace swych studentów zamiast tylko merytorycznie z matematyki oceniać, przy okazji obniża notki za błędy językowe. Skargi jego studentów można jeszcze chyba znaleźć necie. Na plus Stefa4 przemawia jednak iż nie idzie tak daleko jak np. Dar61, któremu nawet brak znaków diakrytycznych w tekście okropicznie przeszkadza.

        To by było na razie na tyle. Ot, to!

        Pozdr.

        "My musimy wiedzieć, i my się dowiemy! [D. H.]"
        • stefan4 Re: Ach, te kryteria!... 02.01.17, 22:00
          suender (ponoć o mnie):
          > Co jednak nie przeszkadza mu, że prace swych studentów zamiast tylko
          > merytorycznie z matematyki oceniać, przy okazji obniża notki za błędy
          > językowe.


          Pierwsze słyszę.

          suender:
          > Skargi jego studentów można jeszcze chyba znaleźć necie.

          To proszę Cię, znajdź. Jeśli student nie zrozumiał, za co miał obniżoną ocenę, to coś muszę zmienić w komunikacji z nim.

          - Stefan
        • suender Re: Ach, te kryteria!... 02.01.17, 22:19
          suender 02.01.17, 16:36

          > Co jednak nie przeszkadza mu, że prace swych studentów zamiast tylko merytorycznie z
          > matematyki oceniać, przy okazji obniża notki za błędy językowe.

          Po pierwsze chcę się wycofać z pisania na tym forum przynajmniej na miesiąc (a może dłużej), by dać sobie oddech od korcących mnie często złośliwości wobec innych forumowiczów. Forumowiczów, których uważam za ogarniętych psychozą bronienia j. polskiego jak niepodległości, a kiedy czuję iż nie mają racji. Zwykle starałem się to robić dosyć dyskretnie, ale dziś ze Stefem4 wyraźnie przesadziłem. Więc go teraz bardzo przepraszam, bo nie mam wyraźnych dowodów, że tak robi, jak: (przy okazji obniża notki za błędy językowe).
          O ganieniu żaków za zły język na mych studiach słyszałem osobiście, w necie też jeszcze pewnie są jakieś dowody na takie praktyki (gdzieś Gdynia Gdańsk) ale więcej szczegółów nie znam!

          Pozdrawiam wszystkich lubicieli tego forum i dobranoc!

          "My musimy wiedzieć, i my się dowiemy! [D. H.]"
        • dar61 Ach, te uzusy! 03.01.17, 01:33
          Zostawię na boku sferę ocen uczniów/ studentów - choć mam w tym też niejakie doświadczenia, a skubnę temat inny:
          ...Dar61, któremu nawet brak znaków diakrytycznych w tekście okropicznie przeszkadza...

          Nie w tekście!
          Zaczęło się wyłącznie od tytułów, ledów walących po oczach i nagłówków w publikacjach zakątka, jaki nas gości.
          A jak człek zerka tam w górę i coś wywietrzy w tytułach, to i w dole, w samej treści, zauważa to i owo. Czasem odpuści, gdy śladowe skażenie.
          Gdym autorów-publikatorów nieco podparł i w dumę urósł, że podpowiedź działa, to plan był, by im odpuścić. [...]
          Temat morze...

          Może czas wejść w temat uzusów, ale to pierwospy, czas na KLIK
          • kalllka Re: Ach, te uzusy! 03.01.17, 01:58
            O jeżu, tzn darze, przeszłes samego siebie.
            Pewnie dlatego,ze jak powiadają baltroczyki- miałeś bliżej.
      • bunkum Re: Ach, te kryteria!... 02.01.17, 21:48
        > To ostatnie pytanie kieruję również do wszystkich, którzy zechcą się wypowiedzi
        > eć. I bardzo będę wdzięczna za odpowiedź, bo jestem ciekawa.

        Spieranie sie na temat poprawnosci i niepoprawnosci czegokolwiek (jezyka rowniez) nie ma sensu jesli nie uznamy istnienia Normy (standardu) poprawnosci. Norma z tak zwanym uzusem nie ma wiele wspolnego. Po pierwsze, Norma istnieje.

        Z innego swiata:
        Richard W. Bailey in 1994 (N.B. a disgusting descriptivist himself): “Linguists who pretend that there is no consensus about the elite forms of English confuse their egalitarian ideals with the social reality that surrounds them.”

        Kto ustanawa Norme? O d wielu lat nic sie w tym swiecie nie zmienilo:

        Bergen Evans i Cornelia Evans, 1957: "Respectable English is a much simpler matter. It means the kind of English that is used by the most respected people, the sort of English that will make readers or listeners regard you as an educated person."

        William Follet, 1966: "Good usage is what the people who think and care about words believe good usage to be."

        Autorzy The American Heritage Guide to Contemporary Usage and Style, 2005:
        "For many usage controversies, the American Heritage Usage Panel offers its opinions. This group of 200 prominent writers, scholars, and scientists is polled regularly on traditional and emerging usage problems, giving writers a deeper understanding of how readers may react to particular expressions."

        Tylko bedz kotlow z, pozal sie Boze, Dobregoslownika.
        • dar61 kryterioza 03.01.17, 00:19
          Normy normami, ale ingliszowa mowa sama w świecie wydziela z siebie podwarianty, z których najciekawszy zdaje się Simply English czy Basic, jako kwintesencja [mój ekssąsiad zwał to kwitesencją].
          Czekam na wersję Piktów, bądź co bądź to też Brytyjczycy.
          • kalllka Re: kryterioza 03.01.17, 01:22
            Podwariaty.
            Np Australijczycy.

            Ale ciekawa jestem czy czytałeś i kiedy 'wodnikowe wzgórze'
            • dar61 biblioza 03.01.17, 12:14
              Czy czytałem?
              Kumpel mi tę relikwię swą, jeszcze w mych czasach żaczych, użyczył był, chwaląc - a dzień później zabrał, bo tęsknił po niej. Przekartkowałem jeno, w innych lekturach jeszcze błądząc.
              Niezła była.
            • bunkum Re: kryterioza 03.01.17, 20:47
              Australijczycy maja swoje (O Pam Peters na przyklad slyszalo?) Nawe mizerna Nowa Zelandia ma, Anglicy tez maja swoje (Fowlers, Burchfield, Gowans, Butterfield...). Glupio nie wiedziec.
          • arana Re: kryterioza 04.01.17, 10:20
            dar61 napisał:

            > Normy normami, ale ingliszowa mowa sama w świecie wydziela z siebie podwarianty, z których najciekawszy zdaje się Simply English czy Basic, jako kwintesencja [mój ekssąsiad zwał to kwitesencją].
            > Czekam na wersję Piktów, bądź co bądź to też Brytyjczycy.

            Darze61, wyrazy uznania za tytuł Twojego wpisu, czyli formę "kryterioza", która wystarcza (wespół z Piktami) za dłuuugi komentarz.

            Kiedyś znajoma z forum muzycznego użyła podobnego wyrażenia, choć w troszkę innym celu.

            • dar61 Gnoza ideoza 04.01.17, 14:19
              Darze61, wyrazy
              Miło je czytać.
              Bo nieraz się zastranawiam - dlaczego nie korzystają tu forumianie z podsunietej opcji edycji nagłówków wpisu postującego, kiedy aż korci, by pigułę tam swej wypowiedzi wkleić?
              Mobile-androidy-winda phone?

              A można się z tym i bawić - kiedyś w innym forum każdy wpis swój - w serii - nagłówkowałem w wariancie poprzedniego tak, że pono jakaś forumianka kawą ekran podbarwiła, czytając u startu lektury same tytuły. Nieotwarte wtedy w dendryty.
              Dziś też często widzę, że niektóre wpisy tu w drzewku są otwarte, inne zakamuflowane - ciekawe jak/ kto/kontakty/ adresy to czyni - sprawdzam, może to odnogi główne [...] nie, to inaczej działa.
              Czyżby Wielki Bratr/ klikoza oceniaczy?

              A samej {Aranie} za tytuł nożowy też brawka. Widać Jej rodowód - może i literackie sympatie-patrie.

              ***
              Plan - piguła,
              a tu znów
              gaduuuuła...
              • kalllka Re: Gnoza ideoza 04.01.17, 14:23
                Otoz to,
                La donna è mobile,
                Tyle,ze komórka za ciasna.
              • arana puella ludens 04.01.17, 17:55
                dar61 napisał:

                > Bo nieraz się zastranawiam - dlaczego nie korzystają tu forumianie z podsunietej opcji edycji nagłówków wpisu postującego, kiedy aż korci, by pigułę tam swej wypowiedzi wkleić?

                Ja zwykle mam ochotę, ale często klikam zbyt impulsywnie "wyślij" po skończeniu odpowiedzi, zapominając o nagłówku.


                > A można się z tym i bawić ...

                Jeszcze jak! Zwłaszcza, że jest to zabawa pouczająca.


                > Dziś też często widzę, że niektóre wpisy tu w drzewku są otwarte, inne zakamuflowane - ciekawe jak/ kto/kontakty/ adresy to czyni - sprawdzam, może to odnogi główne [...] nie, to inaczej działa.

                Mnie wyszło, że otwarte są tylko odpowiedzi na pierwszy post - ale że mój ekran nie obejmuje całego drzewka, to pewna nie jestem.

                > Widać Jej rodowód - może i literackie sympatie-patrie.

                Ha, aż korci, żeby Ci odrzec: Przyszłam w masce zwinięta w pelerynę ciemną...


                > ***
                > Plan - piguła,
                > a tu znów
                > gaduuuuła...


                Oto jak nas, biednych ludzi,
                Rzeczywistość ze snu budzi.

      • arana Re: Ach, te kryteria!... 03.01.17, 09:12
        Stefan: …nie do wszystkiego potrzebna jest norma.

        Jasne! Nie jest dana przecież raz na zawsze. Ale widzę jej rolę w rozwoju języka pisanego – a więc przyczynia się do lepszej opowieści o człowieku. A czyż wszystko nie jest opowieścią?


        Dar61: Mnie to się włąśnie kojarzy z językową drogą przemian - nie elity ją tyczą, a właśnie lud.
        Gorset lud uwiera.

        Więc dzisiejszy Wyspiański już nie napisałby, że „trza być w butach na weselu”? Przecież to też swoista norma.


        Suender: Po pierwsze chcę się wycofać z pisania na tym forum przynajmniej na miesiąc (a może dłużej), by dać sobie oddech od korcących mnie często złośliwości wobec innych forumowiczów.

        Oczywiście, zrobisz, jak zechcesz. Ale wszystko jest kwestią formy – że tak bałaknę sobie niezbyt odkywczo. Jestem na tym forum od trzynastu lat i na przysłowiowych palcach jednej ręki mogę policzyć wypadki, gdy wytykano mi dyletantyzm lub wręcz ignorancję. Wykazywano ją, owszem – ale to było twórcze. I sympatyczne, bo czyniono to z uśmiechem. Czasem ten uśmiech był podkreślony emotką, ale jeśli nie był, to i tak czułam go w stylu.


        Bunkum: Po pierwsze, Norma istnieje.
        Powiedziałabym raczej, że nie tyle istnieje, co bywa. Dowód poniżej.

        Bunkum: Tylko bedz kotlow z, pozal sie Boze, Dobregoslownika.

        OK., niech będzie nie tylko bez Dobrego słownika, ale więcej – bez żadnego słownika. To refleksja wyłącznie moja, a dotyczyć będzie zastosowanej przez Ciebie normy ortograficznej w wyrazie „Boże”.

        Od dawna starano się w języku pisanym łączyć wielką literę ze światem przyjętych wartości. Dlatego słowo „Bóg” otrzymało wielką literę. Taka pisownia stała się normą dla następnych wieków. Powtarzają tę normę słowniki naszych czasów.

        Ale jeśli przypomnieć sobie myśl, która stała u zarania tej zasady, tzn. odzwierciedlenie świata wartości, to chyba już od dawna czas na zmianę pisowni w tym wyrazie.

        Tak, normy nie tyle istnieją, co bywają.
        • arana Norma i norma 03.01.17, 09:28


          PS

          > Bunkum: Po pierwsze, Norma istnieje.


          Jakżeż mogłam zapomnieć! wink




          • kalllka Re: Norma i norma 03.01.17, 13:25
            Ano istnieje- arano.
            Tyle ze nie ma przymusu jej stosowania.
            Ale rozumiem, ze to stylistyka bumkumowa wprawia cię w irytację powodując natychmiastowa reakcje...
            Mam to samo, tyle za ja w odwecie gadam z radiem/po angielsku/
            • arana Żart i dystans 03.01.17, 14:10
              kalllka napisała:

              > Ale rozumiem, ze to stylistyka bumkumowa wprawia cię w irytację powodując natychmiastowa reakcje...



              Ależ nie, Kalllko, nie wprawia w żadną irytację. Mój powyższy post z muzyczną Normą to był jedynie żart i wyraz dystansu do tematu. Dałam zresztą na wszelki wypadek emotkę. Po prostu przepadam za wieloznacznością wyrazów, myśleniem metaforycznym, a także Bellinim. Stąd moje PS, które jest jak stuknięcie się dłonią w czoło i zawołaniem: Jakżeż mogłam zapomnieć o Normie przez N!

              Ale skoro wyczytałaś u mnie irytację, to muszę się przyjrzeć swojej stylistyce.


        • bunkum Re: Ach, te kryteria!... 03.01.17, 20:37
          > Od dawna starano się w języku pisanym łączyć wielką literę ze światem przyjętyc
          > h wartości. Dlatego słowo „Bóg” otrzymało wielką literę. Taka pisownia stała si
          > ę normą dla następnych wieków. Powtarzają tę normę słowniki naszych czasów.
          >
          > Ale jeśli przypomnieć sobie myśl, która stała u zarania tej zasady, tzn. odzwie
          > rciedlenie świata wartości, to chyba już od dawna czas na zmianę pisowni w tym
          > wyrazie.

          O "systemie wartosci" duzej litery nie chce mi sie tu gadac. O ortografii moge:

          Od dawien dawna duza litera rozpoczyna nazwy wlasne. Ariany nie znam, wiec i wartosci jej przypisac nie moge, a mimo to zaczalem od A.
          Nie znam tez zadnego Brzyskowa kolo Koleciny, wiec i z zadnym "systemem wartosci" w mojej glowie Brzyskowa "sie nie laczy."

          > Tak, normy nie tyle istnieją, co bywają.
          Gdyby normy tylko bywaly, bywalyby tez okresy bez norm. Wyobraz to sobie.

          Nie udowodnilas niczego.
          • arana Nuż w bżuchu 03.01.17, 21:08
            bunkum napisała:


            > Gdyby normy tylko bywaly, bywalyby tez okresy bez norm. Wyobraz to sobie.


            Pszehodząc pszypadkowo pszez ćeńisty pasaż,
            mimo palm kiwającyh śę jak senny palec
            zobaczyłem kobietę, kturą rąbał masaż
            i układał na ladźe kawał po kawale
            (...)
            Pożerajcie kobiety z octem i na sucho
            Pszestańće z nimi robić swoje nudne świństwa
            Kohankowie, noszący swe kohanki w bżuhu
            nadhodźi wasza era: nowe maćeżyństwo


            wink
            • bunkum Re: Nuż w bżuchu 03.01.17, 23:00

              Pisac o jezyku trzeba umiec. Trzeba znac ich kilka, aby miec odwage pisac o jednym.
              Dobryslownik to smiec, choc moze i placi. W PL kazdy grosz sie liczy, wiec w braniu nic zlego nie ma.
              Ty mysisz byc pripejdowa. Duze T poniewaz jest pierwsza litera pierwszego wyrazu w zdaniu. Taka norma.
          • kalllka Re: Ach, te kryteria!... 03.01.17, 23:14
            A mnie, z jego tonu /wypowiedzi/ wyszło, ze bunkum zaczął arane od A litylko z powodu, ze po kropce.

            Ale niech mu będzie /ze stosuje się do normy bo przecież nie z odruchu dobrego wychowania.../

            arana sama-logując się po raz pierwszy-zdecydowała o swojej maloliterowosci:
            Lecz, niech w zadek kopnie tego, wielka gęś,
            kto, wielkością liter tylko, mierzy,cudza cześć!
            • bunkum Re: Ach, te kryteria!... 03.01.17, 23:23
              > A mnie, z jego tonu /wypowiedzi/ wyszło, ze bunkum zaczął arane od A litylko z
              > powodu, ze po kropce.

              Ci wyszlo, ciiii, dupko.
              • kalllka Re: Ach, te kryteria!... 03.01.17, 23:27
                Nie ci, mnie.
                • arana Lista językowej hańby 04.01.17, 08:05
                  kalllka napisała:

                  > Nie ci, mnie.


                  Oczywiście, Kalllko, mnie też.

                  Zauważ poza tym, że na koniec powtórzyłam tytuł wątku, czyli "Listę językowej hańby". Uważam wprawdzie - podobnie jak Stefan - że o języku należy dyskutować bez ,,hańby'' i innych objawów zadęcia patridiotycznego. Jednak ostatnie wpisy Bunkuma przekonały mnie, że tytuł ten został w pełni uzasadniony.




                  • kalllka Re: Lista językowej hańby 04.01.17, 13:13
                    Gdy tak sobie, o formie mówimy, choćby tylko językowej to mnie,od ręki.. wlocza się artystka z wariete.
                    Przepadam pasjami..za takim poczuciem humoru, które głównie innym, pozwala, na kreacje..
                    No i oczywiście dla daru /Pomoza/ punkty za Pikty.
        • dar61 Daj, daj, daj! 04.01.17, 17:41
          ...Więc dzisiejszy Wyspiański już nie napisałby, że „trza być w butach na weselu”?
          Przecież to też swoista norma...


          Musiałby za mnie odpowiedzieć sam Stach.
          Brał wyższe cele, wszystko co czynił o tym świadczy, wyboru jego połowicy z tej wyliczanki nie wyłączając.
          Kiedy jednak musiałby liczyć dziś kliki lub statuetki Nike, liczyłby li słowa na zamiary, patrzałby końca?

          Gdybym Tekst linkasię miał wypowiadać szerzej o normach w czymkolwiek, byłbym ... stronniczy. Syntezę norm zostawiam innym, a w analizie przegrywam z {Araną} na starcie z butem.
          Tęsknię do czasów, gdzie nie forma, a treść byłaby świętem.

          ...czas na zmianę pisowni w tym...
          1.A „Nie daj[,] Boże”
          1.B „niedajbóg”
          2.A „Pożal się[,] Boże”
          2.B „pożalsiębóg”

          ...czyż wszystko nie jest opowieścią...
          Mówią, że nie wszystko.

          ***
          Normatyw
          Sztyw
          no
          No!
          • arana Rodzynek 05.01.17, 10:36
            Z ciasta drożdżowego najbardziej lubię ... rodzynki, i to przede wszystkim wydobywać. Zaraz potem następuje rozgryzanie ... problemu.

            Pozwolisz, że postąpię tak z Twoim postem? Że co? Zbyt rozpustnie? Po pierwsze mamy właśnie zapusty. Poza tym jakiś tam -rostek nie będzie mi przeszkadzał w rozpuście, a zwłaszcza w jej najgorszym wydaniu.

            Dar: ... a w analizie przegrywam z {Araną}

            Nic z tego! Znam bajkę La Fontaine'a i zdaję sobie sprawę z mych zającowych skłonności.

            Co mówię na poły poważnie, na poły komicznie. I na zakończenie - choć wątkowe tematy są jak „nieskończona melodia”.
            • dar61 <podgłówek zastępczy> 05.01.17, 23:13
              Jednym z plusów forum tutejszego - w innych gnębią wręcz za rozkojarzenia i wyskoki - jest niesamowita czasem ewolucja wyjściowej myśli przewodniej, żeby nie powiedzieć re-formacja czy de-regulacja.
              Okaz taki mamy chyba właśnie przed sobą.
              Na taki {Aranowe} respons kojarzy mi się słowo stupor. Stu-krotnie.

              Zbyt rozpustnie
              ...gulp...
              Teraz, zamiast rozgryzać roz, widzę tu pustkę
              A zamiast drożdżowego z inkrustacją, wzniosłego, puchatego - kreuję sobie dowczorajszą, postną nieco - kutię, gdzie inkrostacja...
              Rozsądek podpowiada, by damie ustąpić pola. Boć wątek wart tego.
              A gdybyż nie?...
              Nade mną biblioteczka-ucieczka, ciężka, obrzmiała,
              nieco przeciążona
              może...
              [.................................]

              Na tym protokół oględzin zakończono.
              Denat coś zapisał, jednak to niezrozumiałe. Trudno nazwać to testamentem.
              [podpis]
              [pieczęć podłużna]
              Do akt Działu NN
    • chywomod Normy językowe j. angielskiego i norweskiego 04.01.17, 21:50
      Język angielski i język norweski dostarczają ciekawych przykładów normy językowej. Mój Word podaje np. do wyboru 18 norm języka angielskiego, od australijskiej poprzez indonezyjską, irlandzką, brytyjską (właściwie UK-ejską) do kanadyjskiej i amerykańskiej (USA). Norwedzy natomiast po uzależnieniu się od Danii po ponad 400 latach nie wiedzieli, jaki język mają uznać za norweski - co zaowocowało dwiema normami pisanymi i brakiem normy mówionej.
      • the-great-inuk Re: Normy językowe j. angielskiego i norweskiego 05.01.17, 12:17
        chywomod napisał:

        Norwedzy natomiast po uzależnieniu się od Danii po po
        > nad 400 latach nie wiedzieli, jaki język mają uznać za norweski - co zaowocował
        > o dwiema normami pisanymi i brakiem normy mówionej.
        =================================
        Post Factum

        czy

        Pre factum ?

        Oto jest pytanie!
        • chywomod Re: Normy językowe j. angielskiego i norweskiego 05.01.17, 16:54
          the-great-inuk napisała:

          > Norwedzy natomiast po uzależnieniu się od Danii po po

          "uNIEzależnieniu" oczywiście...
      • dar61 Nim zapomną o Nimie 05.01.17, 22:32
        Nie wiem czy jestem kompetentny w rozpoznaniu angielszczyzny, jednak podejrzewam, że warto w niej wyróżnić jeszcze jeden odłam, język ... małp.
        Małp uczonych angielskiego.
        Może i inny jeszcze - angielski język migowy. I ludzki, i małpi migowy.
        Perfekcjoniści wyszukiwaliby w tym ostatnim podwarianty goryle, szympansowe i bonobiańskie.

        Źródło podejrzeń (nieco nieortograficzne) i mych wspomnień, niejedyne.

        Jeden z językowych podopiecznych, Sir Nim Chimpsky, po latach bardzo dosadnie wyraził się o tych, co go języka angielskiego nauczyli i odebrali mu jego dziecięctwo i małpiość.

        • kalllka Re: Nim zapomną o Nimie 06.01.17, 22:24
          Przeprasza sie za malpowanie linkiw
          ale grzeczna forma bardzo mnie urla.
          www.nrp.org/2011/07
        • dar61 nim napomkną o Nemo 06.01.17, 23:45
          i odebrali mu jego dziecięctwo i małpiość.
          ?

          >>>
          nauczyli i odebrali mu jego dziecięctwo i małpiość.
          • kalllka Re: nim napomkną o Nemo 07.01.17, 00:07
            Weź mnie mundziu powiedz, kiej cholery te naukowce wkładają małpom sweterki, na dodatek czerwone?

            /albo np dają kosmonautkom torebki .. żeby były bardziej wystrzałowe?/
Pełna wersja