osoba mówiąca kilkoma językami

29.10.17, 14:57
Poliglotka po naszemu

Także polskim...

Nu, wreszcie udało mi się znaleźć temat odpowiadający w 100% statutom niniejszego forum

Trudno powiedzieć jakiej narodowości ta pani jest, w każdym bądź razie mieszka i żyje pomiędzy Helwetami.

Jedyną łyżką dziegciu jest fakt, że audycja jest z radia niemieckiego....

=================================================
Dear Friends,
From the historical perspective, humankind has reached an age of great progress, great transformation and profound changes. In this increasingly multi-polar, economically globalized, digitized and culturally diversified world, the trend toward peace and development becomes stronger, and reform and innovation are gaining momentum. Never have we seen such close interdependence among countries as today, such fervent desire of people for a better life, and never have we had so many means to prevail over difficulties.
=================================================

źródło: Xi Jinping
    • the-great-inuk Re: osoba mówiąca kilkoma językami 29.10.17, 15:36
      the-great-inuk napisała:

      > Trudno powiedzieć jakiej narodowości ta pani jest, w każdym bądź razie mieszka
      > i żyje pomiędzy Helwetami.
      >
      =========================================

      A tu oryginalna próbka dźwięku języka helweckiego

      Ktoś tu z naszego forum wybierał się na stałe do Helwetów.
      Orientuje się kto, czy już dotarł? /dotarła?/
    • keekees Nie możesz napisać o co chodzi? 29.10.17, 20:26
      the-great-inuk napisała:

      > Poliglotka po naszemu
      >
      > Także polskim...
      >

      ...

      A nie możesz napisać o co chodzi?
      • saksalainen Re: Nie możesz napisać o co chodzi? 29.10.17, 22:50
        Pisarka i tłumaczka, pochodzenia węgiersko-słowackiego (jej pierwszy język to węgierski), pisząca po niemiecku, tłumaczy z 4 języków. Opowiada o swoim życiu, o literaturze, dosyć ciekawie. Mówi że bardzo dużo tracimy ucząc się tylko angielskiego, że Europa wschodnia ma piękne języki i dużo fascynującej literatury. Z węgierskiego akurat bardzo dużo jest przełożone na niemiecki, ale czytanie w oryginale to jednak co innego.

        Mówi że każdy język ma coś szczególnego, czego nie da się w pełni przełożyć na inne (tu z jednym szczegółem się nie zgodzę, mówi że w żadnym języku nie ma takich możliwości składania słów jak w niemieckim - a są, w fińskim ;p - ale tak poza tym, to ma rację).
        • arana Melodia, czyli zestroje 30.10.17, 08:05
          saksalainen napisał:
          >
          > Mówi że każdy język ma coś szczególnego, czego nie da się w pełni przełożyć na inne ...


          Owo „coś” niektórzy chwytają. To melodia języka, zestroje akcentowe, które dotyczą nie tylko poezji, ale również prozy. Kiedyś dokonałam takiego eksperymentu: poprosiłam tłumacza książki o oryginał zdania, którego polska melodia mnie zachwyciła. Okazało się, że w obu zdaniach zgadzają się akcenty znaczeniowe, a suma sylab jest taka sama w kopii i oryginale. Sam tłumacz był tym zaskoczony. Przyznał się, że nigdy nie robił takich analiz w trakcie przekładu (z wyjątkiem niekiedy fragmentów wierszowanych), pisał go, jak wszystkie, na „czuja”, fraza układała się sama.

          • stefan4 Re: Melodia, czyli zestroje 30.10.17, 11:14
            arana:
            > Okazało się, że w obu zdaniach zgadzają się akcenty znaczeniowe, a suma sylab jest taka
            > sama w kopii i oryginale.

            To jest niezbędne w przekładaniu piosenek
            • arana Heine 30.10.17, 14:33
              stefan4 napisał:

              > Żeby naszą miłostkę zmienić w miłość, (...)

              > Pieśni nasze szumne już odśpiewał pułk, (...)


              O, dziękuję, to jest bardzo ładne.

              Ale też trudne, więc rzadkie. Kiedyś, we wczesnej młodości, poznałam zwrotkę Heinego w "Annie Kareninie", w takiej postaci:

              Himmlisch ist's, wenn ich bezwungen
              meine irdische Begier;
              Aber noch, wenn's nicht gelungen,
              Hatt'ich auch recht hubsch Plaisir!

              Tłumaczyła całość, a więc chyba i wiersz (bo brak odrębnej informacji o przekładach wierszy), Kazimiera Iłłakowiczówna i w przypisie tłumaczenie brzmi tak: Jest niebiańsko, gdy przemogłem moją ziemską żądzę, lecz również, gdy mi się to nie udawało, miałem niemałą przyjemność.

              Ogromnie mi się to spodobało, więc zaczęłam szukać polskiego przekładu poetyckiego. Znalazłam tłumaczenie Joanny Stemkowskiej:

              Bosko było, gdy chęć zdrożna
              Stłumiona ucichła we mnie,
              A jak stłumić jej nie można,
              To też było mi przyjemnie.


              Odebrałam go jako mocno nieudany, szczególnie przez kiks akcentualny (stłumiona) i toporność temporalną dwóch ostatnich wersów.

              Nie mogę się opędzić od ciekawości, Ty to byś przetłumaczył?







              • stefan4 Re: Heine 30.10.17, 21:01
                arana:
                > Himmlisch ist's, wenn ich bezwungen
                > meine irdische Begier;
                > Aber noch, wenn's nicht gelungen,
                > Hatt'ich auch recht hubsch Plaisir!

                Hmmm... To może najpierw kilka uwag... doprecyzowujących.

                Po pierwsze primo, przedostatnie słowo powinno brzmieć hübsch albo, jeśli ktoś nie dysponuje umlautami, huebsch.

                Po drugie primo, ,,wenn ich bezwungen'' jest dziwne, bo brakuje orzeczenia; bezwungen to imiesłów.

                Po trzecie primo, w niemieckim nie ma słowa Plaisir, a skoro autor użył w niemieckim wierszu francuszczyzny, to można jej pewnie użyć i w polskim tłumaczeniu. Czy to się z czymś sensownym rymuje?
                • arana Re: Heine 30.10.17, 22:24
                  stefan4 napisał:


                  Wspaniale, Stefanie! - szczególnie podoba mi się ta ostatnia wersja. Ma i melodię, i nastrój Heinego. Uważam tak nie dlatego, że znam się dobrze na jego poezji, bo tak nie jest, ale wiem co nieco o samym autorze. Więc nastrój Twojego przekładu świetnie pasuje mi do obrazu poety "który do śmierci zachował fason. Był już sparaliżowany, kiedy go odwiedził lekarz i badając go zapytał, czy potrafiłby gwizdnąć. Chory dał znać głową, że nie. Nawet na najlepszej sztuce Scribe'a - wyjąkał."

                  A teraz kilka słów w sprawie Twoich uwag... doprecyzowujących.

                  Dziś już wiem, że wersja, którą poznałam w "Annie K.", pochodzi z „odrzutów” wywalonych podczas redagowania cyklu „Powrót”; że w literaturze oficjalnej funkcjonuje 7-zgłoskowiec, który podałeś. Nie wiem jednak w dalszym ciągu, dlaczego Lew Nikołajewicz jej nie podał? Może polegał tylko na swojej pamięci... i poległ? Nie wiesz tego czasem? A może wie ktoś z forumostwa?

                  I jeszcze jedno: cytując Heinego z Tołstoja zapomniałam napisać, że przepraszam za brak odpowiedniej czcionki. A Plaisir jest w tekście, i koniec! Przynajmniej w moim egzemplarzu. Myślisz, że wydrukowali tak przez grzeczność z uwagi na moją sympatię do literatury francuskiej? E, chyba nie, bo to jeszcze było za PRL-u.
                  • stefan4 Re: Heine 30.10.17, 22:54
                    arana:
                    > szczególnie podoba mi się ta ostatnia wersja.

                    Dziękuję za uznanie...

                    arana:
                    > A Plaisir jest w tekście, i koniec! Przynajmniej w moim egzemplarzu.

                    Nie tylko w Twoim. Zobacz, tutaj jest rosyjski oryginał powieści. Czterowiersz Heinego znajduje się mniej więcej w połowie tego rozdziału. Po niemiecku. Dokładnie w tej wersji, którą Ty podałaś. Widać sam Tołstoj tak napisał. Razem z francuskim Plaisir, którego jedynym ustępstwem na rzecz ojczystej mowy Heinego jest duża litera na początku. W odsyłaczu jest rosyjski przekład, ale nierymowany i bez ambicji do poetyczności.

                    - Stefan
                  • the-great-inuk Re: Heine 31.10.17, 06:35
                    arana napisała:

                    >
                    ale wiem co nieco o samym autorze.
                    ==============================
                    Także to, że pracował jakiś czas w kantorze swego wujka, majętnego kupca w Hamburgu?
                    Wujek chciał, aby nauczył się porządnego zawodu, czyli kupiectwa. Ale Heinrich pogardzał drobnomieszczańskim życiem... Mimo to, wujek co jakiś czas usanawiał hojnie budżet poety.

                    Oraz to, że przyjaźnił się z Karolem Marksem? Kilkakrotnie go w Londynie odwiedzał.
                    Oraz to, że o Rodakach wyrażał się raczej mało pochlebnie?
                    Przez polską lustrację by raczej nie przebrnął... (za swe lewicowe przekonania!)

                    Ot, co...
                    • arana Re: Heine i Rejowe gęsi. 31.10.17, 08:52
                      the-great-inuk napisała:


                      Znam. Trochę.

                      Poza tym to Heine właśnie przyczynił się do rozwiązania Gęsiej zagadki Reja. Jak? Ano w czasie rozmowy o nim padło nazwisko Bronisława Zawadzkiego i info, że napisał studium o Reju. A że wówczas starałam się rozjaśnić ten problem, sięgnęłam do książki Zawadzkiego. W której nie pisał wiele o samym autorze, ale sporo o Reformacji. I to mnie oświeciło i podpowiedziało Jana Husa jako Gęś! Było to 27 listopada 2013 roku w BN. Na początku Gęsiego rozwiązania stał więc Heine. Czyż to nie jest piękny paradoks czasu?
          • saksalainen Nie tylko melodia 31.10.17, 00:06
            Melodia to, owszem, ważna rzecz (zresztą chyba to ona decyduje czy dany język się nam podoba czy nie), ale są jeszcze inne aspekty, np. inne słowotwórstwo, inne idiomy. Kiedy myślimy w innym języku, mamy inne skojarzenia, i myśli idą w innym kierunku. To również bywa wyzwaniem dla tłumacza, pociągnąć myśl tak żeby w języku docelowym nie wydawała się sztuczna.
            • arana Re: Nie tylko melodia 31.10.17, 08:50
              saksalainen napisał:

              > ... ale są jeszcze inne aspekty, (...)


              Ależ oczywiście! Nie pisałam o nich, bo znaczenie i konteksty kulturowe są dla każdego jasne. Mało kto jednak zwraca uwagę na zestroje akcentowe w prozie, czyli jej melodię. Użyłeś słowa coś, które sugeruje jakąś magiczną zdolność tłumacza. Myślę, że w zakresie owego coś mieści melodia języka... pisanego - nie, mówionego (to ważne rozróżnienie).
        • the-great-inuk Re: Nie możesz napisać o co chodzi? 30.10.17, 08:08
          saksalainen napisał:
          ale tak poza tym, to ma rację).
          ===============================>

          Благодарю вас
        • keekees Re: Nie możesz napisać o co chodzi? 30.10.17, 18:25
          saksalainen napisał:

          > Pisarka i tłumaczka, pochodzenia węgiersko-słowackiego (jej pierwszy język to w
          > ęgierski), pisząca po niemiecku, tłumaczy z 4 języków. Opowiada o swoim życiu,
          > o literaturze, dosyć ciekawie. Mówi że bardzo dużo tracimy ucząc się tylko angi
          > elskiego, że Europa wschodnia ma piękne języki i dużo fascynującej literatury.
          > Z węgierskiego akurat bardzo dużo jest przełożone na niemiecki, ale czytanie w
          > oryginale to jednak co innego.

          Bardzo dziękuję za zgrabne i zwięzłe wyłożenie, o co chodzi smile

          > Mówi że każdy język ma coś szczególnego, czego nie da się w pełni przełożyć na
          > inne (tu z jednym szczegółem się nie zgodzę, mówi że w żadnym języku nie ma tak
          > ich możliwości składania słów jak w niemieckim - a są, w fińskim ;p - ale tak p
          > oza tym, to ma rację).

          Wszystkie języki stosujące wielokrotne złożenia maja takie możliwości, z germańskich poza niemieckim tez niderlandzki i skandynawskie. Inna sprawa, ze nie za bardzo wiadomo, co takie złożenie ma oznaczać, nawet są programy telewizyjne, gdzie się zgaduje, co takie słowa mają oznaczać. Angielski robi tak samo, tylko nie zapisuje słów składowych razem, np "water meter reader" zamiast "watermeterreader". W duńskim jest ostatnio tendencja do zapisywania jak w angielskim, choć tradycyjnie zapisuje sie jak w niemieckim.
        • the-great-inuk Re: Nie możesz napisać o co chodzi? 31.10.17, 08:57
          saksalainen napisał:
          Mówi że każdy język ma coś szczególnego, czego nie da się w pełni przełożyć na inne
          =====================================

          Sprawa awaryjnego lądowanie na Hudson River... Kilka lat temu...
          Niemiecki wydawca zlecił tłumaczenie 3 (trzem) tłumaczom. Chodziło o szybkie robienie kasy. Wydarzenie jest tylko kilka tygodni aktualne, szczególnie w naszych czasach.
          Tłumacze radzili sobie z problemowymi odcinkami w ten sposób, że je po prostu całkowicie olewali...

          Ot, co...
    • suender Re: osoba mówiąca kilkoma językami 30.10.17, 19:57
      the-great-inuk napisała:

      > .... und der Adelbert-von-Chamisso ....

      A wiesz o tym, że ten Alberto Ch. był też trochę poliglotom? Znał podobno francuski, łacinę, trochę rosyjski, oraz całkiem nie źle ......... niemiecki, - (chyba lepiej niż Ty!).
      Poza tym pisał czasami trochę dziwnym stylem, co niekiedy jego teksty czynił mrocznymi.
      Z.B. : "Der mann ohne Schaten." --> Das Geheimnis des Peter Schlemihl
      Bei der abenteuerlichen Irrfahrt des Peter Schlemihl auf der Suche nach seiner eigenen Identität, erlebt dieser Begegnungen mit der Liebe, dem Teufel, Reichtum und Armut .....

      Pozdr.
Pełna wersja