arana
05.02.18, 10:44
Ha, wiem na 100 %, o czym myślał Mikołaj Rej, pisząc:
A baby, gdy Lnu niemasz, niech Konopie przędą.
Wszystko, co napisałam poprzednio na ten temat jest prawdą, ale stanowi tylko dodatek do myśli zasadniczej:
Rej myślał o szmatach, a dokładniej o braku szmat do wyrobu papieru!
Słynne wersy w druku oryginalnym wyglądają tak:
Twierdzi się powszechnie, że ortografię z czasów Reja charakteryzowało rozchwianie, więc możemy ją poprawiać, nie tracąc nic z myśli autora. Z tym sądem nie zgodziłam się, gdy tylko zobaczyłam pierwodruk figlika
Do tego, co czytał. Przecież w całym wierszu pisownia jest niezwykle przemyślana, a czytelnikowi natychmiast rzucają się w oczy wyrazy, które autor wyróżnia graficznie w środku zdań!
Sprawę Gęsi wyjaśniłam już w
innych wątkach.
Zaznaczone dużymi literami
Len i Konopie od razu skojarzyły mi się z papierem. Ale do
poprzednich uwag na ich temat chciałabym dziś dodać przeczytane niedawno informacje. Są one – według mnie – jednoznaczną wskazówką do zrozumienia problemu, który w pewnym sensie był też problemem Reja:
kłopotów ze szmatami!
Myślę, że punkty jasno i krótko przedstawią sprawę.
1.
W XVI w. do produkcji papieru używano szmat przede wszystkim lnianych, ale także konopnych.
2.
Szmaty dostarczali do papierni zbieracze szmat
3. Podaż szmat nie nadążała z rosnącym zapotrzebowaniem coraz liczniejszych papierni. To info pochodzi z
książki Dzieje polskiego papiernictwa 1491-1991 Podobna uwaga
powtórzona jest w necie w wielu miejscach, ale najzgrabniej ujęto temat na blogu Eweliny Szostakiewicz:
Len a produkcja papieru
Okazało się, że z użyte lniane materiały wykorzystywane były w procesie produkcji papieru. Skąd o tym wiem? Oczywiście również z książki. Tym razem była to: Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski, napisana przez Keitha Houstona.
Lniane szmaty stanowiły jeden z podstawowych składników wytwarzanego w Europie papieru. W pewnym momencie popyt na papier zaczął przewyższać podaż. Produkcja papieru nie mogła się odbywać bez odpowiedniej ilości lnianego materiału. W związku z tym papiernie nie były w stanie realizować wszystkich zamówień. Co prawda pojawienie się w XIII wieku wynalazku jakim był kołowrotek sprawiło, że wzrosła ilość dostępnego lnianego włókna. Mimo to problemy niedoboru lnianych szmat stale rosły. Aby choć trochę je zminimalizować, często organizowano zbiórki starych lnianych łachmanów. Osoby, które zajmowały się ich przeprowadzaniem, nazywane były właśnie szmaciarzami.
Tak więc, proszę Państwa, Len i Konopie, na które zwrócono uwagę dużą literą, świadczą o szesnastowiecznych kłopotach ze szmatami, a także o tym, że Rej był doskonale zorientowany w ówczesnych problemach wydawniczych i miał na nie swoją radę:
Brakuje szmat lnianych? A konopne? Może są i nieco gorsze, ale mamy ich pod dostatkiem. Zatem niech baby snują nić konopną. Czym przyczynią się wydatnie do rozwoju papiernictwa, drukarstwa, języka.
Ot, taki mały przyczynek do coraz jaśniej rysującej się nam sylwetki Reja – pisarza i biznesmena – człowieka po prostu.