the-great-inuk 07.03.18, 09:51 Jutro jest 8. Marzec... Będzie jakaś akademia? Krawat obowiązkowy? Mogę się tu tak pokazać? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
arana Styl pisania 07.03.18, 12:51 Pytasz o styl? Tu liczy się tylko styl pisania, czyli przygoda z lekturą. Odpowiedz Link
efedra Re: Nieśmiałe zapytanie: Styl casual dozwolony? 12.03.18, 16:36 Pozwolę sobie zauważyć, że w zapisie "8. Marzec" są trzy błędy. Powinno być "8 (bez kropki) marca". To tyle. Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: Nieśmiałe zapytanie: Styl casual dozwolony? 12.03.18, 19:25 efedra napisała: > Pozwolę sobie zauważyć, że w zapisie "8. Marzec" są trzy błędy. > Powinno być "8 (bez kropki) marca". > To tyle. ============================================ Czym się różni T-Shirt od koszuli? Orientuje się kto kompetentny? Odpowiedz Link
apersona Re: Nieśmiałe zapytanie: Styl casual dozwolony? 12.03.18, 21:01 Kołnierzykiem, zapięciem, materiałem Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: Nieśmiałe zapytanie: Styl casual dozwolony? 12.03.18, 21:09 apersona napisała: > Kołnierzykiem, zapięciem, materiałem ==================================== A dlaczego nie ma polskiej nazwy dla T-shirt? Odpowiedz Link
arana Łączy nas tiszert 13.03.18, 07:08 the-great-inuk napisała: > A dlaczego nie ma polskiej nazwy dla T-shirt? Bo to, co kiedyś było nudnym męskim bawełnianym podkoszulkiem, który szybko tracił po kolejnym praniu kształt i pierwotną biel, stało się urozmaiconą częścią ubrania dla wszystkich. A w naszym kraju pełnym podziałów t-shirt, czyli tiszert jest chyba jedynym elementem, który nas łączy. Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: Łączy nas tiszert 13.03.18, 07:34 arana napisała: bawełnianym podkoszulkiem, ============================== A więc proszę, mamy polską nazwę polskiej bielizny! Żądam ustawy (jak we Francji) restauracyjnej języka polskiego! Dopóki istnieje okno historyczno-polityczne umożliwiające tworzenia wszelkiego rodzaju ustaw uszczęśliwiające Naród Polski! Ot, co... Odpowiedz Link
arana Za późno! 13.03.18, 08:04 the-great-inuk napisała: > Żądam ustawy (jak we Francji) restauracyjnej języka polskiego! Restauracja zleksykalizowała się nam i ograniczyła do lokalu lub budownictwa. Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: Za późno! 13.03.18, 08:48 arana napisała: Restauracja zleksykalizowała się nam i ograniczyła do lokalu lub budownictwa. Żądam odnowienia języka polskiego Anconditionally! Odpowiedz Link
arana Tryb 13.03.18, 09:03 the-great-inuk napisała: > Żądam odnowienia języka polskiego > > Anconditionally! Aaa..., skoro taki z Ciebie bezwarunkowy Kazio Odnowiciel, to musisz iść pod sejm i zażądać ustawy w trybie nocno-podkoszulkowym! Wtedy... Ale nie, nie powiem, co wtedy. Zaczekam, aż pójdziesz. Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: Tryb 13.03.18, 09:35 arana napisała: Kazio Odnowiciel, =============================== Serdecznie dziękuję. Zastanawiam się czy nie nadszedł czas na zmianę mego nica .... Finally, we must think big and dream even bigger. Ot, co... Odpowiedz Link
arana Nieblady Nick...o 13.03.18, 10:01 the-great-inuk napisała: > Zastanawiam się czy nie nadszedł czas na zmianę mego nica .... > > Finally, we must think big and dream even bigger. Słusznie! Kazio O. jest liderem góglowych trafień, a więc niebladym nickiem. Bo blady to wiadomo... Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: Nieblady Nick...o 13.03.18, 10:11 arana napisała: > Bo blady to wiadomo... ================================ Przypomina mi nieco tego Brechta z NRD... Ot, co... Odpowiedz Link
stefan4 Arano, nie pomyliłaś Kaziów? 13.03.18, 10:44 arana: > Słusznie! Kazio O. jest liderem góglowych trafień, Ja go w tym zestawieniu widzę na 17. miejscu. Na 1. miejscu jest Kazio W. A co do Kazia O., to myślę, że możesz wiele ludzi wprawić w pomieszanie pytaniem, co on takiego odnowił. Obstawiam, że główną odpowiedzią (od tych, którzy w ogóle coś odpowiedzą) będzie, że Polskę po rozbiciu dzielnicowym. Jak komuś takiemu wyjaśnisz, że Kazio O. był dziadkiem Bolka Krz., który dopiero rozbił Polskę dzielnicowo, to ten ktoś zapewne zdziwi się niepomiernie. Mnie też w szkole uczyli, że jak już Miecio I przyjął chrześcijaństwo a Bolek Ch. umocnił je przy pomocy wybijania zębów, to do śmierci Bolka Krz. państwo polskie trwało sobie w słońcu i harmonii. To, że w międzyczasie przestało istnieć na kilkadziesiąt lat, ukrywano przed nami. Właściwie nie wiem czemu. - Stefan Odpowiedz Link
arana Kształt uprzejmości 13.03.18, 11:05 stefan4 napisał: > > Ja go w tym zestawieniu widzę na 17. miejscu. Na 1. miejscu jest Kazio W. A co, nie słyszałeś o kształcie uprzejmości? Przybierali go w Bułyczowie kosmici, gdy przybywali na Ziemię. Czyż miałam brutalnie pozbawić Inuka marzeń o odnowicielstwie? Wszak zwierzył się, i to nie raz: Finally, we must think big and dream even bigger. Odpowiedz Link
arana Fakt czy implikacja? 13.03.18, 13:30 Stefanie, zamilkłeś. Już nie lubisz implikacji prawdziwe niezależnych od postaci następnika, jeśli poprzednik jest fałszywy? Odpowiedz Link
stefan4 Re: Fakt czy implikacja? 13.03.18, 23:45 aran: > Stefanie, zamilkłeś. Już nie lubisz implikacji prawdziwe niezależnych od postaci następnika, jeśli poprzednik jest fałszywy? Dzisiaj niczego nie lubię, bo mam grypę. W szczególności implikacji o fałszywym poprzedniku. Chociaż prawdziwości nie mogę im odmówić, nawet przy grypie. - Stefan Odpowiedz Link
arana Re: Fakt czy implikacja? 14.03.18, 05:40 stefan4 napisał: > Dzisiaj niczego nie lubię, bo mam grypę. W szczególności implikacji o fałszywym poprzedniku. Chociaż prawdziwości nie mogę im odmówić, nawet przy grypie. O, współczuję, zdrowiej szybko! Szkoda że ta choroba fakt, a nie implikacja. Sam termin odkładam zatem na półkę, ale mam nadzieję, że długo półkownikiem nie będzie i jeszcze porozmawiamy o nim, bo ma interesujący zakres znaczeniowy. Odpowiedz Link
ur-nammu Re: Arano, nie pomyliłaś Kaziów? 14.03.18, 13:48 stefan4: „To, że w międzyczasie przestało istnieć na kilkadziesiąt lat, ukrywano przed nami. Właściwie nie wiem czemu.” Ukrywano? Jeśli ktoś ma w jakiejś dziedzinie wiedzę ograniczoną lub wręcz żadną, nie oznacza to jeszcze, że tę wiedzę przed nim ukrywano. Znacznie sensowniej jest założyć, że ten, kto czegoś nie wie, po prostu się nie douczył, nie doczytał, nie zainteresował... Ja na przykład do dziś nie wiem, jak zaprojektować budynek lub przeprowadzić ekstrakcję zęba, ale źródeł tej niewiedzy doszukuję się wyłącznie w sobie, nie w „ukrywających” coś przede mną... A wiesz, że podział dzielnicowy (u nas związany z dziedziczeniem po Krzywoustym) był w owym czasie w naszej części Europy zjawiskiem wcale nie tak rzadkim? Odpowiedz Link
arana styl i wykorzystywanie :) 14.03.18, 16:10 Ależ Ur, ten cały wątek to zabawne przekomarzanie się i dostosowana do tego stylistyka! Przecież nikt nie użyje formy Kazio pisząc o królu w poważnym tekście. Podobnie jest z czasownikiem ukrywano - ma nawet swoją nazwę (hiperbola) jako środek stylistyczny. To było o stylu a teraz będzie o wykorzystywaniu... Ciebie! Pozwolisz? Twoje wpisy świadczą, że dysponujesz wiedzą historyczną. Zweryfikuj zatem, proszę, pogląd, który mi się zrodził w odpowiedzi na sugestię Stefana: A co do Kazia O., to myślę, że możesz wiele ludzi wprawić w pomieszanie pytaniem, co on takiego odnowił. Zaczęłam trochę szukać w necie i wyszło mi, że: - Kazimierz uciekł w czasach reakcji pogańskiej, a cesarz Niemiec udzielił mu zbrojnej pomocy pod warunkiem, że kraj, który odzyska, będzie wyłącznie łaciński. (p.m.) (Na tropach archeologicznych tajemnic Mazowsza.) Odnowił zatem dzięki Niemcm struktury państwowe i kościelne, ale: - przydomek Odnowiciela został mu nadany nie przez Galla Anonima - jak dotychczas myślano - ale dopiero przez subiektywnego - jak wiadomo - Długosza. Odpowiedz Link
ur-nammu Re: styl i wykorzystywanie :) 14.03.18, 19:08 arana: „Ależ Ur, ten cały wątek to zabawne przekomarzanie się i dostosowana do tego stylistyka! Przecież nikt nie użyje formy Kazio pisząc o królu w poważnym tekście.” Ależ, Arano, ja doskonale rozumiem, że to jest zabawa, a dodam, że forma Kazio odniesiona do króla czy księcia bardzo mi się podoba. arana: „Podobnie jest z czasownikiem ukrywano - ma nawet swoją nazwę (hiperbola) jako środek stylistyczny.” Akurat ta część wypowiedzi nie wydała mi się żadnym zabiegiem retorycznym, aczkolwiek dopuszczam, że mogę się mylić. Tę wątpliwość może rozstrzygnąć tylko Autor, do czego go gorąco zachęcam. stefan4: „A co do Kazia O., to myślę, że możesz wiele ludzi wprawić w pomieszanie pytaniem, co on takiego odnowił.” arana: Zaczęłam trochę szukać w necie i wyszło mi, że - Kazimierz uciekł w czasach reakcji pogańskiej, a cesarz Niemiec udzielił mu zbrojnej pomocy pod warunkiem, że kraj, który odzyska, będzie wyłącznie łaciński. (p.m.) (Na tropach archeologicznych tajemnic Mazowsza.) Odnowił zatem dzięki Niemcm struktury państwowe i kościelne, ale: - przydomek Odnowiciela został mu nadany nie przez Galla Anonima - jak dotychczas myślano - ale dopiero przez subiektywnego - jak wiadomo - Długosza. Kazimierz I, książę Polski znany w historiografii jako Odnowiciel, syn Mieszka II (króla Polski w latach 1025-1032, księcia w latach 1032-1034) i królowej Rychezy (córki Ezzona, palatyna reńskiego i szwagra cesarza Ottona III) objął rządy po śmierci ojca w 1034 roku. To pierwsze panowanie nie trwało długo, bo już w 1037 roku doszło do wystąpień przeciw księciu, który musiał uchodzić z kraju. Pod jego nieobecność doszło do niszczycielskiego najazdu czeskiego księcia Brzetysława (1038 lub 1039 rok), podczas którego wywieziono skarby z katedry gnieźnieńskiej i zajęto Śląsk. Czeski najazd dopełnił dzieła zniszczenia w kraju targanym od lat niepokojami. Ich początku upatruje się w prześladowaniach zwolenników Mieszka II przez jego brata Bezpryma, który go obalił w 1031 roku. Wywołały one tzw. reakcję pogańską (datowaną zwykle na lata 1031-1032), prawdopodobnie popieraną przez uzurpatora, a będącą serią ludowych wystąpień przeciw możnym i Kościołowi, utożsamianemu z aparatem państwowym. Określenie reakcja pogańska jest nieco zwodnicze, ponieważ sugeruje ono podłoże wyłącznie religijne, gdy w rzeczywistości miało ono też charakter społeczny i było odreagowaniem ekspansjonistycznej polityki Bolesława Chrobrego, dziada Kazimierza. Liczne wyprawy wojenne były ogromnym obciążeniem dla wszystkich warstw ówczesnego społeczeństwa, łupy zaś wzbogacały głównie możnowładców. Gdy skończyły się możliwości ekspansjonistyczne wojennej monarchii Chrobrego (co w zasadzie zbiegło się ze śmiercią władcy), na załamanie całego systemu nie trzeba było długo czekać. Po ucieczce Kazimierza do Niemiec jego położenie uległo poprawie dzięki koligacjom jego matki i powrotowi z Italii cesarza Konrada II, szykującego się do rozprawy z rosnącym w siłę czeskim księciem Brzetysławem. Po śmierci cesarza Konrada politykę tę kontynuował jego następca Henryk III. Dzięki jego pomocy Kazimierz wkroczył do Polski na czele hufca liczącego kilkuset rycerzy. Można przypuszczać, że Kazimierz uzyskał na miejscu poparcie tych, którzy czuli się zagrożeni brakiem władzy centralnej. Jednym z pierwszych działań Kazimierza związanych z odzyskiwaniem państwa było wybranie Krakowa na główną siedzibę władzy książęcej, co było decyzją geopolityczną oznaczającą przesunięcie punktu ciężkości odradzającego się państwa z zachodu (Gniezno i Poznań) na południe i wschód. Książę skutecznie prowadził wojny o odzyskanie utraconych ziem, dzięki czemu pozostawił państwo w takich granicach, w jakich je otrzymał. Prowadził też udaną odbudowę struktur kościelnych (odnowa prowincji kościelnych, liczne fundacje), skarbowych (dawną organizację grodową zastąpiono nadaniami ziemskimi wraz z przypisaną ludnością zobowiązaną do oddawania świadczeń), administracyjnych (podział na wielkie prowincje, a te – na okręgi kasztelańskie), wojskowych (książę rozpoczął uposażenie wojów nadaniami ziemskimi, a z posiadaniem ziemi połączył obowiązek służby wojskowej, co wskazuje na proces rezygnacji z przestarzałej drużyny książęcej na korzyść pospolitego ruszenia). „- przydomek Odnowiciela został mu nadany nie przez Galla Anonima - jak dotychczas myślano - ale dopiero przez subiektywnego - jak wiadomo - Długosza.: W tym sporze chodzi o słowa pochodzące z „Kroniki polskiej” Galla Anonima, tłum. Roman Grodecki, Diepholz 2010, księga 1, ust. 17: „Skoro tedy wielki Bolesław zeszedł z tego świata, tron objął syn jego Mieszko II, który już za życia ojca pojął za żonę siostrę cesarza Ottona III, z której spłodził Kazimierza, to jest Karola3, odnowiciela Polski. Ten zaś Mieszko był zacnym rycerzem ... Lecz zamilczmy o Mieszku, a przejdźmy do Kazimierza, odnowiciela Polski. (Przypis) 3 Kazimierz (Odnowiciel) ... nosił dwa imiona: słowiańskie Kazimierz i chrześcijańskie Karol. Był to wypadek w rodzinie Piastów częstszy: jego syn miał imiona Władysław-Herman, ojciec Mieszko (II) nosił prawdopodobnie także imię Lamberta.”. Czy użyte tu sformułowanie „odnowiciel” jest przydomkiem, czy tylko epitetem, nie podejmuję się rozstrzygnąć. Nie mam jednak wątpliwości, że określenie to pojawia się po raz pierwszy właśnie w tym zabytku, choć jest bardzo prawdopodobne, że nie od razu się przyjęło jako stały element imienia. Odpowiedz Link
apersona Re: styl i wykorzystywanie :) 14.03.18, 19:22 "Pod jego nieobecność doszło do niszczycielskiego najazdu czeskiego księcia Brzetysława (1038 lub 1039 rok), podczas którego wywieziono skarby z katedry gnieźnieńskiej i zajęto Śląsk" Brzetysław nie tylko złupił katedrę ale całkowicie spalił Gniezno, Poznań i inne ważniejsze grody Wielkopolski, co też mogło być powodem późniejszego wyboru Krakowa na siedzibę książęcą. Kazimierz przy pierwszym objęciu władzy po śmierci ojca był jeszcze dzieckiem. Odpowiedz Link
ur-nammu Re: styl i wykorzystywanie :) 14.03.18, 20:32 apersona: „Brzetysław nie tylko złupił katedrę ale całkowicie spalił Gniezno, Poznań i inne ważniejsze grody Wielkopolski, co też mogło być powodem późniejszego wyboru Krakowa na siedzibę książęcą.” Najazd był bardzo niszczycielski, a szkody były rozległe. W moim skróconym opisie ograniczyłem się do podania informacji o ograbieniu katedry ze skarbów (i relikwii) oraz o odebraniu Śląska, ponieważ tych dwóch nieszczęść nie można było usunąć wyłącznie o własnych siłach, a przywrócenie stanu pierwotnego wymagało intensywnych zabiegów na arenie międzynarodowej (do tego potrzebna była przychylność cesarza, a o nią nie było łatwo). apersona: „Kazimierz przy pierwszym objęciu władzy po śmierci ojca był jeszcze dzieckiem.” Kazimierz urodził się w 1016 roku, a władzę objął w roku 1034. Z zestawienia tych dwóch dat wynika, że w chwili objęcia władzy miał 18 lat, a więc w żadnym razie nie był dzieckiem (zwłaszcza że w średniowieczu lata sprawne osiągano zwykle w wieku 14 lat). Odpowiedz Link
apersona Re: styl i wykorzystywanie :) 14.03.18, 21:34 Czy on się wcześniej wychowywał w Polsce? Wydawało mi się że Rycheza wywiozła go jako dziecko lub podrostka ze względu na jakieś niepokoje w Polsce. Odpowiedz Link
ur-nammu Re: styl i wykorzystywanie :) 14.03.18, 23:20 apersona: „Czy on się wcześniej wychowywał w Polsce? Wydawało mi się że Rycheza wywiozła go jako dziecko lub podrostka ze względu na jakieś niepokoje w Polsce.” Kazimierz został w 1026 roku oddany na naukę, choć ówczesne źródła milczą o tym, gdzie miała się ona odbywać. Z wiadomości tej wyciągano niekiedy wątpliwe wnioski, że chłopiec został przeznaczony do stanu duchownego. Tak powstała legenda o Kazimierzu Mnichu. Miała ona też swoje konsekwencje, bo jeśli Kazimierz, jedyny znany ze źródeł sukcesor, miał zostać mnichem, to musiał istnieć jeszcze jakiś inny starszy brat. I tak z legendy o Kazimierzu Mnichu zrodziła się inna legenda – o Bolesławie Zapomnianym. Wraz z upływem czasu rosła obfitość fantastycznych informacji o księciu, który według jednych miał studiować w Paryżu, według innych być mnichem w Cluny. Ale to już są opowieści z XIII wieku, a więc mocno oddalone od interesujących nas wydarzeń i niewiarogodne. Przypuszcza się, że w 1031 roku, gdy wraz z atakiem niemieckim i ruskim doszło do wystąpienia Bezpryma, Kazimierz prawdopodobnie przebywał u boku matki w Gnieźnie. Jego ojciec Mieszko II uciekł do Czech, gdzie został wykastrowany przez księcia Udalryka (Oldrzycha) z zemsty za oślepienie księcia Bolesława III Rudego, jego brata, w 1003 roku przez Bolesława Chrobrego. Wskazuje to na motyw zemsty rodowej w stosunkach Piastów z Przemyślidami. Bezprym po przejęciu władzy zrzekł się roszczeń do władzy królewskiej, a insygnia koronacyjne odesłał cesarzowi. Wywiozła je królowa Rycheza, a wraz z nią opuścił Polskę Kazimierz. Nie wiadomo, kiedy dokładnie Kazimierz powrócił z wygnania. Jedni uważają, że po śmierci ojca w 1034 roku, inni, że już w 1032, choć ta druga data wydaje się mniej prawdopodobna. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Arano, nie pomyliłaś Kaziów? 14.03.18, 22:32 ur-nammu: > Jeśli ktoś ma w jakiejś dziedzinie wiedzę ograniczoną lub wręcz żadną, > nie oznacza to jeszcze, że tę wiedzę przed nim ukrywano. To może ja powiem, co rozumiem pod ,,ukrywaniem'' wiedzy o zaniknięciu państwa polskiego za czasów Mieszka II. Otóż: 1. Nie mówiono mi o tym fakcie w szkole. 2. W dzisiejszej podstawie programowej też tego nie ma (właśnie sprawdziłem). 3. Arana, która niewątpliwie ma lepsze przygotowanie humanistyczne niż ja, również musiała szukać. 4. Nie obiło mi się o uszy, żebyśmy szykowali się do obchodów tysiąclecia Państwa Polskiego gdzieś na rok 1055; chociaż (w latach sześćdziesiątych zeszłego wieku) obchody tysiąclecia nieudanego projektu politycznego dwóch Mieszków i jednego Bolka były bardzo huczne. Oczywiście zdaję sobie sprawozdanie, że dla specjalistów nie ma w tym niczego nowego. ur-nammu: > A wiesz, że podział dzielnicowy (u nas związany z dziedziczeniem po > Krzywoustym) był w owym czasie w naszej części Europy zjawiskiem wcale > nie tak rzadkim? Wiem. Państwa nie były własnością nieistniejących jeszcze wtedy ,,narodów''. Państwo było własnością władcy i mógł on je przekazać w całości albo we fragmentach synowi w spadku albo córce w posagu. Cum lesis et polis, atque wasalibus. Czy teraz jest moja kolej zadawania pytań na tematy niezwiązane z językiem? W takim razie powiedz mi, czy wiesz, ile wynosi całka oznaczona od −1 do 1 z pierwiastka kwadratowego z 1−x² po zmiennej x. - Stefan Odpowiedz Link
ur-nammu Re: Arano, nie pomyliłaś Kaziów? 15.03.18, 00:31 stefan4: „To może ja powiem, co rozumiem pod ,,ukrywaniem'' wiedzy o zaniknięciu państwa polskiego za czasów Mieszka II. Otóż: 1. Nie mówiono mi o tym fakcie w szkole. 2. W dzisiejszej podstawie programowej też tego nie ma (właśnie sprawdziłem). 3. Arana, która niewątpliwie ma lepsze przygotowanie humanistyczne niż ja, również musiała szukać. 4. Nie obiło mi się o uszy, żebyśmy szykowali się do obchodów tysiąclecia Państwa Polskiego gdzieś na rok 1055; chociaż (w latach sześćdziesiątych zeszłego wieku) obchody tysiąclecia nieudanego projektu politycznego dwóch Mieszków i jednego Bolka były bardzo huczne. Oczywiście zdaję sobie sprawozdanie, że dla specjalistów nie ma w tym niczego nowego.” Dziękuję Ci za wyjaśnienia. Zacznę od tego, jak ja rozumiem znaczenie słowa ukrywać, bo ono jest tu moim zdaniem kluczowe. Otóż rozumiem je zgodnie z definicją podaną w Słowniku języka polskiego pod redakcją Mieczysława Szymczaka: 2. nie zdradzić się z czymś, nie uzewnętrznić, nie ujawnić czegoś, zataić coś. W tym kontekście wiązanie braku jakichś informacji w podstawie programowej z ukrywaniem tych informacji wydaje mi się całkowicie nieuzasadnione. Na marginesie zaznaczę, że zaintrygowany Twoim stwierdzeniem: „W dzisiejszej podstawie programowej też tego nie ma (właśnie sprawdziłem)”, zajrzałem do dokumentu PODSTAWA PROGRAMOWA PRZEDMIOTU HISTORIA III etap edukacyjny ( men.gov.pl/wp-content/uploads/2011/02/4c.pdf ) , a w nim znalazłem taki zapis: „13. Polska pierwszych Piastów. Uczeń: … 4) ocenia dokonania pierwszych Piastów w dziedzinie polityki, gospodarki i kultury.” Zapis jest ogólnikowy, ale nie widzę w nim potwierdzenia, że nie ma w programie nauczania miejsca na treści dotyczące Kazimierza Odnowiciela. Nie wiem oczywiście, jak ten ogólnikowy zapis jest realizowany – to niewątpliwie zależy od przewidzianej liczby godzin nauczania. Argument odwołujący się do Arany, mimo mojego szacunku dla niej, też niewiele tu zmienia, bo jest to przypadek jednostkowy, a przyczyną tego, że ona musiała czegoś szukać, wcale nie musi być jakieś ukrywanie, czyli zatajanie informacji. Może faktycznie nie przerabiała tego w szkole, może była chora, gdy ten materiał przerabiano, lub może go przerabiała, ale z czasem po prostu zapomniała. Punkt czwarty Twojej argumentacji jest zupełnie niezrozumiały, bo nie wiem, dlaczego obchody tysiąclecia istnienia państwa miałyby nawiązywać do daty późniejszej niż jego znane początki. Nie wiem też, dlaczego projekt polityczny „dwóch Mieszków i jednego Bolka” miał być nieudany. stefan4: „Czy teraz jest moja kolej zadawania pytań na tematy niezwiązane z językiem? W takim razie powiedz mi, czy wiesz, ile wynosi całka oznaczona od −1 do 1 z pierwiastka kwadratowego z 1−x² po zmiennej x.” Nie wiem, ile wynosi ta całka, ale wydaje mi się, że Twoje pytanie jest niedorzeczne, bo ja się o całkach nigdzie nie wypowiadałem, podczas gdy Ty wypowiadałeś się o podziale dzielnicowym. Odpowiedz Link
arana Wracając do języka 15.03.18, 06:28 Podyskutowaliśmy sobie i dziękuję wszystkim, bo czuję się wtedy jak w Gspodzie pod Królową Gęsią Nóżką, co niezmiernie lubię. A teraz wróćmy na językowy trakt. Zakres znaczeniowy słowa to przecież wszystko, co się nam z danym pojęciem kojarzy. Po naszej dyskusji termin odnowiciel nabiera nowego znaczenia - dla mnie wręcz dwuznacznego. Bo cóż robi odnowiciel? Od nowa wprowadza stare porządki. A ci, którzy (ciągle według mnie) wprowadzają myśl naprawdę nową nazywani są burzycielami i - jeśli nie chcą narazić się na represje (jak np. Rej) - ukrywają zręcznie swoją myśl w wieloznaczności języka. Inuku, ciągle chcesz być odnowicielem? Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: Wracając do języka 15.03.18, 08:30 arana napisała: > Inuku, ciągle chcesz być odnowicielem? ==================================> Trza być zdolnym do poświęceń dla swej misji! We will no longer accept politicians who are all talk and no action – constantly complaining but never doing anything about it. Ot, co... Odpowiedz Link
the-great-inuk "Osły i uczeni do środka!" 15.03.18, 10:02 the-great-inuk napisała: > > Trza być zdolnym do poświęceń dla swej misji! =================================> Jest dużo do usprawnienia w naszym Języku Ojczystym! Zakasujmy rękawy! ============================================== "Ubaw i żenada" Po wystąpieniu prezydenta pojawiły się krytyczne komentarze mówiące o porównaniu Unii Europejskiej do 123 lat zaborów. ============================================== Nie da rady sprawnie politykować, bez sprawnego języka! Napoleon Bonaparte powiedział: "Osły i uczeni do środka!" "40 stuleci na was spogląda!" Odpowiedz Link
stefan4 Re: Wracając do języka 15.03.18, 13:05 arana: > Po naszej dyskusji termin odnowiciel nabiera nowego znaczenia - dla mnie wręcz > dwuznacznego. Bo cóż robi odnowiciel? Od nowa wprowadza stare porządki. > A ci, którzy (ciągle według mnie) wprowadzają myśl naprawdę nową nazywani są > burzycielami Ale te kategorie nie są rozłączne. Jak wie każdy, kto kiedykolwiek przeprowadzał remont, odnowa zwykle zaczyna się od burzenia. Odnowiciel tym się różni od burzyciela, że po etapie burzenia przystępuje do etapu budowania, a burzyciel po etapie burzenia przystępuje do etapu burzenia w innym miejscu. Kazio O. zaczął etap burzenia w 1039 od najazdu wojskiem wypożyczonym od Niemców na ziemie dawniej (za Bolka Ch., dziadusia) polskie Odpowiedz Link
the-great-inuk H o m e - S t a g i n g 15.03.18, 13:36 stefan4 napisał: > Arano, czy remont zaczynający się od dwóch etapów burzenia, po których n > astępuje etap odbudowy, zgodzisz się nazwać ,,odnową''? =================================== H o m e - S t a g i n g Ot, co... Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: H o m e - S t a g i n g 16.03.18, 09:04 the-great-inuk napisała: H o m e - S t a g i n g Nowe polskie słowo, myślałem, że pasujące do tematu, a tu znowu pudło... Ot, co... Odpowiedz Link
arana zakres znaczeniowy słowa 15.03.18, 16:52 stefan4 napisał: > > Arano, czy remont zaczynający się od dwóch etapów burzenia, po których następuje etap odbudowy, zgodzisz się nazwać ,,odnową''? Ależ Ty pytasz, czy zgodzę się na nazwę, czyli czy według mnie coś jest jakieś - a to pytanie wręcz filozoficzne. Ja użyłam słów: nazywani są odnowicielami czy burzycielami, czyli że ktoś ich tak nazywa, nie ja. W ten sposób słowa te należą do języka, na który niezgoda byłaby czynnością irracjonalną. Więc na istnienie tych słów w języku się zgadzam. Domniemywam tylko, że spora część ich zakresu znaczeniowego wynika z polityki historycznej gloryfikującej bezkrytycznie przeszłość. A z tym się nie zgadzam, więc wobec takich słów robię się podejrzliwa. Odpowiedz Link
stefan4 Re: zakres znaczeniowy słowa 15.03.18, 17:45 arana: > Domniemywam tylko, że spora część ich zakresu znaczeniowego wynika z polityki > historycznej gloryfikującej bezkrytycznie przeszłość. A reszta ich zakresu znaczeniowego z chęci przydania sobie patyny starożytności czy odwieczności. Czyli też z politycji histerycznej''. Ja osobiście nie nazwałbym ,,odnową'' wywabienie z płótna kolorów składających się na Giocondę, wypranie, wybielenie i namalowanie od nowa. - Stefan Odpowiedz Link
ur-nammu Re: Wracając do języka 15.03.18, 19:21 arana: „Bo cóż robi odnowiciel? Od nowa wprowadza stare porządki.” Oj, chyba posługujemy się jakimiś różnymi odmianami polszczyzny, bo według mojego rozumienia odnowiciel odnawia, czyli ulepsza coś poprzez wprowadzenie nowych elementów. Wprowadzanie od nowa starych porządków z pewnością nie jest odnową (raczej nazwał bym to przewrotnie odstarzeniem). Ja wiem, że to miała być zabawa słowna, ale myślę, że w tym względzie, Arano, stać Cię na więcej. Na szczęście zabawa z burzycielem okazała się bardziej udana. A zauważyłaś, że fragment, w którym się doszukiwałaś hiperboli, okazał się banalną dosłownością, w dodatku raczej niemożliwą do utrzymania? Odpowiedz Link
arana Re: Wracając do języka 16.03.18, 06:42 ur-nammu napisał: > Oj, chyba posługujemy się jakimiś różnymi odmianami polszczyzny... Ależ oczywiście! Przecież jest tyleż odmian polszczyzny, ilu jest jej użytkowników. Każdy w zakres znaczeniowy słowa kładzie całą swoją wiedzę i osobowość, więc jedno i to samo słowo nie będzie nigdy tym samym dla Ciebie i dla mnie. Zauważyłeś miejsce, w którym napisałam, że odnowiciel od nowa wprowadza stare porządki? Zrobiłam to dopiero wtedy, gdy troszkę poczytałam sobie w necie o sposobie w jaki Kazimierz I odnawiał Polskę, a Ty potwierdziłeś moją opowieść i rozszerzyłeś ją jeszcze. W tym momencie przy słowie odnawiał pojawił mi się w głowie cudzysłów, który przełożyłam na słowa: Bo cóż robi odnowiciel? Od nowa wprowadza stare porządki. To nie jest całkowita definicja odnowicielstwa, tylko tego jej fragmentu, który pojawił się po naszej rozmowie. Te, które są w słownikach przypominają mi owady zastygłe w bursztynie: potwierdzają różne formy życia, ale go nie wyczerpują. Dlatego powstają korpusy językowe, nigdy zresztą nie kończone, lecz ciągle uzupełniane. Podobnie jest ze słowem ukrywać. Ty podałeś definicję słownikową, ale ja wiem, że ukrywanie w szkole, szczególnie peerelowskiej, ale teraz też, miało i ma wiele twarzy, nie polega tylko na fizycznej eliminacji faktu. Informacja może się pojawić w programie, ba nawet w podręczniku, ale było i jest wiele sposobów na to, żeby nie dostała się do głowy ucznia. Więc nie jest to ukrywanie dosłowne, a – że tak się wyrażę – zaawansowane, subtelniejsze, jako trop in absentia. Ale tylko w zamiarze, bo jego realizacja wyraża się już w topornej nowomowie. Najcelniej uchwycił to poeta, pisząc o potędze smaku. I ja to wiem, i Stefan, bo ta informacja przewijała się czasem w stylu naszych rozmów. Dlatego zwracając się do mnie Stefan napisał: ukrywanie, pisząc do Ciebie – dał już przy tym słowie cudzysłów. To dlatego, że jesteś na forum od niewielu postów. Ale strzeż się! (użycie żartobliwie hiperboliczne) z każdym następnym dodajesz coś do swojego portretu. A ja sobie go maluję. Wszak styl to człowiek. Odpowiedz Link
ur-nammu Re: Wracając do języka 16.03.18, 14:31 ur-nammu „Oj, chyba posługujemy się jakimiś różnymi odmianami polszczyzny...” arana: „Ależ oczywiście! Przecież jest tyleż odmian polszczyzny, ilu jest jej użytkowników. Każdy w zakres znaczeniowy słowa kładzie całą swoją wiedzę i osobowość, więc jedno i to samo słowo nie będzie nigdy tym samym dla Ciebie i dla mnie.” Twoja odpowiedź odnosi się tylko do pewnego wycinka rzeczywistości językowej, czyli do idiolektu, pomija zaś inny wycinek, znacznie istotniejszy, a mianowicie funkcję komunikatywną języka, a ta opiera się na powszechnie przyjmowanym znaczeniu słów. To właśnie dzięki tej wspólnej płaszczyźnie komunikacji możemy się porozumiewać, nie dzięki indywidualnym różnicom, które język mogą wzbogacać, ale zwykle nie służą poprawie jego komunikatywności. Myślę, że to, co właśnie napisałaś, bardzo by się spodobało propagandystom wszelkich systemów totalitarnych, ponieważ w przedstawionym przez Ciebie ujęciu właściwie zostaje wykasowana wspólnota znaczeń dzielona przez użytkowników danego języka, a więc płaszczyzna służąca do komunikacji, wymiany myśli i oceny prawdziwości tego, co powiedziano lub napisano. Wspomniani propagandyści uwielbiają rozmywanie pojęć powszechnie przyjętych i zastępowanie ich znaczeniami koniunkturalnymi, takimi skrojonymi na potrzebę chwili. To właśnie wtedy dowiadujemy się, że ofiary katastrofy lotniczej poległy, a ci, którzy się nie zgadzają z poglądami siły przewodniej, to zdrajcy. I nikt propagandystom nie podskoczy z definicjami słownikowymi, bo oni mają je gdzieś, podobnie jak wyznawcy „prawd” głoszonych przez propagandę. A Ty, Arano, choć może nieświadomie, właśnie dorzucasz swój kamyczek do tego mechanizmu wychwalającego zaciemnianie tego, co jasne. arana: „Zauważyłeś miejsce, w którym napisałam, że odnowiciel od nowa wprowadza stare porządki? Zrobiłam to dopiero wtedy, gdy troszkę poczytałam sobie w necie o sposobie w jaki Kazimierz I odnawiał Polskę, a Ty potwierdziłeś moją opowieść i rozszerzyłeś ją jeszcze. W tym momencie przy słowie odnawiał pojawił mi się w głowie cudzysłów, który przełożyłam na słowa: Bo cóż robi odnowiciel? Od nowa wprowadza stare porządki.” Jeśli do swojej konkluzji („odnowiciel od nowa wprowadza stare porządki”) doszłaś – jak twierdzisz – za sprawą moich wypowiedzi, to albo przeczytałaś je nieuważnie, albo zobaczyłaś w nich to, co chciałaś zobaczyć. Ja niczego takiego nie napisałem ani nie zasugerowałem, bo to jest w odniesieniu do tego konkretnego monarchy niedorzeczne. arana: „Podobnie jest ze słowem ukrywać. Ty podałeś definicję słownikową, ale ja wiem, że ukrywanie w szkole, szczególnie peerelowskiej, ale teraz też, miało i ma wiele twarzy, nie polega tylko na fizycznej eliminacji faktu. Informacja może się pojawić w programie, ba nawet w podręczniku, ale było i jest wiele sposobów na to, żeby nie dostała się do głowy ucznia. Więc nie jest to ukrywanie dosłowne, a – że tak się wyrażę – zaawansowane, subtelniejsze, jako trop in absentia.” Kręcisz się w kółko ze swoją argumentacją i opowiadasz, jak ukrywanie w szkole wygląda (lub może wyglądać), choć jak na razie nikt w tym wątku nie wykazał, że ono w odniesieniu do Kazimierza Odnowiciela w ogóle miało czy ma miejsce. Wybacz, ale jeśli nie wykazałaś, że coś istnieje, to nie ma sensu rozprawiać, jakie jest to coś, czego istnienia nie wykazałaś. arana: „Ale strzeż się! (użycie żartobliwie hiperboliczne) z każdym następnym dodajesz coś do swojego portretu. A ja sobie go maluję. Wszak styl to człowiek.” Przypuszczam, że jestem nie gorszym portrecistą niż Ty i też sobie tu maluję wizerunki. A człowiek to z pewnością nie tylko styl (ale to ostatnie to już temat na zupełnie inną rozmowę). Odpowiedz Link
stefan4 Re: Wracając do języka 16.03.18, 20:02 ur-nammu: > Myślę, że to, co właśnie napisałaś, bardzo by się spodobało propagandystom > wszelkich systemów totalitarnych [...] To właśnie wtedy dowiadujemy się, że ofiary > katastrofy lotniczej poległy, a ci, którzy się nie zgadzają z poglądami siły > przewodniej, to zdrajcy. Metody rozumowania w naukach nieścisłych są na tyle nieostre i arbitralne, że przy odpowiednim staraniu da się wykazać związek wszystkiego ze wszystkim. Dlatego, dla zachowania możliwości porozumienia się (zamiast pokłócenia), przyjmuje się pewne ograniczenia sposobów argumentacji. Pewne metody dyskusji opisane np. w Erystyce Schopenhauera uznaje się obecnie za kompromitujące dla osoby tak argumentującej. Od tamtych czasów do listy doszło jeszcze np. argumentum ad Hitlerum. Twoja filipika przeciwko poglądowi (a nie zarządzeniu), że podjęzyków języka naturalnego jest wiele (i często niemających wiele wspólnego z prywatnym idiolektem autorów słowników) leży bardzo blisko tej zakazanej listy. Teza broniona przez Aranę miałaby swoją wagę, gdyby nawet na świecie nie było żadnych katastrof lotniczych ani żadnych zdrajców. Więc proszę, użyj innej argumentacji, jeśli się z nią nie zgadzasz. Jak rozumiem, Arana nie propaguje uniejednoznaczniania mowy ludzkiej. Proponuje za to, żeby pogodzić się z faktem, że jest ona immanentnie niejednoznaczna. I że jest z nią, jak mówi lud, jak z dupą Odpowiedz Link
apersona Re: Wracając do języka 16.03.18, 20:21 Stefanie jak twoja grypa? Od kiedy i dlaczego Bolesław Śmiały stał się Bolesławem Szczodrym? Odpowiedz Link
ur-nammu Re: Wracając do języka 16.03.18, 23:44 stefan4: „Metody rozumowania w naukach nieścisłych są na tyle nieostre i arbitralne, że przy odpowiednim staraniu da się wykazać związek wszystkiego ze wszystkim.” Czyli humanistyka to bełkot (właśnie takie jest znaczenie tego, co tu napisałeś). Może przedstawisz jakieś przykłady na potwierdzenie tej jakże pociesznej tezy? stefan4: „Twoja filipika przeciwko poglądowi (a nie zarządzeniu), że podjęzyków języka naturalnego jest wiele (i często niemających wiele wspólnego z prywatnym idiolektem autorów słowników) leży bardzo blisko tej zakazanej listy.” Widzę, że nie pierwszy już raz miewasz problemy z jasnym i precyzyjnym wyrażeniem myśli, a także z używaniem słów w ich powszechnie przyjętym, a więc, brr, słownikowym znaczeniu. Jeśli poruszona przez Ciebie kwestia nadal Cię interesuje, to racz przetłumaczyć to zdanie na polski. Aha, i mała podpowiedź – zapoznaj się ze znaczeniem terminu filipika, bo on chyba – podobnie jak ukrywanie, a być może też zarządzanie – raczej nie ma w Twoich wypowiedziach takiego sensu, do jakiego wykształcony użytkownik polszczyzny jest przyzwyczajony. stefan4: „Teza broniona przez Aranę miałaby swoją wagę, gdyby nawet na świecie nie było żadnych katastrof lotniczych ani żadnych zdrajców. Więc proszę, użyj innej argumentacji, jeśli się z nią nie zgadzasz.” Nie widzę potrzeby używania innej argumentacji tylko dlatego, że samozwańczy obrońca Arany nie poradził sobie z argumentacją dotychczasową. stefan4: „Co do demagogów, to wykorzystują oni naturalną niejednoznaczność wypowiedzi w języku naturalnym dla tworzenia niejasnych skojarzeń u tych, którzy nie korzystają ze słowników dla sprawdzenia definicji słów codziennych, takich jak ,,ukrywać''.” Nie pisałem o wykorzystywaniu niejednoznaczności, lecz o rozmywaniu jednoznaczności. Czytaj uważniej, a najlepiej ze zrozumieniem! stefan4: „Ten, kto zamknie się na język a otworzy tylko na słowniki, nie zapobiegnie przemianie ofiar w poległych ani bojowników w zdrajców, a tylko nie skuma, jak się stało, że lud te bajędy łyknął.” Ale ponieważ nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, więc pewnie uświadomią go ci, co do słowników programowo nie zaglądają. Oni wszak zawsze wiedzą najlepiej... stefan4: „Ale nie sugeruj, że ktoś o innym poglądzie na język stoi tam, gdzie stało ZOMO, zanim siadło.” Myślę, że powinieneś popracować nad precyzją wypowiedzi, bo to, co napisałeś, po prostu się sypie. Wskazówka – słówko inny. A teraz uwaga ogólna. Skoro uznałeś za stosowne udzielić mi kilku pouczeń, racz przyjąć jedno ode mnie – nie powinieneś wypisywać tylu „mundrości” o historii, bo nie masz o niej zbyt dużego pojęcia i w ten sposób tylko sam sobie szkodzisz. Informacyjki zaczerpnięte z publikacji, które można by pewnie wydać pod szyldem „Tajemnice czegoś tam” czy „Zakazane coś tam”, to licha podstawa wiedzy. A jak wiadomo, z bajeczkami o tajemnicach i zakazywaniu dobrze się komponuje ukrywanie, stąd moja wcześniejsza reakcja. To taka dobrotliwa rada od w sumie życzliwego Ci mediewisty. I tak oto powstał kolejny post, a wraz z nim Arana dorysuje kilka kresek do mojego portretu. Ciekawe, co to będzie – rogi na łbie, czerwone ślepia czy ogień buchający z gęby? Niezależnie od tej kwestii jest pocieszające, że tak powstały obraz będzie niewątpliwie subtelny i hiperboliczny. Odpowiedz Link
arana nic lepszego... 17.03.18, 06:43 Stefan: Jak rozumiem, Arana nie propaguje uniejednoznaczniania mowy ludzkiej. Proponuje za to, żeby pogodzić się z faktem, że jest ona immanentnie niejednoznaczna . Oczywiście, o tym właśnie pisałam. Użyłam tylko w miejsce terminu polisemiczność, który podają słowniki, także Wiki [(w p. 6.) art. Język (mowa), rozdz. Cechy języka], własnych słów, a to - przyznaję - jest podejrzane dla ludzi, którzy zamykają się na język, a otwierają wyłącznie na słowniki i potrafią poruszać się tylko w zakreślonych przez nie granicach. Stefan: Co do demagogów, to wykorzystują oni naturalną niejednoznaczność wypowiedzi w języku naturalnym dla tworzenia niejasnych skojarzeń u tych, którzy nie korzystają ze słowników dla sprawdzenia definicji słów codziennych, takich jak ,,ukrywać''. Ten, kto zamknie się na język a otworzy tylko na słowniki, nie zapobiegnie przemianie ofiar w poległych ani bojowników w zdrajców, a tylko nie skuma, jak się stało, że lud te bajędy łyknął. To go również wyłączy z możliwości przeciwdziałania. Powyższą myśl pięknie uzupełniła Wisława Szymborska w swoim przemówieniu noblowskim, mówiąc: Rozmaici oprawcy, dyktatorzy, fanatycy, demagodzy walczący o władzę przy pomocy kilku byle głośno wykrzykiwanych haseł, także lubią swoją pracę i także wykonują ją z gorliwą pomysłowością. No tak, ale oni "wiedzą". Wiedzą, a to, co wiedzą, wystarcza im raz na zawsze. Niczego ponad to nie są ciekawi, bo to mogłoby osłabić siłę ich argumentów. A wszelka wiedza, która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się w szybkim czasie martwa, traci temperaturę sprzyjającą życiu. W najskrajniejszych przypadkach, o czym dobrze wiadomo z historii dawnej i współczesnej, potrafi być nawet śmiertelnie groźna dla społeczeństw. Dlatego tak wysoko sobie cenię dwa małe słowa: "nie wiem". Kilka lat później w wierszu Okropny sen poety opisała ów jednoznaczny świat demagogów. Z pozoru wszystko zupełnie jak u nas. Grunt pod stopami, woda, ogień, powietrze, pion, poziom, trójkąt, koło, strona lewa i prawa. Pogody znośne, krajobrazy niezłe i sporo istot obdarzonych mową. Jednak ich mowa inna niż na Ziemi. W zdaniach panuje tryb bezwarunkowy. Nazwy do rzeczy przylegają ściśle. Nic dodać, ująć, zmienić i przemieścić. Czas zawsze taki, jaki na zegarze. Przeszły i przyszły mają zakres wąski. Dla wspomnień pojedyncza miniona sekunda, dla przewidywań druga, która się właśnie zaczyna. Słów ile trzeba. Nigdy o jedno za dużo, a to oznacza, że nie ma poezji i nie ma filozofii, i nie ma religii. Tego typu swawole nie wchodzą tam w grę. Niczego, co by dało się tylko pomyśleć albo zobaczyć zamkniętymi oczami. Jeśli szukać, to tego, co wyraźnie obok. Jeśli pytać, to o to, na co jest odpowiedź. Bardzo by się zdziwili, gdyby umieli się dziwić, że istnieją gdzieś jakieś powody zdziwienia. Hasło „niepokój”, uznane przez nich za sprośne, nie miałoby odwagi znaleźć się w słowniku. Świat przedstawia się jasno nawet w głębokiej ciemności. Udziela się każdemu po dostępnej cenie. Przed odejściem od kasy nikt nie żąda reszty. Z uczuć – zadowolenie. I żadnych nawiasów. Życie z kropką u nogi. I warkot galaktyk. Przyznaj, że nic gorszego nie może się zdarzyć poecie. A potem nic lepszego, jak prędko się zbudzić. Odpowiedz Link
the-great-inuk WIKI - Nowa nieomylna wyrocznia ? 17.03.18, 08:49 arana napisała: > > Oczywiście, o tym właśnie pisałam. Użyłam tylko w miejsce terminu polisemiczność, który podają słowniki, także Wiki [(w p. 6.) art. Język (mowa), rozdz. Cechy języka], własnych słów, a to - przyznaję - jest podejrzane dla ludzi, którzy zamykają się na język, a otwierają wyłącznie na słowniki i potrafią poruszać się tylko w zakreślonych przez nie granicach. ========================================== WIKI - Nowa nieomylna wyrocznia ? Dawniej ludzie mówili: "Z mego punktu widzenia sprawa wygląda całkowicie inaczej" Za tym kryło się kilka lat doświadczenia życiowego. Obecnie wszystko się skróciło do Wyroczni WIKI "Moja Polska WIKI mówi na ten temat to i to..." A wystarczy zajrzeć do angielskiej WIKI, która dany temat całkowicie inaczej opisuje. Chociażby zawartością oba źródła się w wielkim stopniu różnią. Tylko faktowi, że WIKI działa w cyberspace zawdzięczamy, że nie doszło na tym tle do krwawego mordobicia. (Jak w warszawskim tramwaju za szwargotanie po niemiecku) Ot, co... Odpowiedz Link
al.1 WIKI również omylna 17.03.18, 15:38 the-great-inuk napisał: > WIKI - Nowa nieomylna wyrocznia ? > > Dawniej ludzie mówili: "Z mego punktu widzenia sprawa wygląda całkowicie inaczej" > > Za tym kryło się kilka lat doświadczenia życiowego. > > Obecnie wszystko się skróciło do Wyroczni WIKI > > "Moja Polska WIKI mówi na ten temat to i to..." > > A wystarczy zajrzeć do angielskiej WIKI, która dany temat całkowicie inaczej opisuje. > Chociażby zawartością oba źródła się w wielkim stopniu różnią. > Tylko faktowi, że WIKI działa w cyberspace zawdzięczamy, że nie doszło na tym tle do > krwawego mordobicia. (Jak w warszawskim tramwaju za szwargotanie po niemiecku). Mimo że w Wikipedii można znaleźć wiele rzetelnych informacji, nie należy mieć do niej bezgranicznego zaufania bo zdarza się, że podaje irracjonalne i kłamie. Niżej podaję radę, co należy robić zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku: Źródło jakim Wikipedia prawdziwe jak inne media Możesz napotkać nonsens w niej trochę rozumu użyć chciej Such a source as Wikipedia is as true as other media 'cause you can find nonsense in it employ your brain, at least a bit =-= Źródło jakim Wikipedia prawdziwe jak inne media Możesz napotkać kłamstwo w niej trochę rozumu użyć chciej Such a source as Wikipedia is as true as other media 'cause you can find untruth in it employ your brain, at least a bit Irracjonalizmy w Wikipedii biorą się z monopolu nauki "głównego scieku" na jej kształt. Natomist klamstwa, w dużej mierze z wpływów elit na kształtowanie informacji dla nich korzystnych. Odpowiedz Link
stefan4 monosemia, disemia, polisemia,... 17.03.18, 13:45 arana:; > w miejsce terminu polisemiczność Piękny termin! A ile rzeczy z nim się kojarzy! Od razu przyszła mi do głowy rodzina greckopodobnych słów: * monolog Odpowiedz Link
arana antyprzyklad 17.03.18, 15:50 stefan4 napisał: > A entre nous, ten link jest wprost wzorcowym przykładem, jak nie należy używać pałerponta. Ze względu na niezbyt przejrzyste akapity czy z innych względów? Odpowiedz Link
stefan4 Re: antyprzyklad 17.03.18, 17:06 arana: > Ze względu na niezbyt przejrzyste akapity czy z innych względów? Z różnych względów. Wyobraź sobie siebie, słuchającą takiego wykładu. Wykładowca mówi Odpowiedz Link
arana "Co" i "jak" 18.03.18, 06:39 stefan4 napisał: > (...) Tylko mówię, przy jakim kształcie prezentacji łatwiej by mi było nadążyć za wykładowcą. Dzięki, Stefanie! Cóż, media się zmieniają, a problem "co" i "jak" wciąż istotny... Przy okazji zabawne spostrzeżenie. Była u nas pod koniec XIX w. ciekawa dyskusja, wręcz spór na temat "co" i "jak". Zapoczątkował ją Antoni Sygietyński, ojciec Tadeusza, twórcy "Mazowsza" i teść Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej. Byłam pewna, że bez trudu znajdę jakiś link do jego poczynań bardzo znacznych przecież w ówczesnym sporze o "co i "jak" - a tu niespodzianka! Gógiel podrzuca mi przede wszystkim Mirę, potem Tadeusza, a Antoniego ukrywa. Pewnie gdzieś jest, ale muszę poszukać inaczej, a to wymaga czasu. I ciekawe też, co mi gógiel zacznie podpowiadać po moich poszukiwaniach w tym względzie. Bardzo lubię rozmowy z nim! Odpowiedz Link
stefan4 Re: "Co" i "jak" 18.03.18, 08:43 arana: > Gógiel podrzuca mi przede wszystkim Mirę, potem Tadeusza, a Antoniego ukrywa. Mnie nie podrzucił Miry. Ale nie podsunął też niczego na temat co-i-jaka. Czy ten wątek nie jest już przeładowany różnymi tematami ponad wątczą cierpliwość? - Stefan Odpowiedz Link
ur-nammu Re: nic lepszego... 17.03.18, 15:24 arana: „Ależ oczywiście! Przecież jest tyleż odmian polszczyzny, ilu jest jej użytkowników. Każdy w zakres znaczeniowy słowa kładzie całą swoją wiedzę i osobowość, więc jedno i to samo słowo nie będzie nigdy tym samym dla Ciebie i dla mnie.” stefan4: Jak rozumiem, Arana nie propaguje uniejednoznaczniania mowy ludzkiej. Proponuje za to, żeby pogodzić się z faktem, że jest ona immanentnie niejednoznaczna.” arana: „Oczywiście, o tym właśnie pisałam. Użyłam tylko w miejsce terminu polisemiczność, który podają słowniki, także Wiki [(w p. 6.) art. Język (mowa), rozdz. Cechy języka], własnych słów ...” Sama sobie zaprzeczasz! Własnymi słowami pisałaś o tym, że „Każdy w zakres znaczeniowy słowa kładzie całą swoją wiedzę i osobowość”, a więc – jak już Ci podpowiedziałem – pisałaś o idiolekcie poszczególnych użytkowników języka, podczas gdy przywołana przez Ciebie definicja (polisemiczność – możliwość przesunięć w umowie, cecha wskazująca na kreatywność języka, gdyż język może zostać odnoszony do zjawisk nieposiadających własnej nazwy) odnosi się do tego, co się dzieje w obrębie wspólnego kodu językowego, nie na płaszczyźnie jednostkowej, na co choćby wskazuje sformułowanie „w umowie”. Dużo jaśniej jest to sformułowane w innej definicji: „Polisemia (wieloznaczność). Posiadanie przez wyrażenie językowe (morfem, wyraz, zwrot lub zdanie) kilku znaczeń. ... Przykładem wyrazu polisemicznego może być głowa (zarówno ‘część ciała’, jak i różne znaczenia pochodne, np. ‘człowiek stojący na czele jakiejś społeczności’ – por. głowa rodziny, głowa państwa ... ‘część roślin, zwykle ich kwiaty, lub taka, która kształtem przypomina głowę’ – por. głowa kapusty; ‘część niektórych przedmiotów, zwykle górna lub przednia’ – por. głowa kolumny, głowa komety). ...” Encyklopedia językoznawstwa ogólnego, red. K. Polański, Wrocław 1999. Jeśli ktoś w swoim indywidualnym żargonie termin głowa będzie odnosił na przykład do strychu w swoim domu, to nie będziemy tu mieli do czynienia z polisemią, lecz z idiolektem, co Ty wciąż mylisz. Poruszasz się na dwóch różnych płaszczyznach, nawet tego nie dostrzegając. Przy okazji zauważę, że trochę mnie dziwi, po co osoba, która twierdzi, że „jedno i to samo słowo nie będzie nigdy tym samym dla Ciebie i dla mnie”, powołuje się na jakiekolwiek słowniki. Jakżeż my się tam mamy spotkać, skoro – Twoim zdaniem – każdy rozumie słowa na swój sposób? Warto być konsekwentną w tym, co się głosi. Aha, i nie zaprzęgaj Szymborskiej do ilustrowania niezbyt udanych eskapad myślowych Stefana IV i swoich własnych wyobrażeń w tym zakresie, bo to jest po prostu nieuczciwe, zwłaszcza że wymowa słów Szymborskiej dużo bardziej pasuje do waszego tandemu niż do mnie. Tu pozwolę sobie wskazać na fragment: „Wiedzą, a to, co wiedzą, wystarcza im raz na zawsze. Niczego ponad to nie są ciekawi, bo to mogłoby osłabić siłę ich argumentów.”, który idealnie pasuje do mojej rozmowy z Tobą o Kazimierzu Odnowicielu. Coś tam sobie o nim plotłaś, o coś mnie zapytałaś, ja Ci odpowiedziałem, a Ty dalej plotłaś swoje. Ja nie oczekuję, że będziesz się ze mną zgadzać, możesz przecież podjąć polemikę, ale spróbuj zareagować na argumenty inaczej niż ściana. Z tego, co tu widzę, lubisz raczyć innych fragmentami literatury, które ponoć się do nich odnoszą. Ja też mam coś dla Ciebie: „I znowu mówią, że Ford... że kino... Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna... Warstwami rośnie brednia potworna, I w dżungli zdarzeń widmami płyną.” Julian Tuwim, Mieszkańcy (wytłuszczenie moje – U.) A dedykuję Ci zwłaszcza ostatni wers, bo Ty niekiedy właśnie widmami płyniesz, od wątku do wątku, od jednego rozmytego pojęcia do innego... Ach, ach, ach... Odpowiedz Link
kalllka Re: nic lepszego... 17.03.18, 17:16 Można by rzec, ze arana daje się zaczarować, uwieść swoim możliwościom wiec płynie... jak w kinie! A Stefan właśnie ma wykład... PS Wybacz arano mój żart, nie był skierowany przeciw tobie, użyłam nicku informacyjnie. No i jeszcze, prywatne spostrzeżenie choć mające niebagatelny wpływ na... Już wiem dlaczego stefan nigdy nie odpowiada na moje posty Odpowiedz Link
arana Re: nic lepszego... 18.03.18, 06:49 kalllka napisała: > Można by rzec, ze arana daje się zaczarować, uwieść swoim możliwościom wiec pły > nie... jak w kinie! > PS > Wybacz arano mój żart, nie był skierowany przeciw tobie, użyłam nicku informacyjnie. To jest bardzo miły żart, Kalllko: z czyjejś desperackiej deprecjacji (ładna aliteracja, prawda?) i zdania o wydźwięku negatywnym zrobiłaś wręcz komplement. Odpowiedz Link
kalllka Re: nic lepszego... 18.03.18, 12:27 żadne deprecjacje gdy spływa jak po kaczce/ czyjejś czy nie jejsc? oto jest pytanie, O aliterację! Odpowiedz Link
ur-nammu Re: nic lepszego... 19.03.18, 13:56 kalllka: „Można by rzec, ze arana daje się zaczarować, uwieść swoim możliwościom wiec płynie... jak w kinie!” Cóż za klasyczne kółeczko wzajemnej adoracji! W tak nobliwym towarzystwie nawet gó...nko pachnie jak goździk. Ty, Kalllko, chyba lubisz klecić rymowane wierszyki, więc i ja od siebie dam Ci taki wierszyk z małym sprostowaniem tego, co Ci chyba umknęło lub czego nie chciałaś przyjąć do wiadomości: Kto widmem płynie, Nie jest jak w kinie, Ot, coś tam mu się pieprzy w głowinie. Mój wierszyk, oczywiście, jest okropny, grafomański, zły, fatalny, bo o jakości wypowiedzi decyduje wszak postawa ideologiczna, a ta jest u mnie naganna. Służ wiernie przywódczyni stadka, a ta od czasu do czasu niewątpliwie nagrodzi Cię jakimś łaskawym spojrzeniem, a może nawet chwilą swojej zwiewnej uwagi... Odpowiedz Link
the-great-inuk argumentum ad Hitlerum 17.03.18, 08:56 stefan4 napisał: Od tamtych czasów do listy doszło jeszcze np. argumentum ad Hitlerum. ===================================== W obecnych, współczesnych Niemcach bardzo popularna, codzienna argumentacja! "Hitlerowcy pili mleko, więc picie mleka jest szkodliwe!" Ot, co... Odpowiedz Link
the-great-inuk Re: argumentum ad Hitlerum 17.03.18, 10:32 Ewa Herman powiedziała coś pozytywnego na temat polityki rodzinnej nazistów. Następnego dnia wyleciała na zbity łeb z pracy! Ot, co... BTW W Niemczech z Hitlerowcami niema żartów! Odpowiedz Link