matka-ojciec i fleksja

11.10.18, 08:02


Rzeczpospolita donosi: Precedensowy wyrok NSA: kobieta może być ojcem

Zapadł wyrok w sprawie odmowy transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice były wpisane dwie matki - donosi Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Czy to początek reformy naszej fleksji? Jak myślicie?
    • kalllka Re: matka-ojciec i fleksja 11.10.18, 10:13
      ... taka jest sentencja wyroku, arano?
      A weź no sprawdź bez użycia tiny.pl
    • stefan4 Re: matka-ojciec i fleksja 11.10.18, 10:29
      arana:
      > Czy to początek reformy naszej fleksji? Jak myślicie?

      Problemy fleksyjne były zapewne powodem odmowy. W języku brytyjskim rodzaje gramatyczne nie istnieją, a w polskim jakiegoś trzeba użyć. Urzędnicy, nieuprawnieni do wzbogacania zagranicznego aktu prawnego o niewystępujace w nim treści, stanęli bezradni.

      Kiedyś urzędy będą wydawały podobne orzeczenia w sprawie robotów. Nie bedzie jasne, czy te roboty o coś do sądu wystąpiły, czy może wystąpili, i czy należną opłatę wnieśli czy wniosły, dlatego niemożliwe będzie sporządzenie protokołu z czynności. Dlatego wniosek pozostanie bez rozpatrzenia.

      - Stefan
      • kalllka Re: matka-ojciec i fleksja 11.10.18, 11:15
        Popraw mnie jesli się mylę, stefanie
        Przedmiotem dyskusji wywołanej przez arane jest raczej określenie podmiotu / sentencji sądowej/
        Czyli chodzi raczej o logiczny rozbiór zdania- niż fleksje.
        Uporządkowanie, myśli, jak mysle, jest tu sprawa najważniejsza.
        Ale zgodzę się,
        szukanie najwłaściwszych, dla naszych internetowych czasów/ określeń to bardzo ważna rzec, urzędnicy powinni brać w niej aktywny udział albowiem, jest ro kwestia ich przyszłości, rozwijania kwalifikacji = charakteru i kształtu przyszłej urzędniczej pracy.
        Naprawdę uważasz ze ktoś myślący dopuściłby roboty do orzekania, de facto kształtowania, tego -kim, czym jesteśmy?

      • suender Te roboty o coś do sądu wystąpiły ........... 12.10.18, 20:01
        stefan4 11.10.18, 10:29

        Kiedyś urzędy będą wydawały podobne orzeczenia w sprawie robotów. Nie bedzie jasne, czy te roboty o coś do sądu wystąpiły, czy może wystąpili, i czy należną opłatę wnieśli czy wniosły, dlatego niemożliwe będzie sporządzenie protokołu z czynności. Dlatego wniosek pozostanie bez rozpatrzenia.
        =================================================

        Akurat z tym w j. polskim nie powinno być problemu, gdyż w nim występuje "neutrum". Wiadomo, że ten "neutrum" lechiccy językoznawcy z ery lodowcowej przyporządkowali tylko dla dzieci, zakładając iż te małe człowieczki jeszcze nie mają w pełni wykształconych genitaliów (jak się to do jasnej ciasnej pisze?, czyżby genitalii) i mogą być traktowane jako tymczasowo bezpłciowe. I będzie tak:

        Te roboty o coś do sądu wystąpiły, a nie wystąpili.

        Przecież to proste jak skorupka z jajka!

        "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
        • stefan4 Re: Te roboty o coś do sądu wystąpiły ........... 13.10.18, 00:10
          suender:
          > Akurat z tym w j. polskim nie powinno być problemu, gdyż w nim występuje "neutrum".
          > Wiadomo, że ten "neutrum" lechiccy językoznawcy z ery lodowcowej przyporządkowali
          > tylko dla dzieci

          Nie tylko. Pole jest nijakie; okno jest nijakie, dziewczę i chłopię są nijakie... A w dodatku forma ,,wystąpiły'' dotyczy nie tylko rodzaju nijakiego. Koty wystąpiły, chociaż kot jest rodzaju męskiego.

          Czy roboty są i zawsze będą niemęskoosobowe?
          • suender Re: Te roboty o coś do sądu wystąpiły ........... 13.10.18, 09:01
            stefan4 13.10.18, 00:10

            Nie tylko. Pole jest nijakie; okno jest nijakie, dziewczę i chłopię są nijakie... A w dodatku forma ,,wystąpiły'' dotyczy nie tylko rodzaju nijakiego. Koty wystąpiły, chociaż kot jest rodzaju męskiego.
            ==============================================

            To wszystko prawda, ale ja w swej wypowiedzi ograniczyłem się tylko do homo-sapiens (ów).

            > Któraś kolejna generacja maszyn może poczuć w sobie zew płci i zażądać przemian gramatycznych.

            Jestem zdania, że płeć jest zdeterminowana czymś innym, a nie chciejstwem danego osobnika.
            Pisząc tak jak piszesz przyłączasz się nieświadomie do dokładania prawnych problemów urzędnikom z USC i nie tylko.

            Ten niepokój jest nie tylko mój, już w latach 1950-tych niejaki Ijon Tichy zanotował taką oto ludową piosenkę:
            Cóż to za robot piękny i młody,
            i cóż to za robotniczka?
            Ona mu z dzbanka podaje pentody,
            a on jej - wtyczki z koszyczka.
            =======================================

            O jejku!

            "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
            • kornel-1 Re: Te roboty o coś do sądu wystąpiły ........... 27.10.18, 16:38
              suender napisał:

              > Ona mu z dzbanka podaje pentody,

              Pentody.
              Łezka się w oku kręci.

              k.

              • suender Re: Te roboty o coś do sądu wystąpiły ........... 27.10.18, 20:48
                kornel-1 27.10.18, 16:38

                > Pentody.
                > Łezka się w oku kręci.

                Jestem dosyć leciwym człowiekiem i dlatego z większym wzruszeniem ronię łezkę nad nieco starszą Superheterodyną....
                To dopiero byli czasy!

                "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
          • kalllka Re: Te roboty o coś do sądu wystąpiły ........... 13.10.18, 11:01
            .. a ja nalegam, by nie dawać robotom pola:
            To co wylemowal Tichy było jednorazowym wybrykiem.
            I tak mamy już kłopot z określeniem,
            męsko to czy żeńsko,-osobowo nickname sie czuje..

            Bo jak się trawestuje obecnie, w necie,
            Nie dyskutuj z robotem- prze
            • al.1 Szwedzi mają pomysł 27.10.18, 16:05
              kalllka napisała:

              > I tak mamy już kłopot z określeniem, męsko to czy żeńsko,-osobowo nickname sie czuje..

              W Szwecji wpadli na pomysł by wprowadzić na taką okoliczność trzecią płeć, czyli hen (nie mylić z kurą w j. ang. smile )
              wiadomosci.wp.pl/w-szwecji-bezplciowy-zaimek-zostanie-wpisany-do-slownika-6027723321214081a
              Ciekawi mnie natomiast jaki będzie zaimek dzierżawczy takiego osobnika, bo:
              on to han; jego - hans
              ona to hon; jej - hennes
              "toto" - hen; "totego" - wypadałoby hennes - ale to determinuje kobietę. Hens? To znów bliżej mężczyzny big_grin
    • the-great-inuk Spawa nieco zagmatwana ... 11.10.18, 11:02
      Zadałem sobie nieco trudu i wyszukałem lekturę pomocniczą na kilka następnych dekad stojącymi przed nami.

      Także z lingwistów jest jakiś pożytek...

      Ot, co...
      • the-great-inuk Re: Spawa nieco zagmatwana ... 11.10.18, 11:46
        Kojarzy mi się z długoletnim niemieckim korespondentem radia Deutschlandfunk w Warszawie.

        Osoba owa płci męskiej miała w nazwisku końcówkę żeńską.
        Dla słuchacza znającego języki niemiecki i polski stwarzało to początkowo pewne zamieszanie w głowie.

        Z biegiem czasu to sobie tak wytłumaczyłem:
        Mama danej osoby poszła do niemieckiego urzędu stanu cywilnego z niemieckim dowodem osobistym w którym widniało jej polskie nazwisko z żeńską końcówką.
        Urzędnik napisał nazwisko danej męskiej osoby zgodnie z przedłożonym dokumentem, nie wdając się w dyskusję o polskiej gramatyce...

        Dziecko nie może mieć innego nazwiska, aniżeli rodzona matka!

        I teraz mamy mały problemik... (W polskiej szkole byłby pośmiewiskiem kolegów)

        Ot, co...
        • kalllka Re: Spawa nieco zagmatwana ... 11.10.18, 12:02
          O to to., pewnie tak to się odbyło,
          urzędnik przepisał z oryginału nazwisko matki do dziecięcego.
          Ale ten lapsus nie miał chyba większych następstw prawnych, tak jak moze miec w przytoczonej przez arane- sentencji sądowej?
        • bimota Re: Spawa nieco zagmatwana ... 12.10.18, 12:56
          CIEKAWE CZY Z MONIKI LEWINSKI KTOS BY SIE SMIAL...
          • the-great-inuk Re: Spawa nieco zagmatwana ... 12.10.18, 13:57
            bimota napisał:

            > CIEKAWE CZY Z MONIKI LEWINSKI KTOS BY SIE SMIAL...
            ============================================>
            W Usa z pewnością nie!
            Ale w Polsce z pewnością tak!

            Ot, co...
            • bimota Re: Spawa nieco zagmatwana ... 12.10.18, 14:13
              ALE BYLO O NIEJ SWEGO CZASU GLOSNO I JAKOS KPIN Z NAZWISKA NIE POMINAM...
              • the-great-inuk Re: Spawa nieco zagmatwana ... 12.10.18, 14:39
                bimota napisał:

                > ALE BYLO O NIEJ SWEGO CZASU GLOSNO I JAKOS KPIN Z NAZWISKA NIE POMINAM...
                ===================================>
                Ja mam na myśli szkołę w Polsce!

                Zarówno podstawową jak także i średnią!

                BTW
                Dobra i zdolna stażystka wykorzystuje każdą okazję do zrobienia kariery.
                Widocznie była za mało zaangażowana, bo daleko nie zaszła.
                Pewna imigrantka z Jugosławii zaszła dalej...
                Nawet z Polski...
                Ot, co
    • arana Re: matka-ojciec i fleksja 11.10.18, 14:21
      arana napisała:

      > Rzeczpospolita donosi: Precedensowy wyrok NSA: kobieta może być ojcem Zapadł wyrok w sprawie odmowy transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice były wpisane dwie matki - donosi Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

      A teraz sedno sprawy: dziecko wychowują dwie panie. USC i Wojewódzki Sąd Administracyjny nie chcieli wpisać do polskich ksiąg stanu cywilnego treści zagranicznego aktu urodzenia, który obok matki dziecka jako drugiego rodzica wymienia kobietę, w konsekwencji czego rodzicami dziecka są osoby tej samej płci, stanowiłoby pogwałcenie podstawowych zasad polskiego porządku prawnego.


      Naczelny Sąd Administracyjny uchylił niekorzystny wyrok sądu pierwszej instancji i poprzedzające go decyzje, a także nakazał ponowne zajęcie się sprawą. W wyroku Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że w rzeczywistości sprawa dotyczy praw małoletniego obywatela polskiego, a nie tego, czy państwo polskie powinno uznawać związki jednopłciowe. Sąd uznał, że odmowa transkrypcji aktu urodzenia powodowała dyskryminację dziecka i uniemożliwiała mu uzyskanie polskich dokumentów tożsamości, do których miał prawo jako polski obywatel.

      Zdaniem NSA transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są dwie kobiety, nie może naruszać porządku publicznego RP. NSA podkreślił, że najważniejsze jest kierowanie się dobrem dziecka, ponieważ odmowa uznania aktu urodzenia szkodzi jego sytuacji prawnej i ogranicza w możliwości korzystania z praw i wolności obywatelskich.

      Moim zdaniem, NSA postąpił rozumnie, bo nie podparł się suchą literą prawa, lecz pomyślał i wybrał dobro dziecka jako wartość nadrzędną wobec zmieniającego się modelu rodziny.

      Oczywiście tytuł dałam nieco prowokacyjny, ale rzeczywiście uważam, że nie należy chować głowy w piasek, tylko stawić czoła problemom rzeczywistości. Pamiętacie wątek Czyni cię lepszymi?
      • kalllka Re: matka-ojciec i fleksja 11.10.18, 16:46
        Nie pamietam.
        Tez uważam ze każda sprawę sąd powinien rozpatrywać indywidualnie dlatego zapytałam cię o sentencje sądu, a nie zdanie translatora wyroku. Widac ze nawet Rzeczpospolita, która z reguly rzetelne wypełnia obowiązki dziennikarskie dała się ponieść jakiemuś sensatowi.

        Wracając do wyroku, myśle, ze sytuacje sąd potraktował jako casus;
        nie zmieniono wiec dla jednego przypadku standardowej treści aktu- wyglądu „rubryk”.
        Podobnie jak prawo jazdy, dowod osobisty etc. akt urodzenia zapisuje się na drukach tzw. ścisłego zarachowania /podobnie zreszta archiwizuje się pliki aktów, w komputerze/

      • bimota Re: matka-ojciec i fleksja 12.10.18, 13:04
        JESLI SAD MA STOSOWAC "ROZUM" ZAMIAST PRAWA, TO PO CO PRAWO ?
      • suender Re: matka-ojciec i fleksja 12.10.18, 19:45
        arana 11.10.18, 14:21

        > Moim zdaniem, NSA postąpił rozumnie, bo nie podparł się suchą literą prawa,
        > lecz pomyślał i wybrał dobro dziecka ....

        A ile w tym DOBRU dziecka jest ZŁA dziecka?

        - Czy sąd wziął pod uwagę, że takie dziecko jego rówieśnicy mogą wrednie wyśmiewać, że ma aż dwie matki a ani jednego ojca??

        - W tej zabawie może być jeszcze inny aspekt, przykładowo taki jak dziecko nieco dorośnie: Chce się dowiedzieć coś o genach swojego ojca, bo ta wiedza jest to mu potrzebna do jakiejś specyficznej procedury medycznej. Ciekawe która z tych matek zagra wtedy rolę ojca i przekaże jej wyniki badań genetycznych kochanemu potomkowi?, he, he .....

        P.S. Szkoda że Arana tak wąsko patrzy na ten problem. Jak takie precedensy przejdą w ilość, już trzeba myśleć jak je docelowo rozwiązywać, i nie tylko w zakresie językowym!

        "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
    • bimota Re: matka-ojciec i fleksja 12.10.18, 13:15
      A CO FLEKSJA MA DO TEGO ?

      A GDYBY MIALO WPISANE 3 RODZICOW, TO CO BYS CHCIALA ZMIENIAC W NASZYM JEZYKU ? ALBO GDYBY MIALO KOTA ZA RODZICA ?

      I SKAD WZIELAS, ZE KOBIETA MOZE BYC OJCEM ?
    • kornel-1 Re: matka-ojciec i fleksja 17.10.18, 11:05
      arana napisała:

      > Czy to początek reformy naszej fleksji? Jak myślicie?


      przy-	        l.poj	l.mn.	l.poj.	l.mn.
      padek	        ONA	ONE	ON	ONI
      -------------------------------------------------------------
      mianownik	matka	matki	matka	matkowie
      dopełniacz	matki	matek	matki	matków
      celownik	matce	matkom	matce	matkom
      biernik	        matkę	matki	matkę	matków
      narzędnik	matką	matkami	matkiem	matkami
      miejscownik	matce	matkach	matce	matkach
      wołacz	        matko	matki	matku	matkowie
      


      Może być?

      Kornel
      • stefan4 Re: matka-ojciec i fleksja 17.10.18, 12:15
        kornel-1:
        >
        > przy-	        l.poj	l.mn.	l.poj.	l.mn.
        > padek	        ONA	ONE	ON	ONI
        > -------------------------------------------------------------
        > mianownik	matka	matki	matka	matkowie
        > dopełniacz	matki	matek	matki	matków
        > celownik	matce	matkom	matce	matkom
        > biernik	        matkę	matki	matkę	matków
        > narzędnik	matką	matkami	matkiem	matkami
        > miejscownik	matce	matkach	matce	matkach
        > wołacz	        matko	matki	matku	matkowie
        > 


        Czyli inaczej niż poeta albo mężczyzna?

        - Stefan
        • kornel-1 Re: matka-ojciec i fleksja 17.10.18, 13:50
          stefan4 napisał:

          > Czyli inaczej niż poeta albo mężczyzna?

          Starałem się odmienić matkę-mężczyznę jak nazwisko Mietka.

          Jak by wyglądała fleksja matki wg Twoich wzorców?

          Kornel
          PS. u mnie miałem wątpliwości z wołaczem w l.mn.
          • stefan4 Re: matka-ojciec i fleksja 17.10.18, 15:00
            kornel-1:
            > Jak by wyglądała fleksja matki wg Twoich wzorców?

            Wydaje mi się, że fleksja męskich rzeczowników kończących się na ,,-a'' może (ale nie musi) różnić się od fleksji żeńskich rzeczowników kończących się na ,,-a'' tylko:
                • w dopełniaczu l.mn.:
                    nie ma kobiet, dziewczyn, mężczyzn
            • keekees deprecjacja 17.10.18, 17:15
              stefan4 napisał:

              > kornel-1:
              > > Jak by wyglądała fleksja matki wg Twoich wzorców?
              >
              > Wydaje mi się, że fleksja męskich rzeczowników kończących się na ,,-a'' może (a

              Rozne sa wzorce odmiany rzeczowników rodzaju męskiego osobowego. Kornel w swojej tabeli nie uwzględnił formy deprecjacyjnej. Forma niedeprecjacyjne: ci matkowie, forma deprecjacyjna: te matki. Tak jak ci doktorzy / te doktory, ci profesorowie / te profesory, ci poeci / te poety, ci chłopacy / te chłopaki.
              • kornel-1 Re: deprecjacja 17.10.18, 22:20
                keekees napisał:
                > Rozne sa wzorce odmiany rzeczowników rodzaju męskiego osobowego. Kornel w swoje
                > j tabeli nie uwzględnił formy deprecjacyjnej.


                A propos deprecjacji. My tu się zajmujemy płciami jednego ledwie gatunku a przecież w świecie zwierząt do wyjątków należą rozróżnienia płci u rodziców, jak to ma miejsce w przypadku powiedzmy szczeniaka czy cielaka. Tylko dzieci rozróżniają: Pani Żyrafa i Pan Żyraf wink

                Przy okazji: prócz: matka słowniki odnotowują: tatka.

                 
                przy-	        l.poj	l.mn.	l.poj.	l.mn.
                padek	        ONA	ONE	ON	ONI
                -------------------------------------------------------------
                mianownik	matka	matki	tatka	tatkowie
                dopełniacz	matki	matek	tatki	tatków
                celownik	matce	matkom	tatce	tatkom
                biernik	        matkę	matki	tatkę	tatków
                narzędnik	matką	matkami	tatkiem	tatkami
                miejscownik	matce	matkach	tatce	tatkach
                wołacz	        matko	matki	tatko	tatkowie
                


                Kornel
                • arana płeć, płodzic i deprecjacja 18.10.18, 07:15
                  kornel-1 napisał:

                  > A propos deprecjacji.


                  Deprecjacja w języku istnieje. Dla tych, którzy traktują język jako twór niereformowalny, oddają owej deprecjacji nabożną cześć. Inni powoli dostrzegają, że płeć w języku istnieje tylko tam, gdzie ludziom na niej zależy (kojarzenie ludzi lub zwierząt hodowlanych). I to tylko tym ludziom, którzy mówią danym językiem.

                  U nas powoli zaczyna się rozumieć, że nadchodzi era płodzica (ładne określenie, Stefanie). Język musi ją opisać. Zamykanie oczu i udawanie, że jej nie ma, nie pomoże. Dwie takie sytuacje podałam. Jedna to film, w którym występuje osoba o nietypowej dla języka płci, i trzeba dobrać dialogi. Druga jest podana w tym wątku: polski sąd potwierdza istnienie człowieka. A że on przypadkiem wychowywany jest przez dwie panie, to sprawa naprawdę drugorzędna.

                  Tu nawias historyczny. Po 1945 roku część obywateli polskich miała - z powodów politycznych - wielkie trudności z uzyskaniem dowodu osobistego i zaistnieniu jako obywatele PRL. Czy tamta dyskryminacja nie przypomina Wam tej aktualnej?

                  Deprecjacja w języku wyraża się nie tylko w końcówkach fleksyjnych, ale również w słownictwie. Mamy odrębne nazwy dla płci istotnych ze względu na hodowlę: ogier - klacz - źrebię - wałach. Nie mamy ich dla ludzi, o których już wiemy, że nie pasują do naszego patriarchalnego modelu rodziny.

                  Idzie NOWE. Idzie szybciej niż kiedykolwiek, ale jednak powoli. Chyba nie doczekam - jak ten przysłowiowy Jaś. smile


                  • arana Re: płeć, płodzic i deprecjacja 18.10.18, 07:23
                    arana napisała: Dla tych, którzy traktują język jako twór niereformowalny, oddają owej deprecjacji nabożną cześć'.

                    A powinna była napisać: Ci, którzy traktują...
                  • kalllka Re: płeć, płodzic i deprecjacja 18.10.18, 10:21
                    Etam arano, mam wrażenie ze potraktowalas dowcip z plodzicem jako zachętę do kontynuacji brekekesowych, exuse le mot- językowych miazmatow.
                    No ok, możemy bawić się brednia, bzdura alogicznym skrótem myślowym którego później wyciągane są kuriozalne wnioski, ale po co?
                    Uważasz ze w taki sposób- „bawiąc” nauczysz poprawnie myśleć?
                    • arana Etam, Kalllko... 18.10.18, 13:30
                      ... przecież to wszystko przez hiperbolę. A czy to moja wina, że jest ona mniej klarowna w teorii literatury niż w matematyce? Ja jej tylko używam, a konkretyzacja należy do czytelnika. wink
      • arana Stefan i Kornel 17.10.18, 15:09
        Kornel:
        > mianownik matka matki matka matkowie

        Stefan:
        > Czyli inaczej niż poeta albo mężczyzna?


        Ależ Panowie, więcej inwencji! Na cóż nam stare wzory! Jest rock festiwal, to może również być bis matka w rodzinach z dwiema paniami albo duo tata przy dwóch panach, itd. Albo jeszcze inaczej. Pomyślcie!
    • keekees Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 17.10.18, 17:07
      arana napisała:

      >
      >
      > Rzeczpospolita donosi: Precedensowy wyrok NSA: kobieta może być ojcem
      >


      Nie ojcem, lecz drugim rodzicem. W polskich formularzach jest prawdopodobnie blad polegający na tym, ze prawnych opiekunów określa się matką i ojcem. A powinno być "pierwszy rodzic / opiekun prawny:" i "drugi rodzic / opiekun prawny:", a nie "matka:" i "ojciec:". Zakłada się bowiem, ze każdy musi miec matkę i ojca, a to niezgodne z rzeczywistością - ojciec może być np. nieznany (a w rzadkich przypadkach również matka - jak choćby w przypadku "okien życia"), a faktyczna para opiekunów prawnych nie musi miec płci XX i XY.

      > Czy to początek reformy naszej fleksji? Jak myślicie?

      Raczej prawodawstwa i słownictwa, fleksja będzie identyczna. Slowo rodzic moze budzic np. wątpliwości, bo rodzi wyłącznie kobieta (jako biologiczna matka albo jako surogatka), ojciec (rozumiany jako genetyczny XY) może co najwyżej płodzić, ale na pewno nie rodzić. Jego genotyp pozbawił go bowiem skutecznie narządu rodnego. Czy można być rodzicem bez narządu rodnego?
      • kalllka Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 17.10.18, 17:40
        dziecko /ludzkie/ nie musi mieć ojca i matki. Genialnie proste.
        • keekees Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 20.10.18, 16:12
          kalllka napisała:

          > dziecko /ludzkie/ nie musi mieć ojca i matki. Genialnie proste.

          Oczywiście. Nie tylko ludzkie.
          • kalllka Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 20.10.18, 18:35
            nawet jajco, genialnie prosty- brekekesie, musi mieć matkę i ojca
            • keekees partenogeneza 23.10.18, 21:06
              kalllka napisała:

              > nawet jajco, genialnie prosty- brekekesie, musi mieć matkę i ojca

              Biologicznych, ale nie faktycznych. Jajco zresztą czasami może miec tylko matkę (rozmnażanie partenogenetyczne), zapłodnienie występuje nie u wszystkich gatunków. Np. warany mogą rozmnażać się partenogenetycznie (pl.wikipedia.org/wiki/Partenogeneza), u nich jajo nie musi miec ojca i matki.
              • bimota Re: partenogeneza 24.10.18, 13:35
                Biologicznych, ale nie faktycznych

                POD WARUNKIEM, ZE SIE WYMYSLY URZEDNICZE BIERZE NA POWAZNIE. TO WTEDY NP. SLIMAK JEST RYBA...
                • apersona Re: partenogeneza 25.10.18, 20:10
                  bimota napisał:

                  > Biologicznych, ale nie faktycznych
                  >
                  > POD WARUNKIEM, ZE SIE WYMYSLY URZEDNICZE BIERZE NA POWAZNIE. TO WTEDY NP. SLIMA
                  > K JEST RYBA...
                  >
                  Te osławione wymysły urzędnicze służą do klasyfikacji podatkowych w UE, a nie do systematyki biologicznej.
                  • bimota Re: partenogeneza 25.10.18, 20:53
                    SYSTEMATYKA BIOLOGICZNA JEST PRAWNIE USANKCJONOWANA ?? CIEKAWE KIEDY SANKCJE PRAWNE DOTKNA FORMUL MATEMATYCZNYCH, CZY FIZYCZNYCH...
                    • arana formuły i sankcje prawne 26.10.18, 06:21
                      bimota napisał:

                      > CIEKAWE KIEDY SANKCJE PRAWNE DOTKNA FORMUL MATEMATYCZNYCH, CZY FIZYCZNYCH...


                      Ależ dzieje się tak bez przerwy. Kiedyś były to prawa obyczajowe, dziś jest to słynny art. 196.
                      • stefan4 Re: formuły i sankcje prawne 26.10.18, 10:56
                        arana:
                        > Kiedyś były to prawa obyczajowe, dziś jest to słynny art. 196.

                        Oraz amerykańskie prawa dotyczące ,,własności intelektualnej'', za którymi niestety coraz bardziej podąża Europa. Okazuje się, że można patentować pomysły i idee.

                        W tym artykule zastanawiają się, czy w dzisiejszych czasach Einstein mógłby opatentować wzór E=mc² i w konsekwencji zabronić innym używania go do obliczeń energii (albo pobierać tantiemy za każde użycie tego wzoru). Ale ja myślę, że jest na świecie wiele prostszych pomysłów, na które jeszcze nikt nie zażądał patentu. Na przykład czy ktoś kiedyś opatentował spodnie? Albo metodę gotowania jajka na miękko?

                        A gdyby Marks i Engels w swoim czasie opatentowali socjalizm, to Rewolucja Październikowa nie mogłaby dojść do skutku, bo zniszczona wojną Rosja była za biedna na zakup patentu.

                        - Stefan
                        • arana Re: formuły i sankcje prawne 26.10.18, 12:31
                          stefan4 napisał:

                          > Na przykład czy ktoś kiedyś opatentował spodnie?

                          A Coco Chanel? Nie nazwała wprawdzie patentem swojego pomysłu na spodnie dla kobiet, ale pieniądze miała z tego lepsze niż z patentu. No i te skutki uboczne a dobroczynne...


                          > Albo metodę gotowania jajka na miękko?

                          Ty się śmiejesz, a to w dobie wieżowców palący problem. Już Ijon go przewidział.


                          >
                          > A gdyby Marks i Engels w swoim czasie opatentowali socjalizm, to Rewolucja Październikowa nie mogłaby dojść do skutku, bo zniszczona wojną Rosja była za biedna na zakup patentu.


                          To mi podsunęło pomysł! Irlandia, zamiast wydawać pieniądze na dzisiejsze głosowanie, mogłaby kupić odpowiedni patent, i już. My również.
                      • bimota Re: formuły i sankcje prawne 26.10.18, 11:41
                        A CO UCZUCIA MAJA DO TEGO ? ROZMAWIAMY O DEFINICJACH...

                        MOZE MOJA KPINA NIE ZOSTALA ZROZUMIANA... CHODZILO O TO, ZE NIE MOZNA WPROST PRZEKLADAC DEFINICJI KODEKSOWYCH DO ZYCIA...
                        • arana Re: formuły i sankcje prawne 26.10.18, 13:01
                          bimota napisał:

                          CHODZILO O TO, ZE NIE MOZNA WPROST PRZEKLADAC DEFINICJI KODEKSOWYCH DO ZYCIA...


                          Oj, mówisz tak jak ci radzieccy urzędnicy, którzy na wszystko mieli jedną odpowiedź: nie lzja! Oczywiście, że wielu rzeczy nie powinno się robić - ale się dzieją.

                          Ps. A Irlandia właśnie dziś referenduje nad prostackim przekładem życia na definicją kodeksową.


                          • bimota Re: formuły i sankcje prawne 26.10.18, 13:39
                            CHODZI CI O BLUZNIERSTWO ?

                            NO TO RACZEJ ODWROTNIE - USUWAJA REGULACJE, A NIE DODAJA...

                            MOZESZ SOBIE UWAZAC SLIMAKA ZA RYBE, TWOJA SPRAWA... ROZUMIEM, ZE SWE POGLADY BEDZIESZ ZMIENIAC W ZALEZNOSCI OD AKTUALNEGO POLOZENIA GEOGRAFICZNEGO...
                          • stefan4 Re: formuły i sankcje prawne 26.10.18, 14:48
                            arana:
                            > Oj, mówisz tak jak ci radzieccy urzędnicy, którzy na wszystko mieli jedną
                            > odpowiedź: nie lzja!

                            Z radością dowiedziałem się jakiś czas temu, że w powszechnym użyciu i ogólnie znana jest odpowiedź na takie ,,nielzja'':
                               
              • kalllka Re: partenogeneza 28.10.18, 11:26
                Rizumiem, ze jaja /sam z siebie robisz/
                Niepotrzebnym wiec udowadnianie ci, ze nie ma innych w naszym ziemskim wymiarze innych,poza biologicznymi, powodów rozmnażania.
                PS
                za dużo jaj i zbyt wielka odpowiedzialność jak na twoje możliwości, bycie brekekesem zobowiązuje, tym samym zdejmuje z ciebie ciężar wielomianu.
                • stefan4 Re: partenogeneza 28.10.18, 11:53
                  kalllka:
                  > Rizumiem, ze jaja /sam z siebie robisz/

                  Naprawdę nigdy nie słyszałaś o rozmnażaniu partenogenetycznym, czyli ,,dziewicorodnym'', bez udziału samca? Keekees trochę źle wkleił link, dlatego Wikipedia odmówiła Ci współpracy, ale artykuł jest tutaj (przed wysłaniem sprawdzę, czy ja dobrze wkleiłem link).

                  kalllka:
                  > Niepotrzebnym wiec udowadnianie ci, ze nie ma innych w naszym ziemskim
                  > wymiarze innych,poza biologicznymi, powodów rozmnażania.

                  To stwierdzenie jest albo tautologiczne, albo nieprawdziwe, zależnie od definicji terminu rozmnażanie. Jeśli rozumiesz przez niego tylko zwiększanie liczby organizmów żywych, to wypowiedziałaś banalny sąd, że organizmami żywymi interesuje się biologia. A jeśli rozmnażanie potraktujesz szerzej, dopuścisz tworzenie przybliżonych kopii czegoś tam, np. całych społeczności, czy ideologii, czy mechanizmów (np. ,,po 1989 bardzo się w Polsce rozmnożyli zwolennicy wolnego rynku nieregulowanego odgórnie''), to Twoja teza jest fałszywa.

                  kalllka:
                  > zdejmuje z ciebie ciężar wielomianu.

                  Jakem matematyk, wielokrotnie miałem do czynienia z wielomianami, ale nigdy żadnego nie ważyłem. Czy mogłabyś mnie pouczyć, jak do tego podejść i czym różni się wielomian małego ciężaru od wielomianu z wysokim ciężarem?

                  - Stefan
                  • kalllka Re: partenogeneza 28.10.18, 13:15
                    Od końca zacznę:
                    -Poduczyć?
                    -Ciężar wielomianu, jak każde wyrażenie, zależy od ilości znaczeń.
                    - Bardzo banalna / opinie/ trzymająca jednak w ryzach keeeksowy post niebezpiecznie zbaczający z.. płci, plotac brednie o partogenezie i mieszając się w polskie prawo: zapis= treść aktu urodzenia.
                    Zauważę, na koniec, ze jest inna droga/ wiedza, niż wikipedią.
                    treść hasła- partogeneza- w encyklopedii britannica, np została tak sformulowana, ze nie przeczy prawdzie, a nie płodzicom, wyobraźni keekeesa...
                    PS
                    ..jak widać wysoko ustawionego w twojej hierarchii wartości, stefanie.
                    • stefan4 Re: partenogeneza 28.10.18, 14:39
                      kalllka:
                      > -Ciężar wielomianu, jak każde wyrażenie, zależy od ilości znaczeń.

                      A co to jest ,,znaczenie wielomianu''? Jeśli wartość w punkcie, to każdy wielomian stopnia niezerowego ma dokładnie tyle samo znaczeń, mianowicie continuum. To był odsyłacz do Encyclopedia Britannica.

                      - Stefan
                      • bimota Re: partenogeneza 28.10.18, 17:27
                        JESLI W PUNKCIE, TO MA JEDNO...
                      • kalllka Re: partenogeneza 28.10.18, 18:12
                        No, właśnie tak, bardzo przydatne continuum, gdy kto wie jak się je stosuje, bo to co
                        ustrzelił keekees pisząc o partogenezie w kontekście rozmnażania płciowego, to wygodny/ mu/ skrót na dodatek myśliwy, zamiast logiki continuum.
                        Uważam, po prostu, ze keekees strzela byle co, byle popisać, się. I dlatego ściągnęłam z niego ciężar / właściwy wankowiczowskim skojarzeniom, po co ma zrobić kolejne wykolejone smieciowisko, a z np. Mysliwieckiej ślepa uliczkę..
      • stefan4 płodzic 17.10.18, 18:13
        keekees:
        > ojciec (rozumiany jako genetyczny XY) może co najwyżej płodzić, ale na pewno nie
        > rodzić. [...] Czy można być rodzicem bez narządu rodnego?

        A czy można być płodzicem?

        Ale na Twoje pytanie przyszłość może dać odpowiedź pozytywną. Już raz się zdarzyło że człowiek wysiedział pisklę gęgawy. Co go dzieli od urodzenia człowieka? W tym celu musi dysponować zapłodnionym ludzkim jajem i sztuczną macicą poprawnie podłączoną, podgrzaną, skanalizowaną i zwentylowaną. Odpowiednio wyposażony technicznie sam sobie urodzi dziecko.

        - Stefan
        • keekees Re: płodzic 20.10.18, 16:18
          stefan4 napisał:

          > keekees:
          > > ojciec (rozumiany jako genetyczny XY) może co najwyżej płodzić, ale na pe
          > wno nie
          > > rodzić. [...] Czy można być rodzicem bez narządu rodnego?
          >
          > A czy można być płodzicem?

          Mężczyzna może być w zasadzie tylko płodzicem.

          > Ale na Twoje pytanie przyszłość może dać odpowiedź pozytywną. Już raz się zdarzyło że człowiek wysiedział pisklę
          > gęgawy
          . Co go dzieli od urodzenia człowieka? W tym celu musi dysponować
          > zapłodnionym ludzkim jajem i sztuczną macicą poprawnie podłączoną, podgrzaną,
          > skanalizowaną i zwentylowaną. Odpowiednio wyposażony technicznie sam sobie uro
          > dzi dziecko.

          No tak, trzeba go tylko doposażyć.

          > - Stefan
          >
          • suender Re: płodzic 25.10.18, 21:24
            keekees 20.10.18, 16:18

            > Mężczyzna może być w zasadzie tylko płodzicem.

            Lepiej pasuje PŁODZIAN, - patrz:

            "Dawniej PŁODZIAN w skórę odzian ......... polował na zwierza ........."
            • keekees Re: płodzic 27.10.18, 00:28
              suender napisał:

              > keekees 20.10.18, 16:18
              >
              > > Mężczyzna może być w zasadzie tylko płodzicem.
              >
              > Lepiej pasuje PŁODZIAN, - patrz:
              >
              > "Dawniej PŁODZIAN w skórę odzian ......... polował na zwierza ........."

              smile Tak, brzmi lepiej.
      • bimota Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 17.10.18, 20:49
        DLACZEGO ZARAZ BLAD ? W AKCIE URODZENIA PODAJE SIE RODZICOW, A NIE OPIEKUNOW... POWINNI ALBO USTALIC KTO JEST DRUGIM RODZICEM, ALBO WPISAC "NIEZNANY"...
        • apersona Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 18.10.18, 21:18
          W akcie urodzenia nie wnika się czy ojciec faktycznie spłodził dziecko czy tylko uznaje za własne i poczuwa się do obowiązków wobec niego.
          • bimota Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 19.10.18, 16:36
            CZYLI KTO INNY PLODZI, A KTO INNY SOBIE POWIE, ZE ON "SIE POCZUWA" I ON SIE STAJE PRAWNIE OJCEM ?? A JAK MU TO POCZUWANIE RPZEJDZIE, TO KTO PLACI ALIMENTY ? A JAK WIECEJ JEST TYCH POCZUWAJACYCH TO WSZYSTKICH WPISUJA ?
            • apersona Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 19.10.18, 21:19
              Jak urodzi twoja żona to masz pierwszeństwo wink
              • bimota Re: Nie ojcem, lecz drugim rodzicem 20.10.18, 10:58
                CZYLI SIE POGUBILAS...
    • suender Podciep ...... 20.10.18, 11:00
      arana 11.10.18, 08:02

      > Cytat: "w którym jako rodzice były wpisane dwie matki.... "

      - Wiele na to wskazuje, że jedna z nich jest matą biologiczną, a ta druga tzw. matką nie własną, - czyli macochą, - vide u mego ojca.

      Przecież słowo macocha już od dawna znana jest w polszczyźnie i tylko trzeba je używać a nie wstydzić się językowego "wynalazku" przodków!

      - Synowa mego kolegi urodziła mu dwu wnuków, jednego prawdziwego a drugiego przyszywanego,[/u] - bo syn zmarł i pozostawił tylko jednego potomka, a drugiego chłopczyka miała z drugim legalnym mężem.

      - I jeszcze jedno, jak ojciec dziecka (z artykułu) jest nieznany, to dziecko jest bękartem (to nie jest słowo brzydkie).
      A na dziecko znalezione (podrzucone) mój kolega mówi gwarowo podciep.

      "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
      • kalllka Re: Podciep ...... 20.10.18, 12:21
        Ano ano.. wydawałoby się ze to jasne i logiczne, jak i dlaczego fleksja ewoluuje.
        Tyle ze tematem aranowych rozmyślań- punktem wyjścia, był werdykt sądu dotyczący zapisu w akt urodzenia /szablonie aktu prawnego/ który, według awangardowych gender-językoznawców- programujących ideologie na żywym języku /i jego semantyce/ powinien być zmieniony, nawet jeśli dotyczy indywidualnego przypadku...
        Jak sprawe uzasadnił sąd wiemy już z aranowych wyjaśnień. Polski porzadek prawny zbudowany jak wszystkie europejskie- na rzymskim systemie prawnym- ewoluuje pomału; Na szczęście (chyba) dla ludzkości, która starzeje się coraz szybciej.
        • bimota Re: Podciep ...... 20.10.18, 14:05
          POMALU... KILKADZIESIAT TYS. AKTOW ROCZNIE... DOBRE...
        • arana natreszczanie z niepisaniowości 20.10.18, 15:12
          kalllka napisała:

          > Ano ano.. wydawałoby się ze to jasne i logiczne, jak i dlaczego fleksja ewoluuje.

          No właśnie, jak i dlaczego, Kalllko, zważywszy, że nie można rozpatrywać ewolucji języka w oderwaniu od człowieka.

          Wzmiankowany w tym wątku wyrok sądu uważam za maleńki aktualny przyczynek w procesie zmian. Znam jeszcze inny, wcześniejszy: to poezja lingwistyczna. Tytuł tego wpisu: natreszczanie z niepisaniowości z niej właśnie pochodzi.

          A o fleksji napisałam nieco prowokacyjnie. Jest przecież ona swoistym indygenatem polszczyzny, skoro wyraz obcy uznaje za swój dopiero wtedy, gdy zaczyna go odmieniać. Jest zatem wyznacznikiem polskości. Przynajmniej do tej pory. Czy tak będzie dalej? - zadaję sobie pytanie. A pytam m.in. dlatego, że przeczytałam kilka lat temu o pewnym badaniu. Otóż

          Lupyan i Dale poddali analizie statystycznej ponad 2000 języków świata. Okazało się, że istnieje ścisły związek między ilością użytkowników danego języka a jego morfologiczna prostotą. Innymi słowy, im mniej skomplikowana fleksja – co zazwyczaj oznacza brak deklinacji i koniugacji oraz prostą konstrukcyjnie liczbę czy rodzaj – tym większe prawdopodobieństwo, że język będzie się rozprzestrzeniał. Z kolei języki często używane mają tendencje do morfologicznego upraszczania – wygrywają struktury najsilniejsze, bo ... najłatwiejsze do przyswojenia. I to one – języki i ich struktury – zajmują nisze ekologiczne tworzone przez takie zjawiska społeczne jak migracja (na przykład za chlebem). Jednym z takich języków-zdobywców jest język angielski.

          A co z polskim? Jak myślicie?






          • suender W języku rządzi CHAOS! 21.10.18, 10:24
            arana 20.10.18, 15:12

            > rozpatrywać ewolucji języka

            Pozwolę sobie zauważyć, że termin EWOLUCJA jakiegoś obiektu w czasie mówi o rozwoju tegoż w kierunkowy jego doskonalenia.

            Zmiany w języku wprawdzie zachodzą, ale ich kierunki (zamiast kierunki możne pisać lepiej zwroty) najczęściej bardzo przypadkowe, czyli językiem nie rządzi EWOLUCJA, lecz raczej bardzo piękny CHAOS.

            Dodatkowym dowodem tego, że CHAOS, jest ogromny problem przewidywania kształtu danego języka w kolejnych odcinkach czasowych.
            Z tego powodu językoznawcy mogą tylko a posteriori rejestrować zmiany w języku.
            Porządna EWOLUCJA daje duuużo większe szanse na prognozy kształtu danego języka w przyszłości (jakiejś tam).

            "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
            • suender Re: W języku rządzi CHAOS! 21.10.18, 12:20
              suender 21.10.18, 10:24

              > W języku rządzi CHAOS!

              Inny przykład na CHAOS(owy) rozwój języka a jest nim znany fakt, że nasączenie języka rożnymi dziwolągami nie zmniejsza się, nie jest nawet constans, - lecz o zgrozo rośnie wykładniczo.

              Ale przestańmy bać się CHAOSU:

              www.youtube.com/watch?v=2AfvYiDp5QI

              , a kobieta jest od zarządzania CHAOSEM <-
              • the-great-inuk Re: W języku rządzi CHAOS! 21.10.18, 14:26
                suender napisał:

                > Ale przestańmy bać się CHAOSU:
                >
                > www.youtube.com/watch?v=2AfvYiDp5QI
                >
                =============================================

                Ja odpiszę po nakazie ciszy wyborczej! /election silence!/ po naszemu...
                • suender Re: W języku rządzi CHAOS! 23.10.18, 19:20
                  the-great-inuk 21.10.18, 14:26

                  > Ja odpiszę po nakazie ciszy wyborczej!

                  Cisza wyborcza dla piszących z zagranicy nie obowiązuje!

                  "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
                  • the-great-inuk Re: W języku rządzi CHAOS! 23.10.18, 20:02
                    suender napisał:

                    >
                    > Cisza wyborcza dla piszących z zagranicy nie obowiązuje!
                    >
                    =========================================

                    I Ruskie to wykorzystują i ustawiają w Usa swoich prezydentów...

                    Ot, co...
      • keekees Ojciec jest zawsze nieznany. 27.10.18, 00:34
        suender napisał:

        > - I jeszcze jedno, jak ojciec dziecka (z artykułu) jest nieznany, to dziecko je
        > st bękartem (to nie jest słowo brzydkie).

        Ojciec jest w zasadzie zawsze nieznany. Kto chodzi w ciąży i rodzi - widać i wiadomo, kto płodzi - w zasadzie nigdy nie wiadomo.

        > A na dziecko znalezione (podrzucone) mój kolega mówi gwarowo podciep.

        A nie "znajda"?

        > "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
        • kornel-1 Re: Ojciec jest zawsze nieznany. 27.10.18, 06:59
          keekees napisał:

          > suender napisał:

          > > A na dziecko znalezione (podrzucone) mój kolega mówi gwarowo podciep.
          >
          > A nie "znajda"?



          Lub podrzutek. Zależy od punktu widzenia.

          Kornel
        • stefan4 Re: Ojciec jest zawsze nieznany. 27.10.18, 11:10
          keekees:
          > Ojciec jest w zasadzie zawsze nieznany. Kto chodzi w ciąży i rodzi - widać
          > i wiadomo, kto płodzi - w zasadzie nigdy nie wiadomo.

          Etam, swój sąd opierasz chyba tylko na obserwacji ssaków. Ale ssaków jest na świecie tyle, co kot (ssak zresztą) napłakał.

          Tak naprawdę to bywa różnie:
              Wzorowym tatą jest nasz rodzimy ciernik. Rybka ta buduje z roślin
              wodnych koliste gniazdo, do którego zaprasza samiczkę. Ta z kolei
              składa jajeczka, które samiec zapładnia. Później przypływa druga
              samiczka i kolejne, z którymi cała ceremonia się powtarza. Wreszcie
              samiec zostaje sam z paroma setkami jaj.

          I oczywiście ani on ani nikt inny nie ma pojęcia, które jajo jest od której damy. Dlatego na formularzach cierniczego urzędu stanu cywilnego w ogóle nie ma rubryki ,,imię matki''.

          Dalszy cytat z tamtądże:
              Niekwestionowany szczyt macierzyństwa wśród ojców to konik
              morski. Samiec rodzi! Tak, to nie pomyłka. Samiczka składa jaja do
              specjalnej kieszeni na brzuchu samca, skąd właśnie małe koniki
              przychodzą na świat. Podobnie samczyki żyjących w Chile żab
              Darwina chowają skrzek w swoich workach rezonansowych.

          No i kto chodzi w takiej ciąży, że widać i wiadomo?

          - Stefan
          • suender Re: Ojciec jest zawsze nieznany. 27.10.18, 21:05
            stefan4 27.10.18, 11:10

            > Tak naprawdę to bywa różnie:

            Przepraszam bardzo, ale nie powinno się podawać przykładów z tzw. ślepych uliczek tej niby TE.
            Okres błędów i wypatrzeń i wynaturzeń (jak prawił Tow. Gierek) chyba już bezpowrotnie minął!
            Z tego powodu bardzo boleję, że ten hochstapler Charli D. przedłużył sobie nędzną doczesną egzystencję w postaci jakieś tam zmarginalizowanej rybki w Chile.

            Zdrowy płodzian + zdrowa matka to trzon zdrowej rodziny, nich nam w tym język dopomoże!
            Tak trzymać i ............... ani kroku w tył!

            "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
            • stefan4 nich 28.10.18, 12:00
              suender:
              > nich nam w tym język dopomoże!

              Dołączam się do owrzasku: O, wielki Boże, nich dopomoże!

              A przy okazji zwróć uwagę, jak zawodne jest poleganie na automatycznym sprawdzaczu ortografii: dla niego ,,nich'' jest równie poprawne jak ,,niech''...

              - Stefan
          • keekees Re: Ojciec jest zawsze nieznany. 30.10.18, 19:28
            stefan4 napisał:

            > keekees:
            > > Ojciec jest w zasadzie zawsze nieznany. Kto chodzi w ciąży i rodzi - wida
            > ć
            > > i wiadomo, kto płodzi - w zasadzie nigdy nie wiadomo.
            >
            > Etam, swój sąd opierasz chyba tylko na obserwacji ssaków. Ale ssaków jest na ś
            > wiecie tyle, co kot (ssak zresztą) napłakał.

            Zgadza się, a właściwie to tylko na ludziach... sad
            • stefan4 Re: Ojciec jest zawsze nieznany. 30.10.18, 21:15
              keekees:
              > a właściwie to tylko na ludziach... sad

              Tylko na ludziach?! To skromnie... No, ale i u ludzi:
                  On August 2, 2007, after much independent investigation, it was
                  revealed that discredited South Korean scientist Hwang Woo-Suk
                  unknowingly produced the first human embryos resulting from
                  parthenogenesis. Initially, Hwang claimed he and his team had
                  extracted stem cells from cloned human embryos, a result later found
                  to be fabricated. Further examination of the chromosomes of these cells
                  show indicators of parthenogenesis in those extracted stem cells,
                  similar to those found in the mice created by Tokyo scientists in 2004.

              Taki dzieworodny człowiek musi być kobietą, genetycznie identyczną z dawczynią jajeczka.
              • keekees Re: Ojciec jest zawsze nieznany. 30.10.18, 22:07
                stefan4 napisał:

                > Tylko na ludziach?! To skromnie... No, ale i u ludzi:
                >     On August 2, 2007, after much independent investigation, it was
                >     revealed that discredited South Korean scientist Hwang Woo-Suk
                >     unknowingly produced the first human embryos resulting from
                >     parthenogenesis. Initially, Hwang claimed he and his team had
                >     extracted stem cells from cloned human embryos, a result later fo
                > und
                >     to be fabricated. Further examination of the chromosomes of these
                > cells
                >     show indicators of parthenogenesis in those extracted stem cells,
                >
                >     similar to those found in the mice created by Tokyo scientists in
                > 2004.

                > Taki dzieworodny człowiek musi być kobietą, genetycznie identyczną z dawczynią
                > jajeczka.

                Obecnie chyba możliwości jest więcej, można miec biologicznego rodzica jednego, dwójkę lub trójkę, np. przez klonowanie, albo przez modulowanie komórek macierzystych - wtedy nawet mężczyzna moze być genetyczną matką (dawcą komórki jajowej), a kobieta ojcem (dawcą plemnika). Jądro komórkowe może być wszczepione do cytoplazmy innej komórki jajowej - wtedy będzie trojka genetycznych rodziców (DNA mitochondrialne od trzeciej osoby).
    • arana CO, JAK i jedno pytanie 31.10.18, 09:10
      arana napisała:

      > Rzeczpospolita donosi: [...]


      Sztuka stawia problemy, nauka je rozwiązuje, a język wszystko to nazywa. "CO" już mamy - oczywiście nie wszystko, ale jednak dosyć, by zastanowić się, "JAK" to wyrazić w języku. Zwłaszcza, że pojawiają się konkretne potrzeby: dialogi polskie w sytuacji, gdy dotyczą osoby niebinarnej lub uzyskanie od polskiego sądu świadectwa urodzenia, które musi wykazać dwie kobiety w miejscu zarezerwowanym dotychczas dla pary damsko-męskiej.

      W dotychczasowej dyskusji zarysowały się dwie opcje: 1. TAK, trzeba szukać najlepszych możliwych rozwiązań językowych. 2. NIE, nie trzeba nic robić - wszystko w języku jest OK.

      Wśród zwolenników na TAK pojawiło się zastrzeżenie: nowe orzecznictwo może należeć wyłącznie do ludzi - nigdy do robotów! W związku z tym nasunęło mi się pytanie. A co, jeśli niepostrzeżenie dla nas, jak w Piosence o końcu świata Miłosza, już nadszedł kres naszego świata i sami stajemy się (jak Mr Jones Lema) swoistymi robotami, zbiorem różnych protez? Pytanie zbyt futurystyczne? Nie wydaje mi się. Większość z nas stała się już przecież takimi robotami. Czy obecność protez dyskryminuje?
      • kalllka Re: CO, JAK i jedno pytanie 31.10.18, 10:57
        Wystarcza tylko
        <Dialogi polskie w sytuacji gdy dotyczą osoby niebinarnej i sztuka która stawia problemy,
        zeby przebić keekeesa..
        😁
        • arana sztuka 31.10.18, 12:59
          kalllka napisała:

          > Wystarcza tylko Dialogi polskie w sytuacji gdy dotyczą osoby niebinarnej i sztuka która stawia problemy, zeby przebić keekeesa.. 😁

          Zostawmy wspomniane dialogi, bo problem jest nowy. Ale sztuka przecież jest stara jak świat! Napisano o niej wiele - ale ja dam tylko jeden przykład. Była sobie artystka Magdalena Abakanowicz. Przed wielu laty, gdy byłam jeszcze w szkole podstawowej, przeczytałam o jej pomyśle architektury arborealnej. Dziś tzw. zielona architektura staje się faktem. Oto jeden z przykładów:


          https://bi.gazeta.pl/im/7e/88/15/z22578046IH,Gardens-by-the-Bay.jpg

          Gardens by the Bay, Singapur
          Leżące na południe od Półwyspu Malajskiego wyspiarskie państwo może pochwalić się dużą  liczbą futurystycznych budowli. Kolejnym jest Gardens by the Bay, niezwykły ogród leżący niemal u stóp Marina Bay Sands.

          To zupełnie "kosmiczne" miejsce w centrum zatłoczonej metropolii, które zebrało niejedną nagrodę architektoniczną i stało się jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji turystycznych w południowej Azji.

          Gardens by the Bay mieści się w dwóch całkowicie przeszklonych budynkach i na terenie otwartym nad Zatoką Marina. Punktem charakterystycznym są porośnięte roślinami stalowe "drzewa", niesamowicie wyglądające zwłaszcza w nocy (podświetlone na wiele kolorów). Największe z nich połączone są kładką, z której podziwiać można niezwykły park. 

          Wewnątrz niektórych "drzew" znajdują się też punkty gastronomiczne z widokiem na ogród. Mają one także inne zastosowania - zbierają deszczówkę na potrzeby ogrodu i wytwarzają naturalną energię elektryczną. Cały kompleks tych drzew przypomina krajobraz wprost z filmu Avatar.
          Więcej: next.gazeta.pl/next/56,151003,22561540,10-najbardziej-futurystycznych-budynkow-na-swiecie-wiekszosc.html


          Inne przykłady: www.google.com/search?q=architektura+ekologiczna&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjKweP5v7DeAhUBVSwKHTcmA5oQ_AUIDigB&biw=1920&bih=897
      • bimota Re: CO, JAK i jedno pytanie 31.10.18, 11:03
        CZYLI JUZ NIE MA HOMO SAPIENS ?
      • stefan4 Re: CO, JAK i jedno pytanie 31.10.18, 11:07
        arana:
        > Wśród zwolenników na TAK pojawiło się zastrzeżenie: nowe orzecznictwo
        > może należeć wyłącznie do ludzi

        A co to jest ,,człowiek''? Czy o ,,człowieczeństwie'' świadczy obecność pewnych organicznych związków chemicznych w odpowiednich proporcjach, czy raczej ,,behawior''
        • suender Re: CO, JAK i jedno pytanie 31.10.18, 11:40
          stefan4 31.10.18, 11:07

          > A co to jest ,,człowiek''? Czy o ,,człowieczeństwie'' świadczy obecność
          > pewnych organicznych związków chemicznych w odpowiednich proporcjach,
          > czy raczej ,,behawior''
          • stefan4 Re: CO, JAK i jedno pytanie 31.10.18, 12:23
            suender:
            > Człowiek wyróżnia się spośród wszystkich zwierząt tym, - że ma DUSZĘ.

            Aha. Duszę.

            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5f/GammaldagsStrykj%C3%A4rn.jpg/375px-GammaldagsStrykj%C3%A4rn.jpg

            Wiele wskazuje na to, że w moim domu największą duszę ma suczka Sigma...

            A czy robot stanie się człowiekiem po zamontowaniu mu duszy?

            - Stefan
          • stefan4 Re: CO, JAK i jedno pytanie 31.10.18, 12:34
            suender:
            > "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy" [David Hilbert]
            >
            > Ta powyższa sygnaturka o tym, że się dowiesz, dobitnie świadczy.

            Teraz dopiero zauważyłem. Więc sądzisz, że Hilbert miał na myśli życie pozagrobowe, rozmowy z duchami i inne obrzędy ezoterrorystyczne?

            Bo wśród matematyków panuje raczej pogląd, że on po prostu nie przewidział twierdzenia Goedla, udowodnionego w rok po jego przemowie na Kongresie Stowarzyszenia Niemieckich Przyrodników i Lekarzy, gdzie rzucił hasłem wir müssen wissen, wir werden wissen.

            - Stefan
            • suender , ani też nie żywię do Cię złych emocji ...... 31.10.18, 14:21
              stefan4 31.10.18, 12:34

              > nie przewidział twierdzenia Goedla, .......

              - A co ma za sens przywoływanie tego "nawiedzonego" Kurta G.?
              Na czym on się w ogóle znał?

              - Zana jest przecież jego awersję do "Teorii Ewolucji", którąś kiedyś dobitnie wyraził, kiedy został zapytany przez młodego redaktora z „Science Magazine”, mniej więcej tak:

              Jak to możliwe Profesorze, że Pański dorobek naukowy zaprzecz teorii ewolucji. A on tego młodziana zgasił jednym krótkim zdaniem: "A co to jest młody człowieku ta EWOLUCJA?"

              On zapewne też był moherem jak ja, z którego można bezkarnie szydzić.
              Moje ciało możesz nawet zabić bez mego oporu, - ale DUSZY już nie!
              Gdybyś wiedział z jakich motywacji to wszystko piszę, - byś się przynajmniej zdziwił, ale też się o tym w przyszłości dowiesz, bo:

              "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen!" [D.H.]

              Nie oczekuję odpowiedzi, ani też nie żywię do Cię złych emocji ......
              • kalllka Re: , ani też nie żywię do Cię złych emocji ..... 01.11.18, 12:00
                Ojej.. to ja cię przepraszam.. suenderze.
                Na swoje usprawiedliwienie, ze w porę nie tropnelam o co ci chodzi, mam tylko: brak narzędzi poznawczych.
                Analiza rozbudowanego drzewka /zwłaszcza w wersji mobilnej wciąż mało czytelnego, mimo możliwości zmiany tytułu/ sprawia, ze interesujące jego części- odgałęzienia nie zwracają uwagi.
                Wracając do meritum twojej wypowiedzi,
                Dusza, „naukowo” udowodniona, ze istnieje bardziej jako para_dygmat. I nie odpowiada jednak za, a raczej nam, nawet emocjami. Jako, ze z tego samego naukowego punktu widzenia /ID?/ nie posiada potencjalu komunikacyjnego. Jakkolwiek to pojmować nawet poza rozumowo nie nadaje/ się poza ciałem do nikogo, niczego, bo nie umie w swej naturalnej niegestosci nadawać.
                Ale to chyba bardziej temat na forum nauka/?/
                • kalllka Re: niezłe e_mocje 01.11.18, 12:33
                  Jeszcze w sprawie zwracania uwagi na interesujące części wątku., czyli budowę drzewka; Do tej pory w wersji mobilnej nie było nart możliwości/ narzędzi/ zmiany tematu. Od wczoraj dzięki tech zmianom zachodzącym na mobilnym forum, już można..
                  wciąż jednak brakuje prostych powiązań narzędzia z zadaniami: np wyodrębnienie gałęzi wątku /bez zmiany jego głównego tematu/ rozwinięciami do poszczególnych postów/ Poprawiając go także merytorycznie.
                  Pozostaje mi także z tego miejsca/forum/ podziękować za „niewyobrażalny” trud włożony w zrozumienie i przełożenie zamiarów użytkownika bez użycia tradycyjnych środków przekazu w komfortowe narzędzia.

                  To chyba dzieki wyobraźni bezdusznych
                  I ich wierze w nie_sztuczna inteligencje użytkowników.

                • suender to takie rozmowy cieni o cieniach......... 01.11.18, 19:08
                  kalllka 01.11.18, 12:00

                  > Ale to chyba bardziej temat na forum nauka/?/

                  Na forum NAUKA ten temat jest walcowany od dawna, a efekty mizerne.

                  Wydaje się, że owe dyskusje tam to takie sobie rozmowy cieni o cieniach.........

                  Bo coś niby widzimy, ale co to właściwie jest?

                  Gdy przyglądamy się temu z bliska, okazuje się być czymś zupełnie innym niż wygląda z daleka.........

                  A gdy patrzymy w głęboki Kosmos, to od rozmiaru tej przestrzeni kręci nam się w głowach...

                  Krótko mówiąc - gó... na razie wiemy..., ale docelowo:

                  "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D. Hilbert]
                  • kalllka Re: to takie rozmowy cieni o cieniach......... 01.11.18, 19:27
                    Ha! Abo tez dlatego, ze dyskusja toczy jednowymiarowego. Ciekawam jak wygladalaby dla ciebie duchowość /bezduszność gdybys mógł o niej słuchać pisząc w odpowiedzi, a nie tylko pisać /na płaskiej przestrzeni.../
                    • suender Re: to takie rozmowy cieni o cieniach......... 01.11.18, 19:50
                      kalllka 01.11.18, 19:27

                      > i, a nie tylko pisać /na płaskiej przestrzeni.../

                      Udowodnij że teraz piszę na płaskiej przestrzeni, bo jestem innego zdania.

                      "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D. Hilbert]
                      • kalllka Re: to takie rozmowy cieni o cieniach......... 02.11.18, 11:18
                        ID może być tylko płaskie bo z założenia
                        ale IP to już punkt wyjścia..

                        Muszę ci udowodnić, ze istniejesz tylko jednowymiarowo bo piszesz czy, w ogóle coś muszę/:/?
                        Dla mnie to wyglada tak
                        / i proszę nie obraz się/
                        jesteś wystarczająco stary aby wiedzieć, ze świat zmienia się, ale za stary /leniwy?/ by się zmienić /i chcec go zrozumieć/
                        • kalllka Re: to takie rozmowy cieni o cieniach......... 02.11.18, 11:31
                          Pozwól ze użyje jeszcze raz odpowiedzi do ciebie bo widzę ze bimota zablokował forum swoim wpisem i grozi katastrofa drogowa /a nie można go inaczej zneutralizować/
                          Z góry przepraszam i dzięki za zrozumienie.
                        • suender Re: to takie rozmowy cieni o cieniach......... 02.11.18, 13:20
                          kalllka 02.11.18, 11:18

                          > Muszę ci udowodnić, ze istniejesz tylko jednowymiarowo .....

                          Za dużo namieszałaś pisząc mętnie i stąd nieporozumienie między nami.
                          Ja odniosłem się tylko do tego, że stwierdziłaś jakoby piszę na przestrzeni płaskiej.
                          A ja na tym forum piszę w przestrzeni wirtualnej, która płaska nie jest.

                          > jesteś wystarczająco stary aby wiedzieć, ze świat zmienia się, ale za stary /leniwy?/
                          > by się zmienić /i chcec go zrozumieć/

                          Twym błędem jest założenie, że świat da się zrozumieć. On jest niezrozumiały i ma być niezrozumiały, by człowiek nie popadł w pychę.

                          Postępy NAUKI w myślach człowieka bardzo wielkie przykrywają mu oczy, że rzeczy do odkrycia/zrozumienia zawsze będzie więcej (duuuuzo więcej) niż tych już odkrytych/wytłumaczonych.
                          Ale w sumie się zgadzam, że kiedyś poznamy wszystko bez wyjątku, bo:

                          "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D. Hilbert]
              • the-great-inuk Ja nie mam zamiaru z nikogo szydzić! 02.11.18, 10:53
                suender napisał:

                > On zapewne też był moherem jak ja, z którego można bezkarnie szydzić.
                ========================================

                Ja nie mam zamiaru z nikogo szydzić!
                Ale od kilku dni dręczy mnie praktyczna strona zagadnienia:

                Jak dogadają się nieśmiertelne dusze chrześcijańskie ze swymi islamskimi odpowiednikami/counterparts po naszemu/ w Niebie/Raju/Ogrodzie Eden?

                Ot, co...
                • the-great-inuk Re: Ja nie mam zamiaru z nikogo szydzić! 02.11.18, 11:11
                  the-great-inuk napisała:

                  > Jak dogadają się nieśmiertelne dusze chrześcijańskie ze swymi islamskimi odpowi
                  > ednikami/counterparts po naszemu/ w Niebie/Raju/Ogrodzie Eden?
                  >
                  =================================================

                  1 List do Koryntian

                  Ot, co...
                • suender Powinieneś być jednak cierpliwy, bo: 02.11.18, 12:54
                  the-great-inuk 02.11.18, 10:53

                  > Jak dogadają się nieśmiertelne dusze chrześcijańskie ze swymi islamskimi
                  > odpowiednikami/counterparts po naszemu/ w Niebie/Raju/Ogrodzie Eden?

                  Dzięki za nader ciekawe pytanie!

                  Wydaje mi się jednak, że na tym forum kompetentnej odpowiedzi na takie pytanie nie uzyskasz.
                  Jak już radzę, to zwrócić się z nim do osoby dużo wyżej postawionej, a może nawet ............... najwyżej.

                  Wczoraj i dzisiaj są dni bardzo sprzyjające roztrząsaniom problemów transcendentnych (w tym o dusznych, eh, jakie to wieloznaczne słowo ...... ), - wiadomo dlaczego.
                  Ale jak nie zdążysz w tym roku, to w roku przyszłym się ta sprzyjająca korelacja dni się chyba powtórzy (oczywiście jeżeli wcześniej nie będzie tego utęsknionego Ende der Welt.).

                  Powinieneś być jednak cierpliwy, bo:

                  "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen!" [D. Hilbert]
                  • the-great-inuk Czy Nieśmiertelna Dusza jest kwasoodporna? 02.11.18, 14:51
                    suender napisał:

                    >
                    > Powinieneś być jednak cierpliwy, bo:
                    >
                    > "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen!" [D. Hilbert]

                    ===============================================

                    Może spotkam tam tych dwóch panów pogrążonych w dyspucie o nieśmiertelnej duszy ?

                    Ciało rozpuścili w jakimś kwasie... (Jakim?)
                    Czy Nieśmiertelna Dusza jest kwasoodporna?

                    Ot, co...
            • suender czy ważne jest dla Cię kiedy się czegoś dowiesz? 31.10.18, 15:20
              stefan4 31.10.18, 12:34

              > Więc sądzisz, że Hilbert miał na myśli życie pozagrobowe,

              Myślę, że D. H. znał się trochę bardziej na logice niż Nadwiślański Ludek.
              Zapewne wiedział co to zdanie oznajmujące i jaki przekaż niesie.
              Tam jest powiedziane ganz exakt: "wir werden wissen!" bez uszczegółowienia kiedy.
              Gdyby David chciał to ograniczyć tylko do doczesności, to by to zrobił.
              Gdyż głowa matematyka nie akceptuje takich nieścisłości!

              Wiem, że język sarmacki jest pełen niejasności i absurdów i dlatego tak łatwo "dojnozmianowcom" nim manipulować biednego SEVERYNA (ops! SUVERENA).

              A tak na końcu, czy ważne jest dla Cię kiedy się czegoś dowiesz?
              Bo mnie nie, jest tylko ważne że się dowiem!

              A zatem: "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy" [David Hilbert]
          • kalllka O bezduszności słów pare 31.10.18, 13:20
            Chcialvym zwrócić uwagę, ze zrobienie ze stefana4- Stefana4 nie wykazuje czyjejś duszy tylko tania /bo niewiele kosztuje/ sztuczkę która wymaga ustawienia automatu w narzędziach edycji- forumuncertain a ze przez upartego lub niedouczonego asystenta to i tak dowodzi tylko braku odpowiednich kwalifikacji w pełnieniu funkcji dyżurnego, a nie jego bezduszność...
            No i niech ten malutki przykładzik tryumfu spryciarsrwa nad rozumkiem, pokaże , ze stefana4, ma nie tylko prawo być sobie, tak jak wybrał = zapisał, ale ze w zestawieniu, z keekeesowym, bimotowym.-osadem, zawsze wygra bo zapisuje sie naturalna ludzka świadomością przyczyny i skutku.

            Skoro jednak dyskusja w internecie i za pomocą internetowych bimotowo- keekeesowych sztuczek, jako sposobu rozumowania to proponowałbym zdystansować się przez chwile pomyśleć o motywacji panów automatów-;
            Robiących... z drobnego błędu w dyskusji na nic nie znaczącym forum, pochlebstwa, a ze stefana4 figurę pokroju Batorego..
            .. ten sam błąd /w rozumowaniu/ przynoszący wymierne korzyści, kreowania opinii publicznej= zmiany prawa i zapisu jego aktow /np.urodzenia/
            De facto kreowania trzeciej plciuncertain
            No i już na koniec traktu o bezduszności,
            chciałabym usprawiedliwić się z przykładów, automatów , którym nie odbieram człowieczeństwa, ale których człowieczeństwo, śmiem twierdzić, zagraża naszej naturze- internetu, zamiast nas / go / rozwijać.
        • arana ro-bot(ka) 31.10.18, 12:46
          stefan4 napisał: >
          >
          > A co to jest ,,człowiek''? [...]

          Sama sobie zadaję podobne pytania - a na razie obserwuje dookolność: np. odpowiedzialność prawną za wypadek w dobie samojeżdżących pojazdów.

          Pytasz, czy nie jestem czasem robotką. A co, myślisz, że już zmarłam a tylko udatny bot, bazując na moich starych wpisach, tworzy nowe?
          • bimota Re: ro-bot(ka) 31.10.18, 13:56
            ZA DUZO U CIE TYCH DOOKOLNIKOW... JAK TWOJ PIES POGRYZIE SASIADA, TO KTO ODPOWIADA ? I CO TO MA WSPOLNEGO Z CZLOWIECZENSTWEM ?
          • stefan4 Re: ro-bot(ka) 31.10.18, 14:31
            arana:
            > A co, myślisz, że już zmarłam a tylko udatny bot, bazując na moich starych wpisach,
            > tworzy nowe?

            Gdyby tak było, to powinnaś stosować inne formy gramatyczne:
                ,,A co, myślisz, że Arana już zmarła, a tylko ja, udatna botka, bazując na jej
                starych wpisach, tworzę nowe?''
            Bo przecież nie przemawiasz z zaświatów
            • arana dowód Barthesa 31.10.18, 16:02
              stefan4 napisał:

              > Co oczywiście w niczym nie zmniejsza przyjemności obcowania z Twoimi postami.

              I wzajemnie. Barthes ma rację: przyjemność tekstu istnieje.
Pełna wersja