Dodaj do ulubionych

po czym diabeł poznaje naukowca

13.07.20, 13:18
Goethe, Faust:
    Daran erkenn ich den gelehrten Herrn!
    Was ihr nicht tastet, steht euch meilenfern,
    was ihr nicht faßt, das fehlt euch ganz und gar,
    was ihr nicht rechnet, glaubt ihr, sei nicht wahr,
    was ihr nicht wägt, hat für euch kein Gewicht,
    was ihr nicht münzt, das meint ihr, gelte nicht!

czyli niezgrabnie przełożone:
    Tak się rozmawia z uczonym człowiekiem!
    Czego nie zmaca, to mu jest dalekie,
    jeśli nie chwyci, ma za nieprawdziwe,
    jak nie obliczy, to fałszem nazywa,
    nie zważy, mówi: to nieważkie rzeczy,
    a nie spienięży, wartości zaprzecza.

Subtelniejsze to niż mickiewiczowskie
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    niż mędrca szkiełko i oko.
prawda? A w dodatku nie stanowi takiej jednoznacznie grzmiącej deklaracji autora. To raczej kpina, lub ironiczne wyrażenie odczucia. I to włożone w usta diabła, Mefistofelesa, a nie ubóstwianego Ludu. Gdzie w sporze o naukowe poznanie rzeczywistości stoi sam Goethe
Obserwuj wątek
        • apersona Re: po czym diabeł poznaje naukowca 14.07.20, 22:37
          Taaa, ciekawe o kim to diabeł mówi, bo scena dzieje się na cesarskim dworze, ogólne narzekania na stan państwa - brak pieniędzy, zaopatrzenia, najemnicy i poddani nieposłuszni itp. a przed nim wypowiada się Kanclerz, ewidentnie duchowny i narzeka na zepsucie pospólstwa:

          Dem Pöbelsinn verworr’ner Geister
          Entwickelt sich ein Widerstand,
          Die Ketzer sind’s! die Hexenmeister!
          Und sie verderben Stadt und Land.

          www.deutschestextarchiv.de/book/view/goethe_faust02_1832?p=28
          • stefan4 Re: po czym diabeł poznaje naukowca 15.07.20, 10:52
            apersona:
            > Taaa, ciekawe o kim to diabeł mówi, bo scena dzieje się na cesarskim dworze,
            > ogólne narzekania na stan państwa - brak pieniędzy, zaopatrzenia, najemnicy i
            > poddani nieposłuszni itp. a przed nim wypowiada się Kanclerz, ewidentnie
            > duchowny i narzeka na zepsucie pospólstwa:

            I jeszcze na kacerzy! I na zarządzających czarownicami!

            Apersono, Ty chyba wiesz coś, na co ja nie wpadam. Proszę więc, powiedz...

            - Stefan
            • apersona Re: po czym diabeł poznaje naukowca 15.07.20, 13:14
              W pierwszej chwili jak spojrzałam na kontekst to wypowiedź diabła wydawała mi się ironią. Wcześniej mówi kilku dostojników dworskich, każdy narzeka po linii swojej specjalności: wojskowy na żołnierzy, marszałek dworu na zaopatrzenie, przerywane pochwałami cesarza; sami fachowcy od zarządzania z naukowców obecny jest astrolog u boku cesarza póki co milczący .
              Jak dawno temu czytałam Fausta to druga część była dla mnie zupełnie bez sensu, teraz mnie zaciekawiła. Faust ponoć zginął w gospodzie podczas eksperymentów alchemicznych w okresie Reichstagu.
    • tbernard Re: po czym diabeł poznaje naukowca 14.07.20, 11:57
      > Subtelniejsze to niż mickiewiczowskie
      >     Czucie i wiara silniej mówi do mnie
      >     niż mędrca szkiełko i oko.

      Może z matmy i innych ścisłych nie radził sobie w szkole, to postanowił zostać humanistą. Dzięki temu mamy jako epopeję 'Pana Tadeusza' zamiast 'Pana naukowca' lub 'Pana inżyniera'. Mieliśmy już w historii człowieka, który się kulom nie kłaniał. Tymczasem nie wykluczone, że wcześniej by ten co się całkom i pochodnym nie kłaniał.
      • apersona Re: po czym diabeł poznaje naukowca 15.07.20, 13:21
        tbernard napisał:

        > > Subtelniejsze to niż mickiewiczowskie
        > >     Czucie i wiara silniej mówi do mnie
        > >     niż mędrca szkiełko i oko.
        >
        > Może z matmy i innych ścisłych nie radził sobie w szkole, to postanowił zostać
        > humanistą. Dzięki temu mamy jako epopeję 'Pana Tadeusza' zamiast 'Pana naukowca
        > ' lub 'Pana inżyniera'. Mieliśmy już w historii człowieka, który się kulom nie
        > kłaniał. Tymczasem nie wykluczone, że wcześniej by ten co się całkom i pochodny
        > m nie kłaniał.

        To jest porównywanie sentymentalnego dwudziestolatka i doświadczonego osiemdziesięciolatka, który owszem naukami przyrodniczymi też się interesował ale nie jako dwudziestolatek, wtedy to Osjan i miłosne cierpienia młodego Wertera.
          • horpyna4 Re: po czym diabeł poznaje naukowca 18.07.20, 16:34
            Może i po pijaku, w tamtych czasach raczej nie stosowano amfy, czy dopalaczy. Piszę "raczej", bo działanie narkotyczne wielu substancji roślinnych znano od niepamiętnych czasów, ale nie była to wiedza powszechna. Chyba, że Winkelried skumał się z jakąś wiedźmą; jak wiadomo, określenie "wiedźma" pochodzi od "wiedzieć", czyli owe kobitki posiadały dużą (jak na owe czasy) praktyczną wiedzę botaniczną i chemiczną.
                • horpyna4 Re: po czym diabeł poznaje naukowca 19.07.20, 14:30
                  Nie, a historyjka ta jest jak najbardziej autentyczna. Jakiś czas temu pewien (wtedy jeszcze dość młody) naukowiec z Polski został oddelegowany jako wybitny fachowiec w swojej dziedzinie do prac badawczych na uniwersytecie w Provo. Jak wiadomo, uczelnią tą rządzi kościół mormonów, więc gość miał okazję poznać zasady ich wiary, niejako przy okazji.

                  Było tam sporo ciekawostek, choćby dotyczących wielu dziedzin życia. Nie tylko alkohol i papierosy są tam zakazane, ale nawet herbata, bo to używka.

                  Ale najlepsze było, jak odróżnić anioła od diabła. Otóż zarówno anioł, jak i diabeł, nie mają ciała, tylko że diabeł o tym nie wie. Więc jak się taki osobnik pokaże, to trzeba wyciągnąć do niego rękę na powitanie. Anioł nie poda ręki, tylko się przyjaźnie uśmiechnie; diabeł poda rękę, ale nie poczuje się uścisku. Proste, prawda?
                  • stefan4 Re: po czym diabeł poznaje naukowca 19.07.20, 15:02
                    horpyna4:
                    > Ale najlepsze było, jak odróżnić anioła od diabła. Otóż zarówno anioł, jak i
                    > diabeł, nie mają ciała, tylko że diabeł o tym nie wie.

                    Czyli powody, dla których diabeł uciekał od pani Twardowskiej nie były natury cielesnej?

                    Słyszałem o jeszcze prostszym sposobie. Lusterko
                    • horpyna4 Re: po czym diabeł poznaje naukowca 19.07.20, 15:32
                      Widzisz, nie każdy ma przy sobie lusterko, a inwalida bez obu dłoni jest rzadkością. Najlepsze jest to, że oni tak na poważnie.

                      Wierzą jeszcze w to, że dusze wszystkich ludzi już istnieją i trzeba jak najwięcej produkować ciał, żeby owe duszyczki nie męczyły się gdzieś w zaświatach, tylko trafiały we właściwe opakowania. Dlatego kilkanaścioro dzieci w rodzinie mormońskiej nie jest niczym dziwnym.

                      I jakby tak się zastanowić, to przecież taki pośpiech w produkowaniu ciał dla skończonej, choć wielkiej, liczby dusz, przybliża koniec świata. Mormońskiego oczywiście.
                      • kalllka Re: po czym diabeł poznaje naukowca 21.07.20, 12:17
                        To ciekawe, a skad przyszło słowo mormon?

                        W sprawie widzenia- i vice wersa,
                        Behawior_yzm,(styka)twierdzi, ze ducha da się udowodnić, stanem skupienia; jednym z narzędzi poszukiwawczych jest język. Dowodami- poszlaki; ludowe porzekadła.
                        Np: nie zaglądaj, w lustro bo diabła zoczysz’ mogłaby być dostateczna , w w procesie poszlakowym: Faust = Mefisto.
                        Istotnym silnie wyeksponowane w poemacie emocje autora; się pretensje do przemijającej młodości, urody, życia, i w końcu kulminacja- schizofreniczny akt- pakt z diabłem.
                        Czy nie jest on wyrazem obsesyjnej miłości do siebie samego? Jednocześnie pochwala śmierci językowej- szeleszczącej w niemieckim, odmiana topoli, jak wiadomo alergenem...
                        W każdym razie i w odniesieniu do naukowości,
                        „pani Twardowska„, w przeciwieństwie do „Fausta”jest jej ewidencja.
                        Legenda z krwi i kości.
                        Ucielesnionym, dniem powszednim, przypływami mórz i pobytem Armstronga, mitem.





Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka