Dodaj do ulubionych

Woda wodnista ;-)

08.11.20, 16:56
WWER to, jak wiadomo, wodo-wodny reaktor jądrowy.

Zainteresowała mnie różnica znaczeniowa rosyjskich/białoruskich/ukraińskich przymiotników:

RU: водный - водяный
BE: водныc - вадзяных
UK: водний - водяний

Czy nie ma lepszego tłumaczenia водяный niż wodny?

Kornel
Obserwuj wątek
    • zbyfauch Re: Woda wodnista ;-) 08.11.20, 17:51
      Nie wiem, niemniej dziękuję za założenie fascynującego wątku o niczym. Zupełnie serio, w tych tonących w ponurii czasach łapię się, jak łysy brzytwy, każdego bezużytecznego absurdu.
      Bądź pozdrowion.
      • dar61 Rozwadnianie wody 09.11.20, 20:53
        '...fascynującego wątku o niczym...'

        Wodowątkozakładźca miał zapewne wskazać źródło niczego:
        VVER-1200 - wodno-wodny reaktor energetyczny, o jakim się rozwodzi redaktor Maciuś K., redakcji sąsiedniej specjalista od ciekawostek - tym razem od czegoś zwanego przez producenta Водо-Водяной Энергетический Реактор, w transkrypcji na nową lingua franca, czyli na angielski, jako V-V-E-R.
        W narzeczu jego najnowszych użytkowników, w Białej Rusi, zwą to ponoć вода-вадзяны энергетычны рэактар
        Słowem, pytanie startowe jest dość ciekawe - skąd ta woda wodnista? Woda wodna?

        Może to ma związek z jakąś dwustopniowością chłodzenia reaktora - wpierw wodą [napromieniowaną], a potem już sterylnie zdrową, choć ogrzaną...
        Wracam poczytać info o tym grzejniku, ale już nie u red. Maciusia.
        • dar61 Woda uciśniona 09.11.20, 21:03
          Tak myslałem. Z opisu reaktora tego jw. typu wynika, że sa w nim dwa chłodzące obwody wodne, różnią się ciśnieniem ogrzanej, ale nie doprowadzają do jej odparowywania, byłby to wtedy inny typ reaktora.
    • kornel-1 Czyżby paronimy, nie synonimy? 08.11.20, 18:49
      > RU: водный - водяный
      > BE: водныc - вадзяных
      > UK: водний - водяний

      Częściowo sam sobie odpowiem na pytanie.

      Według orfogrammka.ru:

      Водяной — водный. Это слова-паронимы, имеют разные значения. Водный — связанный с водой. Например, водный транспорт. Водяной же — состоящий из воды или работающий на воде. Например, водяной пар, водяная мельница.

      k.
      • dar61 Procent wody w wodzie alias WERW 09.11.20, 21:23
        Mimo tego, że w polszczyźnie nie ma dla przymiotników wodnych dostępnych innych postaci, można chyba coś stworzyć naprędce.
        Wzorem par dla innych rzeczowników, mających od dawna parzyste zestawy.
        Na przykład:
        mlekowy - mleczny
        miodowy - miodny
        piaskowy - piaseczny

        - z tych ostatnio nam w polszczyzną wtrynionych:
        modowy - modny

        Dla naszego celu wymyślmy naprędczane/ naprędkowe postaci na wodzie opisane:
        woda - wodny, wodzinny, wodziany, wodowy itd.

        Pewnie technicy nasi nazwą ten system - wzorem rakiet typu woda-woda/ woda-powietrze - zapewne jako coś typu Energetyczny Reaktor Woda-Woda, czyli ERWW, może REWW.
        Najładniej by wyglądało to jako WWRE, choć one nie wrą, nie gazują, są chyba tylko wodą przegrzaną.
        Na upartego można by go zwać WERWA - wodny energetyczny reaktor wodą asekurowany.
        • kornel-1 Re: Procent wody w wodzie alias WERW 10.11.20, 01:27
          dar61 napisał:

          > Mimo tego, że w polszczyźnie nie ma dla przymiotników wodnych dostępnych innych
          > postaci, można chyba coś stworzyć naprędce.
          > Wzorem par dla innych rzeczowników, mających od dawna parzyste zestawy.
          > Na przykład:
          > mlekowy - mleczny
          > miodowy - miodny
          > piaskowy - piaseczny

          > - z tych ostatnio nam w polszczyzną wtrynionych:
          > modowy - modny

          Nie znam się na tym, ale wydaje się, że sufiks -owy jest młodszy niż inne sufiksy w przymiotnikach.
          Mamy: alkoholowy ale alkoholny lub alkoholisty.
          Przykładów można podać więcej.
          A w ogóle to fajnie, że język polski jest tak przymiotnikowo płodny:
          olejny - olejowy - oleisty
          barwny - barwowy - barwisty
          Ciekawe, ile maksymalnie można różnych przymiotników utworzyć od jednego rzeczownika.

          Hm...
          kwiatowy - kwietny - kwia(e)ciaty - kwiecisty - kwietny

          Ktoś będzie lepszy? wink

          > Dla naszego celu wymyślmy naprędczane/ naprędkowe postaci na wodzie opisane:
          > woda - wodny, wodzinny, wodziany, wodowy itd.


          Ano właśnie! Wodowego we współczesnych słownikach języka polskiego nie ma.
          Ale był! Jeszcze w XIX wieku podręczniki chemii uczyły o kwasie wodowym i wodanach, czyli solach wodowych. wink

          > Pewnie technicy nasi nazwą ten system - wzorem rakiet typu woda-woda/ woda-powi
          > etrze - zapewne jako coś typu Energetyczny Reaktor Woda-Woda, czyli ERWW, może
          > REWW.


          Już nazwali. Dawno temu: wodno-wodny reaktor energetyczny co jest niby tłumaczeniem z rosyjskiego: водо-водяной ядерный реактор.
          Przy okazji poprawka literówki z pierwszego postu: водяной nie водяный.

          Kornel
          • dar61 Wodzian potażu 10.11.20, 17:19
            '...sufiks -owy jest młodszy niż inne sufiksy...'
            Te starsze ponoć zanikły, nawet ich zasada tworzenia znika, bo są trudne do rozpoznania dla nie-Polaków. Widać nawet, że i najnowsze generacje ich unikają.

            '...alkoholowy[,] ale alkoholny lub alkoholisty [...] barwny - barwowy - barwisty...'
            To nieco nietrafiony/ nietrafny przykład (trefny?), bo tę dwoistość słowotworzenia lepiej widać w słowach naszych, pełnych zgłosek nadających się do przemian w inne - piękny a zapomniany przykład biedrzny/ biodrowy. Wprawdzie farba/ barwa daje się obrabiać, ale która z nich jest słowiańska?

            '...ile maksymalnie można różnych przymiotników utworzyć od jednego rzeczownika [...] kwiatowy - kwietny - kwia(e)ciaty - kwiecisty - kwietny...'
            Nie uwzględniono tu zdrobnień i spieszczeń.

            '...Jeszcze w XIX wieku podręczniki chemii uczyły o kwasie wodowym i wodanach...'
            Pono ci nasi ówcześni naukowcy i naukawcy byli wszechstronni, czyli czuli duch języka - od razu mi się kojarzą bracia Śniadeccy. Nie do końca ich pionierszczane i pionierskie neologizmy się przyjęły, ale może dały przykład Braciom Czechom, gdy odgermaniali swą rzecz i divadlowali teatr i inne niesłowiańskie wtręty.

            Gdzieś mi w t(y)le boku głowy, w polu Broki, pałęta się wodzian bardziej niż wodan - bo Wodana chyba już dawno zarezerwowali w Skandzie. Czyli jeśli taki był początek, to został zaleczony polską wymianą zgłosek.

            ..'.Już nazwali...'
            Ale dlaczego z angielska?!
            ВВЭР też ma swój urok niepowtarzalności.
      • dar61 Para synów z rybką 10.11.20, 17:55
        '...Częściowo sam sobie odpowiem na pytanie...'

        Taki już urok forum ostatnio.
        Wieszczę/ zwiastuję, że umiera.
        A kiedyś tu, tak niedawno, i JE Dalatata wgląd miał, i JM Pr0fesor, nie wspominając o kilku damach, co się boczą...

        ...Водяной — водный. Это слова-паронимы, имеют разные значения. Водный — связанный с водой. Например, водный транспорт. Водяной же — состоящий из воды или работающий на воде. Например, водяной пар, водяная мельница.

        Nasi kopiści-wikipedyści mają małą fantazję? Mogli nieco poszaleć ze swoimi wariantami V-V-E-R 1200, ale na razie polskiej wersji strony z opisem tej grzałki nie ma.
        Wersja ENG oczywiście nie ma zamienników tego woda-woda - bo to dość mało wariantywne narzecze, choć ponoć wyssało kilka języków.
        Ich słowo one ma u nas coś z kilkadziesiąt pochodnych od zerojedynkowych do pierwszyzny, jest z czego wybierać...

        A wracając do meritumu, to chyba nasze słowo wodny jest zbyt powszechne i zdominowało swe tysiąclecia stosowania, stąd chyba kłopot w jego wariantowaniu. Kto dziś powie wodniany, przecież go czy ją zaraz wyzwą japiszony czy inne milenialsy - Czarnka pomijam, bo nie wart (...)
        Autor jw. artykułu już z pokolenia milenialsów-minimalistów, nie umiałby chyba sobie słowotworzyć, woli copy-pejstowanie. A poza tym to Maciuś, nie Maciej.

        Nie mogłem sobie przypomnieć wczoraj przykładu starej przedwiecznej nazwy pewnej ulicy (targu?) na starówce Warszawy - czy tam innego przedmieścia Lublina, jaką już mało który Polak/ Polka dziś skojarzy bez kłopotu. A przymiotnik to rzadki, mało czytelny.
        To jakaś uliczka ze schematu Bycza/ Bykowa - Sienna/ Sianowa - Tracza/ Trakowa, czy plac (majdan?) Bydlny/ Bydlęcy - Tylny/ Tyłowy.
        Naprawdę jej postać starsza jest dziś nieczytelna - ale jak toto brzmi!
        No właśnie, jak...
        Psiakostka, fiszki by się mi chyba przydały, bo zanik skrzyżowań neuronów trwa - ale co to ta fiszka?
        Ponoć Szewczyk takie trzymał w kilku pudełkach po butach.
        Zaczynałem go czytać od tego:

        https://www.kurtiak-ley.pl/wp-content/uploads/2014/03/Kopalinski-Slowniki-03.jpg

        Spotkanego w biblioteczce na koloniach letnich - a może to na Madagaskarze było?...
        • stefan4 Re: Para synów z rybką 11.11.20, 10:18
          dar61:
          > Wersja ENG oczywiście nie ma zamienników tego woda-woda - bo to dość mało wariantywne narzecze,
          > choć ponoć wyssało kilka języków.

          Tak jest chyba z pidżinami ogólnie, nie tylko z angielskim. Łączą w sobie po kilka języków, ale każdy przed połączeniem obciosują do gołego szkieletu i z każdego biorą po kilka przypadkowych kości. Powstały stos odpadków cmentarnych ma być niby zrozumiały dla posiadaczy tych oryginalnych języków (co nigdy się nie udaje), więc nie ma w nim miejsca na warianty. Dopiero potem tak powstałe narzecze powoli się wzbogaca. Angielski być może kiedyś osiągnie subtelność i bogactwo tych języków, z mieszanki których powstał, a może nie osiągnie nigdy.

          dar61:
          > Psiakostka, fiszki by się mi chyba przydały, bo zanik skrzyżowań neuronów trwa
          > - ale co to ta fiszka?

          Rybka? Nie, bo to chyba z francuskiego a nie z germańskich. A, co tam, je m'en fiche.
          Najlepsze miejsce na fiszki to arkusz kalkulacyjny...

          - Stefan
          • dar61 ∏ z ginem 11.11.20, 20:51
            '...chyba z pidżinami ogólnie, nie tylko z angielskim. Łączą w sobie po kilka języków, ale każdy przed połączeniem obciosują do gołego szkieletu i z każdego biorą po kilka przypadkowych kości. Powstały stos odpadków cmentarnych ma być niby zrozumiały dla posiadaczy tych oryginalnych języków (co nigdy się nie
            udaje), więc nie ma w nim miejsca na warianty
            ...'

            Też od dawna mam taki o angielszczyźnie osąd. Język pogmatwany historycznie, ale dość przejrzysty.
            Ponoć Albion się zachwycał kiedyś, że tego języka schemat potrafią złapać nawet małpy - uczone migowego angielskiego - choć potem ten pogląd stracił aktualność, gdy się małpiemu przyjrzano i stestowano.

            '...Dopiero potem tak powstałe narzecze powoli się wzbogaca. Angielski być może kiedyś osiągnie subtelność i bogactwo tych języków, z mieszanki których powstał, a może nie osiągnie nigdy...'

            Jego zaleta - prostota konstrukcji - może być i przeszkodą w rozbudowie. Kojarzy mi się tu np. nasze bogactwo zdrobnień i zgrubień wyrazów - tego etapu chyba ENG nie osiągnie.
            Ich poezja miałaby z tego typu słów uciechę...

            A co do pidżynów - mam nawet żal do polszczyzny za swe odwieczne internacjonalne ciągotki, importowe właśnie.
            Jak zerkam do np. informacji na temat pochodzenia nazwisk z rubryczki czytanej przeze mnie najczęściej w sklepowej kolejce (akurat 3 rubryczki w sam raz, by się tam nie nudzić, ale i coś zyskać) z tygodnika, co nazwę ma z A- inicjalnym i -a u końca, to aż się zdumiewam, ile pięknych staropolskich i słowiańskich źródłosłowów my dziś nie rozumiemy, zgubiliśmy je ze słownika, a one tam w imionach i nazwiskach tworzonych na czasownikach i przymiotnikach tkwią.
            Specjalnie nie chcę zdobyć dziś (nie do zdobycia) słowników słownictwa staropolskiego/ słowiańskiego, kiedyś drukowanych jako seria, a pono do dziś nie sięgających do połowy polskiego alfabetu - bo bym się chyba zdołował, ile tam pojęć dziś nam obcych.
            Pidżyny mają swe zalety, ale czasem żal, że są tak odchudzone.

            '...To chyba z francuskiego...'

            Aż pogmerałem ponad sobą na pół metra i sięgnąłem po Szewczyka - onże tę fiszkę wywodzi przez mowę Franków z łaciny, wiążąc ją z przygważdżaniem.
            Zaległe lekcje odrobione (...) muszę się do tego przyzwyczajać, że nie zawsze człek złapie zrąb słowa.
            Wetknąłem tę rybkę w nagłówek, by ten się od Waszych tu nieco odklejał i dawał jakąś nową gałązkę.
            Kiedyś nas za to neo-nagłówkowanie w innym obok forum pewna dyktatorka-adminka próbowała ścigać. Też i automat wymyślony przez twórców nowej postaci stron w forum tego nie lubi - co mu te rybki przeszkadzają...

            '...Najlepsze miejsce na fiszki to arkusz kalkulacyjny...'
            ?
            • apersona Re: ∏ z ginem - fiszka 12.11.20, 21:49
              dar61 napisał:

              ...
              > '...To chyba z francuskiego...'
              >
              > Aż pogmerałem ponad sobą na pół metra i sięgnąłem po Szewczyka - onże tę fiszkę
              > wywodzi przez mowę Franków z łaciny, wiążąc ją z przygważdżaniem.

              Afisz zapewne też, a fiś co się go ma na punkcie skąd?
          • dar61 Para oksyzm 11.11.20, 19:49
            '...pasuje ul. Wiślna w Krakowie...'

            Pięknie brzmi, ale ta, jaka mi się zapodziała, jest mocno tajemnicza i nieco wymaga[łaby] rozszyfrowania.
            Nieźle brzmią Trzcinna/ Łaziebna/ Szatna - ale są dość przejrzyste.
            Ta ulica chyba szła gdzieś ku Wiśle pono, stąd mi się kojarzy jako pokrewna do Trzcinnej, może Siennej.
            Zanik synaps to rzecz straszna. A nawet osłonek mielinowych...
            .
            A poza tym Wasze lokalności są tak nadziane podtekstami - te Żoliborze, Wilanowy, też i Ursynowe opłotki.
            W moim rodzinnym mieście spod rynku, gdzie mieszkałem, za miasto miałem 5 minut spacerkiem, choć się po latach dowiedziałem, że tameczne wioski nie dawały się i wtedy, i dziś wchłonąć, bo miały np. mniejsze podatki i pozamiejski spokój.
            Dziś tam mieszka jeden i drugi nasz burmistrz, cała dzielnica willowa wręcz powstała, ale nadal zwie się to wieś...
            .
            Nie, metoda na przeczekanie nie działa - za diabła nie przypomni mi się ta Wasza ulica.
            Ale pamiętam Kamienne Schodki...
            • horpyna4 Re: Para oksyzm 12.11.20, 10:33
              Mam stare i bardzo stare plany Warszawy (reprinty). Jeżeli potrafisz z grubsza zlokalizować tę ulicę, to sprawdzę, co w tej okolicy miało jakieś nazwy.

              A może była to nazwa od szlachtuzu? Bo te w dawnych czasach znajdowały się właśnie na brzegu Wisły i było ich kilka.

              Co do nazw ulic w Warszawie, to wiele z nich ma swoją historię, chociaż trudno to stwierdzić na pierwszy rzut oka. Na przykład jest trochę nazw od folwarków istniejących kiedyś na tych terenach. Ale było tak dawno, że teraz mało kto kojarzy z nimi dzisiejsze nazwy ulic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka