Dywagacje...

05.01.05, 10:26
Jak je rozumiecie? Słyszę bardzo sprzeczne rozumowania.Nie jestem
językoznawcą.
    • jacklosi Re: Dywagacje... 05.01.05, 12:58
      Ja je rozumiem jako rozważania na temat, bo w takim znaczeniu jest to słowo
      zwykle używane, to się przyzwyczaiłem. Słownikowa definicja jest: odstępowanie,
      odbieganie od tematu w piśmie lub mowie, rozwlekłe pisanie lub mówienie nie na
      temat, ale mało kto o tym wie. Jak bym miał się obrażać, kiedy ktoś mówi o
      moich dywagacjach, to byłbym obrażony nieustannie.
      • mi.ka.n Re: Dywagacje... 05.01.05, 13:22
        jacklosi napisał:

        > Ja je rozumiem jako rozważania na temat, bo w takim znaczeniu jest to słowo
        > zwykle używane, to się przyzwyczaiłem. Słownikowa definicja jest:
        odstępowanie,
        >
        > odbieganie od tematu w piśmie lub mowie, rozwlekłe pisanie lub mówienie nie
        na
        > temat, ale mało kto o tym wie. Jak bym miał się obrażać, kiedy ktoś mówi o
        > moich dywagacjach, to byłbym obrażony nieustannie.
        >Wlaśnie ja je odbieram tak jak ta słownikowa definicja i uważam,ze to mówienie
        nie na temat.Ale nie czuj sie obrazony bo nie jesteś odosobniony.Bardzo dużo
        ludzi tak jak ty je traktuje.
        • jacklosi Re: Dywagacje... 05.01.05, 13:40
          Toż to właśnie o tym piszę. Jeżeli mam do wyboru użyć znaczenia słownikowego
          czy użyć znaczenia, w jakim to słowo funkcjonuje realnie (w danych środowisku,
          kontekście itp.), wybieram to drugie.
          Bynajmniej tak mi sie zdaje.
          • h_hornblower Re: Dywagacje... 06.01.05, 09:57
            jacklosi napisał:

            > Toż to właśnie o tym piszę. Jeżeli mam do wyboru użyć znaczenia słownikowego
            > czy użyć znaczenia, w jakim to słowo funkcjonuje realnie (w danych środowisku,
            > kontekście itp.), wybieram to drugie.
            > Bynajmniej tak mi sie zdaje.

            Doceniam autoironię ale "bynajmniej" to zły przykład...

            horny
            • jacklosi Re: Dywagacje... 06.01.05, 15:38
              h_hornblower napisał:

              > jacklosi napisał:
              > > Bynajmniej tak mi sie zdaje.
              >
              > Doceniam autoironię ale "bynajmniej" to zły przykład...
              >
              > horny

              Dlaczego? I "bynajmniej", i "dywagacje" to są przykłady użycia słowa, które w
              słowniku mają inne znaczenie, niż to, które im przypisuje mówca.
              • gatta13 Re: Dywagacje... 06.01.05, 17:27
                Mnie to bynajmniej razi o wiele bardziej niż dywagacje, może dlatego, że w jednym przypadku chodzi o konstrukcję zdania, a w drugim o samo znaczenie? Sama nie wiem.
                Profesor Bralczyk niedawno tłumaczył znaczenie słowa "dywagacja", ale kto ogląda te programy?


        • jacklosi P.S. 05.01.05, 13:41
          Znaczy, jestem chyba spolegliwy.
    • jacklosi No i masz 11.01.05, 13:51
      tytuł jednego z forów z działu Wychowanie: Dywagacje o kulturze przy stole. To
      słowo NAPRAWDĘ zmieniło znaczenie! I nic na to nie poradzimy.
      • pamusz Re: No i masz 11.01.05, 14:30
        Powoływanie się na tytuły z forów zakłada, że cytowany tytułodawca jest
        nieomylny, tymczasem może być omylny jeszcze bardziej niz Ty, choć nie musi.
        Jesli ktoś używa słowa w innym znaczeniu, niz mu przypisane, i mówi to do żony,
        która rozumie go w pół telepatycznie, to jego szczęście, ale niech się nie
        dziwi,że może byc rozumiany opacznie przez innych, którzy nie mieli szczęścia
        poznać jego specyficznego podejścia do słownika.Przykładów na to,że słowa są
        uzywane niewłasciwie można znaleźc wiele i to wiecej mówi o uzytkownikach niż o
        słowach.Jezeli jednak ten sam błąd staje się powszechny - staje sie normą.
        Rozpowszechniaj awoje rozumienie słów -masz szanse.
        • jacklosi Re: No i masz 13.01.05, 10:54
          pamusz napisał:

          > Powoływanie się na tytuły z forów zakłada, że cytowany tytułodawca jest
          > nieomylny,

          Ale jest różnica między powoływaniem się, a przetaczaniem dla przykładu.

          tymczasem może być omylny jeszcze bardziej niz Ty, choć nie musi.
          > Jesli ktoś używa słowa w innym znaczeniu, niz mu przypisane, i mówi to do
          żony,
          >
          > która rozumie go w pół telepatycznie, to jego szczęście, ale niech się nie
          > dziwi,że może byc rozumiany opacznie przez innych, którzy nie mieli szczęścia
          > poznać jego specyficznego podejścia do słownika.Przykładów na to,że słowa są
          > uzywane niewłasciwie można znaleźc wiele i to wiecej mówi o uzytkownikach niż
          o
          >
          > słowach.Jezeli jednak ten sam błąd staje się powszechny - staje sie normą.

          Otóż to, święte słowa!

          > Rozpowszechniaj awoje rozumienie słów -masz szanse.

          Niestety nie mam takiej wewnętznej potrzeby, czasem wygodniej się dostosować
          • mija10 Re: No i masz 30.01.05, 19:24
            Dywagacje to istotnie słowo o odcieniu pejoratywnym, chociaż często spotykane w
            zupełnie interesujących i ciekawych artykułach czy opracowaniach. Byłam kiedyś
            świadkiem scenki, kiedy uczony Pan Profesor wytknął ten błąd mniej uczonemu...
            sytuacja była niezręczna, chociaż, obiektywnie, miał rację. Lepiej nie narażać
            się na podobne "spięcia" i używać słów zgodnie z ich znaczeniem. Pozdrawiam.
Pełna wersja