wolontariat - szpan czy powołanie?

27.01.05, 10:28
hej!
zastanawia mnie, jak traktujecie wolontariat. czy czesto sie angazujecie do
pracy zupelnie bezinteresownie? (oczywiscie pomijam przypadki gdy wredny
pracodawca - jak moj - nie chce placic uczciwie albo w ogole nie placi ;o) )
a tak z drugiej strony.. czy wolontariat nie stal sie ostatnio dla studentow
oplacalny, chociazby ze wzgledu na 'prestiz' (czyt: szpan) lub mozliwosc
uzupelnienia ewentualnie przyozdobienia sobie cv? czy istnieja jeszcze
wolontariusze-studenci z powolania?
pytam bo ostatnio mam wrazenie, ze decydujemy sie na wolontariat z niezbyt
bezinteresownych pobudek, a na prawdziwe powolanie nie mamy po prostu juz
czasu sad
co Wy na to?

pozdroofka
    • very_martini Re: wolontariat - szpan czy powołanie? 30.01.05, 22:48
      Ja z bardzo szczytnychwink Poza tym, robiłam to, co lubiłam, a zrezygnowałam
      dlatego, że osoba kierująca całą niewielka instytucją, w ktorej się udzielałam,
      miała dziwną wizję tego całego interesu, a mnie sie nie chcialo tłumaczyć przed
      klientelą.
      A do cv tego i tak nie wpiszęwink

      16%VOL
      22%VAT

      takie tam sobie forum homeopatia
    • cptniamo Sąd Ostateczny 31.01.05, 02:15
      Avild, to jest nielojalny chwyt eryzjański...
      Słowo "szpan" ma konotacje negatywne, zdecydowanie negatywne, podczas
      gdy "powołanie" - jednoznacznie pozytywne (nawet jeśli wyśmiewamy kogoś, kto
      jest, dajmy na to, "śmieciarzem z powołania", czyli wykonuje ochotniczo marną
      pracę, innymi słowy - w ramach wolontariatu...).

      Piszesz:
      > czy wolontariat nie stal sie ostatnio dla studentow
      > oplacalny, chociazby ze wzgledu na 'prestiz' (czyt: szpan) lub mozliwosc
      > uzupelnienia ewentualnie przyozdobienia sobie cv?

      Wstępnie: szpan to nie to samo, co prestiż, przynajmniej ten prestiż, który
      wpisuje się do CV. Bo co CV wpisujemy doświadczenia, a nie prestiż. Zresztą
      praca za free jest żadnym prestiżem ...

      Jeśli odpowiem, że zgłaszam się do wolontariatu tylko wtedy, gdy wiem, że mogę
      mieć z tego korzyści, to mnie potępisz?
      Nawet jeśli korzyścią nie jest wpis w CV (skąd mam wiedzieć, o jakie miejsce
      pracy będę się ubiegać?!), lecz "tylko" oberzenie filmów za darmo w sali
      kinowej...?
      A jeśli odpowiem, że mimo mego wołającego o pomstę do nieba wyrachowania
      układam (bezinteresownie, bo lubię) scenariusz audycji dla mojego chłopaka, a
      potem - incognito, jako "kapitan niamo" - wspólnie z nim prowadzę tę
      audycję...? Bezinteresowność? Szpan? Prestiż? To już nie prestiż, pewnie
      prywata (czyt: pomoc bliskim)...

      Tak w ogóle uważam, że ostatnimi czasy większość humanistycznych kierunków to
      wolontariat czyli nie rokujące zarobków powołanie Po cóź mi potrzebne
      wykształcenie polonistyczne, filmoznawcze, muzykologiczne, filozoficzne...?
      (piszesz: "ostatnio mam wrazenie, ze decydujemy sie na wolontariat z niezbyt
      bezinteresownych pobudek, a na prawdziwe powolanie nie mamy po prostu juz
      czasu").

      Pozdrawiam bezinteresownych młodych-dynamicznych,

      Kapitan Niamo
      • avild Re: Sąd Ostateczny 04.02.05, 14:32
        Kapitanie Niamo!

        Nie rozumiem twojego oburzenia. Pytanie było sformułowane jasno i klarownie. A
        to, że nie obejmowało wszystkich możliwości i odcieni szarości nie oznacza, że
        ogranicza możliwość odpowiedzi tylko do dwóch wspomnianych. Pisze artykuł o
        zjawisku "interesownego wolontariatu", dlatego zawęziłam tematykę. Możesz
        równie dobrze powiedzieć, że otrzymałeś bezpośrednią transmisję z Marsa, która
        nakazuje Ci pracować jako wolontariusz... Tyle powodów ilu ludzi. Więc nie ma
        się o co czepiać i szafować skomplikowanymi terminami. Jak w ogóle chwyt może
        być nielojalny? Byłabym wdzięczna za naświetlenie mi tej sprawy smile
        Jeżeli chodzi o prestiż, to masz prawo do swojej opinii, moja jest zupełnie
        inna. Znam ludzi dla których odpowiedni wpis w cv oznaczał przyjęcie do pracy.
        Bycie wolontariuszem jest (a może raczej było) prestiżowe, ponieważ pozwala
        bezrefleksyjnie (tj, bez konieczności sprawdzania) przyjąć, że dany człowiek
        jest człowiekiem dobrym, aktywnym, altruista, ho, ho, kim on nie jest.... Daje
        świadectwo. I dlatego stało się równie pożądane, jak drugi kierunek (nieważne
        jak marnie nam idzie, ale to nasz DRUGI kierunek...)

        Jeszcze jedno. Nie potępiam nikogo. Ja sama nie mam czasu na altruizm. Znam
        ludzi, którzy do WOŚP już więcej nigdy się nie zgłoszą, bo nie usłyszeli nawet
        głupiego "dziękuję". A takie "dziękuję" podnosi naszą samoocenę, i jeżeli tego
        oczekujemy (a nie oszukujmy się, tego oczekujemy najbardziej) to to nie jest
        już altruizm, czyż nie?

        życzę więcej refleksji i rozwagi w słowach

        pozdrawiam serdecznie

        avild
        • cptniamo Re: Sąd Ostateczny 05.02.05, 19:32
          avild napisała:

          > Kapitanie Niamo!
          >
          > Nie rozumiem twojego oburzenia. Pytanie było sformułowane jasno i klarownie.
          A
          > to, że nie obejmowało wszystkich możliwości i odcieni szarości nie oznacza,
          że
          > ogranicza możliwość odpowiedzi tylko do dwóch wspomnianych. Pisze artykuł o
          > zjawisku "interesownego wolontariatu", dlatego zawęziłam tematykę. Możesz
          > równie dobrze powiedzieć, że otrzymałeś bezpośrednią transmisję z Marsa,
          która
          > nakazuje Ci pracować jako wolontariusz... Tyle powodów ilu ludzi.

          Ok

          Więc nie ma
          > się o co czepiać i szafować skomplikowanymi terminami. Jak w ogóle chwyt może
          > być nielojalny? Byłabym wdzięczna za naświetlenie mi tej sprawy smile

          Wybacz, przekręciłam trochę wyrażenie, bo stosuję je jako frazeologizm (to
          niedobrze, przyznaję). W książce "Logika praktyczna" Ziembiński pisze o
          nielojalnych fortelach erystycznych, stąd to się wzięło. Oznacza to nieuczciwą
          argumentację (np. podtekst w pytaniach "chcesz na obiad zdrowe wegetariańskie
          jedzonko czy kawał padliny w tłustym sosie z zeschłych grzybów i skisłych
          ogórów?" albo "wzniosłe cele czy wyrachowanie?").

          > Jeżeli chodzi o prestiż, to masz prawo do swojej opinii, moja jest zupełnie
          > inna. Znam ludzi dla których odpowiedni wpis w cv oznaczał przyjęcie do
          pracy.

          www.slownik-online.pl/cgibin/search?charset=utf-8&words=presti%C5%BC
          Oto co znlazłam w słowniku. Słowo "prestiż" słusznie kojarzyło mi się z renomą,
          VIP itd, a nie z wypluwaniem płuc za free, zresztą bardzo często wyglądającym
          tak jak praca przy WOŚP, o której piszesz.

          > Bycie wolontariuszem jest (a może raczej było) prestiżowe, ponieważ pozwala
          > bezrefleksyjnie (tj, bez konieczności sprawdzania) przyjąć, że dany człowiek
          > jest człowiekiem dobrym, aktywnym, altruista, ho, ho, kim on nie jest....

          Myślę, że raczej chodzi o doświadczenie, które jest pożądane przez pracodawców,
          a wiele łatwiej jest "załapać" się np. do radia studenckiego (bezpłatnego) niż
          do Radia Jazz. Chyba nikt nie liczy na to, że delikwent prowadzi audycję, by
          nieść oświaty kaganek... Taki fakt świadczy raczej o tym, że petent ma o czymś
          pojęcie i troszkę chęci do działania... Zgodzę się tylko z "aktywnym"


          Daje
          > świadectwo. I dlatego stało się równie pożądane, jak drugi kierunek (nieważne
          > jak marnie nam idzie, ale to nasz DRUGI kierunek...)


          Fakt.

          > życzę więcej refleksji i rozwagi w słowach

          To się nie uda wink

          Pozdrawiam i przepraszam za agresywny ton.
          Cpt. Niamo
    • very_martini Re: wolontariat - szpan czy powołanie? 31.01.05, 11:30
      Wiecie co, a mnie denerwuje, kiedy komuś wydaje się, że wolontariat ma
      obowiązkowo brać się z miłości do bliźniego i w stu procentach nie podlagać
      gratyfikacji. Jeśli ktoś jest wolontariuszem z pobudek pragmatycznych, a nie w
      imię miłosierdzia i niesienia pomocy, a swoja pracę wykonuje z zaangażowaniem u
      sumiennie, to nie rozumiem pretensji w głosie. Przecież na wszystkich
      festiwalach filmowych pracują wolontariusze, i nie ma co ukrywać, że większość
      robi to po to, by za darmo obejrzeć kilka filmów. W tym roku organizatorzy
      Camerimage dali wejściówki na wszystkie seanse ludziom, ktorzy zgodzili się na
      tydzień zaprosić do domu studenta zza granicy, żeby mial biedak gdzie spać, i
      kilkoro moich znajomych skorzystało z tej oferty, i choć nie pałali specjalną
      miłością do tych ludzi, wszystko się udało i goście byli zadowoleni, choć
      gospodarze poczuli ulgę, kiedy wreszcie wyjechali...


      6%VOL
      22%VAT

      takie tam sobie forum homeopatia
      • avild Re: wolontariat - szpan czy powołanie? 04.02.05, 14:47
        Zgadzam się z Tobą w stu nawet ;o) procentach. W końcu wolontariat pochodzi
        zdaje się od łać. volo - chcę, a bliżej od volontarius - dobrowolny, chętny, u
        Kopalińskiego wolontariusz to: "praktykant pracujący bez wynagrodzenia dla
        nauczenia się zawodu" (czyli w sumie jakaś korzyść też jest). Istnieje chyba
        poważna różnica pomiędzy słowem "dobrowolny" a "bezpłatny" ;o)

        Cóż, świat się zmienia, zmienia się znaczenie słów.

        Pozdrawiam serdecznie!

        avild
Pełna wersja