Język jak muzyka - jaki macie akcent?

10.02.05, 13:19
Wyczulone ucho językoznawcy, dr. Radosława Pawelca, nie zawsze rozpozna po
akcencie pochodzenie człowieka. Choć większa dźwięczność wymowy wskaże, że to
mieszkaniec południa lub zachodu Polski, a charakterystyczny zaśpiew, że
wschodu. Nie mówiąc o góralach, akcentujących pierwszą sylabę. W języku
polskim panuje obecnie tendencja ujednolicania akcentu.

- Nie tolerujemy w życiu publicznym maniery mówienia z intonacją, która tworzy
zaśpiew (samogłoska ściśniona i lekko uniesiona ku górze) - przyznaje Joanna
Luboń, logopeda medialny. Nieraz dzwonią do niej szefowie telewizji, że mają
"fajną kandydatkę na dziennikarkę", tyle tylko, że "śpiewa". Pytają, czy da
się to zlikwidować. - To kilka miesięcy ćwiczeń, przede wszystkim umiejętność
słyszenia i rozróżniania dźwięków mowy. Język tak jak muzyka ma swoją melodię
- tłumaczy Luboń.

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050210/publicystyka/publicystyka_a_5.html
    • tawananna Re: Język jak muzyka - jaki macie akcent? 10.02.05, 14:47
      Właściwie to nigdy się nad tym nie zastanawiałam, nie jestem chyba szczególnie
      rozpoznawalna po akcencie. Wymawiam u niezgłoskotwórcze, nosówki raczej
      standardowo, akcentowanie sylaby też. Raczej udźwięczniam (wymowa krakowsko-
      poznańska), ale nie we wszystkich kontekstach, gdzie udźwięcznianie w k-p
      teoretycznie zachodzi. Ew. mogłyby mnie zdemaskować czasami intonacja pytań
      (kilkukrotne obniżanie i podwyższanie intonacji) - o ile słucham siebie smile,
      czasami tak mówię, ale nie jest to konsekwentne.

      A jestem z okolic Poznania smile.


      Forum MISH
      Forum polonistyczne i filologiczne
      • tees1 Re: Język jak muzyka - jaki macie akcent? 11.02.05, 10:07
        tawananna napisała:

        > Właściwie to nigdy się nad tym nie zastanawiałam, nie jestem chyba szczególnie
        > rozpoznawalna po akcencie.

        Tez tak myslalem do pewnego momentu. Dopiero reakcje dawno nie widzianych
        znajomych w rodzaju "milo znow slyszec ten twoj akcent" upewnily mnie, ze akcent
        jak najbardziej mam. Wczesniej podejrzewalem to slyszac swoj glos nagrany na
        magnetofonie, ale przypisywalem slyszany akcent znieksztalceniom nagrania.

        Sam rowniez widzialem zaskoczenie swoich znajomych, ktorzy dowiadywali sie, ze
        maja akcent regionalny. Owszem, mowili, pochodze z danego regionu, ale zdawalo
        mi sie ze mowie bez akcentu, tak samo jak spikerzy w radiu i telewizji.

        Moj akcent jest wschodni. Nie polnocno-wschodnie sledzikowanie, lecz zwykle
        wschodnie zaokraglanie (pewnie wyrazam sie niefachowo). Podobny akcent, choc
        silniejszy, ma prezydentowa Kwasniewska. Swietnie parodiuja ten jej akcent w
        niedzielnej audycji satyrycznej ZSYP.
        • jacklosi Re: Język jak muzyka - jaki macie akcent? 11.02.05, 10:39
          Kocham dzwonić do PKO BP. Tam przemiły głos automatycznej sekretarka powtarza
          (czasem dość długo): "Numer aktualnie' zajiynty. [dalej nie pamiętam] i wkrótce
          nastąpi połączynie"> O ile się na tym znam, jest to wymowa charakterystyczna
          dla Śląska i jest piękna (a na tym się znam). Precz z glajszlachtowaniem!
          (chyba że glajszlachtowanie znaczy co innego).
          • dutchman Re: Język jak muzyka - jaki macie akcent? 11.02.05, 12:52
            Tutejsi ludzie biora mnie nie wiedziec czemu za anglika. W Polsce mowia, ze
            mowie archaicznym jezykiem. A ja nie rozumiem niektorych slow uzywanych przez
            mlodziez ( az taki stary to znowu nie jestem - gdzie mi tam jeszcze do
            emerytury ! ). Ale co na to mozna poradzic ?
            dutchman
        • tawananna Re: Język jak muzyka - jaki macie akcent? 11.02.05, 15:27
          > Wczesniej podejrzewalem to slyszac swoj glos nagrany na
          > magnetofonie, ale przypisywalem slyszany akcent znieksztalceniom nagrania.

          A to zupełnie inna sprawa. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że inaczej
          słyszymy siebie, a inaczej słyszą nas inni - i nagranie naszego głosu jest
          znacznie bliższe rzeczywistości niż to, jak sami słyszymy nasz głos.

          Natomiast mimo słuchania nagrań swojego głosu, cały czas jakiegoś silnego,
          charakterystycznego akcentu nie dostrzegam. Możliwe, że to dlatego, że
          większość osób, z którymi mam kontakt, pochodzi z Wielkopolski, i
          tego "czegoś", z czym jestem osłuchana od dzieciństwa, nie jestem w stanie jako
          akcent zidentyfikować.

          Jeśli coś może mnie zdemaskować, to intonacja pytań, o której wspominałam.
          Uważam jednak, że pewne akcenty są łatwiej słyszalne (i zapewne trudniej się
          ich pozbyć), a inne - trudniej. Każdy ma jakieś wyobrażenie akcentu śląskiego
          czy wschodniego, ale jak brzmi akcent wielkopolski?
    • gingerr Re: Język jak muzyka - jaki macie akcent? 11.02.05, 15:41
      Nie wiem jaki mam akcent, pewnie falenicko-otwocki... wink urodziłam się w
      Warszawie, całe życie mieszkałam na warszawskiej Pradze. I pewnie inni to słyszą.
      Z własnych obserwacji wiem, że gdy dłużej pobędę w Krakowie czy Poznaniu (tam
      bywam najczęściej) zaczynam mówić jak Krakusy czy Pyry - właściwie to ja jestem
      w 1/4 Pyrą! big_grin
      Moja przyjaciółka śmiała się ze mnie twierdząc, że gdy prowadzałam się z jednym
      Angolem mówiłam po polsku z angielskim akcentem.
      Chyba jakiś dziwoląg jestem - przechwytuję akcent i słownictwo otoczenia... smile
      • emka_1 nie 11.02.05, 19:51
        jesteś dziwoląg, masz dobry słuch smile

        a tak ogólnie - ujednolicenie akcentu możliwe i sensowne jest tylko w przypadku
        wyznacznika standardu polszczyzny literackiej, reszta to echo ideologii
        państwa - monolitu etnicznego - byliśmy, jestesmy, będziemy słowiany od jednej
        maci rzepichysad wszędzie, gdzie tej ideologii brak, akcent i wymowa stanowią
        miłe świadectwo pochodzenia, tak etnicznego jak społecznego.
        • pam31 Re: nie 11.02.05, 22:55
          Państwo - jako "monolit etniczny" - jest ideą nigdzie dotąd nie zrealizpwaną, a
          w odniesieniu do Polski nigdy poważnie nawet nie postulowaną, pochodzenie
          zaś "od jednej maci Rzepichy" ograniczało się do niewielkiej grupy Słowian
          zwiazanych z Piastem.
          O ujednoliceniu akcentu nigdy nie było mowy, bo rzeczywiście " wszędzie, gdzie
          tej ideologii brak, akcent i wymowa stanowią miłe świadectwo pochodzenia, tak
          etnicznego jak społecznego." A taka ideologia rzeczywiście nie występowała.
          • emka_1 nigdy? 11.02.05, 23:22
            nigdzie? ciekawe, a co z polszczyzną kresową się stało, bo nie wyginęła sama,
            ale została wycięta w szkołach państwowych, tych samych, w których lekturą
            były 'grzeczniejsze' teksty wańkowicza, co usiłowano zrobić z śląską odmianą
            języka polskiego? co udowadania poznańska szkoła 'słowiańszczyzny'na
            fundamencie z kostrzewskiego oparta? kto w poprzednim ustroju twierdził, że
            szczecin rdzennie polskim miastem, a polskość okolic zielonej góry udowadniano
            przynależnością kulturową do wielkopolski, serca słowiańszczyzny zachodniej?
            kto tuż po II wojnie wykreślił wszystkie "obce" narodowości jak litwinów,
            białorusinów, ukraińców ( o akcjii wisła nie wspominając), ile lat musieli się
            upominać o swoje prawa kaszubi (jedyna grupa z uznanym legalnie językiem
            własnym), a ile niemcy???
            • pam31 Re: nigdy? 12.02.05, 00:17
              Polszczyzna "kresowa" nadal istnieje - wystarczy pojechać w Augustowskie czy
              Lubelskie,żeby nausznie się o tym przekonać. Nie jest to polszczyzna dawnych
              kresów, bo dawne nie istnieją, ale nie ze względo na specyfike języka i
              akcentu. W okresie międzywojennym w całej Rzeczpospolitej obowiązywały te same
              podręczniki w szkołach z polskim językiem nauczania, a na akcent mówiących nie
              zwracano uwagi,jak i za czasów słusznie minionych. Powojenna migracja ludności
              znacznie wymieszała grupy etniczne, ale nie było programu ujednolicenia akcentu
              i np. Wrocław rozbrzmiewal akzentem lwowskim.Szczecin , Kamień Pomorski i
              ziemie zachodnie wiązano z slowiańszczyzna, a nie konkretnie z Polska, ale nie
              z powodow planu"monolitu etnicznego" choć byłodo niego bliżej, niz przed wojną.
              • pam31 Re: nigdy? 12.02.05, 00:27
                Nie było planów ujednolicenia akcentu i teksty takie czy inne miały na to wplyw
                niewielki i jedynym czynnikiem normującym przez lata bylo w pewnym stopniu
                radio, w którym mówiono też z różnymi akcentami.Komisarze z tamtych czasów
                mieli poważniejsze problemy, niż likwidowanie róznic wynikających z akcentu.
              • emka_1 Re: nigdy? 12.02.05, 01:25
                duby smalone pleciesz i tyle. eufemistyczna migracja, wymieszanie, tak, ludzie
                osiedliwszy się na ziemiach "odzyskanych" natychmiast sami z siebie zapomnieli
                mowy przodków, nie było wycinania "ł" przedniojęzykowego, samo zniknęło. nie
                udowadniano związków z polska, dynastia piastów uchodziła za ogólnie
                słowiańską i w ogóle było bosko, bo we wrocławiu paru lwowiaków nie dało się
                wykorzenić do cna. to, że do tej pory akcent wileński większość ludności w tym
                kraju uznaje za "ruski" to nie efekt indokrynacji w szkołach i narzucania normy
                mazowieckiej jako jedynie słusznej.

                • pam31 Re: nigdy? 12.02.05, 02:19
                  Nie mam tak rozwinietej wyobraźni, aby wyobrazić sobie mechanizm walki z
                  wyplenieniem Ł przedniojęzykowego. Rozsyłano instrukcje do nauczycieli i
                  wizytacje oceniały pod tym kątem prace szkół?.Zmuszano do zapominania mowy
                  przodków, tak różnej od ogólnopolskiej? Jakimi metodami? Groźbą wywózki?Zbrojne
                  ramię klasy robtniczej tępiło mówiących po wsiach nie według normy ?
                  Ogólne bosko nie było, ale nie ze wzgędów artykulacyjnych i róznic w
                  akcentowaniu.Indoktrynacja w szkołach dotyczyła światopogladu, a nie zagadnień
                  językowych, chociażby z tego powodu,że sami nauczyciele mieli z tym kłopoty, bo
                  większośc ich była z "awansu społecznego".Duby smalone sa poważnym argumentem
                  na Twoja korzyśc, choć to Ty wysunąłeś tezę jednakowego akcentu tam, gdzie ideą
                  państwa jest "monolit etniczny"i dostrzegłes jego realizację w "minionym
                  ustroju" .Spora ciekawostka.
                  • jacklosi Re: nigdy? 14.02.05, 12:40
                    Strasznieście się zaperzyły. Czy nie jest możliwy kompromis?
                    1. Obarczanie komuny za wszystkie zło jest lekką przesadą.
                    2. Idea monolitu etnicznego była elementem propagandy komunistycznej i
                    współgrała z innymi mechanizmami (naturalnymi i mniej naturalnymi)
                    ujednolicania wymowy.
                    • pam31 Re: nigdy? 14.02.05, 14:25
                      jacklosi napisał: (...)
                      2. Idea monolitu etnicznego była elementem propagandy komunistycznej i
                      współgrała z innymi mechanizmami (naturalnymi i mniej naturalnymi)
                      ujednolicania wymowy.
                      Przytoczone zdanie zawiera prawdopodobnie głębokią myśl, ale to "współgranie z
                      innymi mechanizmami" jest tajemnicze i chętnie bym dowiedział sie konkretniej,
                      jakie to były mechanizmy i jak działały.
                      Idea monolitu etnicznego była ideą nacjonalistyczną realizowaną jak dotąd z
                      częsciowym powodzenieem przez hitleryzm i aprobowana w swoim czasie i teraz
                      przez "prawdziwych patriotow" pod znanym hasłem "Polska dla Polaków".Wojna i
                      jej konsekwencje spowodowały,że w nowych granicach znaczaco zmniejszyła sie
                      liczba przedstawicieli mniejszosci narodowych: Zydów,Ukraińców, Białorusinów i
                      innych, ale nie całkowicie. Zbliżenie sie do monolitu etnicznego nie było
                      związane z ideologią komunistyczną, tylko z przykrymi dla nas decyzjami innych.
                      Główna ostoją tej komunistycznej ideologii było państwo wielonarodowe, w
                      którego cieniu, z przyczyn raczej zewnetrznych, funkcjonowało Państwo
                      Polskie.Zmian językowych nie można zadekretować i mimo takich prób w historii -
                      rusyfikacja, germanizacja - język polski przetrwał w róznych swoich odmianach,
                      choć miłe uchu gwary zanikają, chociażby z tego powodu,że lokalne społeczności
                      nie są tak hermetyczne, jak dawniej, a powszechność nauczania,telewizji i radia
                      skutecznie niweluje istniejące jeszcze różnice.Można tęsknić do skansenów
                      językowych, ale nie można zabraniać wychodzić z tych skansenów tym, którzy z
                      nich wychodzą.Każdej epoce historycznej można zarzucić,że zabrakło jej dbałości
                      o zachowanie języka ich dziadów, ale z upływem czasu język ulega zmianom.Nie
                      jestem zwolennikiem poprzedniego ustroju, ale w nowym widzę nowe zmiany w
                      języku i to zachodzące w sporym tempie.Jedna nowo mowa bywa zastępowana inną i
                      to łączy się z doborem słów, ale czy aż z atykulacją czy - jak kto woli - z
                      akcentem?
                      • jacklosi Re: nigdy? 14.02.05, 15:03
                        pam31 napisał:

                        > jacklosi napisał: (...)
                        > 2. Idea monolitu etnicznego była elementem propagandy komunistycznej i
                        > współgrała z innymi mechanizmami (naturalnymi i mniej naturalnymi)
                        > ujednolicania wymowy.
                        > Przytoczone zdanie zawiera prawdopodobnie głębokią myśl, ale to "współgranie
                        z
                        > innymi mechanizmami" jest tajemnicze i chętnie bym dowiedział sie
                        konkretniej,
                        > jakie to były mechanizmy i jak działały.

                        Jest takie porzekadło: Nie kładź palca między drzwi. Chciałem ostudzić
                        temperaturę dyskusji, a zostałem wciągnięty do polemiki.
                        Napisałem zwięźle o innych mechanizmach, ale tajemnicy nie ma tu żadnej, chyba
                        bardziej dla Ciebie niż dla mnie. Jeżeli jest wymuszona migracja na dużą skalę,
                        z jednej strony kraju na drugą i ze wsi do miast, to jest jeden z tych
                        mechanizmów. Jeżeli jest upowszechnienie radia i TV, to jest drugi. Jeżeli są
                        nauczyciele z awansu społecznego, to trzeci. Jeżeli jest inteligencja w całości
                        z awansu społecznego, to czwarty i nie ostatni, ale ponieważ jestem laikiem, to
                        nie będę się więcej wymądrzał i szukał piątego i następnych.
                        "Państwo narodowe" było przeciwstawieniem w propagandzie, przedwojennego,
                        paskudnego państwa wielonarodowego, które gnębiło mniejszości. Komuniści czymś
                        musieli uzasadniać pewne fakty, nawet jeśli były one tematami tabu. I nie
                        czepiaj się, że prawdziwy monolit etniczny to domena faszystów. W innej skali,
                        ale tym terminem spokojnie można obdzielić zarówno wczorajszych komunistów jak
                        i dzisiejszych narodowców, z tą być może tylko poprawką, że dla komunistów był
                        to raczej parawan, a nie cel sam w sobie.
                        Teza że administracyjnie zmienić języka nie można jest daleko idąca. Na
                        obszarze germanizowanym jakieś resztki polskości zostały, ale nie łudźmy się, w
                        porównaniu z okresem przed Hakatą były to wysepki.
                        • pam31 Re: nigdy? 14.02.05, 19:20
                          Rozwinąłeś rozsądnie temat i zgadzam się,że wymienione przez Ciebie mechanizmy
                          działały, ale zaniku gwar nie łaczyłbym z żadną ideologią, lecz ze zmianami w
                          strukturze społecznej.Zmienia sie poziom wykształcenia, dostępu do srodków
                          technicznych i wzrasta liczba ludności miejskiej, a to wszstko wpływa na
                          procesy integracyjne.Można mowić, oczywiscie,że zmiany te sa związane z
                          ustrojem takim czy innym,bo zmiany te sa z nim zwiazane, ale żaden z tych
                          ustrojów nie postuluje likwidacji góralskiego okcentowania słów na pierwszej
                          sylabie czy też suwalskiego przyśpiewu. Można by sądzić, ze nowy ustrój pozwoli
                          rozkwitać wreszcie pięknym ludowym gwarom, ale serdecznie w to watpię.
                          • jacklosi Re: nigdy? 15.02.05, 13:13
                            Umówmy się, że komunizm nie przeszkadzał w ujednoliceniu wymowy.
                            Ale dla mnie niewytłumaczalne jest, dlaczego gdzie indziej, mimo rozwoju
                            środków komunikacji i globalnej wioski, nadal słychać regionalizmy (USA, W.
                            Brytania, Niemcy), a u nas nie. Oczywiście mam na myśli słyszalność "w obrocie
                            publicznym", a nie pod Siemiatyczami w prywatnej rozmowie przy wódce. Może to
                            jest tak, że w Polsce awans społeczny oznaczał przestanie być ze wsi, bo to
                            słychać, a gdzie indziej bycie ze wsi nie jest dyshonorem? Ale czy tylko
                            podział wsiowi-miastowi jest tu winien? I skąd u diabła u nas takie
                            wartościowanie, i dlaczego silniejsze niż gdzie indziej? A może dlatego, że u
                            nas zbiegły się w czasie procesy integracyjne z silnym jeszcze podziałem miasto-
                            wieś, a gdzie indziej rozwój komunikacji nastąpił już wtedy, kiedy podział
                            miasto-wieś stracił na znaczeniu?
        • dutchman Re: nie 11.02.05, 23:03
          Podoba mi sie jak to sformulowalas Emka. Mysle ze to jest w duzym stopniu
          prawda.
          pozdrawiam
          dutchman
          • emka_1 :) n/txt 12.02.05, 01:26
            • flyap Czy mówimy o akcencie? 12.02.05, 19:46

              • flyap Re: Czy mówimy o akcencie? 12.02.05, 20:17
                Wymiana zdań zainicjowana tytułem wątku nie dotyczy akcentu w języku polskim,
                bo akcent wyrazowy i akcent zdaniowy jest jednoznacznie określony, ale róznic
                fonetycznych uwidaczniających się głownie w języku mówionym, wynikajacych z
                wpływów gwar.Melodyka języka bywa rózna i czułe ucho potrafi wyłowić nawet
                drobne subtelości w wymowie -zaspiew, uwypuklenie pewnych dźwieków,przy
                zupełnie poprawnym akcentowaniu. Nie mówimy o "czystych" gwarach, w których
                akcent jest całkowicie odmienny , jak góralska, czy śląska.
                • tawananna Re: Czy mówimy o akcencie? 12.02.05, 21:04
                  Zgadzam się z Tobą całkowicie, ale myślę, że użyliśmy tu po prostu potocznego,
                  obiegowego znaczenia słowa "akcent". Słownik Szymczaka podaje jako jedno ze
                  znaczeń "akcentu":

                  "pot. sposób wymawiania wyrazów
                  Dobry, zły, fatalny akcent.
                  Śpiewny akcent.
                  Mówić z cudzoziemskim, z francuskim akcentem."
                • jacklosi Re: Czy mówimy o akcencie? 14.02.05, 12:32
                  Flyap, czy jesteś nauczycielką?
                  • flyap Re: Czy mówimy o akcencie? 14.02.05, 14:50
                    jacklosi napisał: Flyap, czy jesteś nauczycielką?
                    Czy to dla Ciebie jest ważne? Isotne jest to, co piszę i mój zawód nie ma tu
                    nic do rzeczy.
                    Nie jestem, chocby z tego powodu,że jestem facetem. Cały urok tej tu zabawy
                    polega na tym,że wystepujemy anonimowo i uhonorowany tytułami naukowymi
                    profesor może być objechany przez swojego studenta, jesli ten ma inne zdanie na
                    jakis temat i jest przekonany,że ma rację,i często może ją mieć, bo profesor
                    tez nie jest wszystkowiedzący.Może byc wybinym gramatykiem, a nie znać
                    współczesnej poezji. Wsztscy tu się czegoś uczymy, przynajmniej formułowania
                    zdań, tak,żeby były zozumiałe dla innych, choc nie zawsze to sie udaje.
                    • jacklosi Re: Czy mówimy o akcencie? 14.02.05, 15:09
                      Wybacz, ale Twoje bardzo poważne podejście do czasem niepoważnych tematów mnie
                      zmyliło, zarówno jeśli chodzi o płeć jak i profesję.
                      I jak zwykle podszedłeś do mojego niepoważnego pytania bardzo serio.
                      • kanuk Re: Czy mówimy o akcencie? 14.02.05, 18:30
                        Co za wspanialy i interesujacy temat.W moim miescie zyja Rodacy i Rodaczki z
                        roznych czesci Kraju. To mi dalo okazje do zaobserwowania delikatnych roznic w
                        akcencie. Najbardziej podoba mi sie akcent z Rzeszowszczyzny, krainy mi
                        zupelnie nieznanej.
                      • flyap Re: Czy mówimy o akcencie? 14.02.05, 19:58
                        jacklosi napisał: Wybacz, ale Twoje bardzo poważne podejście do czasem
                        niepoważnych tematów mnie zmyliło, zarówno jeśli chodzi o płeć jak i profesję.
                        I jak zwykle podszedłeś do mojego niepoważnego pytania bardzo serio.
                        Traktuję serio swoich rozmówców. Z mojej wypowiedzi wynika tylko,że nie jestem
                        nauczycielką, nic więcej.
                        Niepotrzebnie się sumitujesz - nie jestem taki poważny, tylko takiego udaję na
                        tym językowym forum. Czasem próbuję byc ironiczny, ale robię to nieudolnie i
                        narażam się na zjadliwe krytyki. Na wesoło udzielam sie pod róznymi nickami na
                        Forum HUmorum, gdzie tryskam dowcipem ze wszystkich otw... - przepraszam -
                        zapędzilem się. W swoich produkcjach nie używam słów uznanych powszechnie za
                        najbardziej komunikatywne, co osłabia w znacznum stopniu moc point.
                        • flyap Już nie mówimy o akcencie 14.02.05, 20:06
                          Zbyt szybko nacisnąłem "WYSLIJ"zapominając,że ja też podejrzewałem Cę o to samo
                          w opaciu o nieustepliwe Twoje stanowisko w róznych sprawach. Czżbym sie mylił?
                          Pozdrawiam bardzo serdecznie, przepraszając za ewentualne dotychczasowe
                          uchybienia w towarzyskich dyskusjach.
                          • jacklosi Re: Już nie mówimy o akcencie 15.02.05, 13:17
                            No to się chłopie wyluzuj.
                            Ja też nie jestem nauczycielką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja