językoznawcy a misja Belki

04.03.05, 20:56
Niezależnie od tego, czy 5 maja Sejm podejmie decyzję o samorozwiązaniu, tego
dnia misja mojego rządu zostanie wypełniona - oświadczył Marek Belka. Nie
chciał postawić kropki nad "i" i zadeklarować, że poda wtedy rząd do dymisji.

Ale od czego językoznawcy? Fakty zapytały o opinię niejaką dr Kłosińską (?) z
UW co to znaczy: "misja mojego rządu zostanie wypełniona". Ze słownikiem w
ręku zeznała, że "wypełniona" znaczy "zakończona", czyli że Belka się poda
(albo może powiesi?).

Taki werdykt budzi jednak moje powazne wątpliwości. Był kiedyś taki film
"Celem - Berlin!" czy jakoś podobnie (film był czarno- biały, angielski,
widziałem go z 15 lat temu). Nieustraszona załoga brytyjskiego bombowca
zrzuciła bomby na Berlin, wypełniając tym samym misję. Misja jednak nie
została zakończona, bo w drodze powrotnej zostali zestrzeleni przez samotnego
Focke-Wulfa, który w ten sposób związał historię ich powrotnych "perypecii".
Po pół roku tułaczki (bohaterski ruch oporu w Holandii, piękne Francuzeczki w
"okupowanym" Paryżu itd.) przępłyneli (niestety nie wpław - rezyser bał sie
pójść na całość) kanał i zameldowali kostycznemu kolonelowi, że "zakonczyli
misję".

pzdr
horny
    • ardjuna Re: językoznawcy a misja Belki 04.03.05, 21:14
      Nienooo... Bohaterscy lotnicy z Twojego filmu, zrzuciwszy bomby na Berlin,
      wypełnili swą bohaterską misję i ją zakończyli (przyjmując, że bomby trafiły w
      to, w co miały trafić, a nie np. w ochronkę dla sierot po bohaterskich
      żołnierzach wermachtu). Piękni Holendrzy i oporne Francuzeczki - nie należeli
      do zakresu tej misji i trafili się owym lotnikom jako swego rodzaju bonus
      (dzięki któremu powstał rzeczony film, czyli obraz). Fakt (a propos - też
      oglądałem dzisiaj "Fakty"), że o zbombardowaniu Berlina zameldowali kolonelowi
      dopiero jakiś czas po dokonaniu tego bohaterskiego czynu, nie ma żadnego
      związku z faktem zakończenia ich bohaterskiej misji, który nastąpił w chwili
      wybuchu ostatniej bohaterskiej bomby w miejscu określonym konkretnymi
      koordynatami, podanymi owym lotnikom przez bohaterskie tajne służby JKM, które
      z kolei zdobyły te cenne dane od pijanego folksszturmowca w bohaterskiej
      podberlińskiej birsztubie.
      • h_hornblower anienie/etam 04.03.05, 21:24
        ardjuna napisał:

        > Nienooo... Bohaterscy lotnicy z Twojego filmu, zrzuciwszy bomby na Berlin,
        > wypełnili swą bohaterską misję i ją zakończyli

        Zakończyli by ją rozbijając szczęsliwie swego postrzelanego lankastra (zbliżenia
        na sperloną potem twarz pilota) na skraju pasa startowego macierzystego lotniska
        wsród oklasków mdlejacych wafek i wycia straży pożarnej...

        horny
        • ardjuna Nie, do diabła! 04.03.05, 21:28
          Oni ją zakończyli w chwili, gdy zapalnik ostatniej zrzuconej przez nich bomby,
          zetknąwszy się z twardym dachem Kancelarii Rzeszy, spowodował eskplozję
          zawartego w korpusie bomby materiału wybuchowego (lub zapalającego). Powrót
          tych bohaterów nie był wliczony w pojęcie "powodzenie misji". (Ech, Horny,
          Wyście chyba ww wojsku nie byli smile)
          • h_hornblower pane atrysta 04.03.05, 21:38
            ardjuna napisał:

            > Oni ją zakończyli w chwili, gdy zapalnik ostatniej zrzuconej przez nich bomby,
            > zetknąwszy się z twardym dachem Kancelarii Rzeszy, spowodował eskplozję
            > zawartego w korpusie bomby materiału wybuchowego (lub zapalającego). Powrót
            > tych bohaterów nie był wliczony w pojęcie "powodzenie misji".

            Nie, oni wtedy "zrealizowali cel misji" ale przed nimi był jeszcze ostatni punkt
            "logu misji" (troche żargonu nie zawadzi) - powrót...

            Misja brzmiała: wystartować z Fulsham, zbombardować Berlin, wrócić do Fulsham...


            (Ech, Horny, Wyście chyba ww wojsku nie byli smile)

            W marynarce... Od takiego berbecia...
            • ardjuna Ależ pane bosmanmate... 04.03.05, 21:44
              ... dla d-ctwa ważne były tylko dwa pierwsze punkty - trzeci wliczono
              w "przewidywane straty własne" i gdyby go nie zrealizowano, misja i tak byłaby
              wypełniona (czyli zakończona) smile))

              • h_hornblower mam pytanie 04.03.05, 22:11
                ardjuna napisał:

                misja i tak byłaby wypełniona (czyli zakończona) smile))

                Ardjuna, czego oznaką jest...hm... ośli upór? smile)
                • ardjuna Najlepiej Ci odpowie... 04.03.05, 22:22
                  ...ten gość, którego widzisz codziennie przy goleniu smile)
                  • h_hornblower anienie bis 05.03.05, 01:16
                    Ale ja to mieszkam z kobietą... smile

                    horny
    • stefan4 Re: językoznawcy a misja Belki 04.03.05, 22:55
      h_hornblower:

      > Fakty zapytały o opinię niejaką dr Kłosińską (?) z UW co to znaczy: "misja
      > mojego rządu zostanie wypełniona". Ze słownikiem w ręku zeznała, że
      > "wypełniona" znaczy "zakończona"

      Tego zeznania nie kumam. ,,Wypełniona'' == ,,zakończona''? A w życiu! Misja
      Belki jest wypełniona użerkami z własną partią. Wypełniona jest też
      niewypełnionymi obietnicami, których wypełnienia nikt na szczęście nie
      oczekiwał, bo by się mógł zdziwić. Ona tym wszystkim jest wypełniona od samego
      początku, a zakończyć się i tak jakoś nie może. To zdecydowanie nie są
      synonimy, ani nawet córonimy.

      Nie miejcie pretensji do premiera. Polityk nie musi umieć mówić do sensu,
      polityk musi tylko umieć mówić głośno.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • ardjuna Nienooooo... 04.03.05, 23:04
        ... to jest zupełnie inny punkt widzenia, my tu z Kapitanem rozgryzamy orzechy
        alianckiej misji nad Berlinem - ale widzę, że się Kapitan poszedł ogolić smile)))
        • h_hornblower fuj! 05.03.05, 01:20
          ardjuna napisał:

          > to jest zupełnie inny punkt widzenia...
          > my tu z Kapitanem rozgryzamy orzechy...
          > widzę, że się Kapitan poszedł ogolić smile)))

          Nie świntuszcie, ardjuna! I wiecie co? Wasze fantazje zaczynają mnie niepokoić smile))
          • ardjuna Re: fuj! 05.03.05, 13:37
            Wy mnie tu, Hornblowerze, nie zbaczajcie (z temata), i tak mnie się nie
            podobacie, bo nie lubiem mundurowych tongue_out
            • h_hornblower sie wie 05.03.05, 19:32
              ardjuna napisał:

              > i tak mnie się nie podobacie, bo nie lubiem mundurowych

              Też wolę skromniusi kelnereczki lub ciche baletniczki

              horny


      • ardjuna Re: językoznawcy a misja Belki 04.03.05, 23:14
        Swoją drogą, co Ty masz do prof. Belki? Zawszeć lepszy niż doc. Kłonica. A to
        nas może czekać w przyszłości!
        • stefan4 Re: językoznawcy a misja Belki 05.03.05, 11:46
          ardjuna:
          > Swoją drogą, co Ty masz do prof. Belki? Zawszeć lepszy niż doc. Kłonica.

          Do czego lepszy? Do jednych spraw lepszy jest powróz a do innych rolka papieru.
          Nic nie jest lepsze bezwzględnie.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • ardjuna Re: językoznawcy a misja Belki 05.03.05, 13:46
            stefan4 napisał:

            > Do jednych spraw lepszy jest powróz a do innych rolka papieru. Nic nie jest
            lepsze bezwzględnie.

            Pozostaje mi tylko cisnąć flintę w krzaki i z pokorą przychylić się do tej
            teorii względności.

      • h_hornblower Re: językoznawcy a misja Belki 05.03.05, 01:49
        stefan4 napisał:

        > Tego zeznania nie kumam.

        Nie Ty jeden - to jakis bełkot...


        > ,,Wypełniona'' == ,,zakończona''? A w życiu!

        Każdy to powie. Nawet ardjuna jak się przestanie upierać... smile)

        >
        > Nie miejcie pretensji do premiera. Polityk nie musi umieć mówić do sensu,
        > polityk musi tylko umieć mówić głośno.

        Stefan, bez cienia złośliwości - czy jest jakaś grupa zawodowa (tak no nazwijmy
        - np. dziennikarze, reklamiarze, pijarowcy, premierzy, politycy), którą masz
        niepodpadniętą? smile))

        pzdr
        horny
        • stefan4 Re: językoznawcy a misja Belki 05.03.05, 12:27
          Ja:
          > Polityk nie musi umieć mówić do sensu, polityk musi tylko umieć mówić głośno.

          h_hornblower:
          > Stefan, bez cienia złośliwości - czy jest jakaś grupa zawodowa (tak no
          > nazwijmy - np. dziennikarze, reklamiarze, pijarowcy, premierzy, politycy),
          > którą masz niepodpadniętą? smile))

          Ależ nie mam ich podpadniętych. Przeciwnie, w obronie tych grup zawodowych
          protestuję przeciwko obciążaniu ich obowiązkami, które do nich nie należą i
          którym (jak widać) podołać nie potrafią. To Ty naskoczyłeś na Belkę, że się od
          rzeczy wyszczególnił o wypełnieniu misji. A ja bronię chłopaka: no to co, że od
          rzeczy, Belka służy do polityki a nie do rzeczy.

          Dziennikarze na ogół (są wyjątki) rozumieją świat dość płytko. Tego wymaga ich
          zawód wyymuszający pośpiech. Lepiej dzisiaj opublikować cokolwiek a jutro
          sprostować, niż poczekać do jutra z opublikowaniem. Ja o to nie mam pretensji,
          tego NAPRAWDĘ wymaga ich zawód. Ale staram się nie zapominać, że facet w radiu
          jadący bez wysiłku w sedna środek, spraw dookoła tego środka nie zna a tylko
          jego powinnością zawodową jest codzienna jazda w środki różnych seden.

          Za wyjątki uważam oczywiście takich klasyków jak Kapuściński czy Krall. Mimo
          najszczerszej woli nie potrafiłbym zarzucić im płytkości. Podobno kiedyś
          istnieli też dziennikarze znający się na popularyzowaniu nauki. Nie mam powodu
          w to nie wierzyć: kwarka też nie widziałem, ale w niego wierzę.

          Dziennikarze pełnią ważną rolę społeczną właśnie dlatego, że do normalnego
          funkcjonowania potrzebujemy sprawnego podawania dużej ilości powierzchownej
          informacji. W dodatku nie mogę nie podziwiać zmian dokonujących się w
          dziedzinie korupcji władzy itp. właśnie pod wpływem działań dziennikarzy.
          Jedyne, co mi podpada, to traktowanie ich jako ekspertów od czegoś innego niż
          samo dziennikarstwo.

          O reklamiarzach i pijarowcach wiem mało. A dlaczego myślisz, że mi podpadli?

          O premierach już mówiłem. Premier może z dnia na dzień powstać z zapłodnienia
          polityka lewicowego przez prawicowego, wszyscy politycy należą więc do tego
          samego gatunku. Nie ma powodu tworzyć odrębnej jednostki systematycznej dla
          premierów.

          Jedyną grupą zawodową, która mi naprawdę podpada, jest niewymienione przez
          Ciebie wojsko zawodowe. Moja wyobraźnia jest zbyt ciasna na skumanie, jak można
          chcieć zostać żołnierzem. Ale własną wyobraźnię wolno mi krytykować, prawda?

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • h_hornblower Re: językoznawcy a misja Belki 05.03.05, 12:52
            stefan4 napisał:

            > O reklamiarzach i pijarowcach wiem mało. A dlaczego myślisz, że mi podpadli?

            tak mi się wydawało smile


            > Nie ma powodu tworzyć odrębnej jednostki systematycznej dla
            > premierów.
            czyżby?


            > Jedyną grupą zawodową, która mi naprawdę podpada, jest niewymienione przez
            > Ciebie wojsko zawodowe. Moja wyobraźnia jest zbyt ciasna na skumanie, jak
            można chcieć zostać żołnierzem.

            Ja zaś rozumiem to doskonale. Nie przez przypadek zostałem admirałem smile




            > Ale własną wyobraźnię wolno mi krytykować, prawda?

            Myslę, żw wolno Ci krytykować wszystko i wszystkich. Fora polegające na
            wzajemnym głaskaniu się są zwykle nudne.

            pzdr
            horny
Inne wątki na temat:
Pełna wersja