Wulgaryzmy - dlaczego?

03.02.06, 16:40
Dlaczego stare polskie slownictwo odnoszace sie do czynnosci zwiazanych z
defekacja (srac, pierdziec, bzdzic, sraczka, gowno, dupa), wydalaniem uryny
(szczac) oraz prokreacja (pierdolic, jebac, chuj, cipa, pizda, kurwa) jest
uwazane jako grupa wulgaryzmow? Dodajmy jeszcze pare wyrazow o mniejszej
wadze jak: pieprzyc, jaja, cycki, kibel, srom, smierdziec.

Zastepowane sa one przez rozmaite eufemizmy o roznym stopniu glupawosci:
robic siusiu, robic kupe, postawic klocka, brzydko pachniec, odbyt - albo
obcosci - defekowac, ekskrementy, penis, vulva, vagina, uprawiac coitus,
sedes, prostytutka.

Czyz nie jest tak, ze wszystkie wyrazy tego typu (nieuzywane jako inwektywy)
naleza do typowo MESKIEGO slownictwa, podczas gdy slowa zastepcze sa
dziecieco-kobiece?
    • pam31 Re: Wulgaryzmy - dlaczego? 03.02.06, 21:25
      Wszystkie te, jak je nazywasz, staropolskie słowa, są związane z sytuacjami
      dosyć mało publicznymi i ich używanie ze względów – powiedzmy – obyczajowych
      łączyło się z pewnymi zahamowaniami i stąd szło się na przyjęciu „umyć ręce”, a
      nie „wysrać”.
      W środowiskach mniej ograniczonych konwenansami (zamknięte grupy, wojsko,
      więźniowie,) mówiono swobodniej, ale i tam, przypuszczam, nie były to główne
      tematy rozmów, a wybrane słowa służyły raczej do barwnych przenośni lub
      zastępowały interpunkcję.
      Potrzeba wykazania, ze należy się do grupy „bardziej kulturalnej” niż te
      swobodne w języku, wywołała zapotrzebowanie na „eufemizmy”. Także chęć,żeby
      dziecko nie mówiło jak furman, też wpływała na kwalifikacje słów w nauce języka.
      Może kiedyś słowa te były związane głównie z męską częścią naszych bliźnich,
      ale wygląda, szczególnie w pokoleniu dyskotekowym, że tak już nie jest.
      Temat jest dosyć obszerny i spodziewam się, że wątek będzie się snuł dalej
      • emka_1 ciekawa teoria 04.02.06, 01:11
        szeląg dam od wychodu, nie zjem jeno jaje:
        drożej sram, niźli jadam; złe to obyczaje.
        ***
        ziemię pomierzył i głębokie morze,
        wie, jako wstają i zachodzą zorze;
        wiatrom rozumie, praktykuje komu,
        a sam nie widzi, że ma kurwę w domu.

        na ten przykład, no dziecię furmana napisało, zapewne w wychodku na ścianiesad
        • pam31 Re: ciekawa teoria 04.02.06, 02:27
          Kochanowski przewidział,że to też spodoba sie potomnym i nie zawiodł sie, ale
          nie był - niestety - w tym temacie rozrzutny. Zacytuj innych - jest tego
          sporo.
          .
          • emka_1 nie potomnym 04.02.06, 14:38
            ale współczesnym sobie. tak, jest tego sporo, jednak nie wszystko o tym samym
            ciężarze gatunkowym, co obecnie. jeśli dzisiaj odczytujesz kochanowskiego
            posługując się współczesnymi znaczeniami, to gratulujęsmile

            teoria przez ciebie zaprezentowana nie dość, że ma się nijak do zadanego
            pytania, to jeszcze trąci smrodkiem dydaktycznym a la ksiądz pirożyńskisad

            z wulgaryzmem jak z pornografią, powstaje w głowie odbiorcysad zresztą nawet
            same określenia 'wulgarny' czy 'ordynarny' przebyły analogiczna zmianę
            znaczenia - od zwykły, pospolity, aż do obecnego - nieprzyzwoity.
            • kicior99 Re: nie potomnym 04.02.06, 14:45
              sadze, ze chodzi o "glowe odbiorcy zbiorowego",co jest przepuszczeniem
              przeztabu spoleczno obyczajowe. Ostatnio eksperymentuje ze slowami
              pochwiarz/pochwiara i praciarz/praciara. Wiecie,ze znaczna wiekszosc odbiera je
              jako nieprzyzwoite, chociaz takimi nie sa, no i -jesliuczepimy sie literalnie
              zasad - to nie sa w ogole wyrazy.
            • pam31 Re: nie potomnym 04.02.06, 16:24
              Emko! Nie cytuj i nie gratuluj. Sugerujesz,że bohater fraszki
              Kochanowskiego "drożej srał, niźli jadał" w innym znaczeniu dla mnie niż dla
              Ciebie? Odczytuję,że to nie jest przenośnia.
              Ksiądz Pirożyński oceniał, czy utwór jest "moralnie obojętny" a nie wnikał w
              mechanizm kwalifikowania słów , które "nie uchodzą w towarzystwie".
              Z tym "powstawaniem w głowie odbiorcy" jest słuszne w odniesieniu do słow
              nowosłyszanych ( a nuż to coś złego) - stare, odbiorca zna już zakwalifikowane
              do określonych kategorii, nie bez udziału tego, co nazywasz smrodkiem
              dydaktycznym,a do którego tez masz ciągoty.
              • flyap Re: nie potomnym 04.02.06, 17:23
                Pozwalam sobie przytoczyć spore częsci artykułu A.Markowskiego zamieszczonego w
                Nowym Słowniku Poprawnej Polszczyzny (PWN 1999)str 1769-1770
                Wulgaryzmy są wyrazami i zwrotami dosadnymi, nieprzyzwoitymi i ordynarnymi. Do
                niedawna były wyróżnikami językowymi osob prymitywnych, najczęściej z marginesu
                społecznego. Ostatnie lata przyniosły niepokojący wzrost częstości użycia tego
                typu słownictwa, połączony z jego przenikaniem do innych środowisk, zwłaszcza
                młodzieżowych, z uczniowskimi i studenckimi włącznie.(…wink
                Geneza zjawiska nie jest jednorodna. Dla osób młodych, wychowanych w
                poszanowaniu kulturalnej polszczyzny, wulgaryzmy maja smak zakazanego owocu i
                stosowane są (infantylnie) głównie w celach prowokacyjnych, może także z chęci
                przeciwstawienia własnych „urozmaiconych” wypowiedzi monotonnym, nieatrakcyjnym
                tekstom oficjalnym i podkreślenie w ten sposób własnej wolności, niezależności,
                dorosłości. U osób dojrzałych, o ubogim słownictwie, mało sprawnych
                językowo, „wiązanki” wypełniają tylko niezręczne przerwy w wypowiedziach, są
                czymś w rodzaju uszczelek słownych. Wulgaryzmy są także
                prymitywnym sposobem demonstrowania emocji przez osoby nie umiejące się
                opanować.
                Używanie wulgaryzmów w mowie i w piśmie nie jest wykroczeniem przeciwko normom
                poprawności (błędem językowym), jest natomiast naruszeniem norm współżycia
                społecznego, zasad dobrego wychowania, lekceważeniem rozmówców i czytelników,
                dowodem braku kultury. Po wulgaryzmy nierzadko sięgają pisarze (szczególnie
                współcześni), twórcy filmowi oraz dziennikarze w celu wyrazistego,
                przekonującego przedstawienia środowiska niektórych swoich bohaterów. Niekiedy
                przejawiają w tym nadmierną gorliwość. Odbiorcy (szczególnie młodzi) widza w
                takim postępowaniu zachętę do używania nieprzyzwoitych wyrażeń i zwrotów. Nie
                przemyślane działania rodzimych twórców są od niedawna „wspomagane” przez
                zalewające rynek polski trzeciorzędne filmy amerykańskie ,z których rynsztokowe
                słownictwo wylewa się bardzo szerokim strumieniem.
                Mimo, że wulgaryzmy nie podlegają ocenie normatywnej, obrona polszczyzny przed
                ich zalewem jest obowiązkiem wszystkich osób zainteresowanych podnoszeniem
                poziomu kultury słowa..(…wink
                We wszelkiej działalności pedagogicznej, propagandowej, popularyzatorskiej
                powinno się przedstawiać język ojczysty jako wartość, jako jeden z
                najważniejszych składników dziedzictwa kulturowego narodu, wymagający
                nieustannej troski i ochrony przed degeneracją, zaśmieceniem i splugawieniem
              • emka_1 Re: nie potomnym 04.02.06, 21:10
                pam31 napisał:

                > Emko! Nie cytuj i nie gratuluj.

                ach, czemuż to? skąd przyczyna tej chwiejności? raz cytuj, raz nie cytuj. no
                cóż, wedle żtczenia, choć ono zbyt szybko się zmienia.

                >Sugerujesz,że bohater fraszki
                > Kochanowskiego "drożej srał, niźli jadał" w innym znaczeniu dla mnie niż dla
                > Ciebie? Odczytuję,że to nie jest przenośnia.

                och! niczego nie sugeruję, gdzieżbym śmiała! tak mnie strofujesz, że chęć
                pogratulowania ci odkrycia "że to nie przenośnia" stłumię w sobie.
                nie przenośnia, kochanowski opisuje swoje wzburzenie wysokimi kosztami
                defekacji w toaletach publicznych, jednak we fraszce nie ma słowa wulgarnego,
                jest jedynie dosadne.



                > Ksiądz Pirożyński oceniał, czy utwór jest "moralnie obojętny" a nie wnikał w
                > mechanizm kwalifikowania słów , które "nie uchodzą w towarzystwie".
                > Z tym "powstawaniem w głowie odbiorcy" jest słuszne w odniesieniu do słow
                > nowosłyszanych ( a nuż to coś złego) - stare, odbiorca zna już
                zakwalifikowane
                >
                > do określonych kategorii, nie bez udziału tego, co nazywasz smrodkiem
                > dydaktycznym,a do którego tez masz ciągoty.

                pozwolę sobie zauwazyć, że kompletnie nie rozumiesz, ale już się do tego
                przyzwyczaiłamsmile odbiorca jest wtłoczony w klasyfikacje jemu współczesne, w
                znaczenia właściwe jego czasom. pewne słowa i pojęcia ulegały metamorfozie
                znaczeniowej na przestrzeni czasu wraz z postępem cywilizacyjnym czy zmianami
                obyczajów. to dotyczy także tego, co uznaje się za wulgaryzm. to co w
                staropolszczyźnie było słowem dosadnym lub frywolnym, używanym w towarzystwie
                dam, parę wieków później może być nieprzyzwoite, może wręcz stracić dawne
                znaczenie podstawowe - patrz kutas czy skęrcić pytę.
                • pam31 Re: nie potomnym 04.02.06, 21:44
                  Ten Twój komentatorski słowotok jest nawet sympatyczny, ale o co w nim chodzi?
                  Randybvan poruszył temat wprowadzania eufemizmow w miejsce wulgaryzmów i
                  próbowałem wyjasnić,dlaczego na takie eufemizmy było i jest
                  zapotrzebowanie.Możesz znacznie głebiej rozwinąc zagadnienie, czemu to niektóre
                  słowa są w pewnych sytuacjach wulgarne, w innych dosadne, a w innych
                  omijane.Użycie ich w cytowanych fraszkach nic z tym nie ma wspólnego.Jest
                  oczywiste,że znaczenie pewnych słów ulegało i ulega metamorfozie, ale
                  przywołane przez Ciebie słowa wyjątkowo jej nie uległy.
Pełna wersja