kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyrazu?

19.04.06, 11:56
Pytałam już o to na innym forum, ale nie uzyskałam wyczerpującej i konkretnej
odpowiedzi, może tu mi ktoś pomoże?
Znalazłam taką definicję, że dwa "i" na końcu wyrazu piszemy w rzeczownikach,
r. żeńskiego, ale tylko w Dopełniaczu, Celowniku i Miejscowniku, po takich
literach jak: d,t,r,l,k,g,h. Jak to się ma więc do wyrazu UNIA? Gdzie nie
spojrzę, wszędzie jest "unii" (dotacje unii europejskiej itd,). Czy to jest
poprawnie?


    • zajaczek79 Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 19.04.06, 14:59
      7seven7 napisała:

      > Gdzie nie
      > spojrzę, wszędzie jest "unii" (dotacje unii europejskiej itd,). Czy to jest
      > poprawnie?

      Oczywiście, że jest to poprawnie smile
      Zasad spróbuję poszukać.

      Z.
    • piscina Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 19.04.06, 17:29
      Najprościej ujmując: jeśli w mianowniku koncówkę wymawiasz jak -ńja - to w
      podanych przez Ciebie przypadkach jest -ii.
      Dania (kraj) - Danii
      dynia - dyni

      mania (np. w megalomania) - manii
      Mania (imię) - Mani

      Problem z cukinią. Ja wymawiam ją jak 'dynia', więc piszę -i, ale spotkałam się
      też z pisownią -ii. Pewnie piszą tak ci, co wymawiają 'cukińja'.
      • 7seven7 Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyrazu 19.04.06, 19:21
        No tak, ale końcówkę każdy może wymawiać na swój sposób w zależności od regionu
        w jakim mieszka, albo tradycji wyniesionej z domu. Sama przećwiczyłam, mogę
        wymawiać na dwa sposoby "Dania" i "Dańja". Zależy mi na konkretnych zasadach
        pisowni, zawsze robię to na wyczucie, a chciałabym mieć pewność, że nie robię
        akurat błędu.
    • szkola.be Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 19.04.06, 19:33
      Zgodnie z nową ortografią, na końcu wyrazu nie piszemy -ii.
      Na końcu wyrazu piszemy -i.
      Np. ortografi, dyni, uni.

      I poco tyle czasu tracić na takie rozważania?
      Może lepiej uprościć ortografię?
      • bomitt Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 19.04.06, 20:16
        Można też zaproponować, żeby po znaku = ,z prawej strony, zawsze wpisywać 4.
        Jak radykalnie uprości to życie ludziom, którzy nie maja głowy do matematyki! I
        zawsze bedzie bez błędu! Albo, żeby wszyscy mężczyźni mieli na imię Adam, z
        odpowiednim numerkiem. Przecież to wszystko kwestia umowy. Poważnie mówiąc,
        wiele rzeczy można uprościć, ale pamietaj, że zawsze coś się zyskuje i coś się
        traci. Np. precyzję.
    • bomitt Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 19.04.06, 20:06
      Końcówka dopełniacza wyrazów zakończonych na -ia (tak samo celownika,
      miejscownika) zależy od tego, czy wyraz jest zapożyczeniem czy wyrazem rodzimym
      lub uważanym za rodzimy.
      W wyrazach zapożyczoych piszemy -ii, w rodzimych -i. Trzeba więc wiedzieć, albo
      mieć wyczucie dotyczące zapożyczeń. Albo słownik smile
      Ale nie jest tak źle. Wszystkie wyrazy zakończone na -tia, -dia, -ria, -lia, -
      kia, -gia, -chia są traktowane jako zapożyczenia, mają więc końcówkę
      dopełniacza -ii. Na przykład; partii, parodii, historii, Marii, lilii, religii,
      monarchii itd.
      Z kolei wyrazy z końcówką -nia poprzedzoną spółgłoską w większości są rodzime.
      Piszemy zatem jedno i w: cukierni, latarni, studni, Bośni, stoczni itd. Wyrazy
      zapożyczone, wymieniane przez słowniki to Kalifornii, Polihymnii, Owernii.
      W wyrazach zakończonych na -nia poprzedzonym samogłoską też większość jest
      rodzima. Zapożyczone to np. Danii, georginii, fotografii, harmonii, kolonii,
      linii, opinii, Abisynii.
      W przypadku wyrazów zakończonych na -ia po :p,b,w,f,m zapozyczone są np.
      kopii, Arabii, fotografii, szałwii, Mołdawii, akademii,armii, chemii.
      Wyrazy zakończone na -la, maja zawsze dopełniacz -li (busoli, Izabeli itd.)
      Powyższe to wyciąg informacji z zasad pisowni przedstawionych przez
      Jodłowskiego i Taszyckiego. Stare, ale jare?
      • szkola.be Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 20.04.06, 10:22
        > Końcówka dopełniacza wyrazów zakończonych na -ia ... zależy od tego,
        > czy wyraz jest zapożyczeniem czy wyrazem rodzimym

        > Można też zaproponować, żeby po znaku = ,z prawej strony, zawsze wpisywać 4.
        > Poważnie mówiąc, wiele rzeczy można uprościć, ale pamietaj,
        > że zawsze coś się zyskuje i coś się traci. Np. precyzję.

        Z tego co piszesz wyraźnie wynika, że wprowadzenie pisania "-i", zamiast "-ii"
        na końcu wyrazu gubi tylko informację o tym, czy wyraz jest rodzimy, czy
        zapożyczony.
        Po co taka informacja, każdemu, na codzień, i to "doklejana" (drugie "-i")
        tylko tam, gdzie mianownik kończy się na "-ia"?

        > Można też zaproponować, żeby po znaku = ,z prawej strony, zawsze wpisywać 4.
        Możesz zaproponować. Wyjdź z inicjatywą ustawodawczą.
        Za to z twojej złośliwości wnioskuję, że bardzo zadrościsz mi pomysłu
        uproszczenia ortografi.
        Uważsz go za zły - bo nie ty na niego wpadłeś. Świadomość, że to drugie "-i"
        nie ma sensu dobija cię całkowicie.
      • piotrpanek Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 20.04.06, 10:26
        bomitt napisała:

        > Końcówka dopełniacza wyrazów zakończonych na -ia (tak samo celownika,
        > miejscownika) zależy od tego, czy wyraz jest zapożyczeniem czy wyrazem rodzimym
        >
        > lub uważanym za rodzimy.
        > W wyrazach zapożyczoych piszemy -ii, w rodzimych -i. Trzeba więc wiedzieć, albo
        >
        > mieć wyczucie dotyczące zapożyczeń.

        Dobra - chyba mam wyczucie! Hrabia, burgrabia, mragrabia (ten od marchii),
        dafnia (zwana też rozwielitką) - to na pewno słowa rdzennie polskie. Niemieckie
        markgraf, łacińskie daphnia - to muszą być ich zapożyczenia z polskiego!
        Każda zaś babulejka zaś zbierająca szałwię na herbatkę wie, że słowo to jest
        straszliwie obce i przyswoić go niepodobna!


        > Z kolei wyrazy z końcówką -nia poprzedzoną spółgłoską w większości są rodzime.
        > Piszemy zatem jedno i w: cukierni, latarni, studni, Bośni, stoczni itd. Wyrazy
        >
        > zapożyczone, wymieniane przez słowniki to Kalifornii, Polihymnii, Owernii.
        > W wyrazach zakończonych na -nia poprzedzonym samogłoską też większość jest
        > rodzima. Zapożyczone to np. Danii, georginii, fotografii, harmonii, kolonii,
        > linii, opinii, Abisynii.

        Ech - te obce linie i opinie...

        No cóż, moje powyższe wtręty to ironia. Oczywiście, słowo obce.


        Streszczając - bez słownika możesz co najwyżej przypuszczać, jakie jest
        oficjalne stanowisko językoustawodawców.
        • 7seven7 Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 20.04.06, 10:50
          Muszę przyznać, że teraz dopiero wydaje mi się to skomplikowane. Dlaczego
          np. "Dania" jest wyrazem obcym, ale "Bośnia" już rodzimym? "Opinia" to wyraz
          obcy, "latarnia" rodzimy (czy to my jesteśmy ich twórcami?). Przecież to
          świadczy o tym, że nie ma konkretnych, sztywnych zasad, tylko każdy pisze tak
          jak uważa. Nikt nie zastanawia się nad pochodzeniem wyrazu, obcy czy nie. Z
          doświadczenia wiem, że słowniki też podają różnie pewne informacje. Do czego
          więc się odnosić w razie wątpliwości, czy całe życie będę się zastanawiać nad
          pochodzenie wyrazu i możliwością strzelenia byka? Nie zawsze ma się przecież
          pomoce naukowe przy sobie, a głupotą byłoby uczenie się obcych wyrazów na
          pamięć, aby ustrzec się niepewności, prawda?
        • stefan4 Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 20.04.06, 11:11
          piotrpanek:
          > Ech - te obce linie i opinie...
          >
          > No cóż, moje powyższe wtręty to ironia. Oczywiście, słowo obce.
          >
          > Streszczając - bez słownika możesz co najwyżej przypuszczać, jakie jest
          > oficjalne stanowisko językoustawodawców.

          Problem tkwi w tym, że dla celów klasyfikacji wyrazów gramatycy używają terminów
          mających zakorzenione w języku całkiem inne znaczenie. Typowym przykładem jest
          ,,rodzaj''. Zamiast powiedzieć, że ,,borsuk'' jest rodzaju pierwszego a
          ,,sowa'' rodzaju drugiego, bałakają coś o męskości i żeńskości sugerując
          publiczności płeć. Ale przypadek rodzaju jest na tyle oczywisty, że każdy widzi
          zmyłkę i nie daje się wprowadzić w błąd.

          Z żywotnością i nieżywotnością jest gorzej. Nie wszyscy kapują, że rzeczownik
          ,,żywotny'' to (z definicji) taki, którego biernik jest równy dopełniaczowi.
          Ludzie rozpaczliwie próbują znaleźć jakiś związek z życiem i oczywiście
          wyprowadzają się w ten sposób w maliny.

          Tak samo jest z obcością i rodzimością. Rodzimy to (z definicji) taki, który w
          dopełniaczu kończy się na pojedyncze ,,i''; np.
          o- imiona takie jak ,,Tania'' albo ,,Pietia'' są rodzime (chociaż z języka obcego),
          o- ,,Warmia'' jest terytorium obcym (chociaż naszym własnym),
          o- ,,szałwia'' jest jak najbardziej rodzima (i niech się łacinnicy nie mądrzą).

          Rodzaj gramatyczny nie ma niczego wspólnego z płcią. Żywotność gramatyczna nie
          ma niczego wspólnego z życiem. Rodzimość gramatyczna nie ma niczego wspólnego z
          etymologią.

          Ja to akceptuję i tylko wolałbym, żeby usunąć z poradników tautologie. Takie
          jak:
          ,,biernik jest równy dopełniaczowi dla męskich rzeczowników żywotnych''
          • hetman4 Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 20.04.06, 20:10
            Stefanie, czy przytoczone definicje rzeczowników żywotnych i rodzimych to podpucha?

            Przyjąłbym argumentację co do "poprawienia" definicji rodzajów, szczególnie dla rzeczowników oznaczających rzeczy oraz w liczbie mnogiej - tu związek z płcią jest co najmniej luźny. Jednak podane przez Ciebie definicje żywotności i rodzimości wyrazów budzą moje wątpliwości.

            Po pierwsze, jak wyglądałoby konstruowanie (przyjmowanie) w praktyce takiej definicji? Przecież nie sposób założyć, by dowolnie decydować o tym, czy dany rzeczownik ma w bierniku formę dopełniacza (wtedy jest żywotny), czy mianownika (wtedy jest nieżywotny). Musiałoby istnieć jakieś inne prawo o tym przesądzające, a wtedy prościej byłoby właśnie to prawo przyjąć za podstawę definicji. Podobnie dla rodzimości.

            Po drugie, jeśli przyjmiemy, że taka "końcówkowa" definicja została utworzona, to skąd wzięła się taka a nie inna nazwa definiowanego zbioru? Przecież nie przez obserwację, że tak definiowane rzeczowniki mają wspólną cechę żywotności lub rodzimości, bowiem wpadają tam wyrazy bez tej cechy (rozumianej potocznie, szczególnie przy rodzimości) i co dziś stanowi główne źródło problemu z ich prawidłowym rozpoznawaniem. Czy nie lepiej byłoby użyć nazw oddających wierniej niż dziś kryterium podziału?

            Jeśli to nie podpucha, to z chęcią dowiedziałbym się więcej na ten temat. Szukałem w Googlu, ale trafiałem jedynie na definicje "klasyczne" (omowne, nie "końcówkowe"). Byłbym wdzięczny za wskazówki.
            • stefan4 Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyrazu? 20.04.06, 22:01
              hetman4:
              > Stefanie, czy przytoczone definicje rzeczowników żywotnych i rodzimych to
              > podpucha?

              Hmmm..., nie bardzo wiem, co powiedzieć. Oczywiście nie proponuję NA SERIO
              wprowadzić mojej definicji żywotności do tysięcy podręczników gramatyki. Sposób
              nauczania o języku jest żywą tradycją, której nie da się zmienić dekretem.
              Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że ,,żywotność'' i ,,rodzimość'' są
              kategoriami gramatycznymi a nie semantycznymi. Odnoszą się do własności
              składniowych wyrazu a nie do jego znaczenia czy etymologii. Tak samo jak
              rodzaj. No bo skoro

              o- nieżywotne są WSZYSTKIE rośliny (widzę ,,dąb'' a nie ,,dębu''),
              o- żywotne są liczne gry (gram w ,,brydża'' a nie w ,,brydż''),
              o- żywotne są ,,trup'' i ,,nieboszczyk'',
              o- żywotny jest mejl i SMS (wysyłam ,,mejla'' i ,,esemesa''),
              o- nieżywotne są zbiorowiska ludzi i innych istot żywych (w ,,tłum'', gonić
              ,,kierdel'' owiec, sadzić ,,las''),
              o- nieżywotne są żywe części ciała (w ,,nos'', w ,,brzuch''),
              o- itp.

              to cóż to może mieć wspólnego z życiem?
              • hetman4 Re: kiedy piszemy "i" a kiedy "ii" na końcu wyraz 20.04.06, 23:39
                Uff, zdecydowanie lepiej się czuję po tym wyjaśnieniu smile

                stefan4:
                > [...] problem zaczyna się dopiero, gdy nauczyciel próbuje z tego niestarannie
                > zaobserwowanego przybliżonego związku zrobić jakąś ogólną Zasadę Porządkującą
                > i wbić ją uczniom do głów. Wtedy otrzymujemy ludzi źle wykształconych, co jest
                > gorsze niż brak wykształcenia.

                Faktycznie, żyjemy w czasach, kiedy zdrowy rozsądek, wyobraźnia i intuicja nie są powszechnie stosowane, a oczekiwanie (nie tylko wśród uczniów) na proste rozwiązania i reguły w pełni objaśniające każdy przejaw życia przerasta jakiekolwiek pojęcie.

                Tak jak piszesz, upraszczanie nie jest złe samo w sobie (modelowanie, szacowanie). Dopiero zapominanie, że coś uprościliśmy i bezkrytyczne dosłowne trzymanie się ledwo co uproszczonych (w tym uogólnionych) zasad prowadzi do bezsensownych zachowań.

                Jest popularne przysłowie, że nie ma reguły bez wyjątków. Mam wrażenie, że zdecydowana większość uważa tu wyjątki za coś złego, za czynnik psujący regułę. A to przecież wina reguły, a nie wyjątków. Wyjątki są miarą niedoskonałości reguły. Tego nauczyciele powinni uczyć zarówno przy podawaniu reguł, jak i przy każdej okazji uczenia logicznego myślenia (ale chyba nie ma już takich lekcji i takich nauczycieli).

                A propos wyjątków i nauczycieli. Pani w klasie prowadzi lekcję przyrody:
                - Niedźwiedzie, susły, jeże i inne zwierzęta zapadają w sen zimowy. Wyjątkami są...
                - Proszę Pani, a co to są wyjątka?
Pełna wersja