skarbek-mm 19.05.06, 15:11 Czy czasownik czynić ma coś wspólnego z "cząć" (od zacząć, począć, nacząć), na podobnej zasadzie jak lec i leżeć, biec i bieżyć? Dręczy mnie to pytanie od dni kilku i będę wdzięczna za uczone uwagi na temat Pozdrawiam MM. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
hetman4 Re: Czy to się łączy? 19.05.06, 16:45 Ma, ale pośrednio. Czynić - zaczynić, poczynić, dopiero potem skrócone w zacząć i począć. Samego "cząć" chyba nie ma w polszczyźnie. Odpowiedz Link
plazzek Re: Czy to się łączy? 22.05.06, 16:34 O ile dobrze pamiętam z Brucknera, łączy się jak najbardziej. Co więcej, należy tu też koniec. A wszystko to z pnia KeN, gdzie 'e' zastępuje różne samogłoski. Spalatalizowane 'k' przechodzi w 'cz', grupa 'eN' przed spółgłoską tworzy samogłoskę nosową. No i prawda, samo 'cząć' w polszczyźnie nie występuje. Odpowiedz Link
randybvain Re: Czy to się łączy? 22.05.06, 18:50 A wszystko to z pnia KeN, gdzie 'e' zastępuje różne samogłoski Co sprowadza nas do tego, ze kon, kuna, czyn, pochodza od tego samego?:^D Odpowiedz Link
stefan4 Re: Czy to się łączy? 22.05.06, 19:31 randybvain: > Co sprowadza nas do tego, ze kon, kuna, czyn, pochodza od tego samego?:^D Jeszcze ,,kino''! - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
randybvain Re: Czy to się łączy? 22.05.06, 18:49 Nie laczy sie. Czac jest od ken-, a czynic od czynu, kein-. Odpowiedz Link
plazzek Sprawdziłem u źródła 23.05.06, 15:36 I tak jak pisze Randy - czyn/czynić jest innego pochodzenia. Jakoś się zasugerowałem podobieństwem do -czynać. I jeszcze się doczytałem, że są dwa rdzenie '-cząć', mocno teraz zmieszane. Reasumując, cząć łączy się z czynać, a nie łączy się z czynić. Odpowiedz Link
skarbek-mm Re: Sprawdziłem u źródła 24.05.06, 12:56 > Reasumując, cząć łączy się z czynać, a nie łączy się z czynić. Bo czynić łączy się z koniec czyli zaczynać i zaczynić (ciasto na ten przykład) to dwie różne historie. A rozwijając temat, czy nie wydaje wam się, że mamy tendencje do wydłużania sobie słów a w szczególności czasowników? Tych jednosylabowych, a nawet od dłuższych tworzymy "drabinki": niedokonany - dokonany (z przedrostkiem) - niedokonany - dokonany (drugi przedrostek), a potem zapominamy o tym pierwszym. Niedawno usłyszałam, tekst "co drugi dzień przychodzą do nas życzać pieniądze" Czy ktoś pamiętał o takim użyciu? (a może ono w ogóle jest nieprawidłowe?) Proszę, żeby Stefan nie zasypał mnie być, mieć, siać, pić, litości! Chodzi mi o ogólną tendencję, nie neguję, że wiele słów trzyma się nieźle. Ale liście pietruchy (jak już było w innym wątku) nać to dziś prawie wyłącznie natka, mać - matka, płoć - płotka. Nie ma już jąć, cząć, dziać (ale nie się), mleć (mielić), pleć (pielić), lec, łgać, łeż jest łgarstwem, kłam kłamstwem, wić jest witką. A może to mi się tylko tak zdaje? Teraz jak miałam pisać przykłady, to nic mi nie przychodziło do głowy, więc może się mylę? Może jednak lubimy krótkie słowa? Pozdrawiam MM. Odpowiedz Link
stefan4 Wydłużanie i skracanie 24.05.06, 15:18 skarbek-mm : > A rozwijając temat, czy nie wydaje wam się, że mamy tendencje do wydłużania > sobie słów a w szczególności czasowników? [...] > Proszę, żeby Stefan nie zasypał mnie być, mieć, siać, pić, litości! Sama się zasypałaś, to ja już nie muszę wymyślać jendosylabowych czasowników... skarbek-mm : > Chodzi mi o ogólną tendencję, nie neguję, że wiele słów trzyma się nieźle. Mnie się wydaje, że w języku stale współistnieją tendencja do wydłużania i tendencja do skracania. Słowa, które ,,trzymają się nieźle'', niczego nie dowodzą; ważne są słowa, które się zmieniają, bo tylko na nich da się obadać tendencje. Ty podałaś szereg przykładów na wydłużanie a ja myślę, że można podać tyle samo przykładów na skracanie. Tylko że ja jestem zbyt leniwy na wymyślenie wielu przykładów. Na pewno obserwujemy takie przejścia jak ,,dwadzieścia --> dwajścia''. Często też w mowie wypada ,,ł'' między samogłoskami: ,,zrobiłem --> zrobi-em --> zrobiem''. Skracają się też nazwy własne: ,,Maryja --> Maria'' lub ,,Leszczno --> Leszno''. To pierwsze to przez skrócenie końcówki, bo podobnie się stało z ,,artyleryja --> artyleria''. W tym duchu należy też podchodzić do ,,poszedłem --> poszłem''. Kiedy ktoś z ,,pięknie akcentujących'' mówi ,,mateMAtyka'', to sprzyja skróceniu tego słowa w przyszłości do ,,mateMAtka'', bo nieakcentowane ,,y'' ma skłonność do zanikania. Kiedyś ludowi etymolodzy będą to wyprowadzali stąd, że ona jest matką wszystkich nauk. A ci, którzy mówią ,,matemaTYka'', sprzyjają zaniknięciu ,,e'', kiedyś zrobi się z tego ,,matmaTYka''. Nie mam pojęcia, która z tych linii zwycięży, ale któraś musi, bo słowo pięciosylabowe, nie dające się łatwo rozbić na znaczące kawałki, jest nie do utrzymania na dłuższą metę. Wiele słów skróciło się przy przejściu z języka obcego do polskiego; np. 3.5-sylabowe ,,clarinette'' (nieme ,,e'' liczę za pół sylaby) nie przeszło w 4-sylabową ,,klarynetę'' (jak można by się spodziewać) tylko w 2-sylabowy ,,klarnet''. Podobny los spotkał ,,fortepiano'', albo ,,gemach --> gmach'', albo ,,asparagus --> szparag''. skarbek-mm : > A może to mi się tylko tak zdaje? Nie, słowa istotnie się wydłużają. I istotnie się skracają. Jedne tak, drugie inaczej, jak chcą, bo to wolny kraj. To są zwyczajne dzieje. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
skarbek-mm Re: Wydłużanie i skracanie 24.05.06, 15:57 >Nie, słowa istotnie się wydłużają. I istotnie się skracają. W gruncie rzeczy nie skracają się do jednosylabowych, tylko jak Twoje przykłady do dwu lub trzysylabowych, a jednosylabowe wydłużają się do dwu. Dwusylabowe rzeczowniki ne wydłużają się raczej (tak mi się zdaje), natomiast z czasowników potrafią wyjść straszne połamańce. A propos wywodu o matematyce, w podstawówce mówi się "matma" co jest skróceniem, ale tylko do dwóch sylab Jest też biola i fiza Czy ktoś znajdzie przykład słowa które skróciło się do jednosylabowego? Pozdrawiam MM. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Wydłużanie i skracanie 24.05.06, 17:03 skarbek-mm: > Czy ktoś znajdzie przykład słowa które skróciło się do jednosylabowego? Podałem poprzednio: ,,Gemach --> gmach'' (to ze staroniemieckiego). Inne: ,,Karol --> król'' Odpowiedz Link
skarbek-mm domus 24.05.06, 19:04 Azali faktem jest, że nasz dom od łacińskiego domus pochodzi? Wstrząśnięta, acz niezmieszana MM. Odpowiedz Link
stefan4 Re: domus 24.05.06, 20:11 skarbek-mm: > Azali faktem jest, że nasz dom od łacińskiego domus pochodzi? Nie mam pojęcia. Pewnie raczej jeden i druga od czegoś tam wspólnego indoeuropejskiego. A tak przy okazji: łacińska ,,domus'' jest ciekawym słowem. Ponieważ należy do czwartej deklinacji, ablativus powinien brzmieć ,,domU''. Np. nasze prababcie powinny się przedstawiać ,,Fipsztyńcińska, de domU Klempć''. A one uparcie myślały, że są ,,de domO'', jak gdyby ,,domus'' należało do drugiej deklinacji nie zawierającej rzeczowników żeńskich. Otóż to NIE BYŁ błąd, starożytni Rzymianie specjalnie dla tego rzeczownika zrobili wyjątek w czwartej deklinacji i zgodzili się na obie formy. I oto nasze praszczurzyce stanęły przed konfliktem: o- czy mówić tak jak po polsku ,,z domU'', ale dopuścić, że dom jest żeński (tak w istocie jest w łacinie)? o- czy uprzeć się przy męskości domu (jak po polsku) kosztem końcówki. Wybrano drugą możliwość. A może w łacinie to słowo ma pochodzenie obce, skoro Rzymianie byli tak niepewni co do odmiany? A moze to słowo w łacinie pochodzi od języka starosłowiańskiego? A może już w końcu powinienem przestać gadać bzdury? - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
skarbek-mm Re: domus 24.05.06, 20:39 > A może w łacinie to słowo ma pochodzenie obce, skoro Rzymianie byli tak niepewn > i > co do odmiany? A moze to słowo w łacinie pochodzi od języka starosłowiańskiego > ? > Ależ oczywiście. W łacinie domus to był dom bogacza, zwykły dom to była casa, czy jakoś tak (vide spadek we włoskim i w hiszpańskim). Bogacze lubią pożyczać sobie słówka, żeby sobie dodać powagi i autorytetu, jak np. pałac w polszczyźnie. Ale w owych czasach Słowianie budowali sobie domy tak piękne i bogate, że Rzymianom też się zachciało tego luksusu, no i zapożyczyli sobie domus od nas. Nadal zlekka wstrząśnięta niezwykłymi odkryciami Stefana MM. Odpowiedz Link
stefan4 Re: domus 24.05.06, 21:20 skarbek-mm: > Ależ oczywiście. W łacinie domus to był dom bogacza, zwykły dom to była casa, > czy jakoś tak (vide spadek we włoskim i w hiszpańskim). Teraz to ja pozostaję we wstrząśnięciu. Czy chcesz mnie użyć i dlatego przedtem wstrząsnęłaś? Słowo ,,casa'' nigdy mi się nie kojarzyło z łaciną. Teraz sprawdziłem i... jest! Oznacza szopę, szałas, stragan, chatkę, i już. Przycupnęło sobie z boku łaciny i udaje, że go nie ma. Natomiast ,,domus'' to wielkie słowo, sam pępek łaciny. Rozparło się ze swoją świtą na kilka stron słownika. Ośrodek mnóstwa powiedzeń, idiomów i słów pochodnych: domesticus, domicilium, dominor, dominatio, dominus, dominicus, domare... A może hiszpańska ,,casa'' pochodzi od naszej ,,kasy''? Wiesz, ile trzeba kasy na własny dom w Hiszpanii? - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
hetman4 Re: Skracanie do jednej sylaby 24.05.06, 17:55 Coraz częściej od córki słyszę "tat", a w okolicy mieszka "Miet". Als to jeszcze nie rekord. Prawdziwym wyzwaniem jest skrócić jednosylabowca. Ale i z tym już dajemy sobie radę. Odpowiedz Link
skarbek-mm Re: Skracanie do jednej sylaby 24.05.06, 19:50 hetman4 napisał: > Coraz częściej od córki słyszę "tat" A może ona tylko "d" tak mało dźwięcznie wymawia... MM. Odpowiedz Link
hetman4 Re: Skracanie do jednej sylaby 24.05.06, 20:29 Byłoby to dziwne, bo nie mam na imię Tadeusz. Wolę przyjąć, że to skrócony "tato" lub "tata". Odpowiedz Link
skarbek-mm Re: Skracanie do jednej sylaby 24.05.06, 20:35 Miałam na myśli angielskie "dad" MM. Odpowiedz Link