autumna
01.06.06, 09:08
Juz drugi raz przyszło mi robić korektę książki dotyczącej Śląska. Różne autorki, różne regiony. Książki pisane właściwie "ogólnopolską" polszczyzną, pojawiają się co najwyżej pojedyncze terminy regionalne typu "wycug". Ale... oba teksty łączy dziwne
podobieństwo stylu. Wydaje mi się, że wynikające z tendencji do stawiania czasownika na końcu zdania: "w domy wszyscy po śląsku mówili", "dzieci do niemieckiej szkoły chodziły". Czy to przypadek, czy faktycznie regionalna tendencja, przypominająca mi trochę niemiecki szyk, gdzie w wieli konstrukcjach czasownik stoi na końcu zdania? A może ktoś mi podpowie jakąś książkę, autorstwa ślązaka, o takim właśnie charakterystycznym rytmie?