ja22ek
19.02.03, 09:17
Będąc (ja) na tropie kwaziwokalicznych spółgłosek w języku polskim, przyszły
mi na myśl dwa przykłady z M, a mianowicie mgła i mdły, gdzie 'm' jest w
oczywisty sposób czymś więcej (w sensie czasowym) niż zwykłe 'm' w pozycji
przed samogłoską. Dla ciekawości podam, że Czesi musieli podobne rozważania
na temat mgły prowadzić, ponieważ zmienili ją na 'mlha', gdzie 'l' jest już
normalnym wokalem i kłopot klasyfikacyjny znika.
No i wypada wspomnieć, że zakłada się istnienie w pie. prawdziwego 'm'
wokalicznego, jak np. 'Mmen', z czego później nasze 'miano' i 'imię', a
łacińskie 'nomen'.
Nie będe jednak przewrotnie sugerował, że mamy wokaliczne 'g' w wyrazie Gwda,
tylko zaproponuję tam jer słaby, ale za to twardy