goch25
06.03.03, 19:25
Zastanawia mnie czasem dlaczego nauczyciele języków obcych nie przekazują
pewnych oczywistych wydawałoby się wiadomości.
Czasownik "kriegen"był wspomniany w jednym z wątków. Jednak nie jest on tak
bardzo potrzebny co słowa angielskie "Poland" i "Polish". Każdy z Polaków
przebywając za granicą wymawia te słowa wielokrotnie i w 98% błędnie.Słowa te
po angielsku brzmią mniej więcej /połlynd/ i /połlisz/.
Nic więc dziwnego,że jeśli Polak powie "I'm from Poland /poland/" native
speaker usłyszy "Holland"(wymawiane /holand/), a potem Polacy dziwią się,że
obcokrajowcy mylą ich kraj z Holandią.
Z kolei zdanie "I'm Polish /polisz/" Anglik zrozumie "Jestem pastą do butów."
Też nie lepiej. Może dlatego warto by było pamiętać o tym nieszczęsnym "oł".
Wydaje mi się,że taka lekcja powinna być przeprowadzana na początkowych
zajęciach, a nie po kilkuletniej nauce języka w trakcie pobytu za granicą.
Nie jestem fanem fonetyki, ale to jest w pewnym sensie nasza wizytówka, więc
dlaczego jej nie dopracować.
Pozdrawiam